piątek, 3 lutego 2023


Rosjanie ewidentnie starają się przejąć inicjatywę i ponownie zepchnąć ukraińskie wojsko do defensywy. Wuhłedar akurat się zupełnie nie udał, ale poza zwyczajowymi postępami w rejonie Bachmutu, doszło też do uderzenia w rejonie Kreminnej, gdzie od kilku miesięcy to Ukraińcy próbowali pójść naprzód. Sytuacja nie wygląda dobrze, ale sami Rosjanie przyznają, że ukraińskie wojsko trzyma w rezerwie znaczne siły, szykując się albo na nową ofensywę własną, albo odparcie spodziewanej rosyjskiej.

Nie ma przy tym wątpliwości co do tego, jak Rosjanom poszła ich próba lokalnej ofensywy na granicy obwodów Donieckiego i Zaporoskiego, w rejonie Wuhłedaru. Tydzień temu pisaliśmy, że atak nastąpił i trwają ciężkie walki. Teraz można napisać, że Rosjanie zostali przez Ukraińców odparci i ponieśli ciężkie straty. Nawet najbardziej optymistyczne źródła prorosyjskie podają, że front przebiega gdzieś na obrzeżach miejscowości i "ofensywa została zawieszona z powodu złej pogody". Podobno mgła paraliżuje działanie dronów i precyzyjny ostrzał artyleryjski. Można to jednak spokojnie zakwalifikować do kategorii "robienie dobrej miny do złej gry". Po prostu Ukraińcy tę ofensywę krwawo zatrzymali.

Wszystko wskazuje na to, że Rosjanie są aktualnie prawie na pozycjach wyjściowych, z których ruszyli do ataku ponad tydzień temu. Trwale zdołali uchwycić jedynie obszar niewielkich ogródków działkowych około dwóch kilometrów od centrum Wuhłedaru. Nie udało im się przekroczyć otwartych pól ciągnących się dalej aż do granic właściwego miasteczka. Ponawiane próby ataków rozbijała głównie ukraińska artyleria stale korygowana za pomocą dronów. Ukraińcy twierdzą, że skala strat wśród prowadzących atak 40 i 155 Brygad Piechoty Morskiej (a zwłaszcza tej drugiej) była tak duża, iż dochodziło do buntów i odmów ponawiania natarć.

Takie same relacje podawano w listopadzie, kiedy te same brygady atakowały położoną obok Pawliwkę. Ukraińcy twierdzą, że w rejon szybko ściągnięto posiłki z innych oddziałów, aby kontynuować presję, ponieważ rosyjskie dowództwo nie ma w zwyczaju łatwego akceptowania porażek. Aktualnie chyba jednak pogodzono się z realiami, bo walki osłabły, a popularny rosyjski bloger Rybar podaje informację o wspomnianym "zawieszeniu" ofensywy. Pytanie na jak długo. Rosjanie już drugi raz wykrwawiają swoje teoretycznie doborowe brygady, atakując na tym odcinku. Teraz z jeszcze mniejszym powodzeniem niż w listopadzie.

O rzekomej ofensywie na pobliskim zaporoskim odcinku frontu już zupełnie ucichło. Wszystko wskazuje na to, że Rosjanie, owszem, 2-3 tygodnie temu przypuścili serię jakichś ograniczonych ataków, było to raczej z rozpoznaniem bojem, niż jakaś większa ofensywa. Miejscami zajęli trochę ziemi niczyjej, niewielkie wysunięte pozycje Ukraińców i na tym się na razie skończyło.

Miejscami intensywne walki trwają na północ od Wuhłedaru, w rejonie Doniecka. Dzieje się tam to samo co od miesięcy. Rosjanie ciągle próbują atakować ograniczonymi siłami (zazwyczaj do kilku pojazdów opancerzonych i kilkudziesięciu ludzi), ale z niezmiennie tym samym skutkiem. Czyli porażką i stratami, bez istotnych zmian w kontroli terenu. Choć raz po razie ogłaszają jakieś sukcesy, to faktycznie nie licząc kosmetycznych zmian, front się nie rusza.

