Dane Urzędu Regulacji Energetyki pokazują, że sektor ciepłownictwa systemowego od kilku lat znajduje się w trudnej sytuacji finansowej, szczególnie w obszarze kogeneracji, czyli jednoczesnej produkcji energii elektrycznej i ciepła. Według raportów URE „Energetyka cieplna w liczbach” rentowność brutto jednostek kogeneracyjnych wyniosła około minus 38% w 2022 r., następnie poprawiła się do minus 17,49% w 2023 r., a w 2024 r. osiągnęła poziom minus 3,67%.
(...)
Z informacji danych zebranych przez URE wynika, że poprawa wyników była przede wszystkim skutkiem spadku cen paliw i uprawnień do emisji CO₂. W 2024 r. wydatki sektora na zakup uprawnień ETS spadły do około 21,7 mld zł, czyli o blisko 20 mld zł mniej niż rok wcześniej. Mimo tego koszty emisji nadal pozostają jednym z największych obciążeń finansowych dla przedsiębiorstw ciepłowniczych. Szczególnie trudna sytuacja dotyczy przedsiębiorstw pracujących w kogeneracji. URE wskazuje, że przez wiele lat źródła kogeneracyjne funkcjonowały w uproszczonym modelu taryfowym, który nie pozwalał na pełne odzwierciedlenie rzeczywistych kosztów działalności. W praktyce oznaczało to, że taryfy zatwierdzane przez regulatora nie pokrywały pełnych kosztów wytwarzania ciepła, w tym kosztów zakupu uprawnień do emisji CO₂.
Branża ciepłownicza wskazuje, że wiele przedsiębiorstw było zmuszonych finansować zakup uprawnień ETS poprzez zadłużanie się lub ograniczanie inwestycji modernizacyjnych. Są przypadki spółek, których sytuacja spowodowała niemożliwość wywiązania się z obowiązku uiszczenia opłat związanych z rozliczeniem się za emisję CO2, za co na firmę nałożono olbrzymie kary. Gdyby doprowadzono do ich natychmiastowej egzekucji, to firma musiałaby zgodnie z prawem zgłosić upadłość. Skutkiem czego doszłoby do wstrzymania dostaw ciepła dla kilkudziesięciu tysięcy klientów indywidualnych oraz instytucji samorządowych. Problem miałby także lokalne samorządy, bo przy takiej skali działalności nie mogłyby wykonać ustawowego obowiązku wynikającego z art. 7 ust. 1 pkt 3 ustawy o samorządzie gminnym, zgodnie z którym gmina odpowiada za zapewnienie dostaw energii cieplnej mieszkańcom.
(...)
Największym impulsem zmian jest pakiet Fit for 55, którego celem jest redukcja emisji gazów cieplarnianych w UE o co najmniej 55% do 2030 r. względem 1990 r. W praktyce dla ciepłownictwa oznacza to zaostrzenie wymogów emisyjnych, wzrost znaczenia OZE, poprawę efektywności energetycznej i stopniowe ograniczanie roli paliw kopalnych.
Analizy Polskiego Towarzystwa Energetyki Cieplnej wskazują, że transformacja sektora ciepłownictwa systemowego w Polsce wynikająca z Fit for 55 może wymagać nakładów rzędu 70–110 mld euro, czyli około 300–500 mld zł do 2050 r. Dla przedsiębiorstw oznacza to jednoczesną presję z trzech stron: rosnących kosztów emisji CO₂, konieczności inwestycji w nowe technologie oraz ograniczeń taryfowych, które utrudniają szybkie przenoszenie kosztów na odbiorców. Branża wskazuje więc, że bez wsparcia publicznego i środków unijnych transformacja może prowadzić do wzrostu cen ciepła i pogorszenia kondycji finansowej części przedsiębiorstw.
Kluczową zmianą regulacyjną jest nowa definicja efektywnego systemu ciepłowniczego i chłodniczego w dyrektywie EED. Komisja Europejska podkreśla, że definicja została zmieniona po to, aby doprowadzić do pełnej dekarbonizacji dostaw ciepła i chłodu do 2050 r. Dotychczas status efektywnego systemu można było uzyskać m.in. dzięki wysokosprawnej kogeneracji. Nowe przepisy stopniowo przesuwają punkt ciężkości w stronę OZE, ciepła odpadowego i niskoemisyjnych źródeł. Przewidziano też ścieżkę emisyjną: 200 g CO₂/kWh do końca 2025 r., 150 g od 2026 r., 100 g od 2035 r., 50 g od 2045 r. i 0 g od 2050 r. Dla polskich systemów ciepłowniczych to zmiana fundamentalna. Utrata statusu efektywnego systemu może ograniczyć dostęp do finansowania, pogorszyć ocenę inwestycji i utrudnić podłączanie nowych odbiorców.
