czwartek, 8 sierpnia 2024



W kontekście wydarzeń w obwodzie kurskim, coraz częściej pojawiają się oskarżenia pod adresem prezydenta Białorusi, Aleksandra Łukaszenki, o współpracę z Ukrainą. Rosyjska propaganda przypomniała o niedawnych manewrach „Baćki”. Rosyjskie kanały telegram sugerują, że Ukraina przerzuciła na kierunek kurski wojska, które jeszcze niedawno stacjonowały na granicy z Białorusią. Według komentatorów nie byłoby to możliwe, bez wycofania białoruskich wojsk przez Łukaszenkę w lipcu tego roku. Białoruski dyktator twierdził wtedy, że wojska ukraińskie zostały wycofane, dlatego Białoruś powinna podjąć podobny krok. Zaznaczył również, że Białoruś nie zamierza walczyć i koncentrować swoich sił zbrojnych na granicy z Ukrainą, z wyjątkiem sił operacji specjalnych. Rosjanie piszą wręcz o cichym „pakcie o nieagresji”.

„Sytuacja przypomina nam luty-marzec 2022 z błędami i pomyłkami centrów decyzyjnych, które zmieniły charakter i format „Specoperacji”. Jednym z tych centrów jest Mińsk. Inicjatywy pokojowe Łukaszenki, najwidoczniej sprowokowały Ukraińców do ataków na kierunku kurskim” — skarży się kanał „Bryfing” (Брифинг).

Kolejny kanał, „Win/Win”, dodaje:

„HUR przerzuca Siły Operacji Specjalnych, które niedawno zostały zwolnione z chronienia białoruskiej granicy”.

Podobne przypuszczenia wysnuł kanał „Dzieci Arbata”(Дети Арбата):

”To manewr prezydenta Białorusi, Aleksandra Łukaszenki doprowadził do dzisiejszych wydarzeń, wycofanie się wojsk białoruskich znacznie skróciło czas przygotowania obecnej ofensywy SZU i uwolniło dodatkowe siły”.

Kolejny rosyjski kanał telegram: „Trzeźwy politolog” («Трезвый политолог) wręcz kpi:

„Świetny sojusznik Rosji ten Łukaszenka. Dał Zełenskiemu gwarancje o nieagresji. SZU zdjęły jednostki z białoruskiej granicy i teraz atakują nimi Kursk. Brawo.".

defence24.pl


Siły rosyjskie całkowicie wyparły przeciwnika z obszaru o zwartej zabudowie w Krasnohoriwce, wkroczyły też w granice administracyjne Torećka. W Krasnohoriwce – ostatnim pozostającym pod ukraińską kontrolą mieście wchodzącym w skład ustanowionego w 2015 r. pasa osłonowego od strony okupowanego Doniecka – obrońcy utrzymują się jeszcze na północno-zachodnich obrzeżach. W aglomeracji torećkej najeźdźcy opanowali Zalizne, centrum Piwnicznego i wschodnią część Drużby. Postępy agresora w Zaliznem zmusiły też Ukraińców do wycofania się z ufortyfikowanych pozycji na wschód od Niu-Jorku, którym groziło okrążenie. Wojska rosyjskie przecięły także główną drogę rokadową sił przeciwnika na południowy zachód od Doniecka (pomiędzy Marjinką a Pawliwką), rozpoczynając starcia o leżącą na niej Kostiantyniwkę i jednocześnie flankując Wuhłedar od północnego wschodu. Kontynuują również natarcie na kierunku Pokrowska – tu pod ich kontrolę przeszły następne trzy miejscowości na zachód od Wowczy. Tym samym próba stworzenia w oparciu o tę rzekę nowej linii ukraińskiej obrony zakończyła się niepowodzeniem. Główną osią natarcia pozostaje linia kolejowa Awdijiwka–Pokrowsk, przy czym agresorowi zdecydowanie bliżej do drugiego z tych miast (pozostało mu do niego ok. 15 km).

