Według raportu firmy konsultingowej McKinsey & Company jesienią 2021 roku Chiny wyprzedziły USA w wyścigu o miano najbogatszego kraju świata. Nawet gdy krytycznie podejdzie się do kwestii, czy ekonomiczny prymat Państwa Środka jest już faktem, czy jeszcze trzeba na to poczekać, nie sposób odmówić prawdziwości temu, że Chiny wzbogacają się – a z pewnością wzbogacały do niedawna – najszybciej na świecie. Wystarczy dodać, że w pierwszych dwóch dekadach obecnego wieku wzbogaciły się o 113 bilionów dolarów (do 120 bilionów); dla porównania Stany „jedynie” podwoiły swoje zasoby, sięgając w tym okresie 90 bilionów dolarów. I chociaż z pewnością nie jest to jedyny wskaźnik sukcesu ekonomicznego, jest on na tyle obrazowy, że pozwala zadać sobie pytanie o przyczyny tak spektakularnego rozwoju Chin. Wyjaśnienie tak bezprecedensowego wzrostu nie jest łatwe, podobnie jak ocena tego, jak Chińska Republika Ludowa korzysta ze swojego prymatu i finansowej hegemonii.
By zrozumieć spektakularny sukces ekonomiczny Chin, należy się cofnąć przynajmniej do reform Deng Xiaopinga, który do władzy doszedł w 1978 roku, po rewolucji kulturalnej. Nowa wizja partii pod jego przewodnictwem była klarowna: wzrost gospodarczy. Koniec z konfliktami politycznymi i dominacją ideologii. Zmiany wprowadzano stopniowo, powoli, lecz konsekwentnie. Odblokowano potencjał tkwiący w narzędziach kapitalistycznych. Wolność gospodarcza – tak, ale w ściśle określonych ramach. Przede wszystkim zniesiono kolektywizm na wsi, rozwinięto indywidualną działalność gospodarczą, ale też postawiono na długofalowe zmiany – rozwój kadr naukowych oraz biznesowych i ośrodków naukowych, a także tworzenie specjalnych, otwartych na współpracę międzynarodową stref ekonomicznych. W ciągu dekady ukuto hasło, które znalazło odzwierciedlenie nawet w konstytucji: „socjalizm o chińskiej specyfice”. Wzorem dla ChRL nie był zatem ani upadający ZSRR, ani ekstremalnie wolnorynkowe USA, ale niewielkie azjatyckie państwa, nazywane małymi smokami, które osiągały ogromny sukces ekonomiczny, na przykład Singapur. Wizję Xiaopinga kontynuował Zhu Rongji, który postawił na maksymalizację mechanizmów wolnorynkowych wpuszczonych w struktury chińskiego systemu gospodarczego. Powstawały nowe firmy, zreformowano podatki, wiele nieskutecznych mechanizmów oraz instytucji po prostu zlikwidowano. Zhu Rongji odniósł sukces. Udało mu się nadać Chinom pęd gospodarczy i otworzyć kraj na zagraniczny kapitał, łącznie z inwestycjami i rezerwami finansowymi. Dzięki jego staraniom Chiny przystąpiły do Światowej Organizacji Handlu.
Przez pierwszą dekadę XXI stulecia Chiny przeszły bez szwanku w przeciwieństwie do kryzysów ekonomicznych w Stanach Zjednoczonych i na zachodzie Europy. Stało się tak przede wszystkim dzięki ogromnym zgromadzonym rezerwom finansowym i spektakularnym inwestycjom infrastrukturalnym w kraju i poza jego granicami. Podczas gdy USA tkwiły w kryzysie, ChRL w 2008 roku przeznaczyła na swoją gospodarkę kwotę 600 miliardów dolarów, które przełożyły się na inwestycje i modernizację kraju, a w konsekwencji na wzrost poziomu życia mieszkańców Państwa Środka. Chiny stały się największą gospodarką świata, z największymi rezerwami i olbrzymim rynkiem wewnętrznym. Gdy osiągnięto sukces finansowy, nadeszła pora na zapowiadany od kilku lat kolejny etap rozwoju. Chiny mają stać się innowacyjne i przewodzić światu w kwestii nowoczesnych technologii i działań prośrodowiskowych.
(...)
Żadne państwo nie pożyczy innym tyle co Chiny. Intensywność udzielania kredytów, w dodatku krajom, o których z góry wiadomo, że mogą mieć ze spłatą długu trudności, ściągnęła na Pekin oskarżenia o wpędzanie ich w spiralę zadłużenia. Państwu Środka ma chodzić o przejęcie kontroli nad kluczowymi aktywami dłużników oraz możliwość wywierania nacisków politycznych. Stany Zjednoczone twierdzą, że Pekin zachęca do zależności za pomocą nieprzejrzystych umów, które pogrążają narody w długach i podkopują ich suwerenność. Ile w tym prawdy? W ostatniej dekadzie Chiny potroiły liczbę pożyczek dla krajów o niższych i średnich dochodach, zwłaszcza z Afryki Subsaharyjskiej oraz Azji Południowej. Od chwili powstania inicjatywy Pasa i Szlaku zadłużenie niektórych państw (wśród nich tak dużych jak Mongolia, Republika Konga, Kirgistan, Kambodża, Zambia czy Laos) wobec ChRL przekroczyło 20% ich PKB. Chiny, będąc największym oficjalnym wierzycielem na świecie, są jednocześnie wierzycielem najbardziej tajemniczym: dysponujemy bardzo niewielką ilością danych na temat finansowych zależności poszczególnych krajów od Państwa Środka. Bardzo ograniczony jest chociażby dostęp do umów między chińskimi kredytodawcami a kredytobiorcami.
