środa, 18 grudnia 2024



Wieczorem 3 grudnia prezydent Yoon ogłosił wprowadzenie stanu wojennego w Korei Płd. Motywował go koniecznością przerwania paraliżu państwa, spowodowanego aktywnością opozycji, określonej przez niego mianem „antypaństwowych sił sprzyjających Korei Płn.”. Dekret o stanie wojennym obejmował m.in. zakaz wszelkiej działalności politycznej, w tym funkcjonowania 300-osobowego Zgromadzenia Narodowego (parlamentu) i władz lokalnych, oraz ograniczenie wolności prasy. Ok. 1500 żołnierzy zostało wysłanych w celu aresztowania liderów partii politycznych, zajęcia parlamentu i skopiowania danych z serwerów Państwowej Komisji Wyborczej (PKW). Stan wojenny odwołano 4 grudnia rano (po 6 godzinach), gdy zgodnie z art. 77 konstytucji został odrzucony głosami 190 deputowanych, którym udało się dotrzeć do parlamentu.

Tego samego dnia opozycja, na czele z liberalną Partią Demokratyczną (PD), złożyła wniosek o impeachment głowy państwa. Zgodnie z art. 65 konstytucji wymaga on poparcia większości 2/3 członków parlamentu (czyli 200 deputowanych). Jako że opozycja posiada 192 miejsca w parlamencie, wniosek musiał uzyskać też akceptację co najmniej ośmiu deputowanych konserwatywnej Partii Siły Narodu (PSN), z której wywodzi się Yoon. Próba przegłosowania wniosku 7 grudnia nie powiodła się z powodu braku kworum (do wymaganych 200 zabrakło 5 deputowanych), wynikającego z bojkotu głosowania przez PSN. Jej lider Han Dong-hoon i premier Han Duck-soo zaproponowali, by prezydent dobrowolnie zrzekł się urzędu. W jego zastępstwie sprawami państwowymi mieli zarządzać obaj zgłaszający wniosek politycy. Yoon nie zgodził się ustąpić, a prokuratura wszczęła wobec niego postępowanie karne o zdradę stanu w związku z wprowadzeniem stanu wojennego. Nieustępliwa postawa Yoona i nastroje społeczne (masowe protesty i ok. 75% poparcia w sondażach dla odsunięcia głowy państwa) sprawiły, że 14 grudnia parlament w pełnym składzie przegłosował wniosek o impeachment stosunkiem głosów 204 do 85 (3 deputowanych się wstrzymało, oddano też 8 głosów nieważnych), co oznaczało, że poparcie wyraziło też 12 konserwatystów.

Rozkaz aresztowania liderów partii i wysłanie żołnierzy do PKW sugerują, że głównym celem prezydenta było zwalczenie przeciwników politycznych, w tym zakwestionowanie wyniku wyborów parlamentarnych z kwietnia br., w których opozycja wzmocniła swoją pozycję, utrudniając rządzenie Yoonowi. Odrzucała wiele projektów ustaw, w tym budżetowej, wnioskowała o odsunięcie kolejnych ministrów i doradców prezydenta oraz starała się pociągnąć do odpowiedzialności karnej jego żonę, zamieszaną w liczne afery korupcyjne. Yoon miał coraz niższe notowania (poparcie poniżej 20% przed wprowadzeniem stanu wojennego, obecnie wynosi 11%) i pojawiały się wobec niego kolejne oskarżenia. Dotyczyły m.in. sfałszowania wyborów wewnątrzpartyjnych w 2021 r., dzięki którym został kandydatem na stanowisko prezydenta z ramienia PSN, i zwiększania kontroli nad prokuraturą, którą miał wykorzystywać do walki z opozycją.

Podkreślane przez prezydenta zagrożenie ze strony Korei Płn. miało uzasadnić ogłoszenie stanu wojennego. Media i opozycyjni parlamentarzyści, powołując się na przecieki ze służb, wskazywali, że administracja Yoona starała się sprowokować eskalację napięć z KRLD, aby stworzyć pretekst do wprowadzenia stanu wojennego. Miało temu służyć m.in. wysłanie w październiku br. dronów nad Pjongjang, o czym miał zdecydować minister obrony Kim Yong-hyun, uważany za głównego pomysłodawcę stanu wojennego.

O niepowodzeniu działań Yoona i jego otoczenia zdecydowały zarówno błyskawiczna reakcja deputowanych, jak i nieudolna realizacja przedsięwzięcia w wyniku sprzeciwu użycia przemocy przez wojskowych. Ustaleniu szczegółów przygotowań i wprowadzenia stanu wojennego mają służyć rozpoczęte śledztwa policyjne i prokuratorskie oraz dochodzenia parlamentarne. Dotychczas zebrane zeznania sugerują, że decyzja zapadła w gronie najbardziej zaufanych współpracowników prezydenta, takich jak ministrowie obrony i spraw wewnętrznych oraz dowódcy wywiadu, kontrwywiadu wojskowego i obrony stolicy. Przebieg wydarzeń sugeruje, że plan prezydenta i ministra obrony nie zyskał aprobaty całej armii.