Po przełamaniu obrony na kanale Doniec–Donbas najeźdźcy wkroczyli do leżącej na zachód od niego środkowej części Czasiw Jaru. Udało im się zająć pierwsze kwartały w mikrorejonie oktiabrskim, a kontrataki mające zepchnąć ich z powrotem za kanał nie powiodły się. Wojska rosyjskie poczyniły też kolejne postępy w rejonach ubiegłorocznej kontrofensywy ukraińskiej, wypierając obrońców z pozycji na flankach Robotynego i Urożajnego (odpowiednio na południe od Orichiwa i Wełykiej Nowosiłki) oraz odzyskując kontrolę nad Kliszczijiwką na południowy zachód od Bachmutu. Po przeprowadzeniu rotacji walczących pododdziałów agresorowi udało się wyhamować kontrataki przeciwnika na północ od Charkowa, gdzie wciąż nie doszło do wyraźnego przełomu, a przesunięcia wojsk w Wołczańsku dotyczą pojedynczych budynków. Spadła intensywność walk na pograniczu obwodów charkowskiego i ługańskiego, gdzie obrońcom udało się powrócić na niektóre zajmowane wcześniej pozycje.

Stosunkowo szybkie postępy Rosjan w miastach obwodu donieckiego wskazują, że obrońcy mają coraz większe problemy ze zorganizowaniem skutecznego oporu w obszarze zurbanizowanym. W trakcie starć o Bachmut, Awdijiwkę i Marjinkę udawało im się wstrzymywać i kanalizować postęp agresora na danym kierunku na kilkanaście miesięcy, a ostateczne szturmy na te miasta ciągnęły się przez kilka tygodni. W przypadku pierwszych dwóch z nich były to najważniejsze wydarzenia militarne w skali całego frontu, angażujące największe i najsilniejsze wówczas zgrupowania wojsk po obu stronach. Równie uporczywą obronę Ukraińcy prowadzą aktualnie w Czasiw Jarze i Wołczańsku, jednak toczące się tam działania mają charakter peryferyjny. Tam, gdzie najeźdźcy skupiają obecnie główny wysiłek – w środkowej części obwodu donieckiego, czas od ich wkroczenia w obszar gęstej zabudowy do osiągniecia widocznego postępu znacząco się skrócił. Obrona Krasnohoriwki trwała trzy miesiące, leżąca na południe od niej Marjinka broniła się de facto od 2015 r., a Zalizne w aglomeracji torećkej zajęto po miesiącu walk. Jednocześnie w porównaniu z pierwszym, manewrowym okresem wojny nadal mówimy o postępach stosunkowo powolnych.

31 lipca agresor przeprowadził największy od nocy sylwestrowej atak z wykorzystaniem dronów Shahed, których miało zostać użytych 89 (tak samo jak 1 stycznia). Obrońcy twierdzą, że wszystkie zestrzelono. Według części źródeł znaczny odsetek bezzałogowców stanowiły nie klasyczne gerany-2 (rosyjska licencyjna wersja Shahed-136, na Ukrainie wciąż określana nazwą irańską), a nowe modele bez głowicy wypuszczające cele pozorne w rojach. Doniesienia te potwierdził ukraiński wywiad wojskowy (HUR), według którego celem tych maszyn było zlokalizowanie ukraińskich systemów obrony powietrznej i wyczerpanie ich zapasów amunicji. Zgodnie z danymi ukraińskimi w ciągu tygodnia do rana 6 sierpnia wróg miał łącznie wykorzystać 171 shahedów, z których zdecydowana większość – 165 – została unieszkodliwiona. W rezultacie uderzeń bezzałogowców doszło m.in. do dużego pożaru infrastruktury krytycznej w obwodzie winnickim (3 sierpnia).

