czwartek, 4 stycznia 2024




Aleksander Kochetkow, były inżynier w biurze projektowym Jużnoje, specjalista ds. komunikacji

Spełnia się moja przednoworoczna prognoza — że ​​Ukrainę czeka kilka fal masowych połączonych ataków rakietowych i z użyciem dronów.

Jesienią wróg zgromadził rakiety, których — według różnych szacunków — produkuje od 200 do 300 miesięcznie (tak, pomimo sankcji). Do tego dochodzi około 500 dronów miesięcznie.

Podobna ukraińska broń, która — jak informują ukraińscy urzędnicy — została "wprowadzona do produkcji", jest nieporównywalna do rosyjskiej — tak pod względem ilości, jak i siły bojowej. Miejmy nadzieję, że na razie.

Wróg czekał na zimę, by wyrządzić nam jak największe szkody. Ale nie wytrzymał — chęć zemsty wzięła górę i uderzył przed czasem.

Nawet nad Kijowem nie wszystkie rakiety udało się zestrzelić — w stolicy dopiero skończono zbierać gruzy powstałe po atakach, odnotowano też dużą liczbę ofiar.

Rosjanie nie trafili jednak w żaden strategicznie ważny obiekt — ani w kraju, ani w stolicy.

W ciągu najbliższych kilku tygodni powinniśmy spodziewać się maksymalnie trzech takich połączonych ataków. Po nich wróg będzie musiał wrócić do czasu gromadzenia rakiet i dronów i w efekcie ataki nieco ustaną. Kolejny szczyt rosyjskiej aktywności terrorystycznej może nastąpić w lutym, który jest zwykle mroźnym miesiącem.

Najważniejsze pytanie brzmi — czy Ukraina ma wystarczającą liczbę rakiet przeciwlotniczych, potrzebnych do tego, by zestrzelić pociski wroga? Możemy się o tym przekonać tylko na polu bitwy.

Dostarczenie Ukrainie myśliwców NATO wzmocni jej systemy obrony powietrznej — przede wszystkim w tych regionach, w których naziemne systemy przeciwlotnicze są nadal niewystarczające. Ale dwie lub nawet trzy eskadry F-16 nie pozwolą nam powstrzymać wrogich samolotów przed wystrzeleniem pocisków. Do tego potrzeba ich znacznie więcej. Potrzeba też, by miały możliwość operowania nad terytorium Federacji Rosyjskiej.

Nie mogę więc powiedzieć nic szczególnie optymistycznego. Ale wiem, że Ukraina przetrwa i zwycięży.

Aleksiej Kopytko, doradca ministra obrony Ukrainy

Dwieście rakiet i mniej więcej tyle samo dronów Szahid wystrzelonych w ciągu kilku dni to ogromne zasoby. Rosja gromadziła rakiety przez prawie całą jesień.

Bez względu na okoliczności nie można jednak nazwać tego inaczej jak porażką Kremla.

Po pierwsze, świat zaczął już zapominać, do jakiego barbarzyństwa zdolni są Rosjanie. Teraz jednak widać wyraźny kontrast: Ukraina zniszczyła rosyjski statek precyzyjnym pociskiem, a Rosja zaatakowała szpital położniczy, bloki mieszkalne, sklepy i zabiła dziesiątki cywilów.

Nie sposób nazwać Rosji inaczej jak państwem terrorystycznym. Prowadzi wojnę z dziećmi, osobami starszymi, atakuje infrastrukturę cywilną — publicznie się do tego przyznaje i jest dumna ze swoich okrucieństw.

Po drugie, Moskwa wyraźnie chciała sparaliżować ukraiński przemysł energetyczny przed nadejściem mrozów. W ubiegłym roku takie ataki doprowadziły do przerw w dostawach prądu.

Rosjanie zgromadzili kilkaset rakiet do zmasowanych ataków, są w stanie zorganizować kilka kolejnych fal w krótkim czasie i powinniśmy być na nie moralnie przygotowani. Ale jak dotąd nie ma nawet śladu, by udało im się przeciążyć ukraińską obronę powietrzną.