pism.pl


Nawet przy obecnym poziomie zachodniego wsparcia militarnego i gospodarczego dla Kijowa, Ukraina nie zwycięży w obliczu nieustannego ataku i znacznie lepszych zasobów Rosji. Gdy tylko jej zapasy czołgów się wyczerpią, Moskwa będzie w końcu zmotywowana do skupienia się na jakościowej poprawie swojej armii. Strategia Kijowa polega na graniu na czas i czekaniu na zewnętrzny wstrząs systemowy dla politycznych kalkulacji Kremla, taki jak bunt najemników Wagnera lub powstanie niezadowolonych poborowych. Ukraińskie wojska wykazały się odpornością, pomimo niedawnych twierdzeń dziennikarskich, że wskaźniki dezercji są wskaźnikami nieuchronnego upadku. Tymczasowa dezercja, ucieczka w poszukiwaniu ulgi psychologicznej, była powszechna wśród żołnierzy amerykańskich na froncie zachodnim podczas II wojny światowej. Żaden z tych przypadków nie jest oznaką niemożności utrzymania zdolności bojowych, jak np. 45-procentowy wskaźnik dezercji chińskich żołnierzy KMT w 1948 r. lub historycznie wysoki poziom dezercji wśród żołnierzy rosyjskich i francuskich w 1917 r. z powodu słabego przywództwa oficerów. Autor tego artykułu oskarżył kiedyś wzorowego wartownika o opuszczenie posterunku na 48 godzin, aby zobaczyć swoją dziewczynę oddaloną o 400 km. 

Jeśli Ukraina poniesie katastrofalną stratę terytorium, a Rosjanie rozmieszczą się aż do rzeki Dniepr i przedmieść Kijowa, bodźce równowagi sił mogą w końcu zmusić NATO do interwencji. Zachodnia Ukraina ma o wiele bardziej obronny teren, jest bliżej europejskich źródeł zaopatrzenia, a nawet kraje odśrodkowe, takie jak Węgry, Słowacja i Rumunia, mogą poczuć się zmuszone do ustanowienia stref zakazanych na swoich granicach. 

Podczas gdy oscylujące wojny kulturowe amerykańskiej (i europejskiej) polityki wyborczej wywołały chwilowe współczucie dla konserwatywnej reakcji Rosji na modernizację płciową, bezpośredniość zagrożenia geopolitycznego może doprowadzić do szybkiej zmiany nastrojów. Wstrząsający upadek Francji w 1940 r. doprowadził do nagłej zmiany nastawienia amerykańskich elit politycznych do zagrożenia ze strony nazistowskich Niemiec. Chiński atak na odległą tajwańską wyspę, odpowiednik ataku na Pearl Harbor, miałby podobny skutek w postaci przeciwdziałania izolacjonistycznym nastrojom większego amerykańskiego elektoratu. 

realcleardefense.com


Powiązany z Kremlem milbloger twierdził, że obwód tulski ustanowił program „Bohater 71” w marcu 2024 r., aby pomóc rosyjskim weteranom znaleźć pracę po powrocie z frontu, a obwód lipecki uruchamia inicjatywę „Duma ludu” (Gordost' Naroda), z których oba są analogiczne do programu „Czas bohaterów”. Milbloger dodał, że Chanty-Mansyjski Okręg Autonomiczny uruchamia w 2025 r. projekt edukacyjny „Bohaterowie Jugry” dla rosyjskich weteranów, a obwód samarski odbył już pierwsze spotkanie programu „Szkoła bohaterów”, który wspiera powracających weteranów i ich rodziny. Milbloger zauważył, że obwód riazański w podobny sposób uruchomił program „Bohaterowie 62”, który zapewnia rosyjskim weteranom edukację w zakresie służby cywilnej. Źródło z Kremla zauważyło, że gubernator obwodu moskiewskiego Andriej Worobjew coraz częściej próbuje zinstytucjonalizować program „Czas bohaterów” w strukturach władzy obwodu moskiewskiego i przypomniało, że Worobjew mianował nawet absolwenta programu Kirilla Łozuńczukowa wiceministrem inwestycji, przemysłu i nauki obwodu moskiewskiego, aby zachować przychylność Kremla. Worobjew poinformował, że wysiłki mające na celu uspokojenie Kremla poprzez ustanowienie i rozpowszechnienie programu „Czas bohaterów” w obwodzie moskiewskim sugerują, że Kreml wywiera presję i nagradza władze regionalne, które wdrażają ten program w sposób przypominający trwające regionalne akcje rekrutacyjne wolontariuszy. Szybka ekspansja regionalna programów podobnych do inicjatywy „Czas Bohaterów” wskazuje, że Kreml rozpoczął skoordynowane działania w całej Rosji, których celem jest zapobieżenie destabilizacji reżimu, a Rosja podwaja wysiłki na rzecz głębokiej militaryzacji władz lokalnych, regionalnych i federalnych.

(...)