Znacznie mniej pozytywnie jest jeszcze dalej na północ, czyli w rejonie Bachmutu. Sytuacja Ukraińskich obrońców miasta systematycznie się pogarsza. Rosjanie w postaci mieszanki sił grupy Wagnera i regularnego wojska nieustannie prowadzą natarcia, które pomimo poważnych strat od ognia ukraińskiej artylerii, stopniowo przesuwają front. W ciągu minionego tygodnia Ukraińcy utracili między innymi część istotnej wioski Krasna Hora na północnych przedmieściach. Dotychczas stanowiła ona ich wysunięty punkt oporu, jednak po kilku tygodniach ponawianych rosyjskich ataków traci tę funkcję. Ukraińcy skupiają się w tej okolicy na obronie dalej na zachód, opierając się o rzeczkę Bachmutkę, linię kolejową i niewielkie wzgórza za nimi. Rosjanie stopniowo zajmują wszystko, co jest położone przed tą główną linią oporu. Zaatakowali między innymi na północ od Sołedaru, zdobywając tam kilka niewielkich osad. Nie wiadomo, czy to jakaś próba uderzenia na skrzydło ukraińskich sił broniących Siwierska dalej na północ, czy po prostu wejście tam, gdzie nie było Ukraińców.

W samym Bachmucie walki niezmiennie toczą się na obrzeżach. Największe sukcesy Rosjanie mają na północnym wschodzie, gdzie kontrolują już kilka kwartałów. Walki w mieście są bardzo trudne, zwłaszcza dla atakującego, więc postępy są bardzo powolne i raczej nie ma co się spodziewać jakichś istotnych zmian sytuacji.

Znacznie więcej niedobrego dzieje się na południe od Bachmutu. Ukraińcy wydają się trzymać wzgórza najbliżej miasta, blokując Rosjanom okrążenie go w małej odległości. Jednak sytuacja ma się gorzej nieco dalej na południe i zachód, gdzie rosyjskie natarcia zdołały wejść na rzeczone pasmo wzgórz. Rosjanie, posuwając się wzdłuż kanału biegnącego w tym rejonie z północy na południe, dotarli w rejon lasów obok wsi Krasne. Czyli są niemal dokładnie na zachód od Bachmutu, za plecami jego obrońców. Oczywiście na razie to tylko wysunięte oddziały, które są ciągle pod ciężkim ostrzałem, ale widać postęp. Do zaopatrywania Bachmutu Ukraińcom zostały tylko wąska lokalna droga, biegnąca kilka kilometrów dalej na północ.

Jest ewidentne, że Rosjanie bardziej liczą na zamknięcie miasta w okrążeniu, niż zdobycie go frontalnie. Niewiele im do tego zostało. Najbardziej niepokojące jest to, co się dzieje w rejonie wspomnianej wsi Krasne. Jeśli tam nadal będą się posuwali naprzód, to mogą się zbliżyć do ostatniej drogi zaopatrzeniowej Bachmutu. Na korzyść Ukraińców działa teren, bo tuż obok Krasne, wprost na obecnej osi natarcia Rosjan, są wysokie i częściowo zalesione wzgórza. Być może przed nimi uda się trwale zatrzymać rosyjskie uderzenia.

Wyjątkowe nagranie pokazujące, jak czasem wyglądają walki na wschodzie Ukrainy. Rosyjski czołg mija w odległości kilku metrów ukraińskich żołnierzy ukrytych w okopach. Ci próbują go zniszczyć granatnikiem, ale im się nie udaje. Potem film się urywa. Źródło jest rosyjskie, więc może skończyło się źle dla czołgu, czego nie chciano pokazać.

Największą nowością w sytuacji frontowej w ostatnim tygodniu jest odwrócenie ról w rejonie miasta Kreminna. Do tej pory to Ukraińcy byli tam stroną z inicjatywą. Od listopada bardzo powoli przybliżali się do miasta, a Rosjanie regularnie ich odrzucali kolejnymi kontratakami. Teraz ma jednak miejsce coś, co raczej nie jest kolejnym ograniczonym uderzeniem, ale większym kontratakiem. Już od ponad tygodnia Rosjanie i Ukraińcy donosili, że w rejon Kreminnej przerzucono istotne siły rosyjskich wojsk powietrznodesantowych, które standardowo są wykorzystywane na kluczowych odcinkach frontu. Jako te względnie najbardziej profesjonalne i zmotywowane. Efektem jest odnotowywane w ostatnich dniach wyraźne odrzucenie Ukraińców do tyłu. Rosjanie mają atakować w rejonie miejscowości Terny, Newskie i Jampoliwka, położonych nad brzegiem rzeki Żerebiec. Według Ukraińców ataki zostały powstrzymane.

