piątek, 2 sierpnia 2024



W książce pisze Pan, że badania socjologiczne są sfałszowane, nawet te niezależne, na które często powołują się media. Twierdzi Pan, że tak naprawdę większość Rosjan popiera wojnę. Ale przecież nawet te niezależne badania opinii publicznej nie przedstawiają innego obrazu.

Wszelkie badania socjologiczne są z gruntu obarczone błędem, bo socjologia w Rosji jest zafałszowana jako taka. Nie wiemy nawet, jaka jest realna liczba ludności. Spis powszechny to wymyślone cyfry. Mnie nie chodzi nawet o poparcie, a o pogodzenie się z wojną, przyjęcie wojny. Owszem, są tacy, którzy będą krzyczeć: „Na Kijów!”, „Na Warszawę!”, „Na Berlin!”. Takich jest może 15–20 procent w rosyjskim społeczeństwie. Reszta jest indyferentna. Wojna jest dla nich jak niewygodny, za ciężki płaszcz. Nie czujesz się w nim swobodnie, ale da się chodzić. Nie masz innego, więc go nosisz. Albo jak czarna dziura, która jest tuż obok ciebie. Proszę sobie wyobrazić, że siedzimy sobie tutaj, rozmawiamy, a pośrodku stołu zieje czarna dziura. Od czasu do czasu coś w nią wpada, na przykład filiżanka z kawą, ale my udajemy, że jej nie zauważamy. Rozmawiamy dalej jak gdyby nigdy nic, a jak coś tam wpadło, to trudno. W świadomości Rosjan zieje dzisiaj taka czarna dziura, a oni wolą jej nie dostrzegać. Są w końcu i tacy, którzy są wojnie przeciwni, cierpią z tego powodu, ale nic nie mogą zrobić, bo jakiekolwiek publiczne wystąpienie to od razu donos, areszt, więzienie. A niekiedy wezwanie do wojska i wyjazd na front. To są różne gradacje stosunku do wojny, ale ja zmierzam do tego, że to są jedynie różne gradacje akceptacji tej wojny.

new.org.pl


Astolphe de Custine napisał w liście z Moskwy 11 sierpnia 1839 roku: „Przyznajmy więc i nie przestańmy powtarzać, że nieograniczony despotyzm ma na ludzki umysł taki wpływ, jak upajający trunek… Ale, co powiększa moje zdziwienie i przerażenie, to fakt, że szaleństwo człowieka sprawującego tyranię tak łatwo udziela się ludziom jej doznającym; ofiary stają się najgorliwszymi wspólnikami katów. Oto, czego można dowiedzieć się w Rosji”. I jeszcze: „Absolutna władza, kiedy jest taka naprawdę, może w końcu zmącić najzdrowszy umysł, despotyzm oślepia ludzi, naród i władca upijają się razem winem tyranii. Wydaje mi się, że historia Rosji naocznie potwierdza tę prawdę”.

Przyczyną takiej solidarności między władzą a ludem nie jest ani lęk przed represjami, charakterystyczny dla współczesnych społeczeństw, ani sakralno-kosmologiczny stosunek do władzy, charakterystyczny dla społeczeństw archaicznych. Studium dziejów średniowiecza pokazuje, że jest to część umowy społecznej, tradycji relacji społecznych, które wówczas się rozwinęły i przetrwały w konserwatyzmie politycznym.

Wydawałoby się, że jest to sprzeczne z obserwacjami rosyjskich rewolucyjnych demokratów XIX wieku pokroju Wissariona Bielinskiego i tych nam współczesnych z sekty, którą wzorem świadków Jehowy można nazwać „świadkami demokracji w Rosji” (należą do niej rosyjscy liberałowie i opozycja, wierzący, że Rosja może łatwo przejść do demokracji po obaleniu Putina, bo istnieją ku temu przesłanki, na przykład tradycja). W historii rosyjskiej myśli politycznej często pojawia się cytat przypisywany Aleksandrowi Hercenowi, rosyjskiemu pisarzowi i działaczowi politycznemu popierającemu powstanie styczniowe w Polsce: „Państwo osiedliło się w Rosji jako armia okupacyjna. Nie postrzegamy państwa jako części siebie, części społeczeństwa. Państwo i społeczeństwo są w stanie wojny. Państwo prowadzi wojnę karną, podczas gdy społeczeństwo prowadzi wojnę partyzancką”.

(...)

Obojętność wobec demokracji i własnych praw w Rosji ma długą historię. Hercen trafnie konstatuje, że państwo naprawdę osiedliło się w niej jako armia okupacyjna, ponieważ powstało w wyniku podboju przez Normanów, choć podczas ich akulturacji i slawizacji pojawiła się nowa grupa etniczno-społeczna: Rusowie. Dali oni początek pierwszej dynastii państwa wczesnośredniowiecznego z centrum w Kijowie. Na temat podboju Europy Wschodniej przez Normanów imperialna i radziecka historiografia zazwyczaj milczy. Kolonizacja europejskich ziem różniła się w zależności od regionu: na zasadzie konsensusu z plemienną arystokracją na ziemi nowogrodzkiej na północy, podczas gdy w innych częściach Europy Wschodniej przybierała bardziej brutalne formy.

Do oddziałów Rusów jako rządzącej grupy etnospołecznej, obejmującej książąt z dynastii Rurykowiczów, książęcą świtę i oficerów oraz bojarów (książęcy drużynnicy i przedstawiciele miejscowej arystokracji), stopniowo dołączała także miejscowa ludność, głównie Słowianie. Zjawisko to zostało dobrze rozpoznane przez autorów orientalnych. Perski historyk i urzędnik z XI wieku Abu Said Mahmmud Gardizi napisał w swojej książce Zayn al-akbar (Perły wiadomości), że wielu Słowian przybywa do Rusów i służy im, aby tą służbą się zabezpieczyć.

(...)

System władzy średniowiecznej Rosji, znany jako „karmienie”, który oficjalnie istniał w XVI wieku, od początku stanowił podstawę rosyjskiego rządu. Oddając państwu przydzieloną mu część, urzędnik lub robotnik mógł wykorzystać swoją pozycję do wzbogacenia się. Co więcej, niski lub niewystarczający poziom wynagrodzeń zakładał korupcję jako sposób na uzupełnienie domowego budżetu. Taka sytuacja jest typowa dla gospodarek wschodnich. Orientalny bakszysz nie jest zwykłą europejską łapówką wręczaną urzędnikowi za łamanie prawa. Bakszysz to opłata obywatela na rzecz urzędnika za wypełnianie przez niego obowiązków służbowych. Charakterystyczna dla Wschodu nieufność wobec władzy w paradoksalnym połączeniu z zależnością od niej doprowadziła do ukrywania dochodów i niepłacenia podatków. Bakszysz okazał się sposobem na zmuszenie obywatela do płacenia urzędnikowi kwoty niezbędnej do wyrównania jego pensji celowo zaniżonej przez państwo. Ten korupcyjny schemat dopłat naturalnych istniał we wszystkich warstwach społecznych.

new.org.pl