„Nie robię tego dla pieniędzy. Mam ich aż nadto, więcej niż kiedykolwiek będę potrzebował. Robię to, bo chcę to robić. Interesy to moja forma sztuki”. To pierwsze zdanie ze słynnej „autobiografii” Trumpa „The Art of a Deal”, napisanej przez dziennikarza Tony’ego Schwartza. Pierwsze zdanie i pierwsze kłamstwo.
Miłość do pieniędzy to jedna z dwóch najważniejszych cech Donalda Trumpa, które zdaniem Davida Cay Johnstona, autora biografii prezydenta Stanów Zjednoczonych „Donald Trump. Jak on to zrobił?”, najlepiej pomagają zrozumieć jego decyzje i metody działania. Owa namiętność jest tak wielka, że przybiera niekiedy kuriozalne formy. W 1990 r. satyryczny magazyn „Spy” postanowił sprawdzić, jak skąpi są najbogatsi nowojorczycy. W tym celu dziennikarze założyli lipną firmę i do 58 nowojorskich bogaczy wysłali informację o rzekomo należnym im zwrocie pieniędzy. Suma wypisana na czeku była zawrotna – 1 dolar i 11 centów – a celem zabawy było sprawdzenie, czy któryś z adresatów zrealizuje czek. Każdy, kto to zrobił, otrzymywał kolejny, tym razem na kwotę o połowę mniejszą. Kiedy zabawę zakończono, na polu bitwy zostało tylko dwóch uczestników, w tym Donald Trump. Rzekomy miliarder, samozwańczy król luksusu, który twierdzi, że interesów „nie robi dla pieniędzy”, podpisał i zdeponował czek na… 13 centów, czyli niespełna 50 groszy [Johnston, s. 155].
Podobną historię opowiada w swojej książce „Trump & Me” dziennikarz „New Yorkera” Mark Singer, który wysłał Trumpowi czek na 37,82 dolarów, czyli około 140 zł. Miał to być ironiczny dowód wdzięczności za skok sprzedaży książki Singera po tym, jak Trump publicznie ją skrytykował, odsądzając autora od czci i wiary. Po kilku dniach Donald pieniądze pobrał.
(...)
Myliłby się jednak ten, kto uważałby, że stosunek Trumpa do mediów jest wyłącznie instrumentalny. Prezydent nie tylko z nich korzysta. On kocha w nich być, a strach przed utratą zainteresowania publiczności to druga – obok miłości do pieniędzy – cecha, która zdaniem Johnstona pozwala najpełniej zrozumieć Trumpa.
To właśnie dlatego, choć nasz bohater już nie raz zapowiadał start w wyborach prezydenckich, ale potem zawsze szybko się wycofywał, tym razem Johnston od początku traktował jego kandydaturę poważnie. Dlaczego?
„Trump opadał w rankingach. Zagrażało mu zdjęcie z anteny jego programu [reality show, „The Apprentice”, w którym uczestnicy pracują jako handlarze nieruchomości i walczą o nagrodę w postaci pracy w firmie Trumpa; przyp. red.]. Wiedziałem, że on, człowiek nabożnie czytający nowojorskie tabloidy, nie mógłby sobie chyba wyobrazić gorszego losu (poza śmiercią) niż przeczytanie w dziennikach «Daily News» lub «New York Post» nagłówka: «NBC do Trumpa: wylatujesz!»” [Johnston, s. 11].
Obsesyjne wręcz zainteresowanie Trumpa oglądalnością jego programu i tym, jak jest przedstawiany w mediach, potwierdzają inne źródła. Autorzy „Trump Revealed” opisują swoją rozmowę z przyszłym prezydentem w Trump Tower, podczas której Trump zaprowadził ich do niewielkiego pokoju ze stołem konferencyjnym ustawionym pośrodku pomieszczenia. Stół był szczelnie przykryty grubą warstwą rozmaitych gazet i magazynów z Trumpem na okładce. „Wszystko to z ostatnich czterech miesięcy”, miał powiedzieć Donald. „Okładka «Time’a» trzy razy w ciągu czterech miesięcy. Nikt nigdy przedtem. To niesamowite” [Kranish, Fisher, s. 333].
kulturaliberalna.pl