Rosyjskie źródła deklarują, że celem tej operacji może być odbicie Łymania, utraconego jeszcze w październiku. Nie będzie to łatwe, bo teren sprzyja Ukraińcom. Dodatkowo wykorzystywanie wojsk powietrznodesantowych (WDW) do tego rodzaju operacji jest kontrowersyjne nawet w Rosji. Stworzono je do działania z zaskoczenia, a nie do frontalnego szturmowania umocnionego przeciwnika. Dysponują głównie lekkim sprzętem, odpowiednim do latania samolotami, a nie do znoszenia ciężkiego ostrzału artyleryjskiego. Efektem kierowania WDW do takich działań, z braku lepszej alternatywy, są ich ciężkie straty. Dopiero co Rybar przyznał w niespodziewanym przejawie otwartości (na dodatek jeszcze w rosyjskiej telewizji), że WDW w pierwsze pół roku wojny straciło pół stanu, co oznacza katastrofalne straty. Zwłaszcza w tak wyspecjalizowanych siłach.

Poza Kreminną na froncie dalej na północ przez Swatowe, Kupiańsk po granicę z Rosją, nie doszło do żadnych istotnych zmian. Obie strony toczą walki o lokalnie istotne wzgórza i wioski, ale bez żadnych przełomów.

Wiele wskazuje na to, że Ukraińcy trzymają gdzieś za frontem istotne siły rezerwowe. Nie używają ich w aktualnych lokalnych walkach, nawet za cenę utraty terenu. Czasem rzucają części odwodowych oddziałów do wsparcia krytycznych odcinków jak na początku stycznia w rejonie Sołedaru. Generalnie nie są jednak angażowane w całości. Ewidentnie trwa oczekiwanie na spodziewany duży ruch Rosjan, czyli zapowiadaną od dawna zimowo-wiosenną ofensywę z dużym użyciem sił zbudowanych przy pomocy jesiennej mobilizacji.

gazeta.pl

Siły rosyjskie kontynuują presję na pozycje ukraińskie w Bachmucie oraz miejscowościach na północ i południowy zachód od miasta, utrudniając obrońcom rotację wojsk i dostawy zaopatrzenia do niego. Agresor miał poczynić postępy na południe od Siewierska, poszerzając strefę kontroli nad drogą łączącą to miasto z Bachmutem, a także na kierunku Łymanu, odsuwając siły ukraińskie od Kreminnej. Obrońcy mieli odeprzeć kolejne ataki w rejonie Awdijiwki, w łuku na zachód od Doniecka oraz na południowych i wschodnich obrzeżach Wuhłedaru. Walki trwają także pomiędzy Swatowem a Kupiańskiem, gdzie najeźdźcy próbują wyprzeć siły ukraińskie z terenu obwodu ługańskiego. Ukraińcy mieli skierować dodatkowe siły do obrony Bachmutu, Marjinki i Wuhłedaru, próbowali także kontratakować w rejonie Kreminnej i Swatowego.

Rosjanie zintensyfikowali ataki rakietowe na zaplecze zgrupowania sił ukraińskich w północnej części obwodu donieckiego, ponawiając uderzenia na Słowiańsk, Kramatorsk i okoliczne miejscowości. Artyleria i lotnictwo agresora kontynuują ataki na pozycje i zaplecze obrońców wzdłuż linii styczności oraz w rejonach przygranicznych. Ponownie wzrosła intensywność ostrzału Chersonia, Nikopola oraz nadmorskich gmin obwodu mikołajowskiego. Celem ataków ukraińskich dwukrotnie był Mariupol, a kolejne akty dywersji odnotowano w Melitopolu. Strona rosyjska donosiła o ukraińskich atakach rakietowych na cele w rosyjskim obwodzie briańskim.

