wtorek, 18 sierpnia 2026



Między USA a Rosją trwa "cicha" dyplomacja w sprawie Ukrainy - Financial Times

Według informacji gazety, w czerwcu szef Komisji ds. Sztuk Pięknych w USA, Rodney Mims Cook Jr., uczestniczył w Petersburgskim Forum Gospodarczym, gdzie spotkał się z przedstawicielami Kremla i omawiał możliwość zakończenia wojny.

x.com/WarNewsPL1


Właśnie NATO prowadzi największą od lat demonstracje siły w powietrzu nad Polską i Bałtykami.

Można szacować na ponad 50 maszyn jednoczasowo w powietrzu. Przy czym tylko część maszyn wsparcia ma włączone transpondery. 

Ewidentny sygnał dla Rosjan lub…przygotowania do sojuszniczej  operacji obronnej gdyby coś miało wlecieć nad Polskę i Bałtyki.

Najpierw były ostrzeżenia na poziomie politycznym że NATO wie o planowanej prowokacji Rosjan a teraz pojawiają się główni aktorzy potencjalnej „Krainy marzeń” (...). 

Nie ma przypadków - brak było ogłaszanych ćwiczeń tej skali zatem to co widać to nagła dyslokacja na teren działań  tzw sojuszniczych sił wsparcia. 

NATO jest gotowe i demonstruje to dobitnie Kremlowi.

x.com/wolski_jaros


Zwiększoną obecność natowskich maszyn nad Polską jako pierwsze zauważyło konto Faytuks Network w serwisie X, które informuje o myśliwcach F-35, tankowcach i samolotach walki elektronicznej, które dziś pojawiły się nad naszym krajem.

I faktycznie tak jest. Na godz. 11.51 w serwisie Flightradar24 widzimy aż siedem natowskich maszyn operujących obecnie na naszym niebie. Jest to aż pięć powietrznych tankowców, ultranowoczesny samolot walki elektronicznej EA-37B i Boeing E-3 Sentry, czyli samolot wczesnego ostrzegania i kontroli powietrznej, którego głównym zadaniem jest wykrywanie innych samolotów oraz okrętów i statków. 

O ile obecność "elektronicznych oczu" NATO nad Polską nie jest niczym nowym, zastanawia głównie spora liczba tankowców, które przebywają obecnie na naszym niebie. Aż pięć takich konstrukcji krążących w pobliżu Szczecinka oraz Bydgoszczy sugeruje jakąś większą lotniczą operację sojuszu, ale w tym momencie nie wiemy, jaką misję dostały samoloty.

onet.pl


„Południowokoreańscy urzędnicy są wciąż w szoku z powodu wypowiedzi Trumpa, powiedziała osoba znająca poglądy Seulu na tę sprawę, której udzielono anonimowości ze względu na drażliwy charakter komentarzy. Coraz powszechniejsze jest jednak przekonanie, że Korea Południowa, podobnie jak Japonia, może potrzebować własnej broni jądrowej, aby zrównoważyć działania Pjongjangu i Pekinu – co niemal na pewno zapoczątkowałoby nowy wyścig zbrojeń w Azji.

„Zmierzamy powoli do nuklearnego potencjału Azji Północno-Wschodniej” – powiedział dziennikowi NatSec Daily JOEL WIT, koordynator Departamentu Stanu ds. porozumienia między USA a Koreą Północną z 1994 roku, mającego na celu zamrożenie programu zbrojeń nuklearnych Pjongjangu. „Koreańczycy z Południa są już zdenerwowani, a to podsyca ich zainteresowanie alternatywnymi rozwiązaniami”.

Seul prawdopodobnie monitoruje, czy Arabia Saudyjska sfinalizuje proponowaną umowę z USA dotyczącą technologii jądrowej, umożliwiającą Rijadowi wzbogacania uranu nadającego się do celów zbrojeniowych.

„Jeśli umowa z Arabią Saudyjską dojdzie do skutku, mogę zagwarantować, że Koreańczycy z Południa będą chcieli takiego samego rozwiązania” – dodał Wit.

„To kolejny gwóźdź do trumny nierozprzestrzeniania broni jądrowej i o wiele trudniej będzie argumentować przeciwko temu, że Korea Południowa nie opracowała własnej broni jądrowej” – powiedział DAVE RANK , były urzędnik ds. Korei w Departamencie Stanu w administracji Clintona.

Osiemdziesiąt procent Koreańczyków z Południa popiera stworzenie „rodzimego potencjału broni jądrowej” – wynika z wyników sondażu opinii publicznej, opublikowanego w kwietniu przez działającą w Seulu organizację non-profit Asan Institute for Policy Studies.

