sobota, 3 października 2026



We wrześniu poziom eksportu surowców z Zatoki Perskiej zbliżył się do stanu sprzed konfliktu USA z Iranem. Waszyngton chwali się złamaniem irańskiej blokady, ale sytuacja nie jest aż tak jednoznaczna.

Zwiększenie eksportu jest wynikiem zbiegu kilku czynników. Po wielu miesiącach przestoju państwa arabskie zostały zmuszone do opracowania szeregu alternatywnych sposobów prowadzenia eksportu. Największą popularnością cieszy się STS, czyli przeładowywanie surowca z mniejszych jednostek na większe u wybrzeży Omanu. Małe tankowce odbierają ropę w Zatoce Perskiej, po czym z wyłączonymi transponderami, pod osłoną US Navy, płyną na drugą stronę cieśniny, gdzie czekają większe jednostki, które następnie kierują się do Azji.

Według doniesień agencji Reuters i dziennikarzy „The Wall Street Journal” oraz danych publikowanych przez analityków firmy Kpler łączny eksport ropy z rejonu Zatoki Perskiej osiągnął około 84% przedwojennego wolumenu, wynoszącego w lutym 2026 roku 19,513 mln baryłek dziennie. Wielkość ta obejmuje zarówno transport chronioną przez US Navy tzw. południową trasą, jak i eksport szlakami omijającymi Ormuz, prowadzącymi rurociągami wprost do Zatoki Omańskiej lub Morza Czerwonego. Na te alternatywne szlaki przypadało około 40% eksportu.

Z odnotowanego na koniec września wolumenu 16,328 mln baryłek dziennie przez cieśninę przetransportowano 9,719 mln baryłek dziennie. Za lwią część wzrostu transportu przez Ormuz odpowiada Królestwo Arabii Saudyjskiej, które po uszkodzeniu na początku września rurociągu Wschód-Zachód, wiodącego do portu Janbu, zostało zmuszone do przekierowania większości eksportu z powrotem do Zatoki Perskiej. Saudyjskie tankowce przewoziły w minionych tygodniach szacunkowo 5,4 mln baryłek dziennie w porównaniu z 2,4 mln w sierpniu. To istotny wzrost, choć nadal daleki od stanu sprzed wojny.

Według danych firmy Kpler w ostatnim tygodniu września cieśniną przepłynęło dziewiętnaście tankowców typu VLCC, z których każdy przewoził po 2 mln baryłek. Mimo to ceny ropy na światowych rynkach pozostają wysokie, utrzymując się na poziomie około 100 USD za baryłkę Brent. Rynek wydaje się nieprzekonany do amerykańskich zapewnień o odblokowaniu cieśniny. Nic dziwnego, ponieważ w tym samym czasie siły Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) kilkukrotnie zaatakowały jednostki przepływające przez Ormuz. Ryzyko trafienia pozostaje realne, a do kosztów z nim związanych należy doliczyć opłatę za przeładunek typu STS, sięgającą nawet 30 USD za baryłkę.

ukladsil.pl