sobota, 12 września 2026



Stratedzy Deutsche Banku uważają, że inwestorzy zbytnio lekceważą to, ilu podwyżek stóp procentowych będzie potrzeba do ostatecznego opanowania inflacji. Zauważają „fundamentalną rozbieżność” między rynkowymi prognozami dotyczącymi działań Fedu i EBC a rosnącą presją inflacyjną. Zwracają przy tym uwagę na wskaźniki amerykańskiego sektora usług, które pokazują, że koszty firm rosną w tempie nienotowanym od początku pandemii, kiedy to inflacja w USA rosła w tempie 5 proc.

– Albo inflacja musi wyhamować, albo presja na wzrost stóp procentowych będzie się utrzymywać – ostrzegają analitycy Deutsche Banku, zaznaczając, że inwestorzy nie doceniają tego, jak agresywne mogą być działania banków centralnych w ciągu najbliższych 4–5 lat.

– Rynki nadal wyceniają płaski cykl podwyżek stóp przez Fed, co niewiele ma wspólnego z zachowaniem amerykańskiego banku centralnego podczas poprzednich cykli – dodają specjaliści banku.

(...)

Kolejny wpływowy głos z Wall Street ostrzega, że obecne stopy procentowe w USA są oderwane od rzeczywistości. Koszty pożyczek w USA pozostają nieco zbyt niskie, a ci członkowie banku centralnego, którzy uważają obecną politykę za restrykcyjną, są w błędzie. Takie stanowisko przedstawił w tym tygodniu weteran rynków finansowych Stanley Druckenmiller.

– Twierdzenia tych członków Fedu, którzy wciąż tłumaczą, że stopy procentowe są restrykcyjne, są po prostu śmieszne. Kieruję się zdrowym rozsądkiem, a wystarczy tylko spojrzeć na ceny aktywów na całym świecie – komentuje Stanley Druckenmiller.

W tym tygodniu rentowność amerykańskich papierów skarbowych osiągnęła poziomy niewidziane od dawna. Rentowność 30-letnich obligacji podskoczyła do najwyższego poziomu od 2007 roku, sięgając 5,35 proc., a 10-letnich zbliżyła się do 5 proc., co jest najwyższym odczytem od 2023 roku.

– Biorąc pod uwagę to, co dzieje się z gospodarką, nakładami inwestycyjnymi i konkurencją o kapitał dłużny, rentowności obligacji wydają się nieco za niskie. Mamy do czynienia z powolnym, wynikającym z fundamentów wzrostem rentowności. Nie uważam jednak, by poziomy te były niepokojące – deklaruje Stanley Druckenmiller, który w przeszłości z sukcesami zarządzał funduszem George'a Sorosa.

Jego firma inwestycyjna (typu „family office”) Duquesne Capital w ostatnich latach z powodzeniem inwestowała w akcje spółek z sektora sztucznej inteligencji, jednak w minionych miesiącach zredukowała inwestycje w tym obszarze do zaledwie około jednej piątej portfela.

– Myślę, że osiągnęliśmy już taki etap rozwoju sztucznej inteligencji, że można już zacząć się nieco niepokoić – dodaje weteran Wall Street.

Stanley Druckenmiller w tym roku gra na spadki euro i funta szterlinga, jednak unika shortowania amerykańskiego dolara, ponieważ USA mają gigantyczną przewagę w rozwoju sztucznej inteligencji, do której Europa nie zbliżyła się nawet w minimalnym stopniu. 

W ostatnich latach inwestorzy wykazują zbytnią pewność siebie, ignorując narastające wokół nich czynniki ryzyka geopolitycznego i gospodarczego – ostrzega Sergio Ermotti, prezes szwajcarskiego giganta bankowego UBS.

Ermotti zauważa jednak, że mimo drobnych wstrząsów wzrost gospodarczy i rynkowy jest nadal wspierany przez silne inwestycje w sztuczną inteligencję, centra danych i inne nowe technologie. Jednak na tych zbyt pewnych siebie inwestorów czeka coraz bardziej złożone otoczenie, gdyż na horyzoncie rysują się nowe zagrożenia.

(...)

Szef UBS zauważa, że ​​niepewność skłania inwestorów do szerokiego rozpraszania kapitału, zamiast stawiania na kilka dużych, skoncentrowanych inwestycji.

