sobota, 25 marca 2023


Główny kontekst dla wizyty stanowi agresja na Ukrainę i związane z tym zaostrzenie konfliktu pomiędzy Zachodem (zwłaszcza USA) a Rosją. Postępująca izolacja polityczna i gospodarcza Moskwy, a także zmiany wewnętrzne w chińsko-rosyjskim układzie sił prowadzą do ewolucji interesów elit na Kremlu i w Zhongnanhai (zamknięty kompleks w Pekinie, gdzie zamieszkują przywódcy ChRL). Nadaje to nową dynamikę stosunkom między oboma krajami. Relacje te przez ponad ćwierć wieku pieczołowicie i stopniowo rozbudowywano w oparciu o założenie o fundamentalnej zbieżności interesów obu reżimów, dążących do rewizji zdominowanego przez Zachód ładu międzynarodowego w jego wymiarze militarnym, politycznym, ekonomicznym i ideologicznym oraz emancypacją obu mocarstw z szeregu współzależności istniejących pomiędzy nimi a Zachodem, zwłaszcza w sferze gospodarczej.

Uwikłanie się Rosji w wojnę z Ukrainą i pośrednio w konflikt z całym Zachodem nie zmieniła najbardziej fundamentalnej i długofalowej zbieżności interesów antyzachodniego sojuszu Pekinu i Moskwy. W perspektywie krótkoterminowej zarysowały się jednak między nimi dość istotne różnice. Kreml jest zainteresowany uzyskaniem jak największego wsparcia ze strony Chin, a tym samym zaostrzeniem konfliktu na linii Pekin–Waszyngton. Z kolei ChRL chciałaby ograniczyć koszty poparcia dla Rosji oraz nie przyśpieszać pogarszania się relacji z USA, co wynika z przekonania, że wciąż nie jest gotowa na otwartą konfrontację.

Konflikt Rosji z Zachodem przynosi Chinom korzyści w postaci odciągnięcia uwagi i zasobów Stanów Zjednoczonych od regionu Azji i Pacyfiku. Ponadto wojna rosyjsko-ukraińska stwarza perspektywę dla skłócenia Waszyngtonu i Europy Zachodniej. Zhongnanhai może kalkulować, że szereg państw zachodnioeuropejskich będzie szukać sposobu czy wręcz pretekstu, aby ją zakończyć. Chiński „plan pokojowy”, mający prowadzić do zamrożenia konfliktu zbrojnego, może zwieść niektóre stolice, stwarzając im taką perspektywę, nawet iluzoryczną. Wskazuje na to ostatnia wizyta Wang Yi, ważnego chińskiego dyplomaty, w Europie – przed przyjazdem do Moskwy odwiedził on Francję, Włochy i Węgry. Jednocześnie ChRL ulega tu pokusie zademonstrowania swojej sprawczości w polityce międzynarodowej, co wiąże się z jej rosnącymi ambicjami i aspiracjami do zastąpienia USA w roli globalnego arbitra oraz stanowi element rywalizacji o wpływy na Globalnym Południu.

W konsekwencji Pekin stoi przed dylematem wynikającym z rozbieżności pomiędzy celem długofalowym (utrzymania strategicznej relacji z Moskwą) i krótkofalowym (ograniczenia kosztów tego sojuszu i odciągnięcia momentu konfrontacji z Waszyngtonem). Wydaje się, że Chiny szukają jego rozwiązania poprzez politykę dwutorową. Z jednej strony rozwijają współpracę gospodarczą z Rosją oraz oferują jej wsparcie dyplomatyczne i propagandowe na arenie międzynarodowej, umożliwiając jej w ten sposób prowadzenie działań zbrojnych i wytrzymanie ekonomicznej presji Zachodu. Z drugiej – deklarują głośno neutralność w wojnie rosyjsko-ukraińskiej, lecz już nie w konflikcie Rosji z Zachodem. Zgodnie z dostępnymi publicznie danymi wciąż nie zdecydowały się również na dostarczenie jej dużych ilości uzbrojenia.