Głównym celem ataków rakietowych agresora pozostaje bezpośrednie zaplecze wojsk ukraińskich. 3 sierpnia doszło do zmasowanego uderzenia na będące głównym celem rosyjskiego natarcia w obwodzie donieckim Pokrowsk i Myrnohrad, w które miało trafić 11 rakiet. W obwodach charkowskim i połtawskim ponownie zaatakowano infrastrukturę kolejową (1 i 4 sierpnia). Do następnych uderzeń na lotniska wojskowe doszło w Mikołajowie (2 sierpnia), Myrhorodzie w obwodzie połtawskim (3 sierpnia) i Starokonstantynowie w obwodzie chmielnickim (6 sierpnia). Ponadto rosyjskie rakiety zaatakowały cele w Odessie (2, 3 i 6 sierpnia), Kropywnyckim (1 i 4 sierpnia) i Kijowie (5 sierpnia; w stolicę i sąsiednie Browary miały uderzyć pociski balistyczne Iskander-M lub ich koreańskie odpowiedniki KN-23) oraz w okolicach tych miast, a także w Charkowie (6 sierpnia). Ostatnia z wymienionych miejscowości w ostatnich tygodniach sporadycznie stanowi cel rakiet – najeźdźcy używają głównie naprowadzanych bomb lotniczych. Celem ataków bombowych były również Sumy (dwukrotnie 6 sierpnia). Ogółem od wieczora 30 lipca do rana 6 sierpnia Rosjanie wykorzystali co najmniej 49 rakiet, z których obrońcy deklarowali zniszczenie 13.

3 sierpnia siły ukraińskie przeprowadziły najskuteczniejszy od połowy maja atak na rosyjskie lotnisko wojskowe – Morozowsk w obwodzie rostowskim. Zdjęcia satelitarne potwierdziły, że zniszczono skład amunicji i uszkodzono przynajmniej jeden ze stacjonujących tam bombowców taktycznych Su-34 (według HUR jeden samolot tego typu został zniszczony, a dwa uszkodzone). Ogółem obiekt miał być celem co najmniej 55 dronów (zestrzelenie takiej ich liczby ogłosili Rosjanie) z łącznej liczby użytych tego dnia 75. Dodatkowo atakujące bezzałogowce wznieciły pożary w bazach paliwowych w Kamiańsku w obwodzie rostowskim i Gubkinie w obwodzie biełgorodzkim.

osw.waw.pl


6 sierpnia siły ukraińskie przekroczyły granicę Rosji i wkroczyły do obwodu kurskiego w rejonach sudżańskim i korieniewskim. Początkowo liczyły do dwóch plutonów (łącznie kilkadziesiąt żołnierzy i trzy czołgi), lecz Ukraińcy stopniowo zwiększali zaangażowanie. Do wieczora tego samego dnia granice FR miało przekroczyć ok. 400 żołnierzy oraz 11 czołgów i 20 bojowych wozów opancerzonych, a całe zgrupowanie wraz z ludźmi pozostałymi po stronie ukraińskiej szacuje się na 2 tys. żołnierzy ze składu 22 Brygady Zmechanizowanej i 82 Brygady Desantowo-Szturmowej wspartych przez pododdziały artylerii i obrony powietrznej. Akcję poprzedzono nocnym atakiem dronów i ostrzałem artyleryjskim, który kontynuowano przez cały 6 sierpnia.

Ukraińcy podjęli próby przekroczenia granicy co najmniej w czterech miejscach, z czego w dwóch uzyskali powodzenie. Głębokość włamania wynosi do 7 km w kierunku Sudży oraz ok. 4 km w pasie pomiędzy wsiami Nikołajewo-Darjino a Swierdlikowo. Pod kontrolą atakujących znalazły się cztery przygraniczne miejscowości. Działania na rzecz pogłębienia wyłomu w kierunku północnym wzdłuż drogi Sudża–Rylsk zakończyły się zniszczeniem ukraińskiego pododdziału i nie były ponawiane.