Źródło: Politico NatSec Daily

x.com/MStefan92


Trump, Rubio oraz sekretarz obrony Pete Hegseth co rusz powtarzają, iż Ameryka prowadzi dzisiaj politykę pod hasłem "Pokój poprzez siłę" ("Peace through strength"). Tak jak niegdyś, w czasach zimnej wojny, hołdował tej zasadzie Ronald Reagan.

Dzisiaj jednak nie widać ani pokoju, ani siły. Wręcz przeciwnie: chyba nigdy jeszcze w historii Stanów Zjednoczonych nie widzieliśmy tak jaskrawej przepaści między wielkomocarstwową retoryką, buńczucznymi groźbami, górnolotnymi hasłami a niekompetencją, ignorancją i infantylnymi zachowaniami obecnej administracji.

Za każdym razem, kiedy Trump zapowiada, iż "zrówna z ziemią Iran", wiadomo, że nic się nie wydarzy. Za każdym razem, kiedy mówi, że "cieśnina Ormuz jest pod całkowitą kontrolą USA", można się spodziewać, że jeszcze tego samego dnia kilka następnych tankowców zostanie trafionych irańskimi rakietami. Za każdym razem, kiedy szef Pentagonu zapewnia, że Ameryka nie ma żadnych problemów z produkcją amunicji, można stawiać dolary przeciwko orzechom, że magazyny są puste.

Wróćmy na moment do "Ulchi Freedom Shield". Otóż Trump ogłosił swoją decyzję w sprawie manewrów dwa dni po tym, jak władze w Pjongjangu ostro przeciwko nim zaprotestowały (jak co roku zresztą), uznając je za "prowokację". Jeśli największa globalna potęga kuli ogon po tupnięciu nogą przez Kim Dzong Una, to nie pozostaje nam nic innego, jak tylko gromko zawołać: "Ratuj się kto może".

Ameryka się zwija - i politycznie, i militarnie. "Peace through strength" jest jedynie na pokaz. W rzeczywistości mamy do czynienia z niebezpieczną mieszanką chaosu, ignorancji i tchórzostwa. Niedawno Elbridge Colby, prawa ręka Pete’a Hegsetha, w trakcie kilkunastominutowego wystąpienia w stolicy Filipin Manili nie wymienił ani razu Chin. Prawdopodobnie po to, by nie drażnić smoka.

(...)

Dodajmy do tego zainicjowany właśnie proces przeglądu obecności amerykańskich sił w Europie, który ma w założeniu doprowadzić do ich redukcji. Pentagon wysłał do stolic państw członkowskich specjalny formularz z pytaniami testującymi polityczną "lojalność" sojuszników (czy np. wspierają oni operację USA przeciwko Iranowi i czy kupują amerykańskie uzbrojenie). Cel jest jasny: Biały Dom chce mieć pretekst, aby cięcia były jak najgłębsze. /To raczej nie Colby, który jest rozsądnym realistą, a Hegseth - bezreflaksyjne przedłużenie woli Trumpa - red./

Trump może zaoszczędzić na ćwiczeniach w Korei Południowej i na wycofaniu amerykańskich kontyngentów z Europy. Może wybłaga jeszcze jeden szczyt z Kim Dzong Unem ("Zapraszamy do Pjongjangu!") oraz z Władimirem Putinem ("Zapraszamy do Moskwy!"). Może nawet doczeka się jakiegoś komplementu od Xi Jinpinga, czego łaknie jak kania dżdżu. Aczkolwiek jednej rzeczy już nie odzyska: wiarygodności Stanów Zjednoczonych jako poważnego, odpowiedzialnego sojusznika.

Ta bowiem leży w gruzach.

wp.pl


21 maja Klepach przedstawił ocenę wyzwań gospodarczych i geopolitycznych Rosji dla Klubu Nikickiego Giełdy Moskiewskiej, stwierdzając, że rosyjska gospodarka wojenna znajduje się w stagnacji, ponieważ wysokie wydatki na obronę, restrykcyjna polityka pieniężna, sankcje i ukraińskie strajki ograniczają wzrost gospodarczy i inwestycje.

(...)