Z powyższego punktu widzenia podróż do Moskwy niosła dla przywódcy ChRL poważny dylemat. Pekin nie mógł – jak to przykładowo zrobił indyjski premier Narendra Modi – po prostu odwołać wizyty (odbyła się na zaproszenie Putina przekazane w grudniu ub.r.), nie ryzykując osłabienia sojuszu z Rosją. Decyzja taka mogłaby też zostać odczytana jako oznaka słabości i podatności na zachodnie naciski. Coroczne wizyty przywódców obu państw należą do trwającego już ponad 20 lat rytuału ich partnerstwa strategicznego. Xi Jinping zdawał sobie przy tym sprawę, że wydarzenie zostanie odebrane jako sygnał poparcia dla Rosji i tym samym podważy wysiłki chińskiej dyplomacji zmierzające do zademonstrowania przy pomocy „planu pokojowego” ChRL jako państwa neutralnego w kontekście konfliktu. Nie przypadkiem dokument pojawił się na krótko przed planowaną wizytą. W konsekwencji na poziomie politycznym Pekin chciał uzyskać pełną akceptację Putina dla swojej pozorowanej inicjatywy pokojowej, ponieważ tylko to w zamyśle Zhongnanhai uwiarygodniłoby ją w oczach globalnej opinii publicznej, a zwłaszcza części światowych przywódców. Chiny starają się również utrzymać intensywność wojny na Ukrainie i rosyjskiej agresji wobec Zachodu na odpowiadającym im poziomie – nie dopuścić do ewentualnego upadku reżimu putinowskiego w sytuacji przegranej Rosji, a jednocześnie oddalać perspektywę konfliktu z NATO czy wojny atomowej.

Przebieg wypadków wskazuje, że strona chińska nie konsultowała swojej „inicjatywy pokojowej” z Kremlem lub błędnie odczytała sceptyczne sygnały przezeń wysyłane. Można tylko spekulować, że Pekin prawdopodobnie stwierdził, iż w interesie Moskwy – tak jak go rozumie – będzie podjęcie chińskiej gry dyplomatycznej z Zachodem. Nie da się też wykluczyć, że uznano, iż osłabiony partner nie będzie miał po prostu wyboru. Putin przyznał jednak, że tylko niektóre punkty planu mogą w przyszłości stać się podstawą negocjacji ze stroną ukraińską, tym samym sugerując, że część z nich jest dla Rosji nie do przyjęcia. Jednocześnie zrzucił na Ukraińców i Zachód wyłączną odpowiedzialność za brak rozmów pokojowych. Powtórzył w ten sposób standardową tezę rosyjskiej dyplomacji, że Zachód jakoby zabronił Kijowowi podejmowania pertraktacji pokojowych z Moskwą. Strona rosyjska w praktyce uzależnia je od uznania przez Ukrainę „realiów geopolitycznych”, w tym akceptacji dla aneksji nie tylko Krymu, lecz także obwodów: donieckiego, ługańskiego, chersońskiego i zaporoskiego. Samo w sobie nie stanowi to problemu dla Pekinu, który zapewne i tak planował obarczyć winą za niepowodzenie tej pozorowanej inicjatywy Zachód i stronę ukraińską.

Stanowcze, lekko zawoalowane odrzucenie „planu pokojowego” przez Rosję utrudnia Pekinowi grę z wybranymi stolicami UE. Wydaje się, że ze strony Moskwy jest to działanie mające zmusić Chiny do jednoznacznego opowiedzenia się po jej stronie w konflikcie, a może nawet udzielenia wsparcia w postaci dostaw broni. Putin i jego otoczenie zakładają, że są zbyt ważnym partnerem Pekinu w globalnej rywalizacji z Zachodem i ten nie może pozwolić sobie na jego porażkę. Moskwa miała też inne powody do odrzucenia koncepcji nawet pozorowanego planu pokojowego, ponieważ uznała, że spowoduje on demobilizację aparatu państwowo-wojskowego i osłabi wysiłek wojenny, rozbudzi oczekiwania szybkiego zakończenia konfliktu w społeczeństwie. Ważnym elementem była też potrzeba zamanifestowania autonomii w stosunkach z Chinami. Pekin od mniej więcej połowy ubiegłego roku zaczął aktywnie kształtować otoczenie międzynarodowe Rosji, podejmując w ten sposób próbę wpływania na jej politykę na terenie byłego Związku Radzieckiego. W tej sytuacji przyjęcie chińskiej inicjatywy oznaczałoby bierną akceptacji roli klienta podporządkowanego interesom ChRL.

