czwartek, 27 lutego 2025



PAP FakeHunter: Czym obecne negocjacje miałyby się różnić od tych prowadzonych w 2014 roku w Mińsku na Białorusi?

Peter Doran: Przy stole negocjacyjnym nie będzie Francji i Niemiec i jest także szansa, że obecne rozmowy nie będą obarczone wadą z Mińska, czyli brakiem gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy na wypadek złamania przez Rosję porozumień. Wówczas powtarzał się wciąż ten sam cykl: zawierano porozumienie, obie strony przestawały do siebie strzelać, po czym Rosjanie ostrzeliwali nagle Ukraińców, ci odpowiadali, a Rosjanie biegli do europejskich negocjatorów skarżąc się złamanie przez Kijów porozumienia. I cały proces zaczynał się od nowa, a wszystko dlatego, że nie przewidziano żadnej kary za zerwanie umowy. Tym razem będzie inaczej.

PAP FakeHunter: Czy właśnie tego, że Rosja nie dotrzymuje żadnych porozumień, nie należy się obawiać i tym razem?

PD: Prezydent Zełenski powiedział, że Putin jest kłamcą i nie można mu ufać, bo złamał każde podpisane z Ukrainą porozumienie. To prawda, jednak Trump liczy na to, albo wręcz stawia na to, że porozumienia ustalonego z nim Putin nie odważy się złamać. Jednak jeśli Putin zlekceważy całą tę dobrą wolę, którą Trump wkłada w negocjacje, nie skończy się to dla niego dobrze.

PAP FakeHunter: Jaki plan ma prezydent USA?

PD: Zaczynając ten proces Trump założył, że Putin bardziej chce pokoju niż wojny. Trzeba więc doprowadzić do tego, żeby Putin nie miał wręcz innego wyboru tylko pokój. Jak dotąd rozmawialiśmy o samych negocjacjach, o tym, z czego będzie musiała zrezygnować Ukraina, a z czego Rosja, żeby osiągnąć pokój, ale jest też jeszcze inna strona tego procesu. Wspominał o tym wielokrotnie doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Mike Waltz, jeszcze zanim wszedł do nowej administracji. Gen. Keith Kellog, który ma poprowadzić rozmowy jest podobnego zdania. W ich opinii trzeba zwiększyć presję ekonomiczną na Rosję. Nałożenie twardszych sankcji na Rosję sprawi, że prowadzenie wojny będzie dla niej jeszcze bardziej bolesne i Putin nie będzie miał innego wyboru tylko zgodzić się na porozumienie na proponowanych warunkach.

PAP FakeHunter: O jakiego rodzaju presji mówimy?

PD: Rosja jest gospodarczo osłabiona, dlatego Putin obawia się dokręcenia śruby zachodnich sankcji. Możemy nałożyć dodatkowe sankcje na zachodnie instytucje finansowe ułatwiające Rosji prowadzenie handlu, także na chińskie banki, które to robią. Można także zwiększyć dostawy broni na Ukrainę i pokazać, że Trump mówi poważnie.

PAP FakeHunter: A jeśli Putin wcale nie chce pokoju i jest gotów poświęcić dobro obywateli swojego kraju i dalej prowadzić tę kosztowną wojnę?

PD: Myślę, że Putin na razie testuje prezydenta Trumpa, żeby zobaczyć, ile może od niego uzyskać. Jeśli jednak przekona się na własnej skórze, że za robienie uników i próby manipulowania procesem pokojowym są przewidziane bolesne kary, jest szansa na pozytywny przebieg negocjacji. Oczywiście ja też mam obawy, podobnie jak Polacy, czy wiele innych narodów w Europie, że Putin w rzeczywistości nie chce trwałego pokoju i jedynie sprawdza dokąd może się posunąć i czy coś może od Trumpa wytargować. Zresztą myślę, że Putin ma także przygotowane niespodzianki negocjacyjne, coś w rodzaju „trujących pigułek” (z ang. poison pills, zapisy, które mają zapobiec wrogiemu przejęciu spółki przez zniechęcenie do transakcji) Pojawi się więc jakiś zaporowy warunek, niemal uniemożliwiający dogadanie się, po to, żeby sprawdzić, czy Trump zgodzi się na kiepskie porozumienie, czy może jednak w ogóle zrezygnuje z rozmów. Właśnie dlatego potrzebna jest presja ekonomiczna na Rosję, niezależnie od negocjacji, żeby Putin wiedział, że to w jego interesie leży zawarcie pokoju.