Niezależne rosyjskie media Bell podały 16 sierpnia, powołując się na źródło bliskie Klepachowi, że dyrektor generalny VEB /Wnieszekonombank - red./ Igor Szuwałow zwolnił Klepacha tego dnia po “telefonie z góry”, a inne źródło potwierdziło, że zwolnienie Klepacha było związane z jego oceną ekonomiczną. Bell zauważył, że Klepach przez 12 lat był głównym ekonomistą VEB, a przez sześć lat wcześniej wiceministrem rozwoju gospodarczego. Pełnił tę funkcję pod przewodnictwem prezes rosyjskiego banku centralnego Elviry Nabiulliny i obecnego ministra obrony Rosji Andrieja Biełousowa, gdy byli oni ministrami rozwoju gospodarczego. 

Klepach stwierdził w swojej ocenie z 21 maja, że Rosja może utrzymać wojnę na wyniszczenie bez upadku, ale nie może tego zrobić bez ryzyka kryzysu społecznego i dalszego pozostawania w tyle za Stanami Zjednoczonymi, Chinami i Ukrainą pod względem gospodarczym i technologicznym. Klepach stwierdził, że ukraińskie ataki na rosyjską infrastrukturę portową, naftową, chemiczną i logistyczną stanowią zauważalną barierę makroekonomiczną dla rosyjskiej ekspansji gospodarczej, która, jak zauważa, prawdopodobnie spowolni do niemal zerowego rocznego wzrostu w 2026 r.


Klepach stwierdził, że rosyjskie wydatki na obronę znacznie wzrosły od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, co doprowadziło do tego, że rosyjski kompleks wojskowo-przemysłowy coraz bardziej wypiera gospodarkę cywilną, zwiększając ograniczenia dla cywilnych sektorów przemysłu i powodując ich kurczenie się.


Klepach stwierdził, że wysokie wydatki Rosji na obronę i restrykcyjna polityka pieniężna, prawdopodobnie odnoszące się do wysokiej podstawowej stopy procentowej, która osiągnęła szczyt na poziomie 21 procent w czerwcu 2025 r. i obecnie wynosi 14 procent, ”ściskają” gospodarkę, oceniając, że inwestycje spadną realnie o 2,5 procent w 2026 r. i prawdopodobnie nie odnotują wzrostu w 2027 r. Kreml w dalszym ciągu wywiera presję na Bank Centralny, aby obniżył kluczową stopę procentową w celu zapewnienia stabilności gospodarczej i poszerzenia kapitału dostępnego dla rosyjskiego przemysłu obronnego pomimo utrzymującej się fiskalnej presji inflacyjnej.

Putin jasno przedstawił teorię zwycięstwa na Ukrainie, opierając się na przedłużającej się wojnie wyniszczającej, na Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Petersburgu (SPIEF) 7 czerwca 2024 r. Teoria Putina zakłada, że siły rosyjskie będą mogły w nieskończoność kontynuować stopniowe, pełzające postępy; uniemożliwiając Ukrainie prowadzenie udanych operacyjnie znaczących operacji kontrofensywnych; oraz że Rosja może zwyciężyć w wojnie na wyniszczenie, przewyższając trwałą wolę Ukrainy i zewnętrznych zwolenników Ukrainy. ISW zaobserwowało już wcześniej, że Rosja ma coraz większe trudności z utrzymaniem swojej metody prowadzenia przedłużającej się wojny wyniszczającej, ponieważ straty przekraczają wskaźniki rekrutacji, a koszty finansowe i materialne rosną, oraz że Kreml wyolbrzymia swoje postępy taktyczne, aby przedstawić pozory ciągłych zdobyczy militarnych.

(...)

Doradca prezydenta Rosji Jurij Uszakow podkreślił 18 sierpnia, że stanowisko negocjacyjne Rosji wyklucza zamrożenie obecnej linii frontu, skutecznie potwierdzając zaangażowanie Rosji w kontynuowanie wojny. Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow podobnie oświadczył 14 sierpnia, że Rosja nie chce zaakceptować zawieszenia broni zamrażającego obecną linię frontu i ponownie podkreślił zaangażowanie Rosji w kontynuowanie wojny do czasu, aż Rosja będzie w stanie zapewnić porozumienie na własnych warunkach.

understandingwar.org


Siły rosyjskie poczyniły kolejne nieznaczne postępy w obwodzie donieckim, gdzie ukształtowały się cztery główne odcinki natarcia: szerokim frontem od wschodu na Słowiańsk i Kramatorsk, od południowego wschodu i południowego zachodu na Drużkiwkę i dalej na Kramatorsk, od południa i wschodu na Dobropole oraz od północy i wschodu na Łyman i dalej na Słowiańsk. Jedynie w rejonie Łymanu siły ukraińskie względnie długotrwale i skutecznie powstrzymują natarcie agresora i stwarzają zagrożenie dla najbardziej wysuniętej na zachód części jego zgrupowania, oddzielonej od reszty sił rzeką Netryus. Rosjanie zniszczyli kolejne dwa mosty na rzece Kazennyj Toreć w Słowiańsku, pogłębiając odizolowanie zgrupowania ukraińskiego w jego wschodniej części i na przedpolach miasta od zaplecza. Niezniszczone pozostały mosty na północnych i południowych obrzeżach Słowiańska oraz na odnodze rzeki na zachód od centrum. Słowiańsk, Kramatorsk i Drużkiwka są permanentnie bombardowane i ostrzeliwane.


