Podobno na początku lat osiemdziesiątych w służbie KGB było około tysiąca osób, których zadaniem była kradzież zagranicznych technologii. Około trzystu z nich wyjechało na zagraniczne placówki, a większość pozostałych pracowała na ósmym piętrze Łubianki, imponującej kwatery głównej KGB na moskiewskim placu Łubiańskim, w której na dolnych poziomach znajdowały się więzienie i sale tortur z czasów stalinowskich. Zadaniem szpiegów innych sowieckich służb wywiadowczych, takich jak wojskowy GRU, również była kradzież technologii. Podobno sowiecki konsulat w San Francisco miał zespół sześćdziesięciu agentów starających się wykradać tajemnice firm technologicznych z Doliny Krzemowej. Sami kradli chipy lub kupowali je na czarnym rynku, na którym sprzedawali je złodzieje, tacy jak Jednooki Jack złapany w Kalifornii w 1982 roku i oskarżony o wyniesienie chipów pod skórzaną kurtką z zakładu Intela. Sowieccy szpiedzy szantażowali też osoby pochodzące z Zachodu, które miały dostęp do zaawansowanych technologii. Co najmniej jeden mieszkający w Moskwie Brytyjczyk, pracownik firmy komputerowej ze Zjednoczonego Królestwa, zginął, „wypadając” z okna swojego wieżowca.
Szpiegostwo przemysłowe odgrywało zasadniczą rolę w sowieckiej branży półprzewodnikowej, co odkryła grupa rybaków z Rhode Island, którzy jesienią 1982 roku wyciągnęli dziwną metalową boję z wód północnego Atlantyku. Nie spodziewali się, że w swojej sieci znajdą zaawansowane układy scalone. Kiedy jednak tajemnicza boja trafiła do laboratorium wojskowego, została zidentyfikowana jako radzieckie urządzenie podsłuchowe, w którym wykorzystano doskonałe repliki układów Texas Instruments Series 5400. Tymczasem po tym, jak Intel wypuścił na rynek swój mikroprocesor, minister Szokin zamknął radziecką jednostkę badawczą próbującą stworzyć podobne urządzenie. Zamiast tego postanowiono skopiować amerykański produkt.
Jednak strategia „skopiujcie to” była znacznie mniej skuteczna, niż można by przypuszczać, patrząc na sowieckie boje podsłuchowe. Łatwo było ukraść kilka egzemplarzy najnowszych chipów Intela, a nawet kupić całą partię układów scalonych, zwykle za pośrednictwem firm fasadowych z neutralnych Austrii lub Szwajcarii. Jednak kontrwywiad amerykański od czasu do czasu demaskował agentów ZSRR działających w krajach trzecich, więc nigdy nie było to pewne źródło zaopatrzenia.
Kradzież projektów układów scalonych byłaby przydatna tylko wtedy, gdyby można je było produkować na dużą skalę w ZSRR. Było to trudne do zrealizowania w początkowym okresie zimnej wojny i prawie niemożliwe w latach osiemdziesiątych. W miarę jak firmy z Doliny Krzemowej upychały coraz więcej tranzystorów w krzemowych układach scalonych, ich wytwarzanie stawało się coraz trudniejsze. KGB uważało, że dzięki kradzieżom radzieccy producenci chipów uzyskali dostęp do niezwykłych tajemnic, ale posiadanie kopii nowego układu nie gwarantowało, że sowieccy inżynierowie będą w stanie go odtworzyć. Dlatego KGB zaczęło również kraść sprzęt do produkcji układów scalonych. CIA twierdziła, że ZSRR nabył urządzenia wykorzystywane na każdym etapie produkcji chipów, w tym dziewięćset zachodnich maszyn do przygotowywania materiałów niezbędnych do wytwarzania układów scalonych, osiemset maszyn do litografii i wytrawiania oraz po trzysta maszyn do domieszkowania, pakowania i testowania chipów.
W fabryce musiał być zainstalowany cały zestaw urządzeń, a kiedy te się psuły, potrzebne były części zamienne. Czasami części do zagranicznych maszyn można było wyprodukować w Związku Radzieckim, ale generowało to nowe problemy na skutek ciągle pojawiających się usterek. System kradzieży i kopiowania nigdy nie działał wystarczająco dobrze, żeby zapewnić stałe dostawy wysokiej jakości układów scalonych, więc radzieccy dowódcy wojskowi minimalizowali zastosowanie elektroniki i komputerów w systemach wojskowych.
Zachód potrzebował czasu, aby zdać sobie sprawę ze skali kradzieży.
(...)
