Chciałem odczekać, aż opadnie medialna piana i dowiemy się konkretów o spotkaniu Xi Jinpinga z Trumpem.
Ale ich nie widać. Co utwierdza mnie w przekonaniu, że 🇺🇸-🇨🇳 kruchy rozejm nie wytrzyma roku i najpewniej będzie zerwany wcześniej.
Kto kogo ograł? Po Korei mamy remis, z lekkim wskazaniem na Chiny.
Parę taktycznych ustępstw z obu stron, minus 10 p.p. ceł ze strony USA, wznowienie zakupów amerykańskiej soi przez Chiny, czasowe wycofanie z "wojen armatorskich" i opłat portowych. Biurokracje obu stron sporo kopały się po kostkach w ostatnich miesiącach i obaj liderzy obniżyli nieco temperaturę.
Ale wydaje się, że główny obszar porozumienia w Korei tyczy się najbardziej śmiercionośnych dla globalnej gospodarki narzędzi, czyli restrykcji eksportowych, wojen w łańcuchach dostaw.
Co zadziało się przed miesiącem? 29 września USA rozszerzyło swoje restrykcje - zakazy eksportu do chińskich firm z czarnej listy (tzw. Entitity List) zostały poszerzone automatycznie na ich spółki-córki, tysiące firm na całym świecie. Pekin uznał to za gwałtowną eskalację i wtedy wprowadził słynne poszerzone ograniczenia na metale ziem rzadkich z 9 października. Moim zdaniem - jeszcze ostrzejsze niż to, co wprowadzili Amerykanie. A potem mieliśmy groźbę +100% ceł z USA i odcięcie Chin od amerykańskiego oprogramowania do produkcji procesorów.
I chyba tu zawiera się clue rozstrzygnięć ze szczytu APEC: Chiny w październiku postawiły na stole broń ekonomiczną masowego rażenia, by zmusić USA do cofnięcia swoich restrykcji z września. I to się udało - Pekin zawiesił ma rok poszerzoną kontrolę metali ziem rzadkich, a USA - swoje regulacje spółek-córek. A groźby +100% ceł i blokad software'u... jakby znikły.
Rezultat więc taki, że Chiny cofnęły się o krok, USA o krok... i jeszcze trochę. Stąd mówię o remisie z lekkim wskazaniem na Pekin.
Stąd nie dałbym się złapać na "w skali od 1 do 10 oceniam spotkanie na 12", ani usmieszków Xi Jinpinga (na zdjęciu). Spór handlowy USA i Chiny to już mniej bokserskie wymiany ciosów, a zapasy, w zwarciu.
Ostatni wart odnotowania element, to pewien specjalny wabik na Trumpa, czyli obietnica wizyty w Pekinie w kwietniu. A potem, ponoć, rewizyty Xi Jinpinga w Mar ar Lago.
Chińczycy zakładają, że Trump chce "dealu", jak z Europą czy Japonią, który będzie mógł przynieść do swojego elektoratu i pokazać, że jego strategia odbudowy przemysłu i ochrony amerykańskiej gospodarki działa. Od miesięcy zabiegał o wizytę w Pekinie, stąd wabik, który go będzie przyciągał i być może sprawi, że będzie hamował zakusy jastrzębi z Waszyngtonu by dalej podduszać Chiny, kopać po kostkach itp.
Ale Trump chce finalnie ustępstw, których Chińczycy nie będą chcieli mu dać. I pewnie zechce je zobaczyć przed kwietniem w Pekinie. Chińczycy grają na czas, ale to zdarzało się już wcześniej, za pierwszej kadencji. A gdy Trumpa zwodzi się za długo, traci cierpliwość i pozwala działać jastrzębiom by "podsmażyć" przeciwnika w negocjacjach. A jastrzębi w Waszyngtonie nie brakuje, cały czas ostrzą noże.
Stąd uważam, że cała ta wątpliwej jakości konstrukcja 🇺🇸-🇨🇳 zawieszenia broni się rozsypie, raczej prędzej niż później.
Ktokolwiek odetchnął, że poszerzone chińskie restrykcje na metale ziem rzadkich zostały odwołane... radzę wstrzymać oddech. Po pierwsze, cześć z nich działa już od kwietnia i nie została cofnięta. A broń, którą Chińczycy położyli na stole w październiku, w końcu wystrzeli.
Dostaliśmy jako Polska, Europa, trochę dodatkowego czasu gry, którego nie można zmarnować. Czyli: przegląd łańcuchów dostaw, rezerwy strategiczne, dywersyfikacja dostaw, recycling, własne instalacje do rafinacji. ASAP.
x.com/J_Jakobowski