środa, 18 września 2024



Twierdzi, że opuścili swoje pozycje, ponieważ nie byli w stanie dłużej zostać w jednostce. Na potwierdzenie tych słów wskazuje na dużą czerwoną bliznę na czole Archestowa.

— Widzisz ją, prawda? To nasz dowódca przyszedł i zdzielił go kijem — mówi.

— A ja spałem — wyjaśnia Archestow.

— Kiedy dowódca wytrzeźwiał, zapytałem go: dlaczego go uderzyłeś? A on na to: po prostu mi się pomieszało! Nie chciałem go pobić.

— Byłem zmęczony, po prostu zmęczony — mówi z kolei Jewgienij Nikołajenko. — Do ostatniego zadania przydzielili mi dziadków, którzy mają po 60 lat. Chodzą jak pingwiny. Mówią mi: "dokąd nas prowadzisz? To pewna śmierć. Po co?". Co to za wojna, skoro prowadzę ich na śmierć?

Po opuszczeniu jednostki żołnierze trafili do miejscowości Mironówki znajdującej się godzinę jazdy od Bachmutu (wioska została zajęta przez wojska rosyjskie w maju 2022 r.), gdzie walczy batalion Pereswiet. Ukryli się przed dowództwem w wynajętym mieszkaniu. Twierdzą, że pomimo codziennego ostrzału życie w wiosce toczy się dalej — jest dosłownie "pełna ludzi", a dzieci nadal chodzą do szkoły.

(...)

W okolicy Bachmutu batalion Pereswiet znalazł się we wrześniu 2023 r. (wcześniej jednostka walczyła w okolicach Doniecka).

— Wymyślają zadania na bieżąco — twierdzi Jewgienij Nikołajenko. — Pędziliśmy na Ukraińców, ale nie docieraliśmy [do miejsca stacjonowania ich oddziałów], bo powstrzymywała nas ich artyleria — i nie było się gdzie schować. Szliśmy na ślepo z karabinami maszynowymi, ale nie potrzebowaliśmy ich, bo nie byliśmy w stanie przedrzeć się przez ostrzał.

W ostatnich miesiącach Pereswiet próbował zdobyć fortyfikację wznoszącą się na zachód od Kliszczijiwki. Wioska jest kontrolowana przez Siły Zbrojne Ukrainy, ale wojska rosyjska w grudniu 2023 r. zdobyły wschodnią część wzniesienia. Od tego czasu trwają tam ciężkie walki — ten odcinek frontu jest często nazywany "najgorętszym miejscem" na całym kierunku.

Jewgienij Nikołajenko opisuje to miejsce w następujący sposób: — To pole o szerokości około półtora kilometra, gdzie widać cię ze wszystkich stron — a dookoła kratery po pociskach. Jak na Księżycu. Ukraińcy miażdżą tam [pociskami], atakują amunicją z góry, rozsypują na ziemi mnóstwo "sztuczek" — "płatków" i "żarówek" (petarda ze specjalnym wypełnieniem, po nadepnięciu na nią urywa nogę). Biegasz między nimi jak wiewiórka.

Po tym dodaje: — Co 10 sekund dochodzi tam do ostrzału z użyciem amunicji kasetowej, do tego w grę wchodzą moździerze. Przy tym wszystkim musisz siedzieć na otwartym polu — dlatego, że przełożeni już wcześniej donieśli, że Pereswiet zdobył tam przyczółek. Mówiliśmy: "nigdy wcześniej tam nie byliśmy! A oni na to: "no to teraz tam będziecie". I wysłali nas.

Według Nikołajenki straty w 3 Korpusie Armijnym, w skład którego wchodzi Pereswiet, mogą sięgać 80 proc. stanu osobowego. Oznacza to, że można mówić o tysiącach zabitych (Meduzie nie udało się niezależnie potwierdzić tej informacji).

— 3 Korpus jest ludobójczy. Tylko w jednym miejscu zginęło ponad tysiąc naszych ludzi. Wszędzie tam leżą kawałki ich szczątków, nikt ich nie zbiera. Niektóre zwłoki są już wysuszone jak mumie. Są też jednak świeższe trupy. Stare leżą na nowych. Nikt ich k**wa nie potrzebuje — mówi Nikołajenko.

— Od września [2023 r.] nie wolno ich zabierać. Gdy ktoś próbuje, krzyczą: "nie zwracaj na nie uwagi, idź dalej!". Nie wstyd wam, k**wa, za siebie? Dlaczego gromadzicie tam stos trupów? Zabierzcie je, k**wa! Do cholery, tam leży człowiek. Jest już wysuszony, pod jego ubraniem znajdują się same kości. Trup z zegarkiem na ręku — dodaje. — Przychodzisz tu po to, by umrzeć. By dołączyć do "kolekcji".

(...)

— 31 grudnia [2023 r.] dowódcy upili się i zaczęli nas gonić — powiedział Nikołajenko. — Dowódca naszej kompanii przyszedł pijany — i uderzył jednego z chłopców za to, że nie wstał z krzesła i nie zasalutował. Chcieli przywiązać dzieciaka do UAZika (rosyjski producent samochodów terenowych oraz dostawczych — red.) i ciągnąć go [po ziemi] — to okrutna śmierć — dodał.

Żołnierze nagrali ten incydent. Choć doszło do niego w nocy, na wideo widać mężczyznę w kamuflażu, który próbuje przywiązać drugą osobę do samochodu. Po tym wojsko otacza samochód i udaje mu się uwolnić kolegę.

Dzień po incydencie z UAZ-em, 1 stycznia 2024 r., konflikt trwał nadal.

— Urodziła mi się córka chłopca i uczciliśmy to na swój sposób — wódką — powiedział Nikołajenko. — Nasi przełożeni wezwali żandarmerię wojskową, a komendant, pod naciskiem dowódcy, wsadził nas na dwa dni do aresztu. Rzekomo za pijaństwo.

Dzień później czterech żołnierzy przeniesiono do pułku nr 1442 (bez skompletowania odpowiednich papierów). Członkowie tej jednostki już we wrześniu 2023 r. nagrali wideo, w której mówili o kolosalnych stratach i o tym, że "ze strachu" ich koledzy popełniają samobójstwa.

3 stycznia, będąc już w nowej jednostce, dezerterzy wyruszyli na swoją ostatnią misję bojową.

— Nabój strącił mi hełm i zerwał [pasek naramienny] pancerza — tak, że odpadł. Chodziłem z gołą głową pod ostrzałem. Wyprowadziłem grupę i wściekłem się: pie***yć to, to koniec. Nie będę tu służył, dopóki te jelenie [w dowództwie] tu są — powiedział Nikołajenko.

Dodał: — 5 stycznia pojechaliśmy do Mironówki — chcemy udać się do prokuratury wojskowej w Moskwie. [...] Pójdę tam i powiem: to nie jest wojna, ale ludobójstwo. Co wy robicie? Co wy, ku**wa, wyprawiacie?

onet.pl