Owszem, nadal istnieją wrażliwe terytoria — ale Kreml nie jest w stanie sobie z nimi poradzić. I w tym tempie wkrótce rosyjscy żołnierze będą zmuszeni do ponownego gromadzenia zapasów rakiet na wiele miesięcy.

Po trzecie, popełniając jawne zbrodnie wojenne i atakując cywilów, Rosjanie próbują zmusić ukraińskie dowództwo do przeniesienia wojsk w inne regiony i do porzucenia tych operacji, z powodu których Federacja Rosyjska straciła kilka samolotów i statek w ciągu kilku dni.

Wielkie podziękowania dla Zachodu za dostarczone systemy obrony powietrznej. Strategia zwiększania możliwości ukraińskich systemów obrony powietrznej działa, uratowała już wiele istnień ludzkich. To wspaniale, że Japonia wkroczyła do akcji. Wielka Brytania zareagowała bardzo dobrze. Musimy kontynuować walki, a do tego potrzebujemy więcej środków obrony.

To jednak nigdy nie wystarczy, chyba że Zachód zniesie ograniczenia w używaniu zachodniej broni na terytorium Rosji, zapewnieni ukraińskiemu lotnictwu niezbędne środki wykrywania i niszczenia oraz dostarczy Taurusy i podobne systemy — w odpowiednich ilościach.

Te decyzje już dojrzały, trzeba je teraz wdrożyć.

Rosyjskie lotnictwo zniszczyło pół wioski w regionie Woroneża. To nie jest przypadek. Wyrządzili tyle zła, że czara się przelewa. To nie ci, którzy czynią zło, będą cierpieć, ale ci, którzy są wokół nich.

Każdego dnia rosyjska armia będzie wyrządzać coraz więcej szkód samej Rosji. Każdy atak na Ukrainę przyniesie Rosjanom coraz więcej ofiar. Sprzedali swoich krewnych do wojska, a okazuje się, że kupili sobie wojnę na kredyt. I będą musieli za to zapłacić.

onet.pl/The Moscow Times


Oglądalność programu Władimira Sołowjowa spadła o połowę. Pod koniec 2022 r. “Wieczór z Sołowjowem” był najpopularniejszym programem propagandowym i zajmował 14. miejsce na ogólnej liście programów z udziałem 3,6 procent widzów. Rok później Sołowjow nadal jest bardziej popularny niż inni propagandziści, ale spadł na 35. miejsce w ogólnym rankingu z wynikiem 2,1 procent.

Według LiveInternet, spadły też wyświetlenia stron propagandowych, takich jak agencji RIA Nowosti (z 75 mln do 60 mln w ciągu roku), ulubionej gazety Putina Komsomolskaja Prawda (ze 107 mln do 87 mln) i serwisu Lenta.ru (z 63 mln do 54 mln).

Użytkownicy rezygnują również z subskrypcji kanałów w komunikatorze Telegram segmentu Z. Straty zaczęły się po nieudanym buncie Jewgienija Prigożyna w czerwcu. Jednocześnie najczęściej rezygnują z subskrypcji czytelnicy korespondentów wojennych. Tracą prawie tysiąc osób dziennie.

Kanał WarGonzo (Siemion Piegow) stracił od czerwca ponad 200 tysięcy subskrybentów, Jewgienij Poddubny – 170 tysięcy, Jurij Kotionok – ponad 50 tysięcy, a “korespondent wojenny” telewizji Rossija Aleksander Sładkow – 54 tysiące.

W grudniu socjologowie z firmy Russian Field odnotowali zmęczenie Rosjan wojną na Ukrainie. Na pytanie o życzenia Rosjan na nowy rok, najpopularniejszą odpowiedzią było: “spokojne niebo, koniec specjalnej operacji wojskowej” (50 procent).