Minister obrony Ołeksij Reznikow ostrzegł, że „w okolicach 24 lutego” armia rosyjska może przeprowadzić ofensywę na dwóch kierunkach – Donbasu i południowym. O oznakach przygotowywania przez agresora nowej ofensywy poinformował także ukraiński wywiad wojskowy (HUR). Według służby Władimir Putin miał wydać rozkaz opanowania do marca obwodów donieckiego i ługańskiego. Ukraiński wywiad uważa, że Rosjanie nie zgromadzili na Białorusi sił umożliwiających im przeprowadzenie w najbliższych tygodniach kolejnego ataku na Kijów. W ramach przygotowań do ofensywy najeźdźca ma zwiększać liczbę swoich żołnierzy, których według szefa HUR Kyryła Budanowa jest obecnie na Ukrainie 326 tys. Zdaniem ministra Reznikowa w ramach tzw. częściowej mobilizacji Rosja wcieliła do służby blisko pół miliona żołnierzy, a nie deklarowane przez Moskwę 300 tys.

Amerykańskie media zapowiadają ogłoszenie nowego pakietu wsparcia wojskowego dla Ukrainy, w którym po raz pierwszy mają się znaleźć środki rażenia o zasięgu do 150 km – zestawy GLSDB, składające się z naprowadzanej (GPS i inercyjnie) szybującej bomby lotniczej małego wagomiaru GBU-39 (tzw. bomby o małej średnicy, ang. small diameter bomb) wynoszonej za pomocą ładunku rakietowego z systemów MLRS lub HIMARS. Ich przygotowanie do wysyłki na Ukrainę miałoby zająć co najmniej 9 miesięcy. Ponadto w skład pakietu o łącznej wartości 2,2 mld dolarów miałyby wejść „komponenty obrony powietrznej” (prawdopodobnie dodatkowe elementy do systemów Patriot), dodatkowa amunicja.

Dowództwo Transportu Stanów Zjednoczonych (USTRANSCOM) poinformowało o rozpoczęciu przewozu na Ukrainę ponad 60 bojowych wozów piechoty Bradley (z łącznej liczby 109, których dostarczenie zapowiedziały USA). Hiszpańska minister obrony ogłosiła, że 6 lutego zostanie wysłanych na Ukrainę 20 transporterów gąsienicowych M113. Według „El País” Madryt planuje przekazanie armii ukraińskiej 4–6 czołgów Leopard 2A4 i nie wyklucza dostaw kolejnych w przyszłości. Szef resortu obrony Norwegii zapowiedział dostarczenie Ukrainie leopardów pod koniec marca, nie precyzując ich liczby (wcześniej media informowały o 8). Przekazania Ukraińcom czołgów Leopard 2 odmówiła natomiast Grecja. Według ministra obrony Wielkiej Brytanii czołgi Challenger 2 mają dotrzeć na Ukrainę „na początku lata lub w maju” (wcześniej podawano, że nastąpi to pod koniec marca). Rząd w Berlinie miał wyrazić zgodę na sprzedaż przez niemieckie firmy na Ukrainę – na koszt Ministerstwa Obrony RFN – 88 zmagazynowanych czołgów Leopard 1. O zakupie i przekazaniu Kijowowi pozostających w lokalnych magazynach czołgów tego typu informowano także w Belgii i Danii.

1 lutego ministrowie obrony Francji i Ukrainy oraz przedstawiciel Thales Group podpisali memorandum o dostarczeniu Ukrainie dwóch radarów obrony powietrznej średniego zasięgu GM 200. Będą one współdziałały z francusko-włoskimi systemami obrony powietrznej SAMP/T, które według ministra spraw zagranicznych Włoch mają dotrzeć na Ukrainę w ciągu 7–8 tygodni. Z kolei szef resortu obrony Francji potwierdził wcześniejsze zapowiedzi przekazania kolejnych 12 armatohaubic 155 mm na podwoziu samochodowym CAESAR.

Według „Süddeutsche Zeitung” rząd RFN zamierza odkupić od Kataru 15 samobieżnych dział przeciwlotniczych Gepard wraz z amunicją, aby przekazać je Kijowowi. Na Ukrainie miało pozostać około 30 tys. nabojów do Gepardów (niespełna 1,5 jednostki ognia na działo, w rezultacie nie są już one wykorzystywane w działaniach bojowych i służą wyłącznie do zwalczania dronów podczas prowadzenia do nich ognia w trybie ekonomicznym). Prezydent Brazylii publicznie zapowiedział, że jego kraj nie przekaże Ukrainie amunicji do Gepardów, o co miał go prosić kanclerz Niemiec.

