Pierwsza koncepcja nowego, centralnego portu lotniczego pojawiła się już w czasach „dekady Gierkowskiej”, ponad pół wieku temu. W latach 70. powstał dokument zatytułowany „Opis projektu wyboru nowego lotniska dla Warszawy realizowanego w latach 1971-1974”; w podobnym czasie prof. Henryk Panusz i dr Bogusław Jankowski przygotowali plan systemu łączącego transport lotniczy, kolejowy i drogowy – opisuje na swojej stronie CPK.
Przez kolejne dekady temat przewijał się w różnych analizach, za czasów różnych rządów. Był przedmiotem prac specjalnego międzyresortowego interdyscyplinarnego zespołu ds. wyboru lokalizacji lotniska centralnego dla Polski, który zakończył prace w styczniu 2004 r., co przekazał na swojej stronie Urząd Lotnictwa Cywilnego. W 2005 r. podpisano umowę między ULC a konsorcjum Ineco-Sener w sprawie opracowania studium wykonalności dla lokalizacji lotniska centralnego dla Polski. W 2006 r. opublikowana została koncepcja Centralnego Portu Lotniczego autorstwa Bogusława Jankowskiego, wiceprezesa Towarzystwa Integracji Transportu, który przekonywał o konieczności integracji inwestycji z magistralą szybkich kolei i planowaną ówcześnie siecią autostrad.
Analizowana była przede wszystkim kwestia lokalizacji – okolice Mszczonowa lub Modlina proponował międzyresortowy zespół w 2003 r., gminę Baranów na Mazowszu sugerował Jankowski, Mszczonów i Babsk poleciło Ineco-Sener – a także finansowania i parametrów technicznych inwestycji. Te trzy czynniki Stefan Chabiera z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu określa jako kluczowe w wieloletniej debacie nad zasadnością i efektywnością Centralnego Portu Lotniczego, co podkreśla w swojej publikacji „Centralny Port Lotniczy – studium z zakresu zarządzania rynkiem lotniczym w Polsce”.
Kolejnym istotnym raportem była opublikowana w 2010 r., za czasów pierwszych rządów premiera Donalda Tuska, Koncepcja Lotniska Centralnego dla Polski, przygotowana dla Ministerstwa Infrastruktury, która skupiała się na ocenie opłacalności takiej inwestycji. We wnioskach końcowych zaznaczono, iż budowa nowego portu w Polsce „przyniesie więcej korzyści dla rozwoju polskiego sektora transportu lotniczego, a ponadto realizacja/wdrożenie tego projektu jest bardziej atrakcyjne finansowo niż rozbudowa infrastruktury istniejącego portu lotniczego WAW (Lotnisko im. Fryderyka Chopina w Warszawie – PAP)”.
Również w 2010 r. „Gazeta Wyborcza” cytowała ówczesnego ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka, który twierdził, że „opłaca się budować centralne lotnisko”. We wrześniu 2011 r., na konferencji prasowej w Łodzi, Grabarczyk zapowiadał, że Centralny Port Lotniczy ma powstać do 2020 r., kosztować miałby ponad 3 mld euro, a optymalnym miejscem dla jego budowy będą tereny między Warszawą a Łodzią, okolice skrzyżowania autostrad A1 i A2 oraz linii kolei dużych prędkości Warszawa-Łódź-Poznań-Wrocław. Według przygotowanego dla resortu infrastruktury opracowania, budowa CPL miała rozpocząć się w 2013 r.
W 2017 r. do pomysłu wrócił rząd Prawa i Sprawiedliwości. Został powołany pełnomocnik rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego, Mikołaj Wild, który na początku maja 2017 roku zapowiadał, że realizacja CPK jest realna w terminie 10 lat. We wrześniu rząd zarekomendował budowę CPK Solidarność w gminie Baranów koło Grodziska Mazowieckiego na południowy zachód od Warszawy. Koszt był szacowany na 20-30 mld zł, a uruchomienie lotniska miało nastąpić ok. 2027 r. W listopadzie rząd przyjął uchwałę w sprawie przyjęcia „Koncepcji przygotowania i realizacji inwestycji Port Solidarność – Centralny Port Komunikacyjny dla Rzeczypospolitej Polskiej”. Prezes PKP Krzysztof Mamiński ocenił w tym samym miesiącu, że CPK będzie pełnił rolę głównego węzła kolejowego w Polsce.
