Dlatego zacznijmy od pytania, co się właściwie stało?
A było tak: w styczniu tego roku na czacie o nazwie Thug Shaker Central zaczęły pojawiać się dokumenty z tajnych odpraw. W sumie zamieszczono ich ponad sto. Dotyczyły najróżniejszych rzeczy: Chin, Izraela, Brazylii, Arabii Saudyjskiej, Jemenu, chińskiej polityki w Jemenie i oczywiście Rosji oraz Ukrainy.
Czat został już zamknięty, a serwer wyłączony. Ale sądząc po dostępnych informacjach, poruszano tam wszelakie tematy: od piłki nożnej po geopolitykę, a użytkownicy dowartościowywali się w dyskusjach.
Należy szczególnie podkreślić, że nie był to tajny sposób wymieniania informacji przez szpiegów. To po prostu amerykański czat ludzi żyjących "na luzie". Po dwóch miesiącach, w marcu, zauważył ów czat użytkownik o nicku Lucca (obecnie konto jest usunięte). Na platformie mediów społecznościowych Discord — na serwerze Minecraft Earth Map — zmieścił on kilka zdjęć stamtąd ściągniętych. A że użytkownicy serwisu gry Minecraft dyskutowali również o polityce, to czasem zamieszczali zrzuty ekranu z wyżej wspomnianymi dokumentami. Wynikło z nich, że Rosjanie są pokonani! Mają wprawdzie przewagę liczebną, ale nie mogą już nic zdziałać, bo są wykończeni. To właśnie potwierdzają rzeczone dokumenty, a inna opinia się nie liczy!
Kilka godzin po tym, gdy na wszystkich serwerach Discord już była zamieszczona powyższa informacja, zaczęły pojawiać się zdjęcia z poprawionymi danymi, gdzie rosyjskie straty są pomniejszone (w oryginale były większe niż ukraińskie). Potem dokumenty wypłynęły także na Telegramie. Wybuchł skandal, agencje wywiadowcze USA zaczęły szukać źródła wycieku. Lucca usunął konta co do jednego, a wszyscy się pogubili.
A jak to skomentować?
Wcześniej byli już Edward Snowden, Mordechaj Vanunu i starszy szeregowy Manning, który ujawniał dokumenty w imię szczytnych zasad, poszedł do więzienia, gdzie odkrył, że nie nazywa się Bradley, tylko Chelsea. Ale pajac zamieszczający ściśle tajne dokumenty, by poprawić swój status na czacie, z pewnością podnosi poprzeczkę na nowy poziom. I — jak widać — ją przeskakuje.
Nasuwa się jednak pytanie: co takiego tajnego jest w tych dokumentach? Odpowiedź przypomina historię opowiedzianą przez znanego rosyjskiego korespondenta wojennego. Było to na początku pierestrojki. Zaproszono go w pewne miejsce i uroczyście zapowiedziano, że zaraz zostaną mu pokazane tajne raporty sowieckich szpiegów w Waszyngtonie. Przygotował się więc do wielkiego wydarzenia. Umył ręce, poprawił krawat. Wprowadzono go do pokoju, gdzie na masywnym stole leżała jedna kartka papieru. Dziennikarz rozłożył ją i przeczytał: "Nasz agent donosi, że według »The New York Timesa«, dzieje się to i tam to".
Amerykanie są teraz wściekli: w końcu to ich zdjęcia intymne znalazły się w internecie. Ale powiedzmy sobie szczerze, że w widok obnażonego państwa nie pokazuje nam niczego, czego nie moglibyśmy się spodziewać po tego rodzaju zdjęciach.
onet.pl/Nowa Gazieta