Unia Europejska planuje zwiększenie do 30 tys. (z pierwotnie planowanych 15 tys.) liczby żołnierzy ukraińskich, którzy mają zostać przeszkoleni w 2023 r. w ramach misji wsparcia wojskowego Ukrainy (EUMAM Ukraine). Oficjalna decyzja o tym ma zostać podjęta 3 lutego. W ramach EUMAM Paryż zapowiedział skierowanie do rozmieszczonego w Polsce dowództwa operacyjnego CAT-C (Combined Arms Training Command) 150 francuskich instruktorów wojskowych. Miesięcznie mają oni szkolić 600 żołnierzy ukraińskich. Ponadto 2 tys. wojskowych z Ukrainy ma zostać przeszkolonych „do lata” we Francji. Według „Financial Times” w następnym tygodniu w ramach EUMAM ma się rozpocząć szkolenie załóg czołgów Leopard 2. Ukraińscy czołgiści mieli już trafić do ośrodków w Polsce i w Niemczech, a szkolenie ma trwać do 6 tygodni.

Attaché wojskowy Ukrainy w Waszyngtonie poinformował, że żołnierze szkolący się w obsłudze systemów obrony powietrznej Patriot „wyprzedzają grafik” i zakończą szkolenie „za kilka tygodni” (rozpoczęło się ono w połowie stycznia). Z kolei 70 żołnierzy ukraińskich, którzy mają obsługiwać drugą baterię Patriotów, 2 lutego przybyło na szkolenie do Niemiec. „Der Spiegel” ujawnił problemy ze szkoleniem ukraińskich załóg bojowych wozów piechoty Marder – Bundeswehra ma poszukiwać 50 byłych lub czynnych wojskowych znających język rosyjski lub ukraiński, którzy służyli bądź służą na Marderach i mogliby pełnić funkcję instruktorów.

30 stycznia prezydent Joe Biden zapowiedział, że Stany Zjednoczone nie przekażą Ukrainie myśliwców F-16. Premier Holandii stwierdził z kolei, że rozpatrzy prośbę Kijowa o dostarczenie tego typu samolotów, ale dotychczas strona ukraińska jej nie wystosowała. Szef francuskiego resortu obrony poinformował natomiast, że Francja przemyśli wniosek Ukrainy o szkolenie pilotów myśliwców.

Białoruski resort obrony potwierdził otrzymanie od Rosji dywizjonu systemów rakietowych Iskander. Białorusini dostali wyrzutnie w wariantach przystosowanych do odpalania rakiet balistycznych (Iskander-M) w standardzie wprowadzanym do służby w armii rosyjskiej (o deklarowanym zasięgu do 500 km) i pocisków manewrujących (Iskander-K).

Rzecznik ukraińskiego Dowództwa Sił Powietrznych Jurij Ihnat zauważył, że rosyjskie siły lotnicze wykorzystują 48 lotnisk (w tym na Białorusi i terenach okupowanych), a ich potencjał jest od pięciu do sześciu razy większy w porównaniu z lotnictwem ukraińskim. Podkreślił, że w celu zabezpieczenia osłony powietrznej konieczne jest utworzenie kolejnych pięciu brygad lotnictwa taktycznego wyposażonych w jeden typ samolotu wielozadaniowego, spełniającego standardy zachodnie. Obecnie, według Ihnata, lotnictwo Ukrainy składa się z 11 brygad (1 szkolna, 3 transportowe, 1 szturmowa, 1 bombowa i 5 myśliwskich), a najbardziej prawdopodobnym kandydatem do zastąpienia postsowieckich maszyn jest samolot F-16.

1 lutego weszły w życie nowe przepisy regulujące wysokość wynagrodzenia w Siłach Zbrojnych Ukrainy. Zniesiony został dodatek „wojenny” w wysokości 30 tys. hrywien miesięcznie (ponad 800 dolarów) dla żołnierzy, funkcjonariuszy MSW, poborowych i kadetów szkół wojskowych oraz oficerów sztabowych, którzy znajdują się poza strefą frontową. Prawa do wypłaty dodatku nie będą pozbawione osoby znajdujące się na pozycjach, gdzie nie trwają bezpośrednie walki. Z kolei żołnierze walczący na froncie (ale również rodziny jeńców i zaginionych w walce) będą nadal otrzymywać dodatki w wysokości 100 tys. hrywien miesięcznie (ok. 2,7 tys. dolarów). Ukraiński resort obrony uzasadnił swoją decyzję potrzebą optymalizacji wydatków budżetu państwa i koniecznością ustalenia godziwego wynagrodzenia finansowego dla tych, którzy wykonują zadania na polu walki.