belsat.eu


W dniach 29 grudnia – 2 stycznia Rosja dokonała licznych uderzeń rakietowych na cele na całym terytorium Ukrainy. 29 grudnia miał miejsce największy od lutego 2022 r. atak z wykorzystaniem rakiet i dronów kamikadze (zob. Aneks). Według głównodowodzącego armii ukraińskiej generała Wałerija Załużnego agresor wykorzystał tego dnia co najmniej 158 środków napadu powietrznego – 122 rakiety balistyczne i manewrujące (30 grudnia ukraiński Sztab Generalny zwiększył tę liczbę do 150) oraz 36 „szahedów”. Obrońcy deklarowali zestrzelenie 87 pocisków manewrujących Ch-101/Ch-555/Ch-55, których Rosjanie mieli wystrzelić co najmniej 90, oraz 27 dronów Shahed 131/136. Agresor miał także użyć ośmiu pocisków manewrujących Ch-22/Ch-32, co najmniej 14 balistycznych Iskander-M i 9M82/9M83 odpalanych z systemów S-300, pięciu hipersonicznych Ch-47M2 Kindżał, czterech przeciwradiolokacyjnych Ch-31P oraz jednej rakiety powietrze–ziemia Ch-59. Załużny stwierdził, że celem ataku były obiekty infrastruktury krytycznej, przemysłowe i wojskowe. Odnotowano również ofiary cywilne (śmierć poniosły 53 osoby, a 170 zostało rannych) oraz uszkodzenia obiektów mieszkalnych, służby zdrowia i oświaty.

Szczególnie ucierpiał Kijów, gdzie jednym z celów były najprawdopodobniej zakłady „Artem” nieopodal stacji metra Łukjaniwska, której uszkodzenie nagłośniły ukraińskie media. Zniszczenia odnotowano także w czterech innych dzielnicach miasta. Do 3 stycznia liczba ofiar śmiertelnych ataku w Kijowie wzrosła do 30, co czyni go najkrwawszym z dotychczasowych rosyjskich uderzeń na ukraińską stolicę. Ponadto zaatakowane zostały – w kolejności zgłaszania informacji o uderzeniu – Odessa (pięć ofiar śmiertelnych), gdzie głównym celem była infrastruktura portowa, Lwów (jeden zabity cywil), w którym uderzono w zakłady remontujące broń pancerną, Charków (trzy ofiary śmiertelne), gdzie rosyjskie rakiety trafiły m.in. w zajmujące się naprawą uzbrojenia zakłady im. Małyszewa, Konotop w obwodzie sumskim, miasto Dniepr (siedmiu zabitych cywilów) i sąsiedni Nowomoskowsk oraz Zaporoże (dziewięć ofiar śmiertelnych), w którym celem były m.in. zakłady „Iskra”. O trafieniu obiektów infrastruktury donoszono również z Sełydowego w obwodzie donieckim i Drohobycza. Rosjanie zaatakowali ponownie po południu 29 grudnia, trafiając rakietami w cele w Sumach i obwodzie czerkaskim (zginęła tam jedna osoba).

30 grudnia nocą rosyjskie drony kamikadze uderzyły w obwodach chersońskim i chmielnickim (ukraiński Sztab Generalny informował o zestrzeleniu pięciu z 10 użytych przez agresora „szahedów”), a w ciągu dnia rakiety Iskander-M i Ch-59 – w Zaporoże i Odessę. Strona ukraińska deklarowała także strącenie jednej rakiety Ch-59 wystrzelonej na Dniepr. Wieczorem co najmniej sześć rakiet (zależnie od źródeł – Iskander lub z systemów S-300) uderzyło w Charków, m.in. w zajmowany przez obcokrajowców hotel Kharkiv Palace. Ranne zostały 22 osoby. Ponownie celem było też Sełydowe w obwodzie donieckim. Według Sztabu Generalnego agresor wykorzystał łącznie dziewięć rakiet.

31 grudnia Rosjanie użyli największej jak dotąd liczby dronów kamikadze – zgodnie z komunikatem ukraińskiego Sztabu Generalnego w ciągu doby 96, a tylko w jednym ataku nocnym – o czym powiadamiało Dowództwo Sił Powietrznych – 49. Obrońcy deklarowali zestrzelenie łącznie 66 „szahedów” (w ataku nocnym – 21). Rosyjskie drony uderzyły kolejno w Zaporoże, Charków, obwody mikołajowski, odeski, kijowski i chmielnicki. Z kolei celami 13 rakiet były Kropywnycki (najprawdopodobniej pocisków hipersonicznych Kindżał) oraz Czuhujew w obwodzie charkowskim.