PAP FakeHunter: Wiemy jakie warunki stawia Putin: nie chce Ukrainy w NATO, najchętniej widziałby Polskę i kraje Bałtyckie poza sojuszem, a czego chce prezydent Trump?

PD: Myślę, że prezydent myśli o tym, żeby zapisać się w historii. W czasie swojego inauguracyjnego wystąpienia wyraźnie powiedział, że chce być zapamiętany jako twórca pokoju. Tymczasem europejscy komentatorzy postrzegają go zbyt często jako biznesmena, koncentrującego się na sztuce zawierania transakcji. Pewnie często taki bywa, ale akurat w przypadku Ukrainy, a także Bliskiego Wschodu, chce by świat go zapamiętał jako polityka, który zaprowadził pokój tam, gdzie inni zawiedli. To jest jego cel. To wielkie wyzwanie ale wydaje się, że Trump jest gotów poświęcić całą drugą kadencję, żeby ten cel osiągnąć.

PAP FakeHunter: W jaki sposób prezydent Trump zamierza uzyskać gwarancje suwerenności Ukrainy?

PD: Odpowiedź na to pytanie jest następująca: musimy mieć znaczące siły wielonarodowe na Ukrainie, na wypadek kiedy (i jeśli) Rosja złamie porozumienie. Wtedy efekty ewentualnego zerwania ustaleń odczuje nie tylko Ukraina, ale także inne kraje Europy. Europejskie oddziały na Ukrainie odstraszałyby Rosję przed ponownym atakiem. Myślę, że o takiej strategii mówimy – osiągnięcia pokoju przez zademonstrowanie siły (po ang. peace through strength).

PAP FakeHunter: Gwarancją pokoju, którym chce się zapisać w historii prezydent Trump byłaby obecność europejskich wojsk na Ukrainie?

PD: Tak. To byłaby 100-procentowa gwarancja.

PAP


Czy w tym szaleństwie jest metoda? Czy ukłon w stronę Rosji może być próbą powtórzenia strategii prezydenta USA Richarda Nixona polegającej na zerwaniu sojuszu między komunistycznymi Chinami a Związkiem Radzieckim? Wiemy, że Trump ma obsesję na punkcie Chin, a sami Rosjanie mają dobry powód, by obawiać się chińskiej dominacji. Jeśli poświęcenie części Ukrainy pozwoliłoby Trumpowi zadać cios jego bete noire [fr. złemu duchowi], z pewnością skorzystałby z okazji.

Ale ten nixonowski manewr raczej się nie powiedzie, chyba że Trump zaangażuje do tego Europę, a to wydaje się mało prawdopodobne. Sparaliżowana strachem od czasu pełnej inwazji Rosji na Ukrainę na początku 2022 r., Europa zapomniała, że może powiedzieć "nie". Administracja Trumpa wyrwała jednak europejskich przywódców ze snu. Teraz dokonują inwentaryzacji swoich mocnych stron i analizują swoje opcje. Ukraina nie stoi jeszcze pod ścianą. Przy zwiększonym wsparciu ze strony Europy, jej zaprawione w bojach, wysoce innowacyjne wojsko może nadal opierać się agresji Rosji.

Co więcej, administracja Trumpa nie zrobiła jeszcze zbyt wiele poza samym mówieniem. Skupia się obecnie na froncie wewnętrznym, gdzie jest zajęta patroszeniem własnego potencjału państwowego poprzez masowe zwolnienia. Wojna Trumpa ze służbą cywilną — przypuszczalnie preludium do zainstalowania ekipy lojalistów politycznych — nieuchronnie będzie kosztować Amerykę pieniądze i zmniejszy jego zdolność do realizacji jego programu politycznego.

Unia Europejska ze swojej strony nie powinna reagować tradycyjnym poszukiwaniem jedności. Biorąc pod uwagę partie rządzące na Węgrzech, Słowacji i w innych krajach, nie jest to ani możliwe, ani konieczne. Lepszą strategią jest zbudowanie koalicji chętnych państw członkowskich UE i innych krajów, które Trump bezsensownie alienuje, takich jak Kanada, Wielka Brytania i Korea Południowa.

Wydaje się, że to właśnie ma na myśli prezydent Francji Emmanuel Macron, sądząc po jego ostatnich wypowiedziach. Wiele z jego wcześniejszych ostrzeżeń właśnie się spełnia. Pozostaje on jednym z nielicznych przywódców, obok brytyjskiego premiera Keira Starmera, który nie wyklucza wysłania wojsk do Ukrainy lub jej okolic. A nie zapominajmy, że zarówno Francja, jak i Wielka Brytania dysponują bronią nuklearną.

