Jedynym nadzorem, którego potrzebuje AI, jest silny prezydent - oświadczył w poniedziałek prezydent USA Donald Trump. Ocenił przy tym, że istnieje "chory spisek" przeciwko rozwojowi technologii i budowie centrów danych.
"Jedyną kontrolą lub "barierami ochronnymi", których potrzebuje AI, jest SILNY I INTELIGENTNY (o wysokim IQ!) PREZYDENT, a USA mają tego pod dostatkiem!" - napisał Trump na swoim portalu społecznościowym Truth Social.
"Mamy już ogromną władzę KRYMINALNĄ i REGULACYJNĄ nad tymi firmami! Istnieje CHORY spisek przeciwko AI i centrom danych, a jedynym, który się z tego cieszy, są Chiny. KTO WYGRA AI, WYGRA WSZYSTKO!" - dodał, wydając ostrzeżenie dla "konspiracjonistów, zdrajców i autorów przecieków".
Wpis Trumpa, to reakcja na wezwanie szefa Anthropica Dario Amodeiego do wprowadzenia regulacji o spowolnieniu tempa rozwoju sztucznej inteligencji wobec obaw o bezpieczeństwo niekontrolowanego rozwoju. Wezwanie to poparli również szefowie OpenAI i xAI, Sam Altman i Elon Musk.
Prezydent ocenił, że jego administracja już powstrzymała "ludzi AI", takich jak Amodei, przed robieniem "złych rzeczy" i będzie robić to nadal. To odniesienie do sytuacji z lutego br., kiedy Amodei odmawiał dalszej współpracy z Pentagonem bez zapisów w umowie, zabraniających użycia technologii do masowej inwigilacji Amerykanów oraz do użytku w pełni autonomicznej broni. W odpowiedzi administracja Trumpa nałożyła sankcje na firmę i ogłosiła wykluczenie Claude'a z rządowych systemów.
Do wezwań do regulacji AI dochodzi po szeregu incydentów, w których agenci AI OpenAI wymknęli się spod kontroli twórców, m.in. zyskując dostęp do internetu i włamując się na systemy innych firm.
W ubiegłym tygodniu o odejściu z Anthropica poinformował publicznie 27-letni pracownik Jacob Coxon, który zajmował się szkoleniem modeli AI. Brytyjczyk zarzucił firmie i jej konkurentowi OpenAI nieodpowiedzialne dążenie do superinteligencji i "igranie z życiem ludzi". Twierdził, że ludzie tworzący AI mają świadomość tego, że ich produkt może doprowadzić do zagłady ludzkości. W odpowiedzi szereg pracowników OpenAI i Anthropica przyznał mu rację.
W niedzielę ideę wprowadzenia pewnych regulacji rozwoju AI poparł przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson, choć wykluczył natychmiastowe działanie. Zaznaczył w wywiadzie z CNN i NBC, że choć środki bezpieczeństwa są konieczne, to jednocześnie Ameryka nie może stracić przewagi nad Chinami.
Stanowisko Trumpa poparł zaś w poniedziałek wiceprezydent J.D. Vance, który zapewniał, że do sprawy administracja podchodzi rozważnie.
- Osobiście czuję się trochę dziwnie, widząc, jak wiele pionierskich firm technologicznych z branży sztucznej inteligencji zgłasza się do rządu i błaga go o regulacje. To trochę jak koń trojański - powiedział.
Sprawa rozwoju AI i budowy centrów danych potrzebnych do ich działania staje się jednym z głównych problemów politycznych w USA, a przeciwko budowie centrów danych wypowiada się rosnąca większość Amerykanów. Administracja Trumpa twierdzi, że sprzeciw wobec inwestycji jest skutkiem chińskiej operacji wpływu.
PAP
"Jedyną kontrolą lub "barierami ochronnymi", których potrzebuje AI, jest SILNY I INTELIGENTNY (o wysokim IQ!) PREZYDENT, a USA mają tego pod dostatkiem!" - napisał Trump na swoim portalu społecznościowym Truth Social.
"Mamy już ogromną władzę KRYMINALNĄ i REGULACYJNĄ nad tymi firmami! Istnieje CHORY spisek przeciwko AI i centrom danych, a jedynym, który się z tego cieszy, są Chiny. KTO WYGRA AI, WYGRA WSZYSTKO!" - dodał, wydając ostrzeżenie dla "konspiracjonistów, zdrajców i autorów przecieków".
Wpis Trumpa, to reakcja na wezwanie szefa Anthropica Dario Amodeiego do wprowadzenia regulacji o spowolnieniu tempa rozwoju sztucznej inteligencji wobec obaw o bezpieczeństwo niekontrolowanego rozwoju. Wezwanie to poparli również szefowie OpenAI i xAI, Sam Altman i Elon Musk.
Prezydent ocenił, że jego administracja już powstrzymała "ludzi AI", takich jak Amodei, przed robieniem "złych rzeczy" i będzie robić to nadal. To odniesienie do sytuacji z lutego br., kiedy Amodei odmawiał dalszej współpracy z Pentagonem bez zapisów w umowie, zabraniających użycia technologii do masowej inwigilacji Amerykanów oraz do użytku w pełni autonomicznej broni. W odpowiedzi administracja Trumpa nałożyła sankcje na firmę i ogłosiła wykluczenie Claude'a z rządowych systemów.
Do wezwań do regulacji AI dochodzi po szeregu incydentów, w których agenci AI OpenAI wymknęli się spod kontroli twórców, m.in. zyskując dostęp do internetu i włamując się na systemy innych firm.
W ubiegłym tygodniu o odejściu z Anthropica poinformował publicznie 27-letni pracownik Jacob Coxon, który zajmował się szkoleniem modeli AI. Brytyjczyk zarzucił firmie i jej konkurentowi OpenAI nieodpowiedzialne dążenie do superinteligencji i "igranie z życiem ludzi". Twierdził, że ludzie tworzący AI mają świadomość tego, że ich produkt może doprowadzić do zagłady ludzkości. W odpowiedzi szereg pracowników OpenAI i Anthropica przyznał mu rację.
W niedzielę ideę wprowadzenia pewnych regulacji rozwoju AI poparł przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson, choć wykluczył natychmiastowe działanie. Zaznaczył w wywiadzie z CNN i NBC, że choć środki bezpieczeństwa są konieczne, to jednocześnie Ameryka nie może stracić przewagi nad Chinami.
Stanowisko Trumpa poparł zaś w poniedziałek wiceprezydent J.D. Vance, który zapewniał, że do sprawy administracja podchodzi rozważnie.
- Osobiście czuję się trochę dziwnie, widząc, jak wiele pionierskich firm technologicznych z branży sztucznej inteligencji zgłasza się do rządu i błaga go o regulacje. To trochę jak koń trojański - powiedział.
Sprawa rozwoju AI i budowy centrów danych potrzebnych do ich działania staje się jednym z głównych problemów politycznych w USA, a przeciwko budowie centrów danych wypowiada się rosnąca większość Amerykanów. Administracja Trumpa twierdzi, że sprzeciw wobec inwestycji jest skutkiem chińskiej operacji wpływu.
PAP