Rosjanie zintensyfikowali działania w rejonie Orichiwa w obwodzie zaporoskim. Miejsce grup dywersyjno-rozpoznawczych zaczęły zajmować pododdziały szturmowe, które według niektórych źródeł rozpoczęły walki o to miasto (w jego wschodniej części). Oskrzydlają także sąsiednią Małą Tokmaczkę, której wschodnia część znajduje się najprawdopodobniej pod kontrolą rosyjską. 

(...)

16 sierpnia rosyjskie rakiety po raz kolejny uderzyły w Kijów. Do największych zniszczeń doszło w rejonie węzłowej stacji kolejowej Poczajna oraz w rejonie przemysłowym w południowo-zachodniej części miasta. Trafione miały zostać m.in. zakłady produkujące komponenty do pocisków manewrujących FP-5 Flamingo i dronów tzw. dalekiego zasięgu. W rejonie podkijowskich Browarów zniszczone zostało małe lotnisko we wsi Hoholiw, wykorzystywane przez obrońców do startu ww. dronów (rozległe pożary na nim potwierdziły zdjęcia NASA FIRMS). 12 i 18 sierpnia rosyjskie drony uderzyły w kompleksy magazynowe w Browarach (zniszczone zostały m.in. magazyny firmy Raben Ukraine). 16 sierpnia celami ataku rakietowego były również Krzywy Róg i Krzemieńczuk. W pierwszym z tych miast poważnie uszkodzony został kombinat metalurgiczny ArcelorMittal (zniszczenia objęły główne instalacje energetyczne i wielkopiecowe, wskutek czego zakład częściowo wstrzymał produkcję). Zginęło dwóch pracowników, a 14 zostało rannych. Krzywy Róg był także celem rosyjskiego ataku dzień wcześniej. W Krzemieńczuku trafione zostały zbiorniki na terenie nieczynnej rafinerii, ocalałe po poprzednich atakach. Ich pożar gaszono ponad dobę.

Rosjanie kontynuowali ataki na infrastrukturę portową i inne obiekty logistyczne w obwodzie odeskim. Do uderzeń dochodziło codziennie od 12 do 17 sierpnia. Uszkodzenia odnotowano w portach tzw. Wielkiej Odessy oraz w naddunajskich Izmaile (14 sierpnia rosyjskie drony uderzyły też w tamtejszą stację kolejową i dwa holowniki) i Reni. Ponadto w Odessie trafione zostały składy paliwa oraz dwa terminale Nowej Poszty, a w Izmaile podstacja energetyczna, stacja kolejowa i dwa holowniki. Dwukrotnie do uszkodzenia magazynów doszło w Białogrodzie nad Dniestrem. Na wodach w pobliżu ukraińskich portów uszkodzone zostały kolejne trzy statki (na jednym – pod banderą Togo – rany odniosło czterech marynarzy). Ponadto infrastruktura portowa i statek uszkodzone zostały 13 sierpnia w Mikołajowie. 16 sierpnia rosyjskiego drona, który wszedł w przestrzeń powietrzną Rumunii, zestrzelił jeden z bazujących tam hiszpańskich myśliwców.

(...)

12 sierpnia siły ukraińskie przeprowadziły jeden z największych ataków na Noworosyjsk, w rezultacie którego uszkodzone zostały m.in. dwa terminale zbożowe oraz terminal naftowy Szescharis. Obiekty te, a według niektórych źródeł także trzeci z terminali zbożowych, wstrzymały pracę. Trafiono również magazyn, pociąg towarowy i linię wodociągową, przez co w mieście doszło do okresowej przerwy w dostawach wody. Nie potwierdziły się natomiast doniesienia ukraińskiego Sztabu Generalnego o uszkodzeniu w noworosyjskiej bazie Floty Czarnomorskiej dwóch fregat i dwóch korwet. Najprawdopodobniej nie została trafiona żadna z jednostek. Zdjęcia satelitarne potwierdziły ślady po upadku odłamków w strefie technicznej bazy oraz trafienie budynku pobliskiej szkoły. Dzień później Agencja Reutera poinformowała, że Ukraina skierowała do Rosji przez pośredników propozycję wzajemnego wstrzymania uderzeń na cele w basenie Morza Czarnego. Po kilkudniowej zwłoce z odpowiedzią rosyjski MSZ w publicznym komunikacie ją odrzucił. Jak podała agencja Bloomberg, 16 sierpnia w rejonie Noworosyjska trafiony został grecki tankowiec „Spiros” z ropą z tamtejszego terminalu Kaspijskiego Konsorcjum Rurociągowego (CPC).

