wtorek, 7 sierpnia 2018


Volkswagen, BMW i Daimler czy może jednak Tesla? Barclays na prawie 90 stronach raportu zestawia spółkę Elona Muska z pomysłami na samochody elektryczne weteranów branży motoryzacyjnej. Najbliższe lata mają być kluczowe, bo weterani nie zamierzają odpuszczać pomimo wielu lat na karku. 

Brytyjski bank nie obstawia jeszcze zwycięzców i przegranych wyścigu o prym na rynku samochodów elektrycznych, ale postanowił zestawić muskową pogoń za automatyzacją z ideą przemysłu 4.0 forsowaną przez największe przedsiębiorstwa branży motoryzacyjnej.

(...)

Ta pogoń niestety okazała się zbyt idylliczna – sam Musk w tweecie z połowy kwietnia przyznał, że ludzie są niedoceniani i automatyzacja powinna nieco zwolnić tempa, a nawet częściowo zawrócić. Zrzucenie większości procesów na „barki” robotów skończyło się dla Tesli ciągłym łataniem procesów i walki z wąskimi gardłami, które na stałe wpisały się już w harmonogram produkcji modelu 3.

I w tej kwestii szale przeważają na korzyść niemieckich producentów i „innych dinozaurów”, którym Tesla miała pokazać, kto rządzi na dzielni. Dinozaury natomiast skupiły się na przemyśle 4.0, czyli harmonizowaniu pracy robotów, ludzi i procesów – i niewątpliwie mają w tym znacznie dłuższe doświadczenie niż Tesla w automatyzacji. Przykładowo Toyota od lat implementowała w swoich fabrykach idee just-in-time czy Lean management. Jednym z elementów całej układanki stała się także judoka, czyli automatyzacja „z ludzkim sznytem” – skupienie na zatrzymywaniu problematycznych procesów i natychmiastowe ich rozstrzyganie. Japoński producent był przekonany, że w tym procesie niezbędny jest człowiek ze swoimi oczami, uszami i doświadczeniem.

bankier.pl