Kierujący resortem spraw wewnętrznych Ihor Kłymenko ujawnił 2 lutego, że zainicjował proces tworzenia ochotniczych „brygad szturmowych” MSW. Ma to według niego wzmocnić potencjał obronny państwa oraz wspomóc działania na rzecz odzyskania terytoriów okupowanych. W skład nowych jednostek mają w pierwszym rzędzie wejść funkcjonariusze policji, straży granicznej i żołnierze Gwardii Narodowej, którzy nabyli już doświadczenia bojowego. Szkolenie ochotników potrwa kilka miesięcy: najpierw indywidualnie, później w ramach jednostki, a gdy dowódca uzna, że jednostka jest gotowa, przejdą do realizacji zadań bojowych.

Komentarz

•  W przekazie ukraińskim coraz częściej pojawia się kwestia spodziewanej nowej ofensywy rosyjskiej. O ile jednak w poprzednich tygodniach oczekiwano jej wiosną, o tyle obecne wystąpienia sugerują, że może do niej dojść jeszcze w lutym. Doniesienia te, wzmocnione zapowiadającym ofensywę rosyjską przekazem angloamerykańskim, należy postrzegać nie tylko jako ostrzeżenie przed możliwym zintensyfikowaniem działań przez Rosjan, lecz przede wszystkim jako kolejny apel o przyspieszenie dostaw ciężkiego uzbrojenia i sprzętu wojskowego na Ukrainę. Ostatnie tygodnie walk w Donbasie wskazują, że utrzymanie linii obrony stanowi dla sił ukraińskich coraz większy wysiłek i praktycznie codziennie na jakimś odcinku ustępują one rosyjskiej presji. Spowodowane jest to nie tylko wyczerpaniem żołnierzy, lecz także rosnącymi brakami sprzętowymi.

•  Wyrazem świadomości państw wspierających wojskowo Ukrainę co do trudnej sytuacji militarnej, która panuje w Donbasie, jest intensyfikacja procesu szkolenia żołnierzy ukraińskich. Doniesienia na temat szkolenia czołgistów w Polsce i Niemczech, a także operatorów systemów Patriot w Stanach Zjednoczonych pozwalają przyjąć, że pierwsze wyposażone w nie pododdziały dotrą na Ukrainę wczesną wiosną.

•  Decyzja Francji o wysłaniu – w ramach unijnej misji EUMAM – instruktorów wojskowych do Polski (drugim państwem gospodarzem misji są Niemcy) potwierdza, że staje się ona nie tylko głównym zapleczem logistycznym, lecz także szkoleniowym armii ukraińskiej. Najprawdopodobniej w Polsce będą też szkolone ukraińskie załogi stosunkowo szybko wysłanych do Europy bojowych wozów piechoty Bradley. Nie można wykluczyć, że w Polsce będą także zgrywane pododdziały pochodzących od różnych darczyńców czołgów Leopard 2. Dysponuje ona jedynym – poza Niemcami i zachowującą neutralność Szwajcarią – kompleksowym ośrodkiem szkoleniowym w zakresie użycia i obsługi tego typu czołgów.

•  Po roku wojny palącym problemem dla władz w Kijowie stały się nieprawidłowości ujawniane zwłaszcza w instytucjach odpowiedzialnych za obronność państwa. Zapoczątkowana ofensywa antykorupcyjna potwierdziła też wcześniejsze informacje o pogarszaniu się dyscypliny wśród urzędników państwowych i o możliwości powrotu funkcjonowania schematów korupcyjnych. W wymiarze międzynarodowym działania antykorupcyjne mają pokazać zachodnim partnerom, że pomimo negatywnych efektów konfliktu zbrojnego osłabiającego Ukrainę rządzący nadal są zdolni reagować na działania przestępcze urzędników i zachować sprawność aparatu władzy. Aktywność władz w zwalczaniu korupcji i nadużyć finansowych ma duże znaczenie dla wizerunku Ukrainy także w kontekście szczytu Ukraina–UE w Kijowie 3 lutego, który potwierdził aspiracje tego państwa do uzyskania członkostwa w Unii Europejskiej.

osw.waw.pl