Ważnym sygnałem ze strony Kremla, mającym zaznaczyć jego autonomię strategiczną wobec Pekinu, był rosyjski komentarz dotyczący zapowiedzi brytyjskich dostaw amunicji zawierającej zubożony uran. Putin, w obecności chińskiego lidera, ponownie zagroził Zachodowi użyciem broni nuklearnej. Oskarżył też „kolektywny Zachód” o to, że „zaczyna stosować już broń z nuklearnym komponentem”, co sprawia, że Moskwa „będzie zmuszona reagować w odpowiedni sposób”. Ten przekaz został następnie wzmocniony przez wiceministra spraw zagranicznych Siergieja Riabkowa, który powtórzył, że Rosja nie zamierza powracać do traktatu Nowy Start i w obecnej sytuacji ryzyko wojny nuklearnej jest większe niż kiedykolwiek przedtem. Można odczytywać to jako próbę zademonstrowania Zachodowi iluzoryczności nadziei na to, że Pekin jest w stanie powstrzymać Kreml od gróźb użycia broni nuklearnej. Kreml nie może również pozwolić, aby głównym adresatem i rozmówcą Zachodu w sprawie trwającej wojny był Pekin. Próba rozegrania chińskiego wpływu na Moskwę w kwestii deeskalacji nuklearnej była istotnym elementem chińskiej kampanii stabilizowania stosunków z Zachodem, podjętej na szczycie G20 na Bali w listopadzie 2022 r.

Wewnętrzna dynamika chińsko-rosyjskiego sojuszu ulega gwałtownej zmianie, co przyśpiesza pogłębianie się asymetrii na korzyść Chin. Xi Jinping najwyraźniej nie był w stanie wykorzystać wypracowanej przewagi, aby wywrzeć na Putina wystarczającą presję i skłonić go do stworzenia wiarygodnych pozorów występowania Chin w roli mediatora. Mimo to, Pekin nie wycofał swego politycznego poparcia dla Rosji w jej konflikcie z Ukrainą i Zachodem, maskowanego deklaratywną neutralnością. Można uznać, że na obecnym etapie kierownictwo Komunistycznej Partii Chin postrzega Moskwę jako niezbywalnego sojusznika w realizacji swoich dalekosiężnych celów wobec Zachodu. W rezultacie mimo osłabienia pozycji Rosji zarówno na arenie międzynarodowej, jak i w relacjach z Pekinem, nie straciła ona w pełni autonomii strategicznej, ponieważ im bardziej narasta napięcie między Chinami a Zachodem, tym bardziej Pekin potrzebuje Moskwy. Z tego też powodu Kreml nie ma zamiaru podejmować nawet pozorowanych działań, które mogłyby przysłużyć się poprawie stosunków Chin z Zachodem.

Jedną z głównych konsekwencji ograniczenia w 2022 r. rosyjsko-zachodniej wymiany handlowej był wzrost udziału ChRL w handlu zagranicznym Rosji – do 36% w imporcie i do 20% w eksporcie. Chiny stały się także głównym źródłem dostaw komponentów elektronicznych niezbędnych dla rosyjskiego przemysłu, w szczególności zbrojeniowego, zastępując dostawców zachodnich. Stało się to jednym z czynników umożliwiających Rosji przetrwanie zachodnich sankcji i kontynuację wojny. Szczyt Putin–Xi pokazał, że kremlowskie elity są gotowe płacić dalszym pogłębianiem relacji ekonomicznych z ChRL za wsparcie wysiłku wojennego, co znalazło wyraz w ogłoszonych na szczycie decyzjach oraz w przyjętej przez strony deklaracji o przygotowaniu „Planu rozwoju kluczowych kierunków rosyjsko-chińskiej ekonomicznej współpracy do 2030 r.”.