Według doniesień Moskwa nie spełnia kwot poboru do wojska na jesień 2024 r., co może wskazywać, że wojsko rosyjskie nadal ma problemy z unikaniem poboru, pomimo coraz większego nacisku na wojskowo-patriotyczną edukację i przyjęcie bardziej rygorystycznych środków poboru. Szef rekrutacji wojskowej Moscow City Maksim Loktev ogłosił 17 grudnia, że ​​Moskwa zakończyła proces poboru dwa tygodnie wcześniej niż oczekiwano i stwierdził, że Moskwa w pełni zrealizowała swoje cele poboru w wyniku rosnących nastrojów patriotycznych wśród młodych Rosjan. Rosyjski prawnik „Ruchu świadomie sprzeciwiających się” Artem Kłyga stwierdził, że pobór do wojska w Moskwie trwa i że mało prawdopodobne jest, aby Moskwa zrealizowała kwotę poboru 8000 mężczyzn.

understandingwar.org


Przygotowana przez centroprawicowy rząd premiera Ulfa Kristerssona i przyjęta jednogłośnie ustawa (Försvarsbeslutet) na lata 2025–2030 jest faktyczną strategią obronną państwa. Mający 174 strony dokument poddaje analizie jego środowisko bezpieczeństwa, przedstawia priorytety polityki bezpieczeństwa i obrony w NATO i UE, wskazuje najważniejszych sojuszników, z którymi Sztokholm chce rozwijać ściślejszą współpracę wojskową, a także programuje obronę totalną, czyli całościowy rozwój potencjału militarnego i obrony cywilnej kraju.

Szwecja postrzega otoczenie międzynarodowe jako coraz bardziej niestabilne i nieprzewidywalne – kształtowane przez konflikt państw demokratycznych z autokracjami dążącymi do utworzenia własnych stref wpływów. Największą destrukcyjną rolę w bezpośrednim sąsiedztwie – poprzez napaść na Ukrainę – odgrywa zmierzająca w kierunku totalitaryzmu Rosja, widziana w Sztokholmie jako zagrożenie długofalowe (ze względu na militaryzację społeczeństwa i gospodarki) i bieżące. Mimo zużywania się jej armii w walkach na Ukrainie w ocenie Szwecji nadal dysponuje ona potencjałem do działań ofensywnych w regionie nordycko-bałtyckim w domenach morskiej i powietrznej oraz z wykorzystaniem sił specjalnych. Sztokholm niepokoi też rozbudowa rosyjskiego arsenału nuklearnego. W dokumencie sporo miejsca poświęcono rosnącej kooperacji chińsko-rosyjskiej i wsparciu Pekinu dla inwazji na Ukrainę oraz bezpośrednim zagrożeniom ze strony ChRL dla Szwecji – cybernetycznym, wywiadowczym i szpiegowskim.

Strategia jako wyzwanie definiuje przesuwanie się centrum świata z obszaru euroatlantyckiego do Azji połączone z relatywnym kurczeniem się potęgi Stanów Zjednoczonych. Z punktu widzenia Sztokholmu Europa będzie coraz bardziej zależna od dynamiki relacji między Rosją, Chinami i USA (głównie od stosunków Pekinu z Waszyngtonem). Szwecja uważa ostatnie z tych państw za podstawowego gwaranta bezpieczeństwa Starego Kontynentu. Równocześnie dostrzega ryzyko zmiany priorytetów jego polityki bezpieczeństwa wskutek procesów wyborczych, większego zaangażowania w regionie indopacyficznym i politycznej zmiany pokoleniowej idącej w parze z trendami demograficznymi, mogącej osłabiać więzi transatlantyckie. Dlatego według Sztokholmu konieczne jest szybkie zwiększenie inwestycji obronnych w Europie.

Szwecja za najlepszą inwestycję w swoje bezpieczeństwo uznaje udzielanie jak najszerszej pomocy militarnej Kijowowi i powstrzymanie Rosji na Ukrainie. Deklaruje pełne wsparcie dla jego euroatlantyckich aspiracji zgodnie z dwustronną umową o współpracy w obszarze bezpieczeństwa z maja 2024 r.

(...)

Przyjęta strategia zakłada zwiększenie wydatków na cele wojskowe z ponad 122 mld koron (11,2 mld dolarów, 2,2% PKB) w 2024 r. do 186 mld koron w 2030 r. Planowany wzrost inwestycji obronnych wychodzi naprzeciw zwiększaniu liczebności i zdolności szwedzkich sił zbrojnych. W ostatnich latach podwyższony poziom ambicji rozbudowy tamtejszej armii nie szedł w parze z nakładami na cele wojskowe – do 2020 r. oscylowały one wokół 1% PKB, a w latach 2021–2023 wynosiły 1,4–1,6% PKB.

Poprzez rozszerzanie przywróconego w 2017 r. selektywnego poboru Sztokholm zamierza odbudować przeszkoloną rezerwę mobilizacyjną. Wielkość sił zbrojnych czasu wojny w 2035 r. ma wynieść 130 tys. żołnierzy (obecnie – 88 tys.). Dokument przewiduje podnoszenie liczby szkolonych rocznie poborowych z ok. 7 tys. (2023) do 10 tys. (2030), a następnie 12 tys. (2035) osób. Oznacza to jednak obniżenie ambicji względem poprzednich planów, w których deklarowano cel szkolenia 14 tys. poborowych rocznie.

