W środę 3 grudnia połączone izby Sądu Najwyższego zebrały się, by obradować nad prymatem prawa polskiego nad europejskim. "Żaden sąd lub inny organ władzy publicznej nie jest uprawniony do uznania orzeczenia Sądu Najwyższego za niebyłe i pominięcia jego skutków, nawet jeśli miałoby to nastąpić z odwołaniem się do prawa Unii Europejskiej" - czytamy w uchwale. Jak stwierdzono, Polska nie dała europejskim sądom ani instytucjom prawa do ustalania zasad w związku z działaniem polskich sądów. Izba Pracy oraz Kontroli Nadzwyczajnej SN przyjęły uchwałę w sprawie ważności powołań tak zwanych neosędziów do Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN. "W posiedzeniu uczestniczyło 23 sędziów, głównie powołanych po 2017 roku" - zauważa PAP.
Jak donosi serwis prawo.pl, posiedzenie rozpoczęło się od sprzeczki między prokuratorem delegowanym do Prokuratury Krajowej Mariuszem Kowalem a przewodniczącym składu orzekającego sędzią Krzysztofem Wiakiem. "Prokurator zakwestionował prawidłowy wybór składu orzekającego. Prosił o odstąpienie od podjęcia uchwały, gdyż zagadnienie dotyczące legalności Izby Kontroli Nadzwyczajnej zostało już wyjaśnione w orzecznictwie europejskim i polskim" - czytamy. - Chcemy powstrzymać chaos prawny, który może nastąpić po przyjęciu uchwały, dlatego przyszliśmy do Sądu Najwyższego i uczestniczymy w posiedzeniu - mówił dziennikarzom Mariusz Kowal.
gazeta.pl