(...)

Sądząc po lawinie ostatnich wystąpień i oświadczeń republikańskich urzędników, można by pomyśleć, że w rzeczywistości istnieją dwie partie republikańskie. Z jednej strony jest stara partia, która zawsze dążyła do zwiększenia wydatków na obronność, wzmocnienia sojuszy wojskowych USA i konfrontacji z autokratami, takimi jak prezydent Rosji Władimir Putin. Z drugiej strony jest partia ruchu MAGA Trumpa, która wydaje się wierzyć, że wielkość narodowa wymaga demontażu /starego wg MAGA - red./ państwa amerykańskiego i porzucenia /nieefektywnych wg MAGA - red./ długotrwałych sojuszy, a wszystko to uzasadnione jest prymitywną retoryką "krwi i ziemi" oraz teoriami spiskowymi.

Chociaż wydaje się, że cały świat zmienił się z dnia na dzień, rzeczywistość jest taka, że tak naprawdę nic się jeszcze nie wydarzyło. Gdyby tylko Europejczycy otworzyli oczy, zobaczyliby, że mają wszystkie zasoby, talent i narzędzia, których potrzebują, aby zabezpieczyć swoją suwerenność i przywrócić pokój i stabilność. Nie potrzebują zaproszenia do stołu. Powinni czerpać inspirację z Ukrainy, która w pojedynkę powstrzymała marsz agresji Rosji dzięki czystej sile woli.

onet.pl/Project Syndicate Sławomir Sierakowski


Prezydent Rosji Władimir Putin pośrednio uznał prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego za prawowitego prezydenta Ukrainy i przyszłego partnera negocjacyjnego Rosji, jednocześnie promując nową operację informacyjną, której celem jest destabilizacja ukraińskiego społeczeństwa i ukraińskiej armii od wewnątrz.  Putin udzielił wywiadu dziennikarzowi Kremla Pawłowi Zarubinowi 24 lutego, w którym Putin stwierdził, że „wybory na Ukrainie nie odbywają się pod pretekstem stanu wojennego” — pierwsze potwierdzenie Putina, że ​​ukraińskie prawo zabrania wyborów w czasie stanu wojennego. Putin twierdził, że Zełenski jest „toksyczny” dla ukraińskiego społeczeństwa i ukraińskiej armii i że Zełenski przegrałby wszelkie przyszłe wybory prezydenckie z innymi ukraińskimi przywódcami politycznymi i wojskowymi. Oświadczenia Putina są prawdopodobnie skierowane do ukraińskiej i rosyjskiej publiczności. Twierdzenia Putina, że ​​Zełenski jest niepopularny i szkodliwy dla Ukrainy, są próbami wbicia klina między prawowity rząd Ukrainy a ukraińską armią i ludnością. Putin wielokrotnie twierdził, że Zełenski nie jest prawowitym przywódcą Ukrainy po tym, jak Ukraina nie przeprowadziła wyborów w 2024 r. — zgodnie z ukraińskim prawem — w ramach rosyjskich wysiłków zmierzających do stwierdzenia, że ​​Rosja nie może negocjować z Zełenskim. Prezydent USA Donald Trump oświadczył, że Putin i Zełenski muszą rozpocząć negocjacje, a Putin prawdopodobnie zmienia swoją retorykę, aby wyjaśnić rosyjskiej publiczności swoją decyzję o podjęciu wszelkich przyszłych negocjacji z Zełenskim.  Putin i inni urzędnicy Kremla prawdopodobnie spróbują wykorzystać wszelkie niepowodzenia militarne Ukrainy lub różnice zdań wśród ukraińskich urzędników, aby zintensyfikować tę operację informacyjną i siać niezgodę na Ukrainie.

Putin próbował użyć nowego języka, aby ponownie zapakować wezwania do zmiany reżimu na Ukrainie, których domagał się od 2021 r. Putin oświadczył podczas wywiadu z Zarubinem, że Rosja „nie ma nic przeciwko” zachowaniu ukraińskiej państwowości, ale chce, aby Ukraina „przekształciła się w przyjazne państwo sąsiednie” i aby terytorium Ukrainy „nie było wykorzystywane jako trampolina do ataku na Rosję” w przyszłości. Wezwania Putina do „przekształcenia się” Ukrainy w „przyjazne” państwo pokazują, że Putin nadal wzywa do usunięcia demokratycznie wybranego rządu na Ukrainie i ustanowienia rządu prokremlowskiego. Kreml wcześniej używał cienko zawoalowanych wezwań do „denazyfikacji”, aby domagać się zmiany reżimu na Ukrainie, a Putin wydaje się używać nowego języka, aby wysuwać te same żądania. Putin domaga się zmiany reżimu na Ukrainie od lata 2021 r.