W zakresie Wojsk Lądowych Szwecja skupi się na zakupach sprzętu i kontynuowaniu rozwoju jednostek powołanych na bazie strategii z lat 2015 i 2020. Zakładano wówczas utworzenie trzeciej brygady zmechanizowanej, (zredukowanej) brygady piechoty na transporterach kołowych i pięciu dodatkowych zmotoryzowanych batalionów. Aktualnie zredukowana brygada piechoty ma zostać rozwinięta do pełnej brygady, zaplanowano powstanie nowego pułku artylerii rakietowej wyposażonego w dwa bataliony wyrzutni, najprawdopodobniej HIMARS. Strategia podtrzymuje zamiar utworzenia dowództwa dywizyjnego do 2030 r. oraz rozbudowy obrony powietrznej, jednak nie podaje szczegółów tych posunięć. Pięć nowo utworzonych batalionów zmotoryzowanych ma zostać przyporządkowanych do dwóch (z trzech) brygad zmechanizowanych, brygady piechoty oraz grupy bojowej rozlokowanej na Gotlandii. Jeden batalion pozostanie samodzielny. Te dwie brygady zmechanizowane będą przygotowane do działań subarktycznych i mają osiągnąć pełną gotowość bojową w 2028 r. Aby wypełnić je sprzętem pancernym, Szwecja musi podwoić liczbę czołgów (obecnie w służbie ma 110 maszyn Leopard 2) i bojowych wozów piechoty (w służbie 288 CV90) oraz nabyć ok. 36 wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych.

W Marynarce Wojennej i Siłach Powietrznych Sztokholm chce kontynuować rozpoczęte wcześniej programy modernizacyjne. Jedyny nowy zakup to pozyskanie przeciwokrętowych pocisków bazowania lądowego (najpewniej RBS-15), które trafią do dwóch istniejących już pułków piechoty morskiej. Do końca dekady ma się zakończyć zakontraktowana modernizacja korwet typu Visby (wyposażone w systemy obrony powietrznej z pociskami CAMM) i rozpocząć budowa pięciu nowych korwet typu Luleå. Siły Powietrzne będą nadal wdrażały nowe myśliwce JAS 93E Gripen, samoloty rozpoznania i dowodzenia GlobalEye oraz śmigłowce Black Hawk. Będą też nadzorowały integrację szwedzkich zdolności w system zintegrowanej obrony powietrznej NATO (IAMD).

Szwecja zamierza również doinwestować obronę cywilną, do której powróciła we wcześniejszej strategii obronnej. Do końca dziesięciolecia na ten cel ma zostać przeznaczone dodatkowe 37,5 mld koron (3,44 mld dolarów) z budżetu Ministerstwa Obrony. Zostaną one wydane głównie na wsparcie i koordynację systemu zarządzania kryzysowego, aby umożliwić niezakłócone wojenne funkcjonowanie elektrowni, poczty, dostaw żywności i wody pitnej, opieki zdrowotnej i społecznej, transportu oraz służb porządkowych. Kolejne ustawy określą wymagania dla firm, które będą zobowiązane do wsparcia społeczeństwa i państwa w czasie kryzysu i wojny. Rozwinięciu mają także ulec zdolności w cyberprzestrzeni i do działań kognitywnych (obrona psychologiczna). Ze względu na brak środków rząd nie planuje stawiać schronów dla ludności cywilnej. Zamiast tego przedstawiona ma zostać ustawa ułatwiająca tworzenie ich przez jednostki samorządu terytorialnego i obywateli.

osw.waw.pl


Siły rosyjskie zlikwidowały worek na południe od Kurachowego i zajęły znaczną część centrum miasta. Według niektórych źródeł opanowały też most wiodący na drugą stronę Zbiornika Kurachowskiego (wcześniej przejęły kontrolę nad jego północnym brzegiem). Prawdopodobnie nie wszyscy żołnierze ukraińscy zdołali się ewakuować. Trwają walki o węzłową Uspeniwkę, przez którą możliwe było wycofanie się. Wraz z postępami agresora siłom obrońców w Kurachowem i na południowy zachód od niego grozi odcięcie. Pod ich kontrolą wciąż pozostaje główna, a obecnie jedyna droga zaopatrzenia, prowadząca z obwodu dniepropetrowskiego. Wojska najeźdźcze znajdują się 2 km na północ i 3,5 km na południe od niej.