Szczególnie narażone są małe i średnie systemy oparte na węglu, które nie mają wystarczających zasobów kapitałowych na szybką modernizację.
energetyka24.com
(...)
Z informacji danych zebranych przez URE wynika, że poprawa wyników była przede wszystkim skutkiem spadku cen paliw i uprawnień do emisji CO₂. W 2024 r. wydatki sektora na zakup uprawnień ETS spadły do około 21,7 mld zł, czyli o blisko 20 mld zł mniej niż rok wcześniej. Mimo tego koszty emisji nadal pozostają jednym z największych obciążeń finansowych dla przedsiębiorstw ciepłowniczych. Szczególnie trudna sytuacja dotyczy przedsiębiorstw pracujących w kogeneracji. URE wskazuje, że przez wiele lat źródła kogeneracyjne funkcjonowały w uproszczonym modelu taryfowym, który nie pozwalał na pełne odzwierciedlenie rzeczywistych kosztów działalności. W praktyce oznaczało to, że taryfy zatwierdzane przez regulatora nie pokrywały pełnych kosztów wytwarzania ciepła, w tym kosztów zakupu uprawnień do emisji CO₂.
Branża ciepłownicza wskazuje, że wiele przedsiębiorstw było zmuszonych finansować zakup uprawnień ETS poprzez zadłużanie się lub ograniczanie inwestycji modernizacyjnych. Są przypadki spółek, których sytuacja spowodowała niemożliwość wywiązania się z obowiązku uiszczenia opłat związanych z rozliczeniem się za emisję CO2, za co na firmę nałożono olbrzymie kary. Gdyby doprowadzono do ich natychmiastowej egzekucji, to firma musiałaby zgodnie z prawem zgłosić upadłość. Skutkiem czego doszłoby do wstrzymania dostaw ciepła dla kilkudziesięciu tysięcy klientów indywidualnych oraz instytucji samorządowych. Problem miałby także lokalne samorządy, bo przy takiej skali działalności nie mogłyby wykonać ustawowego obowiązku wynikającego z art. 7 ust. 1 pkt 3 ustawy o samorządzie gminnym, zgodnie z którym gmina odpowiada za zapewnienie dostaw energii cieplnej mieszkańcom.
(...)
Największym impulsem zmian jest pakiet Fit for 55, którego celem jest redukcja emisji gazów cieplarnianych w UE o co najmniej 55% do 2030 r. względem 1990 r. W praktyce dla ciepłownictwa oznacza to zaostrzenie wymogów emisyjnych, wzrost znaczenia OZE, poprawę efektywności energetycznej i stopniowe ograniczanie roli paliw kopalnych.
Analizy Polskiego Towarzystwa Energetyki Cieplnej wskazują, że transformacja sektora ciepłownictwa systemowego w Polsce wynikająca z Fit for 55 może wymagać nakładów rzędu 70–110 mld euro, czyli około 300–500 mld zł do 2050 r. Dla przedsiębiorstw oznacza to jednoczesną presję z trzech stron: rosnących kosztów emisji CO₂, konieczności inwestycji w nowe technologie oraz ograniczeń taryfowych, które utrudniają szybkie przenoszenie kosztów na odbiorców. Branża wskazuje więc, że bez wsparcia publicznego i środków unijnych transformacja może prowadzić do wzrostu cen ciepła i pogorszenia kondycji finansowej części przedsiębiorstw.
Kluczową zmianą regulacyjną jest nowa definicja efektywnego systemu ciepłowniczego i chłodniczego w dyrektywie EED. Komisja Europejska podkreśla, że definicja została zmieniona po to, aby doprowadzić do pełnej dekarbonizacji dostaw ciepła i chłodu do 2050 r. Dotychczas status efektywnego systemu można było uzyskać m.in. dzięki wysokosprawnej kogeneracji. Nowe przepisy stopniowo przesuwają punkt ciężkości w stronę OZE, ciepła odpadowego i niskoemisyjnych źródeł. Przewidziano też ścieżkę emisyjną: 200 g CO₂/kWh do końca 2025 r., 150 g od 2026 r., 100 g od 2035 r., 50 g od 2045 r. i 0 g od 2050 r. Dla polskich systemów ciepłowniczych to zmiana fundamentalna. Utrata statusu efektywnego systemu może ograniczyć dostęp do finansowania, pogorszyć ocenę inwestycji i utrudnić podłączanie nowych odbiorców.
Szczególnie narażone są małe i średnie systemy oparte na węglu, które nie mają wystarczających zasobów kapitałowych na szybką modernizację.
energetyka24.com