niedziela, 5 maja 2024


– Decyzja Kremla o umieszczeniu Zełenskiego, Pawluczuka i Poroszenki na rosyjskiej liście poszukiwanych jest (także) prawdopodobnie częścią rosyjskiej operacji informacyjnej “Majdan 3” i szerszych działań Kremla mających na celu zdyskredytowanie obecnego i poprzednich prozachodnich rządów ukraińskich, które powstały po ukraińskiej rewolucji Euromajdanu w 2014 roku, a także dyplomatyczną izolację Ukrainy – podkreślili autorzy dokumentu.

Ocenili jednocześnie, że działania Moskwy to również kontynuacja jej wysiłków na rzecz rozciągnięcia jurysdykcji Rosji na suwerenne kraje europejskie i posowieckie.

– Rosyjskie MSW już wcześniej umieściło wielu urzędników z krajów członkowskich NATO – w tym z Estonii, Łotwy i Litwy – na rosyjskiej liście poszukiwanych za rzekome łamanie różnych rosyjskich przepisów federalnych w krajach członkowskich NATO. ISW nadal ocenia, że wysiłki Kremla zmierzające do zapewnienia jurysdykcji Rosji mają na celu ustanowienie warunków informacyjnych, uzasadniających ewentualną przyszłą rosyjską agresję na państwa NATO – głosi raport ISW.

belsat.eu/PAP

– Dziś Putin stanowi egzystencjalne zagrożenie dla nas wszystkich. Jeśli Putin odniesie sukces na Ukrainie, to na tym nie poprzestanie. Perspektywa utworzenia marionetkowego rządu w Kijowie, tak jak to miało miejsce na Białorusi, kiedy wojska rosyjskie znajdą się na granicy Polski, a Rosja zacznie kontrolować 44 procent światowego rynku zbóż to coś, o czym Europejczycy powinni wiedzieć – ostrzegł Borrell.

Według niego Europejczycy planowali stworzyć wokół siebie krąg przyjaciół, ale skończyło się na kręgu ognia, który rozciąga się od krajów Sahelu po Bliski Wschód i od Kaukazu po obecną wojnę na Ukrainie.

Dyplomata zauważył, że system międzynarodowy, który powstał po zimnej wojnie, już nie istnieje. Stany Zjednoczone utraciły status hegemona, a zatem wielostronny porządek, który wyłonił się po 1945 r., traci swoje podwaliny. Borrell dodał, że w takich warunkach istnieje realne zagrożenie, że Europa w jej dzisiejszej postaci może zniknąć, dlatego Europejczycy muszą działać natychmiast.

– Przede wszystkim musimy dokonać jasnej oceny zagrożenia ze strony Rosji, to właśnie Rosja jest uważana za największe egzystencjalne zagrożenie dla Europy. Być może nie wszyscy w Radzie Europejskiej się z tym zgadzają, ale większość popiera ten pomysł. Rosja stanowi dla nas zagrożenie egzystencjalne i my, oceniając to ryzyko, musimy mieć oczy szeroko otwarte – podkreślił polityk.

Według Borrella pod przywództwem rosyjskiego dyktatora Władimira Putina Federacja Rosyjska powróciła do imperialistycznego rozumienia świata. Dyplomata uważa, że to właśnie Putin przywrócił imperialną Rosję z czasów carskich i imperium sowieckiego – i marzy o jej dawnej wielkości i wpływach.

– To była Gruzja w 2008 r. To był Krym w 2014 r. Nie widzieliśmy lub nie chcieliśmy widzieć ewolucji Rosji pod rządami Putina. Mimo że sam Putin ostrzegał nas na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium w 2007 r. Ważne jest, abyśmy ponownie przeczytali to, co Putin powiedział w 2007 roku podczas konferencji bezpieczeństwa w Monachium, i czego – obawiam się – nikt nie chciał usłyszeć ani zrozumieć – przypomniał wysoki przedstawiciel UE.

Borrell podkreślił, że Europa wypracowała model relacji oparty na współpracy i wzajemnej zależności gospodarczej. W samej Unii Europejskiej był to ogromny sukces, który pozwolił na 70 lat pokoju między krajami Europy.

– Europejczycy byli przekonani, że taka wzajemna zależność może doprowadzić także do zmian politycznych w Rosji, a nawet w Chinach. Jednak takie przekonanie było błędne i do takich zmian nie doszło. W zderzeniu z rosyjskim autorytaryzmem wzajemna zależność nie przyniosła pokoju. Wręcz przeciwnie, przerodziło się w uzależnienie w szczególności od paliw kopalnych, a to uzależnienie zamieniło się w broń – cytuje agencja wypowiedź dyplomaty.

belsat.eu/east24.info

Według danych systemu ETS w ubiegłym roku nasza gospodarka ze stacjonarnych instalacji (bez lotnictwa, dla którego jeszcze nie ma danych) wyemitowała zaledwie 114,8 mln ton CO2 (zweryfikowane emisje), czyli o aż 38 proc. mniej rok do roku (-69,3 mln ton). Dla porównania w szczycie w 2007 r. było to 210 mln ton, a jeszcze w 2018 r. — 200 mln.

(...)

Jak sprawdziliśmy w danych ETS, najwięcej ilościowo ograniczyliśmy w "spalaniu paliw" czyli energetyce i motoryzacji, gdzie zmniejszono emisje o 38 proc. czyli o aż 54,5 mln ton. Największe zmiany procentowe dotyczą: polskich hut żelaza (-95 proc. rdr), producentów papieru (-91 proc.), wełny mineralnej (-81 proc.), producentów szkła (-72,5 proc.), przetwórców metali żelaznych (-71 proc.). To nie tylko efekt instalacji środowiskowych u producentów, ale też zwijania produkcji wyżej wymienionych z Polski w wyniku drogiej energii elektrycznej i gazu.

Najwięcej CO2 emituje spalanie paliw w energetyce i motoryzacji (90 mln ton w 2023 r., o -54,5 mln ton rdr) i produkcja cementu (8,5 mln ton, o 2,7 mln ton mniej rdr). Produkcja prądu z najbardziej emisyjnego węgla brunatnego spadła w ub.r. o 26,3 proc. rdr, a z trochę mniej emisyjnego węgla kamiennego — o 13,8 proc. Rosła natomiast produkcja energii elektrycznej z: paneli fotowoltaicznych (+42 proc. rdr), wody (+25 proc.) i wiatru (+18 proc.), a największy procentowo przyrost odnotowały wodne elektrownie szczytowo-pompowe, które służą za magazyny energii (+70 proc.). W ubiegłym roku w polskiej energetyce prąd z elektrowni na węgiel brunatny stanowił 20,5 proc., a z takich na węgiel kamienny — 42,6 proc. Dla porównania rok wcześniej te wskaźniki wynosiły odpowiednio: 26,3 proc. i 46,5 proc.

Sztab i prętów walcowanych na gorąco wyprodukowano w Polsce w 2023 r. o 20,8 proc. mniej rdr, rur stalowych o 10,2 proc. mniej, wyrobów płaskich walcowanych ze stali o 14,3 proc. mniej, papieru i tektury -11,8 proc., worków i torb z papieru -25 proc., pudełek papierowych -11 proc., papieru toaletowego -7,3 proc., wełny mineralnej -29,3 proc., szyb zespolonych -19,1 proc., a butelek ze szkła bezbarwnego o 19,4 proc. mniej rdr.

businessinsider.com.pl