Fiaskiem zakończył się ukraiński kontratak mający odepchnąć wroga od Pokrowska. Równocześnie siły agresora zajęły kolejne tereny na południe i południowy zachód od miasta. Zgodnie z niektórymi źródłami zaczęły doń przenikać rosyjskie grupy dywersyjno-rozpoznawcze, czemu zaprzecza jednak dowództwo ukraińskie. Niepowodzenie obrony na przedpolach Pokrowska legło u podstaw odwołania generała Ołeksandra Łucenki, dowódcy Zgrupowania Operacyjno-Taktycznego „Donieck”. Zastąpił go generał Ołeksandr Tarnawski, w 2023 r. dowodzący ofensywą na południu. Bezpośrednio zagrożona jest leżąca na zachód od Pokrowska główna kopalnia węgla koksującego (odpowiada za 90% krajowego wydobycia tego surowca), do której najeźdźcom brakuje 5 km. Ze względu na rosyjski ostrzał jej właściciel – Metinvest – zdecydował o częściowym wstrzymaniu wydobycia.

Rosjanie ponownie przecięli północną drogę zaopatrzenia zgrupowania przeciwnika w okolicach Wełykiej Nowosiłki. O położoną przy trasie miejscowość Nowyj Komar trwają walki, lecz stroną nacierającą jest agresor. Obrońcom pozostaje dłuższy szlak z obwodu zaporoskiego, również zagrożony przecięciem. Wojska rosyjskie poczyniły dalsze postępy na południe i południowy zachód od Wełykiej Nowosiłki, a pod nadzorem Ukraińców znajdują się już tylko dwie z ośmiu miejscowości odzyskanych w tym rejonie w trakcie ofensywy latem 2023 r. Najeźdźcy zajęli także kolejne kwartały w centrum Czasiw Jaru i Torećka (obrońcy kontrolują odpowiednio zachodnią i północną część tych miast) oraz poszerzyli posiadane tereny na południe od Kupiańska, zbliżając się do następnego węzła komunikacyjnego na rzece Oskoł, w Borowej (pozostaje im do niej 8 km).

Kurczy się kontrolowany przez Ukraińców obszar obwodu kurskiego – aktualnie obejmuje on mniej niż 500 km2 (w szczytowym okresie w sierpniu zajmowali oni zależnie od źródeł od blisko 1 tys. do ponad 1,2 tys. km2). Rosjanie wyprowadzają ataki z czterech kierunków i praktycznie codziennie przynajmniej na jednym z nich odnotowali w ciągu ostatniego tygodnia postęp. O ile jednak skutecznie wypierają obrońców z kolejnych pozycji, o tyle wciąż nie uzyskali znaczącego powodzenia, nacierając z zamiarem przecięcia ich linii zaopatrzenia.

Według ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR) 14 grudnia wróg zaczął wykorzystywać północnokoreańskich żołnierzy podczas walk w obwodzie kurskim. 

(...)

13 grudnia doszło do następnego zmasowanego ataku na infrastrukturę energetyczną Ukrainy. Zgodnie z podsumowaniami Sztabu Generalnego agresor zastosował od 99 do 102 rakiet. Zestrzelonych miało zostać 80 pocisków manewrujących i jeden balistyczny, w tym 11 przez myśliwce F-16. Podana przez Dowództwo Sił Powietrznych (DSP) liczba 193 dronów uderzeniowych obejmowała kilkadziesiąt bezzałogowców użytych przez najeźdźców poprzedniej doby. Ogółem według DSP zestrzelonych zostało 80, a lokacyjnie utraconych – 105 dronów Shahed/Gerań i podobnych.

Trafione zostały obiekty w kilku regionach, lecz w konsekwencji wystąpiły awaryjne odłączenia prądu na obszarze całego kraju. Uszkodzenia obiektów – poza energetyką głównie infrastruktury transportowej – potwierdzono w obwodach charkowskim, odeskim (w Odessie dostawy energii przywrócono następnej doby), tarnopolskim (prądu pozbawiona została połowa obwodu), czernihowskim, lwowskim, kijowskim oraz iwanofrankiwskim, dla którego miało to być najcięższe z dotychczasowych uderzeń (celem była znów Bursztyńska Elektrownia Cieplna). Część źródeł twierdzi, że uszkodzono Kaniowską Elektrownię Wodną w obwodzie czerkaskim. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej poinformowała o ograniczeniu produkcji energii w pięciu z dziewięciu czynnych bloków jednostek jądrowych. Wróg zaatakował również infrastrukturę przesyłową między Ukrainą i państwami UE. Największych szkód doznały jednak obiekty generacji energii. Potwierdziły to doniesienia DTEK z 13 grudnia o kolejnych poważnych zniszczeniach w należących do tego koncernu elektrowniach cieplnych.

(...)

10 grudnia „Financial Times”, powołując się na dane ukraińskich organów ścigania, poinformował, że toczy się śledztwo w 30 sprawach o defraudację środków przeznaczonych na budowę fortyfikacji. Łączna kwota nadużyć ma sięgać 20,1 mld hrywien (ponad 480 mln dolarów). W artykule podkreślono, że tamtejsze jednostki inżynieryjne są wyczerpane, a odpowiedzialność za stawianie umocnień ponoszą władze lokalne. Członek parlamentarnej komisji specjalnej ds. wykorzystania funduszy na budowę fortyfikacji Dmytro Razumkow stwierdził, że finansowanie jest rozproszone pomiędzy władze regionalne oraz że nie ma struktury odpowiedzialnej za planowanie i kontrolę jakości prac. Brak koordynacji powoduje, że w stawianych liniach umocnień istnieją duże luki, stwarzające zagrożenie dla utrzymania pozycji obrony. 13 grudnia zastępca szefa zarządu wojsk inżynieryjnych Wołodymyr Husar zaprzeczył stawianym zarzutom i oświadczył, że nie ma żadnych problemów z budową umocnień.

