środa, 18 lutego 2026



Departament Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) rozpoczął działania mające na celu ustalenie tożsamości anonimowych użytkowników mediów społecznościowych, którzy w sieci krytykowali działania ICE – o sprawie informuje „The New York Times”.

W ostatnich miesiącach departament wysłał setki administracyjnych wezwań do firm technologicznych m.in. Google i Meta, do której należy Facebook i Instagram. Wnioskowano o przekazanie danych pozwalających zidentyfikować właścicieli konkretnych kont, w tym nazwisk, adresów email i numerów telefonów. Chodziło o profile, które w ostry sposób krytykowały działania ICE.

Administracyjne wezwania koncentrują się głównie na danych identyfikujących użytkowników, takich jak godziny logowania, używane urządzenia czy adresy e-mail. Nie obejmują one dostępu do treści komunikacji ani danych lokalizacyjnych.

Platformy społecznościowe, według NYT, zadeklarowały, że analizują wnioski rządowe przed ich spełnieniem. Niektóre z nich powiadomiły swoich użytkowników, dając im od 10 do 14 dni na odwołanie się od wezwania do sądu.

Steve Loney z American Civil Liberties Union – jednej z najważniejszych organizacji broniących praw obywatelskich, skomentował dla NYT, że amerykański rząd coraz śmielej sięga po dane użytkowników, a skala i częstotliwość działań jest bezprecedensowa i pozbawiona realnej kontroli.

Departament Bezpieczeństwa tłumaczy, że dane użytkowników są potrzebne, ponieważ chodzi o bezpieczeństwo funkcjonariuszy ICE.

Google deklaruje, że sprzeciwia się zbyt szerokim żądaniem – każde takie wezwanie analizuje oraz informuje o tym swoich użytkowników, o ile pozwala na to prawo.

oko.press


Kyiv Post: - Rosyjskie drony naruszyły przestrzeń powietrzną NATO — Rumunii, Polski, Skandynawii. Jaka jest jedna lekcja, którą Europa powinna wyciągnąć z Ukrainy, zanim będzie za późno? Czy Europa jest przygotowana na niskokosztową wojnę z użyciem dronów o dużej masie?

Jewhen Lesin, zastępca dowódcy kompanii Darknode: Nie ma jednej lekcji ani rozwiązania. Wymaga to złożonego, zintegrowanego podejścia. To, co mówimy naszym partnerom w Europie — tutaj, w Monachium i wszędzie indziej — jest proste: uczcie się od nas. Skorzystajcie z naszego doświadczenia. Zmieńcie swoją doktrynę.

Nie chodzi tylko o drony, ale o strategię i taktykę. Drony Szahid i FPV są stosunkowo tanie, ale mają ogromną siłę rażenia. Tylko w 2025 r. Rosja wystrzeliła w przestrzeń powietrzną Ukrainy co najmniej 56 tys. Szahidów.

Zanim opracowaliśmy drony przechwytujące, które przeciwdziałają bezzałogowym statkom powietrznym, przeszliśmy już przez fazę wykorzystywania samolotów odrzutowych, rakiet, broni palnej — wszystkiego. Nasi sojusznicy mogą albo sami przejść przez ten bolesny proces, kiedy będzie już za późno, albo uczyć się na naszych doświadczeniach i dostosować się szybciej i taniej.

- Wstąpiłeś do Sił Powietrznych Ukrainy w 2024 r., porzucając życie programisty i poety. Czy takie nastawienie pomaga w wysoce technicznym świecie wojny z wykorzystaniem bezzałogowych statków powietrznych?

Pracowałem w branży IT, a poezja i literatura były moimi hobby. Nie mogę powiedzieć, że te konkretne umiejętności bezpośrednio pomogły mi w rozmieszczeniu baterii lub utworzeniu batalionu.

Pomogło mi posiadanie szerokiego zakresu umiejętności — relacji międzyludzkich, empatii w połączeniu z myśleniem technicznym, taktycznym i doktrynalnym. Ta wojna wprowadziła technologie i taktyki, które wcześniej nie istniały. Wcześniej nie było dronów.

Wojna zmieniła się na zawsze. To wojna nowej generacji, a my wciąż się do niej dostosowujemy.

Różnorodne doświadczenia mogły pomóc mi szybciej się dostosować i zachować elastyczność.

onet.pl\Kyiv Post