Z dokumentu wynika, że Moskwa zgodziła się na dwa ważne ustępstwa. Pierwsze to zapowiedź powołania wspólnego rosyjsko-chińskiego podmiotu, który zająłby się rozwojem Północnej Drogi Morskiej – szlaku żeglugowego z Morza Beringa na północny Atlantyk, głównej linii morskiej w rosyjskim sektorze arktycznym. Biorąc pod uwagę, jak ostro i zdecydowanie Rosja reagowała dotąd na wszystkie realne lub domniemane próby podważenia lub rozwodnienia jej absolutnej kontroli nad tym akwenem, dopuszczenie Chin jako formalnego „udziałowca” tego newralgicznego i potencjalnie dochodowego szlaku transportowego wskazuje na rosnącą asymetrię w stosunkach dwustronnych. Sama koncepcja Północnej Drogi Morskiej jest w dużym stopniu nagłośniona propagandowo, ponieważ możliwy wolumen dostaw tym szlakiem w najbliższych trzech dekadach pozostanie niewielki. Niemniej Pekin traktuje transport morski jako pretekst do eksploracji regionu arktycznego, nad którego przeważającą częścią Moskwa chciałaby utrzymać wyłączność.

Drugie ustępstwo to deklaracja Putina, że Rosja gotowa jest przejść na rozliczenia w chińskiej walucie (RMB) nie tylko w handlu z Chinami, lecz także z państwami trzecimi. Zwiększyłoby to szansę na umiędzynarodowienie RMB, co jest jednym z planów Pekinu od ponad 20 lat, od momentu wstąpienia do Światowej Organizacji Handlu. W obu wypadkach są to jednak wstępne ustalenia, a ich realizacja będzie w dużym stopniu zależała od gotowości Kremla do współpracy. Atrakcyjność chińskiej waluty wynika nie tyle z jej gospodarczej atrakcyjności jako środka wymiany, ile z kwestii czysto politycznych – relatywnego bezpieczeństwa, które zapewnia ona sankcjonowanym rosyjskim podmiotom. Szersze wykorzystanie w handlu Rosji – a także Chin – z państwami trzecimi, m.in. na Globalnym Południu, wymagać będzie żmudnych działań dyplomatycznych Pekinu w tym obszarze, a także dalszych reform systemu finansowego i regulacji przepływów kapitałowych.

Mimo powyższych ustępstw Moskwy Pekin odmawia finalizacji rozmów o budowie drugiego gazociągu łączącego Chiny z rosyjskimi złożami zaopatrującymi dotychczas Europę, tzw. Siły Syberii-2, który miałby biec przez terytorium Mongolii. Świadczy to o tym, że plany Kremla dotyczące reorientacji eksportu gazu z kierunku europejskiego do Azji Wschodniej nie doczekają się szybkiej realizacji, a chiński partner będzie wykorzystywał sytuację do uzyskania jak najlepszej ceny (było to powodem wieloletnich opóźnień realizacji gazociągu Siła Syberii-1). W świetle chińskiej transformacji energetycznej budowa Siły Syberii-2, mającej według Moskwy od 2030 r. dostarczać do Chin nawet 50 mld m3 gazu, może wymagać redukcji importu z innych kierunków, m.in. Turkmenistanu czy terminali LNG położonych na chińskim wybrzeżu. Wydaje się, że Pekin będzie wykorzystywał przedłużające się negocjacje w sprawie gazociągu do wywierania presji na Moskwę w kwestii Północnej Drogi Morskiej, przejmowania przez Rosję RMB w handlu międzynarodowym czy innych kluczowych z jego punktu widzenia kwestii.

