Wieczorem 3 grudnia prezydent Yoon ogłosił wprowadzenie stanu wojennego w Korei Płd. Motywował go koniecznością przerwania paraliżu państwa, spowodowanego aktywnością opozycji, określonej przez niego mianem „antypaństwowych sił sprzyjających Korei Płn.”. Dekret o stanie wojennym obejmował m.in. zakaz wszelkiej działalności politycznej, w tym funkcjonowania 300-osobowego Zgromadzenia Narodowego (parlamentu) i władz lokalnych, oraz ograniczenie wolności prasy. Ok. 1500 żołnierzy zostało wysłanych w celu aresztowania liderów partii politycznych, zajęcia parlamentu i skopiowania danych z serwerów Państwowej Komisji Wyborczej (PKW). Stan wojenny odwołano 4 grudnia rano (po 6 godzinach), gdy zgodnie z art. 77 konstytucji został odrzucony głosami 190 deputowanych, którym udało się dotrzeć do parlamentu.
Tego samego dnia opozycja, na czele z liberalną Partią Demokratyczną (PD), złożyła wniosek o impeachment głowy państwa. Zgodnie z art. 65 konstytucji wymaga on poparcia większości 2/3 członków parlamentu (czyli 200 deputowanych). Jako że opozycja posiada 192 miejsca w parlamencie, wniosek musiał uzyskać też akceptację co najmniej ośmiu deputowanych konserwatywnej Partii Siły Narodu (PSN), z której wywodzi się Yoon. Próba przegłosowania wniosku 7 grudnia nie powiodła się z powodu braku kworum (do wymaganych 200 zabrakło 5 deputowanych), wynikającego z bojkotu głosowania przez PSN. Jej lider Han Dong-hoon i premier Han Duck-soo zaproponowali, by prezydent dobrowolnie zrzekł się urzędu. W jego zastępstwie sprawami państwowymi mieli zarządzać obaj zgłaszający wniosek politycy. Yoon nie zgodził się ustąpić, a prokuratura wszczęła wobec niego postępowanie karne o zdradę stanu w związku z wprowadzeniem stanu wojennego. Nieustępliwa postawa Yoona i nastroje społeczne (masowe protesty i ok. 75% poparcia w sondażach dla odsunięcia głowy państwa) sprawiły, że 14 grudnia parlament w pełnym składzie przegłosował wniosek o impeachment stosunkiem głosów 204 do 85 (3 deputowanych się wstrzymało, oddano też 8 głosów nieważnych), co oznaczało, że poparcie wyraziło też 12 konserwatystów.
Rozkaz aresztowania liderów partii i wysłanie żołnierzy do PKW sugerują, że głównym celem prezydenta było zwalczenie przeciwników politycznych, w tym zakwestionowanie wyniku wyborów parlamentarnych z kwietnia br., w których opozycja wzmocniła swoją pozycję, utrudniając rządzenie Yoonowi. Odrzucała wiele projektów ustaw, w tym budżetowej, wnioskowała o odsunięcie kolejnych ministrów i doradców prezydenta oraz starała się pociągnąć do odpowiedzialności karnej jego żonę, zamieszaną w liczne afery korupcyjne. Yoon miał coraz niższe notowania (poparcie poniżej 20% przed wprowadzeniem stanu wojennego, obecnie wynosi 11%) i pojawiały się wobec niego kolejne oskarżenia. Dotyczyły m.in. sfałszowania wyborów wewnątrzpartyjnych w 2021 r., dzięki którym został kandydatem na stanowisko prezydenta z ramienia PSN, i zwiększania kontroli nad prokuraturą, którą miał wykorzystywać do walki z opozycją.
Podkreślane przez prezydenta zagrożenie ze strony Korei Płn. miało uzasadnić ogłoszenie stanu wojennego. Media i opozycyjni parlamentarzyści, powołując się na przecieki ze służb, wskazywali, że administracja Yoona starała się sprowokować eskalację napięć z KRLD, aby stworzyć pretekst do wprowadzenia stanu wojennego. Miało temu służyć m.in. wysłanie w październiku br. dronów nad Pjongjang, o czym miał zdecydować minister obrony Kim Yong-hyun, uważany za głównego pomysłodawcę stanu wojennego.
O niepowodzeniu działań Yoona i jego otoczenia zdecydowały zarówno błyskawiczna reakcja deputowanych, jak i nieudolna realizacja przedsięwzięcia w wyniku sprzeciwu użycia przemocy przez wojskowych. Ustaleniu szczegółów przygotowań i wprowadzenia stanu wojennego mają służyć rozpoczęte śledztwa policyjne i prokuratorskie oraz dochodzenia parlamentarne. Dotychczas zebrane zeznania sugerują, że decyzja zapadła w gronie najbardziej zaufanych współpracowników prezydenta, takich jak ministrowie obrony i spraw wewnętrznych oraz dowódcy wywiadu, kontrwywiadu wojskowego i obrony stolicy. Przebieg wydarzeń sugeruje, że plan prezydenta i ministra obrony nie zyskał aprobaty całej armii.
pism.pl