Do kolejnego dużego ataku z wykorzystaniem dronów kamikadze doszło nocą 1 stycznia, przy czym istnieje duża rozbieżność co do liczby użytych bezzałogowców. Według ukraińskiego Sztabu Generalnego Rosjanie wykorzystali ich 26, a zestrzelonych zostało 21, zaś w ocenie Dowództwa Sił Powietrznych użyli ich aż 90, z których obrońcy mieli zniszczyć 87. Nie można wykluczyć, że drugie ze źródeł scaliło informacje o atakach z wieczora 31 grudnia i nocy 1 stycznia, niemniej nawet wówczas należałoby odnotować rozbieżność, jako że rezultatem zsumowania danych z komunikatów Sztabu Generalnego byłyby 73 drony (66 zestrzelonych). Z kolei według kierującej centrum prasowym tzw. Sił Obrony Południa Natalii Humeniuk w ataku z 31 grudnia na 1 stycznia na południu Ukrainy obrońcy zniszczyli 50 z 60 użytych przez agresora „szahedów” (w tym 30 w rejonie Odessy). O zniszczeniach w wyniku uderzeń dronów donoszono z Odessy (trafiona została infrastruktura przyportowa, jedna osoba zginęła), ze Lwowa (fala uderzeniowa doprowadziła do uszkodzenia budynków w Dublanach, lokalne władze nagłośniły zniszczenie budynku muzeum dowódcy UPA Romana Szuchewycza w Biłohorszczu) i z Dniepru (trafiony został obiekt przemysłowy). Z kolei odparcie ataków zgłoszono w obwodach chmielnickim i kijowskim. W godzinach popołudniowych Dowództwo Sił Powietrznych informowało o kolejnym uderzeniu z wykorzystaniem 10 dronów Shahed 131/136, z których obrońcy mieli zestrzelić dziewięć.

2 stycznia Rosjanie przeprowadzili kolejny zmasowany atak, w którym według generała Załużnego wykorzystali 99 rakiet balistycznych i manewrujących oraz 35 dronów kamikadze. Zgodnie z komunikatem Dowództwa Sił Powietrznych zestrzelone zostały 72 rakiety – 59 z 70 użytych przez agresora pocisków manewrujących Ch-101/Ch-555/Ch-55 i wszystkie trzy kalibry, wszystkie 10 pocisków hipersonicznych Kindżał oraz wszystkie 35 dronów Shahed 131/136. Rosjanie mieli ponadto wykorzystać 12 pocisków balistycznych Iskander-M i z systemów S-300 oraz cztery rakiety przeciwradiolokacyjne Ch-31P. W porównaniu z 29 grudnia Załużny zmienił przekaz – tym razem informował bowiem, że atakowane były obiekty infrastruktury cywilnej i krytycznej oraz przemysłowe i wojskowe. W wyniku ataku zginęło pięciu cywilów, a rannych zostało 127 osób.

Głównym celem ponownie był Kijów, w którym doszło do znaczących zniszczeń na terenie zakładów „Majak”, „Radiowyzmiruwacz” i „Kwazar”. Różnej skali zniszczenia odnotowano w dziewięciu rejonach miasta, zginęło dwóch cywilów, a 50 osób zostało rannych. W odróżnieniu od poprzednich ataków nastąpiło rozległe uszkodzenie sieci energetycznej w Kijowie i obwodzie kijowskim, w wyniku czego w mieście od prądu odcięto 259 tys. użytkowników, a w całym obwodzie – dalsze 184 tys. Nie były jednak atakowane główne obiekty infrastruktury energetycznej (większość uszkodzeń wywołały spadające odłamki), co pozwoliło na przywrócenie dostaw energii w ciągu niespełna doby. Poza Kijowem rosyjskie rakiety uderzyły w Kropywnycki i Charków. W drugim z wymienionych zginęła jedna osoba, a 50 zostało rannych. Pociski z systemów S-300 ponownie uderzyły w Charków późnym wieczorem 2 stycznia.