15 sierpnia trafione zostało Centrum Rakietowo-Kosmiczne „Progress” w Samarze, produkujące rakiety nośne Sojuz. Według niektórych źródeł OSINT uderzyły w nie dwa pociski manewrujące FP-5 Flamingo – było to pierwsze udane ich użycie od kilku tygodni. W atakach 15 i 16 sierpnia Ukraińcy mieli wykorzystać łącznie ok. 30 tego typu rakiet, jednak poza dwoma wyżej wymienionymi wszystkie miały zostać zestrzelone. Dzień wcześniej Ukraińcy uderzyli w terminal gazowy Novateku w Ust-Łudze w obwodzie leningradzkim, a 13 sierpnia w rafinerię Gazpromu w Saławacie w Baszkortostanie. Na terenie obu przedsiębiorstw wybuchły pożary. Najprawdopodobniej przelot ukraińskich dronów w kierunku obwodu leningradzkiego był przyczyną aktywowania alarmu przeciwlotniczego we wschodniej części Łotwy. Jeden z bezzałogowców zestrzeliły myśliwce NATO. Wstrzymała pracę rafineria w Orsku, gdzie w rezultacie ukraińskiego ataku 11 sierpnia doszło do uszkodzeń, o czym dzień później poinformowała Agencja Reutera.

16 sierpnia Ukraińcy przeprowadzili największy od początku pełnoskalowej agresji atak na obwód rostowski, w rezultacie którego uszkodzony został Kombinat Kamieński w Kamieńsku Szachtyńskim, produkujący stałe paliwo rakietowe (m.in. do rakiet używanych w systemach Smiercz, Tornado-S i Uragan). Zniszczone zostały dwie, a uszkodzone kolejne cztery hale produkcyjne. Rosyjski resort obrony zgłosił unieszkodliwienie nad obwodem rostowskim ponad 150 bezzałogowców, z kolei Marynarka Wojenna Ukrainy poinformowała, że w kombinat uderzyły pociski manewrujące Neptun. Tego samego dnia padł także kolejny rekord pod względem liczby dronów „typu samolotowego” użytych przez siły ukraińskie w atakach na Rosję i tereny okupowane. Według danych agresora po raz pierwszy przekroczona została liczba 1,5 tys. środków napadu powietrznego, a zneutralizowanych miało zostać m.in. 1478 bezzałogowców. Poprzedził go dzień wcześniej równie rekordowy atak, po którym Ministerstwo Obrony FR zgłosiło unieszkodliwienie 1328 dronów.

16 sierpnia trafiony został największy w Rosji magazyn firmy Wildberries w Koledinie w obwodzie moskiewskim, w wyniku czego wybuchł pożar. W wyniku ataku 13 sierpnia spłonęła część centrum logistycznego Wildberries w rejonie czyszmińskim Baszkortostanu. Po uderzeniu w magazyn w Koledinie Ministerstwo Obrony Ukrainy podsumowało, że w dotychczasowych atakach zniszczonych bądź uszkodzonych zostało 21 z 30 największych magazynów Wildberries, w tym siedem z 10 największych centrów logistycznych tej firmy. Ponadto 15 sierpnia ukraińskie drony wywołały pożar centrum handlowego Galaktika w okupowanym Doniecku.

18 sierpnia siły ukraińskie przeprowadziły największy dotychczas atak na Moskwę, w którym według mera tego miasta Siergieja Sobianina rosyjska obrona powietrzna unieszkodliwiła 627 dronów (w tym 180 nad obwodem moskiewskim). Jak podają źródła OSINT, Ukraińcy użyli ich ponad 500 i wszystkie zostały strącone. Doszło jednak do trafienia składu Wildberries w rejonie bogorodskim obwodu moskiewskiego (niewielkie uszkodzenia wskazują, że doszło do nich w wyniku upadku odłamków) i – w tym samym obwodzie – okresowego odcięcia od prądu 5 tys. abonentów w rezultacie zerwania linii wysokiego napięcia.

osw.waw.pl