W odpowiedzi administracja Reagana rozpoczęła „Operację Exodus”, która zaostrzyła kontrole celne produktów zaawansowanych technologicznie. Do 1985 roku w ramach tego programu skonfiskowano towary o wartości około 600 milionów dolarów i aresztowano około tysiąca osób. Jednak administracja Reagana, twierdząc, że w kwestii układów scalonych powstrzymała „masowy wyciek amerykańskiej technologii do Związku Radzieckiego”, prawdopodobnie przeceniała znaczenie ściślejszej kontroli. Ale w rzeczywistości sowiecka strategia „skopiujcie to” była korzystna dla Stanów Zjednoczonych, ponieważ przez jej stosowanie Związek Radziecki był stale opóźniony technologicznie. W 1985 roku CIA zbadała sowieckie mikroprocesory i odkryła, że ZSRR powielał chipy Intela i Motoroli równo jak w zegarku. Zawsze był pięć lat do tyłu.
Chris Miller - Wielka wojna o czipy
Szpiegostwo przemysłowe odgrywało zasadniczą rolę w sowieckiej branży półprzewodnikowej, co odkryła grupa rybaków z Rhode Island, którzy jesienią 1982 roku wyciągnęli dziwną metalową boję z wód północnego Atlantyku. Nie spodziewali się, że w swojej sieci znajdą zaawansowane układy scalone. Kiedy jednak tajemnicza boja trafiła do laboratorium wojskowego, została zidentyfikowana jako radzieckie urządzenie podsłuchowe, w którym wykorzystano doskonałe repliki układów Texas Instruments Series 5400. Tymczasem po tym, jak Intel wypuścił na rynek swój mikroprocesor, minister Szokin zamknął radziecką jednostkę badawczą próbującą stworzyć podobne urządzenie. Zamiast tego postanowiono skopiować amerykański produkt.
Jednak strategia „skopiujcie to” była znacznie mniej skuteczna, niż można by przypuszczać, patrząc na sowieckie boje podsłuchowe. Łatwo było ukraść kilka egzemplarzy najnowszych chipów Intela, a nawet kupić całą partię układów scalonych, zwykle za pośrednictwem firm fasadowych z neutralnych Austrii lub Szwajcarii. Jednak kontrwywiad amerykański od czasu do czasu demaskował agentów ZSRR działających w krajach trzecich, więc nigdy nie było to pewne źródło zaopatrzenia.
Kradzież projektów układów scalonych byłaby przydatna tylko wtedy, gdyby można je było produkować na dużą skalę w ZSRR. Było to trudne do zrealizowania w początkowym okresie zimnej wojny i prawie niemożliwe w latach osiemdziesiątych. W miarę jak firmy z Doliny Krzemowej upychały coraz więcej tranzystorów w krzemowych układach scalonych, ich wytwarzanie stawało się coraz trudniejsze. KGB uważało, że dzięki kradzieżom radzieccy producenci chipów uzyskali dostęp do niezwykłych tajemnic, ale posiadanie kopii nowego układu nie gwarantowało, że sowieccy inżynierowie będą w stanie go odtworzyć. Dlatego KGB zaczęło również kraść sprzęt do produkcji układów scalonych. CIA twierdziła, że ZSRR nabył urządzenia wykorzystywane na każdym etapie produkcji chipów, w tym dziewięćset zachodnich maszyn do przygotowywania materiałów niezbędnych do wytwarzania układów scalonych, osiemset maszyn do litografii i wytrawiania oraz po trzysta maszyn do domieszkowania, pakowania i testowania chipów.
W fabryce musiał być zainstalowany cały zestaw urządzeń, a kiedy te się psuły, potrzebne były części zamienne. Czasami części do zagranicznych maszyn można było wyprodukować w Związku Radzieckim, ale generowało to nowe problemy na skutek ciągle pojawiających się usterek. System kradzieży i kopiowania nigdy nie działał wystarczająco dobrze, żeby zapewnić stałe dostawy wysokiej jakości układów scalonych, więc radzieccy dowódcy wojskowi minimalizowali zastosowanie elektroniki i komputerów w systemach wojskowych.
Zachód potrzebował czasu, aby zdać sobie sprawę ze skali kradzieży.
(...)
W odpowiedzi administracja Reagana rozpoczęła „Operację Exodus”, która zaostrzyła kontrole celne produktów zaawansowanych technologicznie. Do 1985 roku w ramach tego programu skonfiskowano towary o wartości około 600 milionów dolarów i aresztowano około tysiąca osób. Jednak administracja Reagana, twierdząc, że w kwestii układów scalonych powstrzymała „masowy wyciek amerykańskiej technologii do Związku Radzieckiego”, prawdopodobnie przeceniała znaczenie ściślejszej kontroli. Ale w rzeczywistości sowiecka strategia „skopiujcie to” była korzystna dla Stanów Zjednoczonych, ponieważ przez jej stosowanie Związek Radziecki był stale opóźniony technologicznie. W 1985 roku CIA zbadała sowieckie mikroprocesory i odkryła, że ZSRR powielał chipy Intela i Motoroli równo jak w zegarku. Zawsze był pięć lat do tyłu.
Chris Miller - Wielka wojna o czipy