– W obecnych warunkach dość trudno – a wręcz nie jest to wskazane – kurczowo trzymać się wielu silnych przekonań – stwierdza Ermotti, zaznaczając, że w ostatnich kwartałach klienci jego grupy bankowej dywersyfikowali portfele, lokując środki w różnych sektorach i regionach, a jednocześnie kontynuowali inwestycje w sztuczną inteligencję i technologie. Wyższe stopy procentowe również zachęcają inwestorów do bardziej zrównoważonego podejścia. Utrzymująca się inflacja będzie wywierać presję na banki centralne, by w nadchodzących miesiącach kontynuowały podwyżki stóp procentowych.

– EBC może rozpocząć cykl podwyżek. W ślad za nim pójdzie Fed. Spodziewamy się kilku podwyżek w najbliższych miesiącach. Inflacja nadal wywiera presję – nie słabnie – dlatego uważam, że zasadne jest oczekiwanie wyższych stóp procentowych w niedalekiej przyszłości – twierdzi Sergio Ermotti.

Ropa szybująca powyżej 100 USD przedłużyła wzrostowy trend rentowności obligacji. Rentowność 10-letnich papierów skarbowych USA podskoczyła do 4,95 proc. – najwyższego poziomu od 2023 roku. W tym tygodniu, na fali obaw przed inflacją, w górę szły również rentowności innych głównych obligacji rządowych, m.in. w strefie euro, Japonii i Wielkiej Brytanii.

Analitycy banku UBS – kierowanego przez wspomnianego wcześniej Sergio Ermottiego – ostrzegają, że amerykański rynek akcji jest najbardziej narażony na ryzyko spośród wszystkich rynków rozwiniętych. Wynika to z wyjątkowo wysokiego poziomu zadłużenia rządu USA.

– Historia pokazuje, że „strażników rynku obligacji” (ang. bond vigilantes) rzadko udaje się okiełznać, biorąc pod uwagę wyzwania związane z próbą redukcji deficytów budżetowych, bez hamowania wzrostu gospodarczego czy napędzania inflacji – piszą analitycy UBS w komunikacie do klientów.

Kolejnym argumentem przemawiającym za podatnością amerykańskich akcji na spadki są wyśrubowane wyceny spółek z sektora sztucznej inteligencji. Odzwierciedlają one oczekiwania, że firmy te będą w przyszłości generować gigantyczne przepływy pieniężne, co z kolei czyni je niezwykle wrażliwymi na rosnące koszty kapitału.

Obserwowane w ostatnich latach na światowych rynkach akcji pewność siebie i brak obaw inwestorów zaczynają słabnąć, o czym świadczą pogarszające się przepływy kapitału oraz malejący apetyt na ryzyko – wynika z analizy pozycjonowania inwestorów na świecie przeprowadzonej przez specjalistów Citigroup.

Na razie nastawienie inwestorów w USA wciąż pozostaje umiarkowanie optymistyczne, choć pod powierzchnią widać rodzącą się ostrożność. W Europie można zaobserwować znacznie silniejszy spadek przepływów kapitałowych, a na rynkach azjatyckich, szczególnie w przypadku południowokoreańskiego indeksu KOSPI oraz japońskiego Nikkei, gwałtownie przybywa pozycji na spadki.

bankier.pl


"WELT AM SONNTAG" zapoznał się z poufnymi aktami śledztwa, które wcześniej nie były publicznie dostępne, oraz rozmawiał z przedstawicielami służb bezpieczeństwa wysokiej rangi.

Redakcja gazety zna pełne nazwiska podejrzanych oraz szczegóły dotyczące ich wjazdu i wyjazdu z Niemiec. Zgromadzone dowody pozwoliły ministrowi spraw zagranicznych Johannowi Wadephulowi (CDU) i ministrowi spraw wewnętrznych Aleksandrowi Dobrindtowi (CSU) podczas wspólnej konferencji prasowej oficjalnie obarczyć Rosję odpowiedzialnością za ten atak. Rosja odrzuciła wszelkie oskarżenia o udział w incydencie.

Wieczorem 4 sierpnia lotnisko Lipsk/Halle zostało zaatakowane przez drona z materiałami wybuchowymi. Urządzenie odnaleziono w pobliżu ukraińskiego samolotu transportowego Antonow i bezpiecznie je rozbrojono. Śledczy znaleźli również szczątki dwóch kolejnych dronów w okolicach lotniska.