Jak podaje opublikowany w 2021 roku raport How China Lends opracowany przez AidData we współpracy z ekspertami z Center for Global Development, Kiel Institute for the World Economy oraz Peterson Institute for International Economics, w którym przeanalizowano sto umów dłużnych między chińskimi podmiotami państwowymi a pożyczkobiorcami rządowymi w dwudziestu czterech krajach na całym świecie, kluczową sprawą jest dyskrecja, a nawet zatajanie informacji przed obywatelami i społecznością międzynarodową. Klauzule poufności w chińskich umowach zabraniają ujawniania warunków pożyczek, a nawet samego ich istnienia. Umowy mają w końcu charakter komercyjny, chociaż Chiny bezustannie starają się tworzyć wrażenie, że właśnie „nie o pieniądze tutaj chodzi”, lecz o wsparcie rozwojowe.
Gdy czyta się w umowie o procedurze cross-default, polegającej na prawie do rozwiązania przez Chiny umowy w każdej chwili i zażądania spłaty całości długu w zasadzie zawsze i bez powodu, można odnieść inne wrażenie. Typowe dla tych umów zapisy mogą być wykorzystane jako narzędzie międzynarodowego oddziaływania politycznego. Wszak wszystkie umowy uwzględnione w raporcie zawierają zapis o zerwaniu stosunków dyplomatycznych między Chinami a kredytobiorcą w przypadku niewykonania zobowiązania. Podobnym powodem do wypowiedzenia umowy i uzyskania pełnego zwrotu może być „antychińska” polityka wewnętrzna lub postawa na arenie międzynarodowej państwa. Państwo Środka uznaje zatem udzielanie pożyczek mniejszym krajom (głównie pozaeuropejskim) za świetny zabieg finansowy, ale też geopolityczny i – chociaż narracja jest zupełnie inna – komercyjny i polityczny właśnie. O jakie naciski polityczne może chodzić ChRL? Choćby w kwestii poparcia polityki Pekinu jednych Chin, a więc uznawania zależności Tajwanu od Chin kontynentalnych czy łamania umowy zawartej z Brytyjczykami w sprawie praw Hongkongu. Przykładem tego, że polityka ta przynosi efekty, jest między innymi Nikaragua. W 2022 roku władze tego kraju oznajmiły, że „na świecie są tylko jedne Chiny, Chińska Republika Ludowa jest jedynym prawowitym rządem, który reprezentuje całe Chiny, a Tajwan jest niezbywalną częścią chińskiego terytorium”. Następnie Republika Nikaragui zerwała stosunki dyplomatyczne z Tajwanem i dołączyła do inicjatywy Pasa i Szlaku.
(...)
O tym, jak ważnym partnerem handlowym są dla wielu krajów Chiny, świadczą również wydarzenia podczas ostatniego szczytu Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN). Joe Biden pojechał do Kambodży z jasną misją: przeciągnąć stowarzyszenie na swoją stronę. Zachętą miały być podpisane wówczas umowy podnoszące relacje USA i ASEAN do rangi kompleksowego partnerstwa strategicznego. Biden nie otrzymał jednak tego, po co przyjechał. Raz, że ASEAN od dawna stara się unikać uwikłania w rywalizację Waszyngtonu i Pekinu, dwa – stowarzyszenie jest podzielone, a państwa członkowskie mają różne podejścia do chińsko-amerykańskiej rywalizacji. Dla wielu z nich obecność Chin to gwarant ekonomicznego rozwoju, kreowania rynków zbytu, rozbudowy infrastruktury, wielkich i ambitnych inwestycji. Chiny też były na szczycie obecne – zwróciły się do państw ASEAN z inicjatywą Pasa i Szlaku. Pekin podpisał w Kambodży kontrakty obejmujące budowę rozległej sieci dróg i mostów, w tym drogę ekspresową o wartości ponad półtora miliarda dolarów, łączącą Phnom Penh z Bavet na granicy kambodżańsko-wietnamskiej. Chiny pomogą również Kambodży w modernizacji bazy morskiej – co ciekawe, deklaracja ta padła dwa dni po tym, gdy Joe Biden wyraził zaniepokojenie chińską działalnością w kambodżańskiej bazie marynarki wojennej.
(...)
W jeszcze gorszej sytuacji finansowej znajduje się Syria, w której po ponad dziesięciu latach wojny domowej inflacja szybuje w górę (roczne stopy wzrostu cen towarów w Syrii wynoszą obecnie około 300–400%), a wartość lokalnej waluty gwałtownie spada. W wielu częściach kraju brakuje podstawowych artykułów spożywczych (w tym chleba), a 80% społeczeństwa żyje w ubóstwie. Podobnie jak w przypadku Egiptu inwestycje zagraniczne są ważnym elementem odbudowy państwa, ale – i tu kolejne podobieństwo – mało kto chce inwestować w tak niepewnej sytuacji politycznej, w dodatku w kraju rządzonym przez reżim. Stany Zjednoczone i Unia Europejska nie poczynią żadnych inwestycji, dopóki Baszar al-Asad pozostaje przy władzy. Trudno więc się dziwić, że w ubiegłym roku Damaszek dołączył do inicjatywy Pasa i Szlaku. Zresztą Chiny już wcześniej wspierały Syrię, w dodatku w czasach, gdy pandemia dobijała tamtejszą gospodarkę, a Waszyngton zwiększył nałożone na ten kraj sankcje.
new.org.pl