W czerwcu 2018 r. prezydent Andrzej Duda podpisał specustawę o CPK, która określała m.in. zasady i warunki przygotowania, finansowania i realizacji inwestycji w zakresie budowy CPK oraz infrastruktury mu towarzyszącej. Ta wizja nowego lotniska zakładała jego powstanie między Łodzią a Warszawą – na lokalizację wybrano miejscowość Stanisławów w gminie Baranów. Miał to być jeden z największych przesiadkowych portów lotniczych w Europie. Po pierwszym etapie budowy port miał obsługiwać do 45 mln pasażerów rocznie, a docelowo nawet ok. 100 mln. Zapowiedziano, że do końca 2019 r. mają trwać prace przygotowawcze, a sam port ma być budowany przez kolejnych 8 lat, czyli do końca 2027 r.
Wśród komentarzy oceniających ideę CPK, które pojawiły się w przestrzeni publicznej w tamtym czasie, wyróżniła się wypowiedź szefa Ryanaira, Michaela O’Leary’ego, który na konferencji prasowej we wrześniu 2018 r. w Warszawie, pytany o budowę CPK, w prostolinijny sposób ocenił, że to „głupi pomysł”, na który mogli wpaść tylko politycy. O’Leary przekonywał, że wciąż jest miejsce na rozwój istniejących lotnisk w rejonie Warszawy – Lotniska Chopina i Modlina – ponieważ żadne lotnisko nie może być przepełnione przy 18 mln pasażerów. – London Gatwick ma tylko jeden pas i obsługuje ponad 40 mln pasażerów rocznie – mówił wówczas.
Ale ledwie rok później, w październiku 2019 r., dyrektor generalny Zrzeszenia Międzynarodowego Transportu Lotniczego (IATA) Alexandre de Juniac oceniał podczas konferencji, że budowa centralnego portu to „doskonałe wieści” dla branży lotniczej i pasażerów. – To pierwsze od 10 lat w Europie lotnisko typu greenfield (inwestycje realizowane na niezabudowanym i bez infrastruktury terenie – PAP) – mówił wówczas de Juniac. – Liczymy, że ten projekt zakończy się sukcesem, z korzyścią dla pasażerów - mówił wówczas de Juniac.
Podsumowując, co rząd Prawa i Sprawiedliwości osiągnął w kwestii CPK przez pięć lat, trzeba wspomnieć m.in. o wykupieniu gruntów potrzebnych pod budowę, przyjęciu w 2020 r. przez Radę Ministrów uchwały ws. ustanowienia inwestycyjnego programu wieloletniego na lata 2020-2023, kilku międzynarodowych porozumieniach o współpracy – z Koreą Południową (doradca strategiczny w komponencie lotniskowym), Hiszpanią i Francją w 2021 r. (dot. kolei dużych prędkości) czy z Wielką Brytanią w 2020 r. (w obszarze lotniczym), ale także o kontrowersyjnych wydatkach.
Obecny prezes spółki CPK, Filip Czernicki, przekazał PAP w grudniu 2024 r., że od 2018 do końca 2023 r. na program CPK wydano ok. 2,7 mld zł. W kwietniu 2024 r. „Newsweek” opisał kulisy wewnętrznego audytu finansowego, który został przeprowadzony przez nowe kierownictwo spółki. Tygodnik wyliczył, że choć rządowa spółka CPK budowy nie zaczęła, to za czasów PiS wydała miliony na polityczne pokazówki, posady dla partyjnych towarzyszy, ołtarze, walki MMA i skórzane torebki. „Tylko w 2023 r. spółka wydała na marketing i PR prawie 14 mln zł (…) Tylko jedna z kampanii, czyli 'Ruszaj z Nami', kosztowała niemal 5,5 mln zł” i – zdaniem tygodnika – była najdroższa w historii spółki. W jej ramach wypuszczano reklamy z hasłem: „Ruszyły prace przy budowie CPK”, choć tak naprawdę były to jedynie prace przygotowawcze – pisał wówczas „Newsweek”.
PAP