Opór wkraczającym stawiły jednostki Wojsk Pogranicznych FSB oraz lokalne formacje MSW (co najmniej kilkunastu żołnierzy zostało wziętych do ukraińskiej niewoli), wsparte przez artylerię i lotnictwo Sił Zbrojnych FR. Udało im się powstrzymać marsz w kierunku Sudży, jednakże nie były w stanie przeciwdziałać zajęciu przygranicznych miejscowości na północny zachód od niej. Ministerstwo Obrony FR zapowiedziało skierowanie w rejon walk odwodów armijnych. Dotychczas do tematu toczących się starć nie odniosło się natomiast dowództwo ukraińskie, które w oficjalnych komunikatach w ogóle o nich nie wspomniało.

Komentarz

Podjęte działania są bezprecedensowe. Po raz pierwszy w dywersji na terytorium FR wzięły udział jednostki regularne Sił Zbrojnych Ukrainy (w tym elitarna 82 BDSz, wyposażona w amerykańskie transportery Stryker), podczas gdy wcześniejsze wtargnięcia były dziełem proukraińskich formacji ochotniczych i sił specjalnych. Ponadto skala i charakter przedsięwzięcia wskazuje, że może się ono przekształcić w przynajmniej krótkookresowe otwarcie nowego odcinka frontu.

Z perspektywy wojskowej powodem przeprowadzenia operacji tego typu mógł być zamiar odciążenia jednostek walczących pod Charkowem. Prawdopodobnie bowiem w celu szybkiego ratowania sytuacji w obwodzie kurskim Rosjanie przesuną część wojsk właśnie stamtąd. Ukraiński atak nie stanowi dla Moskwy znaczącego problemu wojskowego, lecz generuje szkody wizerunkowe.

Nie można wykluczyć, że Rosja wytrzyma okresową okupację skrawka swojego terytorium, a operację wyparcia przeciwnika przeprowadzi dopiero po ściągnięciu nowych sił z głębi FR. Pod względem wojskowym czas gra bowiem na niekorzyść Ukraińców, którzy angażują stosunkowo poważne siły do realizacji przedsięwzięcia o charakterze pomocniczym, podczas gdy w głównych rejonach walk brakuje im rezerw. Za takim rozwiązaniem przemawia fakt, że w podobny sposób Rosjanie skutecznie wzięli na przetrzymanie ukraińską dywersję na prawym brzegu Dniepru, która poza okresowymi korzyściami propagandowymi przyniosła jedynie straty.

Zapewne główne powody wkroczenia wojsk ukraińskich do obwodu kurskiego są natury politycznej. Kijów demonstruje, że armia w dalszym ciągu może przejawiać inicjatywę, w tym bezpośrednio zagrozić terytorium agresora. Warto podkreślić, że wejście do obwodu zostało zsynchronizowane z desantem na Kosie Tendrowskiej u czarnomorskich wybrzeży okupowanej części obwodu chersońskiego. Desant ten okazał się jednak nieudany.

osw.waw.pl


W 2023 r. Roskosmos przeprowadził tylko 19 startów kosmicznych — to o trzy mniej niż w pierwszym roku inwazji na Ukrainę. W porównaniu z przedwojennym rokiem 2021 liczba startów spadła o jedną czwartą, czyli o 6 jednostek, a jeśli porównamy z początkiem XXI w. — prawie o połowę.

(...)

Ćwierć wieku temu Rosja była liderem w startach orbitalnych. W tamtym czasie Roskosmos przeprowadzał ponad 30 startów rocznie, w porównaniu do 28 w USA, 12 w Europie i pięciu w Chinach (stan na 2000 r.). Jednak od tego czasu USA zwiększyły liczbę startów 3,8-krotnie — do 108 w ubiegłym roku.

Chiny wyprzedziły Rosję ponad trzykrotnie. W zeszłym roku przeprowadziły 63 starty, zwiększając ich liczbę ponad 13-krotnie w ciągu ostatnich 24 lat.

onet.pl