Putin zaproponował zawarcie umowy ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie rosyjskich minerałów ziem rzadkich jako część wysiłków zmierzających do przelicytowania Ukrainy w tej sprawie i nakłonienia Stanów Zjednoczonych do przyjęcia rosyjskich ofert środków ekonomicznych zamiast jakichkolwiek faktycznych ustępstw Rosji w sprawie Ukrainy. Putin oświadczył Zarubinowi 24 lutego, że Rosja ma „rząd wielkości” więcej materiałów ziem rzadkich niż Ukraina i stwierdził, że Rosja może współpracować zarówno z rządem USA, jak i amerykańskimi firmami w projektach inwestycji kapitałowych w materiały ziem rzadkich. Putin uwzględnił rezerwy mineralne zarówno w Rosji, jak i na okupowanej Ukrainie, próbując zaapelować do Stanów Zjednoczonych o inwestowanie w rosyjskie minerały ziem rzadkich. Putin zaproponował również zawarcie umów ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie dostaw rosyjskiego aluminium. Putin odbył spotkanie z wysokimi rangą urzędnikami Kremla 24 lutego, w szczególności na temat znaczenia dalszego rozwoju krajowego przemysłu minerałów ziem rzadkich w Rosji i uznał to za priorytetowe działanie. 

(...) Putin odpowiedział na pytanie Zarubina o ocenę Putina „żądań” Europejczyków dotyczących „prawa do głosowania w negocjacjach” na temat Ukrainy, stwierdzając, że „nie widzi tu niczego złego”. Następnie Putin stwierdził, że „prawdopodobnie nikt nie może niczego tutaj żądać, zwłaszcza od Rosji”, ale mogą próbować stawiać żądania komuś innemu — sygnalizując niechęć Rosji do pójścia na kompromis w przyszłych negocjacjach. Putin twierdził, że Moskwa szanuje stanowiska „przyjaciół” Rosji z BRICS i że „inne kraje mają prawo i mogą uczestniczyć” w dyskusjach na temat kwestii wojny i wysiłków na rzecz osiągnięcia pokoju. Putin szczególnie podkreślił swoją ostatnią rozmowę telefoniczną z prezydentem Chińskiej Republiki Ludowej (ChRL) Xi Jinpingiem i pochwalił wysiłki ChRL na rzecz omówienia pokoju na Ukrainie. ChRL i Brazylia — dwaj członkowie BRICS — przedstawili propozycje pokojowe dotyczące wojny na Ukrainie, które w dużej mierze faworyzowały Rosję, a Putin najwyraźniej przedstawia te państwa jako możliwych uczestników przyszłych negocjacji.

(...)

Zachodni urzędnicy nadal podkreślają skalę europejskiej pomocy wojskowej dla Ukrainy. The Wall Street Journal (WSJ), powołując się na europejskich urzędników, poinformował 25 lutego, że kraje Unii Europejskiej (UE), Wielka Brytania (UK) i Norwegia udzieliły Ukrainie pomocy wojskowej o wartości około 25 miliardów dolarów w 2024 r., co stanowi kwotę większą niż ta, którą Stany Zjednoczone wysłały Ukrainie w 2024 r. Nieokreślony zachodni urzędnik powiedział również WSJ, że Europa dostarcza około 25 procent sprzętu wojskowego Ukrainy, a Stany Zjednoczone dostarczają około 20 procent.

understandingwar.org


28 lutego w Waszyngtonie ma być prezydent Wołodymyr Zełenski, aby podpisać umowę o użytkowaniu ukraińskich złóż kopalin. Tymczasem 24 lutego w rozmowie z autorem telewizyjnego programu propagandowego „Moskwa. Kreml. Putin” rosyjski prezydent z firmowym cynicznym uśmieszkiem zadeklarował, że gotów jest współpracować z amerykańskimi partnerami przy zagospodarowaniu złóż w Rosji i na „nowych terytoriach” (tak rosyjska propaganda nazywa okupowane regiony Ukrainy – część obwodów donieckiego, ługańskiego, zaporoskiego i chersońskiego).

(...)