Również 13 grudnia dowódca Sił Lądowych Mychajło Drapatyj zadeklarował, że w najbliższym czasie rozpocznie się transformacja komponentu lądowego Sił Zbrojnych Ukrainy. Obejmie ona zmiany w rekrutacji i szkoleniu wojskowym, wprowadzenie najnowszych technologii w zarządzaniu działaniami bojowymi, cyfryzację procesów dowodzenia, poprawę logistyki i zasad wsparcia wojska przez wolontariuszy. Drapatyj podkreślił, że najważniejszą sprawą jest stworzenie systemu rekrutacji odpornego na procedery korupcyjne. Planowane przekształcenia mają poprawić funkcjonowanie sił lądowych i usunąć nieprawidłowości obniżające ich skuteczność na polu walki.

(...)

12 grudnia w trakcie operacji HUR w okolicach Moskwy zastrzelony został Michaił Szacki, zastępca projektanta generalnego i szef działu oprogramowania stołecznego biura badawczo-projektowego Mars, wchodzącego w skład koncernu Rosatom. Szacki odpowiadał za modernizację rakiet manewrujących Ch-59 oraz opracowywanie nowych typów bezzałogowców.

17 grudnia w zamachu bombowym w Moskwie zginęli szef służby obrony radiologicznej, chemicznej i biologicznej Sił Zbrojnych FR generał Igor Kiriłłow oraz jego asystent. Ładunek wybuchowy zainstalowano w hulajnodze zaparkowanej przy wejściu do budynku, gdzie mieszkał zabity. Ukraińskie media uważają, że atak zorganizowała Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). Dzień wcześniej Kiriłłow został przez nią zaocznie oskarżony o popełnienie zbrodni wojennych z użyciem środków chemicznych.

(...)

10 grudnia rzecznik praw człowieka Dmytro Łubiniec podał, że w tym roku agresor dokonał egzekucji 109 ukraińskich jeńców wojennych. W latach 2022–2023 rosyjscy żołnierze rozstrzelali co najmniej 177 wziętych do niewoli żołnierzy.

osw.waw.pl


Jednym ze sposobów zmniejszenia zależności gospodarki USA od importu z Chin jest proces tak zwanego nearshoringu, który polega na skróceniu łańcucha dostaw. Chiny przez ponad dekadę były największym eksportem dóbr i usług do USA, jednak sytuacja ta uległa zmianie w 2023 roku, gdy udział w eksporcie do USA kształtował się następująco:
  • Meksyk 15,2% amerykańskiego importu
  • Kanada 13,5% amerykańskiego importu
  • Chiny 13,2% amerykańskiego importu
Należy również zaznaczyć że państwa Unii Europejskiej odpowiadały za 18,6% amerykańskiego importu. Dostępne dane za  2024 rok również wskazują na to że Chińczycy pozostaną trzecim (licząc UE jako całość, czwartym) największym eksporterem do USA. 

Wartym odnotowania jest fakt, że w 2023 roku chiński eksport do USA spadł o ponad 20% do poziomu 426 mld dolarów (tak duży spadek wynika z wysokiego pocovidowego odbicia chińskiego eksportu w roku 2022), jest to najniższy poziom eksportu Chin do USA od 2012 roku. (...)

W tym samym czasie systematycznie rośnie eksport Meksykański i Kanadyjski do USA. Jednocześnie Amerykanie odpowiadają za 42,6% (15 mld dolarów) bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Meksyku w 2022 roku oraz 45% ogółu bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Kanadzie. Tym samym amerykanie tworzą niezbędną bazę przemysłową do zastąpienia chińskich produktów importowanych do największej światowej gospodarki.

Istotnym jest fakt że demografia będzie wspierać proces amerykańskiego nearshoringu. W 2023 roku chińska populacja zmniejszyła się o 2,08 miliona, jednak dużo bardziej istotny jest spadek liczby osób w wieku produkcyjnym, który wyniósł 11 milionów (1,2% w ujęciu procentowym). Dane demograficzne Chińskiej Republiki Ludowej pokazują że w ciągu następnej dekady, liczba osób w wieku produkcyjnym spadnie o około 15% w stosunku do ich liczby w 2022 roku, a w perspektywie lat 2022-2044 spadek ten przekroczy 30%. Tak wysoki spadek siły roboczej wpłynie negatywnie na możliwości eksportowe Państwa Środka.