Według informacji pozyskanych przez "WELT AM SONNTAG" ze źródeł w służbach bezpieczeństwa głównymi podejrzanymi są obywatel Rosji Oleg Le. oraz obywatel Białorusi Andriej Ka. Z ustaleń niemieckich służb wynika, że Le. odpowiadał za planowanie i logistykę ataku. Jest on powiązany z rosyjskim wywiadem wojskowym GRU.

Jak informują służby, Rosjanin Le. wjechał do Niemiec przez Turcję, lądując na lotnisku Berlin-Brandenburg. Następnie odleciał z lotniska w stolicy do Serbii. Obecnie Le. przebywa z powrotem w Rosji. Z informacji zdobytych przez "WELT AM SONNTAG" wynika, że już w momencie wjazdu śledczy wiedzieli o jego powiązaniach z GRU. Mimo to nie objęto go obserwacją po przyjeździe.

Białorusin Ka. przekroczył granicę strefy Schengen przez Łotwę 28 lipca, około tygodnia przed zdarzeniem. Służby uważają go za tzw. "jednorazowego agenta", czyli przestępcę wynajętego do przeprowadzenia aktu sabotażu. Agent GRU Le. miał zorganizować materiały wybuchowe i kierować działaniami Ka.

Według ustaleń służb do ataku miało zostać użyte około 1,8 kg materiału wybuchowego Semtex. Samolot Antonow, będący celem ataku, miał na pokładzie około 25 tys. litrów paliwa lotniczego. Źródła znające kulisy śledztwa twierdzą, że w przypadku detonacji ładunku doszłoby do potężnej eksplozji i zniszczenia części lotniska. Nagrania z monitoringu, do których dotarł "WELT AM SONNTAG", pokazują drona leżącego tuż obok samolotu Antonow. Według służb materiał wybuchowy ukryto w puszce po warzywach. Do wybuchu nie doszło, bo zapalnik się oderwał.

Ustalenia dziennikarzy "WELT AM SONNTAG" pokazują też, jak służby wpadły na trop podejrzanego. Dzień po nieudanym zamachu policjanci znaleźli w koronie drzewa nieopodal lotniska konstrukcję antenową przytwierdzoną taśmą. Uważa się, że służyła do sterowania dronami. Na konstrukcji technicy kryminalistyki znaleźli fragment rękawiczki ze śladami DNA. Te ślady pojawiały się wcześniej w bazach danych Finlandii i Litwy. Ka. był już notowany w tych krajach za przestępstwa pospolite. W Finlandii ciąży na nim między innymi zarzut kradzieży.

Polskie służby wiążą Ka. również z pożarem w markecie budowlanym w Łodzi latem 2024 r., który łódzka prokuratura również zakwalifikowała jako sabotaż. Według polskich śledczych także w tej sprawie trop prowadzi do Rosji. Fakt, że Ka. brał udział również w ataku w Lipsku, uznawany jest za kolejny dowód na rosyjskie zaangażowanie.

Z ustaleń służb wynika, że materiały wybuchowe wykorzystane w Lipsku trafiły do Niemiec przez Bułgarię i Serbię. Według śledczych przewożono je w ukrytych schowkach ciężarówek, a następnie magazynowano w podziemnych skrytkach. Po analizie danych z samochodu wynajętego przez podejrzanych policja odnalazła kilka możliwych miejsc ukrycia materiałów w okolicach lotniska w Lipsku.

Poufne dokumenty, które widział "WELT AM SONNTAG", opisują betonową płytę z dwoma uchwytami, odkrytą w pobliżu kładki dla pieszych w Schkeuditz, bezpośrednio na południe od lotniska. Służby uważają, że prowadziła ona do kryjówki. Wkrótce potem policja odkryła kolejną podejrzaną skrytkę na północ od mostu. Oba miejsca były puste. Śledczy zlokalizowali także schowek w Merseburgu, należącym do aglomeracji Halle/Lipsk. Według służb Le. mógł tymczasowo przechowywać tam materiały wybuchowe.

Analiza drona, który wylądował na pasie startowym, wykazała, że był to samodzielnie skonstruowany sprzęt z łatwo dostępnych części, z których część wyprodukowano przy użyciu drukarki 3D. Cztery silniki pochodzą od chińskiej marki, sprzedawanej również w rosyjskich sklepach internetowych specjalizujących się w "technologiach bojowych". Puszka po warzywach wypełniona Semtexem została przymocowana do drona specjalnym uchwytem.

onet.pl\Die Welt