Zachęta Putina pod adresem amerykańskiego biznesu ma jeszcze jeden aspekt. Putin przez lata wbijał Rosjanom do głów, że gwarantuje nietykalność rodzimych surowców i ich obronę przed zakusami Zachodu (z USA na czele). A teraz deklaruje, że Trump może liczyć na dobry deal i wejście na rosyjskie złoża. Mistrzowska zmiana obuwia w biegu. Ale czego się nie robi dla zamydlenia oczu „amerykańskim partnerom”. 

Niemniej w środowisku Z-patriotów oświadczenie Putina o robieniu interesów z „Pindosją” (lekceważące określenie USA) zapanował niepokój. Sprzeciw przeciwko wspólnej eksploatacji bogactw naturalnych wypowiedział m.in. Artiom Żoga – specjalny przedstawiciel prezydenta na Uralu, a w przeszłości jeden z watażków „rosyjskiej wiosny” w Donbasie.

Żoga, który swego czasu dostąpił zaszczytu poproszenia Putina, aby ten wystartował ponownie w wyborach prezydenckich, jest człowiekiem w pełni oddanym wodzowi. W drużynie posłusznych putinistów krytyka pod adresem idola to rzecz bez precedensu. Do chórku niezadowolonych z projektu (na razie przecież pisanego palcem na wodzie) dołączył niespodziewanie patriarcha Cyryl, który nakazał modlitwy o to, aby Amerykanie nie przejęli rosyjskich złóż. I aby nie wywiedli w pole Putina. 

tygodnikpowszechny.pl


Rosja żąda, aby Ukraina oddała kilka dużych miast, których siły rosyjskie obecnie nie okupują i nie mają perspektyw na przejęcie, przekazując Rosji milion Ukraińców. Okupacja przez Rosję pozostałych czterech obwodów ukraińskich obejmowałaby duże miasta, takie jak Chersoń (przedwojenna populacja około 275.000), Kramatorsk (147.000 osób) i Zaporoże (706.000 osób) — wszystkie pozostające pod kontrolą Ukrainy. Rosyjska okupacja tak dużych ośrodków populacji znacznie eskalowałaby katastrofę humanitarną na Ukrainie. Władze rosyjskie prawdopodobnie zastosowałyby te same taktyki ucisku, przesiedleń i przymusowej asymilacji wobec ukraińskich cywilów mieszkających na tych obszarach, które zastosowały wobec milionów Ukraińców żyjących pod rosyjską okupacją od ponad trzech lat. Postępy Rosji ostatnio zatrzymały się na linii frontu, a siły rosyjskie coraz częściej ponoszą niemożliwe do utrzymania straty w pojazdach i personelu, co wskazuje, że siły rosyjskie prawdopodobnie nie będą w stanie zająć pełnego obszaru tych obwodów środkami militarnymi w żadnym krótkim okresie czasu, jeśli w ogóle. Retoryka Ławrowa jest prawdopodobnie próbą osiągnięcia poprzez negocjacje tego, czego wojsko rosyjskie nie może osiągnąć siłą. Deklarowany przez Kreml zamiar przejęcia większej części ziemi i ludności Ukrainy bezpośrednio zaprzecza wysiłkom USA i Europy na rzecz osiągnięcia trwałego i zrównoważonego pokoju na Ukrainie i wzmacnia ciągłe wysiłki Rosji na rzecz nielegalnej okupacji terytorium Ukrainy, zamiast negocjacji w dobrej wierze lub oferowania ustępstw.

(...)

Kraje europejskie ogłosiły kilka nowych pakietów pomocy wojskowej dla Ukrainy w ostatnich tygodniach i powtórzyły, jak ważne jest kontynuowanie pomocy wojskowej dla Ukrainy. Sekretarz stanu USA Marco Rubio oświadczył 26 lutego, że „to, czego Ukraina naprawdę potrzebuje, to środek odstraszający... który sprawi, że będzie kosztowne dla kogokolwiek, kto ponownie zaatakuje ją w przyszłości”. Urzędnicy amerykańscy i europejscy również nieustannie powtarzali, jak ważne jest zachowanie suwerenności Ukrainy i jak ważne jest zaangażowanie Ukrainy i Europy w negocjacje pokojowe. Kreml prawdopodobnie zamierza zaostrzyć podziały między Stanami Zjednoczonymi a Europą, a także między USA, Europą i Ukrainą, aby uzyskać dalsze ustępstwa w negocjacjach pokojowych i innych rozmowach na korzyść Rosji, w tym tych, które wspierają maksymalistyczne cele wojenne Putina.

understandingwar.org