Obecnie liczba osób w wieku produkcyjnym w Meksyku zbliża się do 90 milionów i będzie rosnąć przez najbliższe 20 do 30 lat. Wzrost ten wynika z faktu że współczynnik dzietności meksyku pozostaje relatywnie wysoki i w 2023 wyniósł około 1,99 dziecka na kobietę.  Kanada natomiast posiada około 23 milionów osób w wieku produkcyjnym, jednak w związku z tym iż TFR (współczynnik dzietności) w Kanadzie spadł poniżej progu zastępowalności pokoleń już w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku oraz faktem że obecnie Kanada jest jednym z państw które przyciąga do siebie największą liczbę imigrantów, bardzo trudno prognozować zmiany w liczbie osób w wieku produkcyjnym Kanady.

Jednocześnie w latach 2024-2050 dojdzie do wyraźnego wzrostu liczby osób w wieku produkcyjnym w USA, z 208 milionów w czerwcu 2024 do 242 milionów w 2050 roku (wzrost o 16%). 

ukladsil.pl


Mariia Tsiptsiura, Onet: Jaka jest obecna sytuacja na froncie? Często słyszę, że jest krytyczna. Czy rzeczywiście tak jest?

Serhij Hrabskij: Od października 2023 r. nasz kraj znajduje się w stanie obrony statycznej. Oznacza to, że prowadzimy operację obronną, która wymaga ogromnego obciążenia zasobów i skupienia naszych głównych wysiłków na punktach, w których możemy zadać maksymalne szkody potencjałowi bojowemu Rosji. Obecnie nie jesteśmy w stanie prowadzić operacji ofensywnych na dużą skalę, nie wliczając w to operacji kurskiej. Tak więc teraz jesteśmy zaangażowani w ciężkie i wyczerpujące bitwy, których głównym zadaniem jest zadawanie maksymalnych strat wrogowi.

Wypełniamy to zadanie z powodzeniem. Jeśli spojrzymy na wydarzenia tego roku, możemy śmiało powiedzieć, że wróg nie osiągnął żadnego ze swoich strategicznych celów. Po pierwsze, Rosji nie udało się dotrzeć do granic obwodów donieckiego i ługańskiego. Po drugie, Charków nie został zdobyty. Po trzecie, wróg nie osiągnął dobrych wyników w kierunku południowym. Po czwarte, wrogowi nie udało się zająć obszaru wokół Kurachowa.

Czyli, jak rozumiem, nasi żołnierze toczą teraz ciężkie walki, a wróg wciąż naciera?

Tak, sytuacja pozostaje bardzo trudna. Wróg ma poważną przewagę w siłach i środkach, co pozwala mu na prowadzenie działań ofensywnych w niektórych obszarach frontu. Największe napięcie koncentruje się w sektorze donieckim. Naszym głównym celem jest uniemożliwienie wrogowi wkroczenia do regionów Dniepru i Zaporoża. Sytuacja stała się znacznie bardziej skomplikowana po tym, jak ukraińskie siły zbrojne zostały zmuszone do opuszczenia dwóch pozycji — w pobliżu Awdijiwki i w pobliżu Wuhłedaru.

Toczą się tam wyczerpujące walki, ale nie ma co mówić o przełomie. Rosja nie ma środków na wielkoskalową ofensywę, więc posuwa się powolnymi krokami. Wojska rosyjskie czynią powolne postępy, wydając przy tym ogromne środki. (...)

Mam jednak wrażenie, że tempo rozwoju ich ofensywy spada. Czy rzeczywiście tak jest?

To rzeczywiście prawda. Przesunęliśmy naszych żołnierzy piechoty morskiej, którzy tradycyjnie stacjonowali w rejonie Chersonia i Zaporoża, w kierunku Pokrowska i Kurachowa. To znacznie spowolniło tempo rosyjskiego natarcia. W mojej analizie stwierdziłem, że dwa tygodnie temu ukraińskie wojska powinny były opuścić Kurachowe. Ale 79. Brygada dosłownie stoi tam bohatersko aż do śmierci. To ogromny wyczyn. Chłopaki nadal będą się tam bohatersko trzymać. Nie przesadzam. To nie jest patos, to stwierdzenie faktu, musimy mówić o "cudzie Kurachowa".

Nie ma więc potrzeby mówić o jakichkolwiek przełomach wroga. Tak, Rosjanie nadal wywierają presję. Tworzą 5-6-krotną przewagę. Ponoszą niewyobrażalne straty. I powoli posuwają się do przodu. Ktoś kiedyś powiedział: "Im większe straty, tym większe zwycięstwo". To wszystko, co trzeba wiedzieć o rosyjskich metodach prowadzenia wojny.

I jak długo rosyjska ofensywa może się rozwijać? Na jak długo wystarczą jej zasoby?

Nikt tego nie wie. Nikt nie może powiedzieć, jak bardzo te zasoby są wyczerpane. Powtórzę raz jeszcze: dla Rosjan straty osobowe są absolutnie nieistotne. Dlatego będą posuwać się naprzód tak daleko, jak długo starczy im sił i środków. Istnieje pewien algorytm natarcia: naprzód idą jednostki szturmowe, a za nimi piechota zmechanizowana. Ale wszystko to musi być obsadzone. Mają z tym problem, i to coraz większy, bo straty, jakie ponoszą, są ogromne.