osw.waw.pl

Nowe zachodnie sankcje, nakładane w 2022 r. w związku ze współudziałem w rosyjskiej inwazji na Ukrainę, oraz utrata ukraińskiego rynku zagroziły stabilności białoruskiej gospodarki. Według najbardziej pesymistycznych prognoz kraj miał pogrążyć się w głębokiej, nawet dwucyfrowej recesji, a eksport najbardziej dochodowych towarów – ulec załamaniu. Tymczasem oficjalne dane z ubiegłego roku, w tym m.in. spadek PKB jedynie o 4,7%, produkcji przemysłowej – o 5,4%, a całości obrotów w handlu zagranicznym – tylko o 6%, wskazują na umiarkowany kryzys. Białoruś dostosowała się do nowych warunków, częściowo rekompensując straty. Głównym czynnikiem osłabiającym dotkliwość restrykcji jest wsparcie Rosji, która w zamian za lojalność Alaksandra Łukaszenki udostępniła swoją infrastrukturę transportową i portową do tranzytu białoruskich towarów oraz zapewniła preferencyjne warunki na własnym rynku dla tamtejszego eksportu. Dodatkowo skalę kryzysu gospodarczego pozwalają ograniczyć stosowane przez władze manipulacje, takie jak: utrzymywanie zawyżonej produkcji przemysłowej (w rezultacie coraz więcej towarów trafia do magazynów), administracyjne blokowanie wzrostu cen oraz próba obejścia unijnego embarga na towarowe przewozy drogowe z Białorusi. Ani pomoc ze strony również obarczonej sankcjami Moskwy, ani ręczne sterowanie gospodarką nie stanowią jednak wystarczającej gwarancji stabilności ekonomicznej państwa. Co więcej, w obliczu zamykania przez Polskę i Litwę od lutego br. kolejnych przejść granicznych należy spodziewać się pogłębienia kryzysu w perspektywie krótkoterminowej.

(...)

Jednocześnie duże straty w białorusko-unijnej wymianie handlowej miały jedynie w niewielkim stopniu przełożyć się na wyniki całości wymiany zagranicznej. Z fragmentarycznych danych Narodowego Komitetu Statystycznego RB wynika bowiem, że w 2022 r. jej wartość wyniosła niemal 77 mld dolarów, czyli o 6% mniej niż w 2021 r. Spadki w eksporcie oraz imporcie sięgnęły odpowiednio 4,2% i 7,2%, przy czym niemal dwukrotnie większa redukcja operacji importowych pozwoliła po raz pierwszy od 2012 r. zmniejszyć ujemny bilans do zaledwie 300 mln dolarów (dla porównania w 2021 r. deficyt w handlu zagranicznym wyniósł prawie 1,8 mld dolarów). Skutki zachodnich restrykcji handlowych łagodziła głównie dynamicznie rosnąca wymiana z Rosją. Według komunikatów władz białoruskich (brak dokładnych danych statystycznych) zwiększyła się ona o 11 mld dolarów w porównaniu z 2021 r., do 50 mld dolarów. Rekordowa od początku wymiany towarowej pomiędzy niepodległą Białorusią i Rosją miała być również wartość eksportu, szacowana przez Mińsk na ok. 23 mld dolarów, czyli o ponad 7 mld dolarów więcej niż w poprzednim roku. W rezultacie, przy założeniu autentyczności tych liczb, udział Rosji w białoruskim obrocie zagranicznym zbliżył się do  bezprecedensowego poziomu 70%, a w sektorze produkcji przemysłowej osiągnął 75%. Do takiej sytuacji doprowadziło niewątpliwie zajęcie przez białoruskich eksporterów nowych nisz na rosyjskim rynku po opuszczeniu go przez część zachodnich firm. Dynamikę procesu zastępowania europejskich kontrahentów przez podmioty białoruskie pokazują np. wycinkowe dane z kwietnia ub.r., gdy Białoruś odnotowała 100% wzrost sprzedaży do Rosji (do łącznej wartości 1,5 mld dolarów) i po raz pierwszy wyprzedziła niemieckich eksporterów, których udział w rosyjskim imporcie skurczył się do 800 mln dolarów. Warto również zwrócić uwagę na niemal podwojenie – do 1,6 mld dolarów – wartości eksportu z Białorusi do Chin.

osw.waw.pl