30 grudnia siły ukraińskie przeprowadziły zmasowany atak na terytorium FR i obiekty rosyjskie w okupowanej części Ukrainy, określany jako odwet za mające miejsce dobę wcześniej uderzenie agresora. Strona rosyjska informowała o zestrzeleniu 32 dronów kamikadze nad obwodami briańskim, kurskim, moskiewskim i orłowskim, a także o zniszczeniu drona nawodnego na redzie Sewastopola. Według części mediów ukraińskich obrońcy mieli użyć w ataku łącznie 70 dronów, nie ma jednak przekazów na temat jego rezultatów. Wczesnym popołudniem z wieloprowadnicowych wyrzutni pocisków rakietowych (wedle źródeł rosyjskich ukraińskie Wilchy na bazie sowieckiego BM-30 Smiercz i otrzymane od Czech RM-70 Vampire) zaatakowany został leżący 30–40 km od granicy (zależnie od punktu pomiaru) Biełgorod. Najprawdopodobniej celem były obiekty wojskowe, niemniej ukraińskie rakiety uderzyły w cywilne centrum miasta. Zgodnie z rosyjskimi danymi z 1 stycznia 25 osób poniosło śmierć, a 131 zostało rannych. Ofiary cywilne (4 zabitych i 13 rannych) odnotowano również w wyniku ukraińskiego ostrzału okupowanego przez Rosjan Doniecka. Uderzenia na Biełgorod miały być ponawiane 2 i 3 stycznia. 3 stycznia celami ataków miały być też Sewastopol i obwód kurski, w którym doszło do uszkodzenia podstacji energetycznej.

(...)

Komentarz

Wbrew przewidywaniom władz ukraińskich i wspierających Kijów państw zachodnich głównym celem wznowionych przez Rosjan ataków rakietowych nie jest – przynajmniej jak dotąd – infrastruktura energetyczna. Kwestią otwartą pozostaje, czy Moskwa uznała prowadzoną w 2022 r. kampanię niszczenia ukraińskiej energetyki za nieefektywną i zrezygnowała z jej kontynuowania, czy też powróci do niej w przyszłości. Kluczowym celem ostatnich uderzeń – największych od początku wojny pod względem liczby wykorzystanych równocześnie rakiet i dronów – stało się zaplecze armii ukraińskiej. Nie można jednak obecnie ocenić skutków ataków, a tym bardziej ich wpływu na ukraiński potencjał obronny. Podstawowe ograniczenie stanowi prowadzona przez Kijów polityka informacyjna, zgodnie z którą prezentowanie skutków wrogich ataków jest niezgodne z prawem i penalizowane (mimo to blokada informacyjna nie jest do końca szczelna, o czym świadczą dostępne w Internecie materiały potwierdzające uderzenia w kijowskie zakłady przemysłu zbrojeniowego). Wątpliwą alternatywą są doniesienia strony rosyjskiej, które – nawet jeśli są prawdziwe – stanowią element prowadzonej przez Moskwę wojny informacyjnej.

Mimo wielkiej skali rosyjskich ataków z ostatnich dni wątpliwości budzą ukraińskie doniesienia na temat liczby użytych przez wroga rakiet i dronów oraz deklarowanych zestrzeleń. Nigdy dotąd nie doszło w przekazie Kijowa do tak dużych rozbieżności jak przy okazji przedstawiania skutków ataków w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia. Należy przyjąć, że każdorazowo liczba podawanych przez Dowództwo Sił Powietrznych zestrzeleń jest zawyżona, co stanowi przejaw polityki informacyjnej państwa w warunkach wojny, zwłaszcza broniącego się. Problemem jest jednak deklarowanie neutralizacji pocisków, których zniszczenie – także stosunkowo nowoczesnymi systemami Patriot – budzi wątpliwości natury stricte technicznej. Nie można wykluczyć, że – podobnie jak miało to miejsce w przypadku pocisków balistycznych Iskander-M, rakiet z systemów S-300 i pocisków manewrujących Ch-22/Ch-32 – ukraińskie dowództwo w przyszłości zweryfikuje doniesienia o zestrzeleniu hipersonicznych kindżałów (informacji nie komentuje amerykański producent patriotów). Należy podkreślić, że przekaz o nadzwyczajnej skuteczności systemów Patriot odgrywa znaczącą rolę we wspieraniu morale społeczeństwa ukraińskiego. Stanowi też element presji Kijowa na partnerów, aby ci dostarczyli więcej niezbędnych do obrony nowoczesnych systemów obrony powietrznej.

osw.waw.pl