(...) I dopóki będą myśleć, że wygrywają, nie zatrzymają się i będą brnąć dalej w głąb Ukrainy. A my musimy utrzymać front i wywrzeć jak największe wrażenie na wrogu.

W mediach pojawiło się wiele dyskusji na temat tego, że Rosja może rozpocząć nową ofensywę w Zaporożu. Na ile jest to realne?

Jeśli chodzi o pogłoski o możliwym ataku na Zaporoże, taki plan istnieje jako część strategicznego celu Rosji. W końcu chcą zniszczyć całe państwo ukraińskie. Inną kwestią jest to, czy mogą to zrobić. Odpowiem od razu, nie mogą. W końcu wojna osiągnęła technologiczny impas z powodu masowego użycia dronów. Żadna ze stron nie jest w stanie po cichu tworzyć grup uderzeniowych i gromadzić niezbędnych zasobów do ofensywy na pełną skalę bez zauważenia przez drugą stronę. Wszyscy wszystko widzą. Ale oczywiście spodziewamy się intensyfikacji operacji szturmowych w tym obszarze. Ale dziś nie ma zagrożenia, że będą w stanie prowadzić działania ofensywne w tym obszarze frontu. A na wojnie odwracanie uwagi jest często wykorzystywane, aby zmusić wroga do skoncentrowania wysiłków w jednym obszarze i uniemożliwić mu przeniesienie zasobów do innych części frontu, gdzie są one najbardziej potrzebne.

Jak aktualnie wygląda sytuacja w Kursku? Czy nadal utrzymujemy tam terytorium? Czy terytorium pod kontrolą Ukrainy zmniejsza się?

W rzeczywistości nie ma dla nas znaczenia, ile terytorium tam utrzymujemy. Istnieje coś takiego jak współczynnik skuteczności działań bojowych. Z naszej strony jest to ocena szkód, jakie wyrządziliśmy wrogowi. Nie jest on w ogóle związany z terytorium. Zdobycie i utrzymanie to różne rodzaje operacji bojowych. A ukraińskie oddziały rozmieszczone obecnie w regionie Kurska nie są przeznaczone do zajmowania dużych obszarów. Ich celem jest prowadzenie aktywnych operacji manewrowych, które zadają przeciwnikowi bardzo poważne straty. Mamy tam kontrataki, naloty. A wszystko to jest szkodliwe dla Rosjan. Tak więc, odpowiadając na pytanie o terytoria, Ukraina straciła ponad 40 proc. ziemi, którą kontrolowała na początku operacji kurskiej. Ale dopóki udaje nam się utrzymywać duże grupy Rosjan w walkach w Kursku i zadawać im duże obrażenia, ma to sens.

Oczywiście, prędzej czy później Rosja będzie w stanie wyprzeć stamtąd nasze wojska. Ale to jest oczekiwane i logiczne. I nie ma potrzeby wiązać tego z inauguracją Trumpa. Przeprowadziliśmy naloty i stworzyliśmy problem dla Putina, ponieważ na terytorium Rosji znajdują się teraz wojska wroga. Po raz pierwszy w historii kraj nieposiadający broni jądrowej przejął kontrolę nad częścią kraju, który ma potencjał nuklearny.

Jednocześnie kraj, który nie ma takiego potencjału nuklearnego, nie jest zbytnio zaniepokojony utrzymywaniem terytorium kraju, który go posiada. To policzek wymierzony Putinowi. Ale nie mam nadziei, że będziemy w stanie wymienić terytoria obwodu kurskiego na nasze własne. Nie będziemy w stanie. Putin nigdy się na to nie zgodzi. W końcu zostały one już przyłączone do Federacji Rosyjskiej i zapisane w konstytucji.

Kiedyś dużo mówiliśmy o udziale wojsk z Korei Północnej w wojnie. Teraz słyszymy o nich znacznie mniej. Jak radzą sobie w walkach z ukraińskimi siłami zbrojnymi?

Uważam, że nie powinniśmy jeszcze nazywać ich żołnierzami. Pewne grupy osób narodowości północnokoreańskiej mogą znajdować się w strefie walk w obwodzie kurskim i wykonywać niejasne zadania. Nie mają oddzielnych jednostek. Walczą i działają pod przywództwem rosyjskich generałów. Rosjanie po prostu zwerbowali dodatkowe 12 tys. osób. Mówiąc oględnie, do ich zatrzymania potrzeba co najmniej 12 tys. sztuk amunicji. Nie widzimy na razie żadnego innego globalnego zagrożenia. Są wysyłani do służby na punktach kontrolnych, wykonywania zadań związanych z bezpieczeństwem i osłaniania nieaktywnych odcinków granicy. A to pozwala (...) uwolnić rosyjskie wojska do aktywnych działań bojowych w Ukrainie. Tak więc nazwałbym je "wojskowymi grupami pomocniczymi KRLD".

onet.pl