wtorek, 20 sierpnia 2019


Emeryci, już i tak biedni, lecz rząd traktuje ich tak, jakby stanowili jaskinię Ali Baby. Kobiety, które samotnie wychowują dzieci i z trudem egzekwują alimenty od swoich byłych partnerów, często tak ubogich jak one. Pary, które się rozstały, lecz muszą razem mieszkać, gdyż nie stać ich na płacenie dwóch czynszów. Nowe obowiązkowe wydatki, Internet, komputer i smartfon, nie dla przyjemności wynikającej z oglądania filmów na Netflixie, lecz dlatego, że racjonalizacja usług poczty, fiskusa, kolei, a także zniknięcie kabin telefonicznych, sprawia, iż bez nich nie da się żyć. Porodówki, które się zamyka, sklepy, które się ulatniają, Amazon, który wszędzie rozkłada się ze swoimi magazynami.

Cały ten świat anomii społecznej, przymusu technologicznego, kwestionariuszy do wypełnienia, wydajności do zmierzenia, a także samotności, istnieje nie tylko we Francji, lecz plus minus wszędzie, w ramach różnych ustrojów politycznych i poprzedza wybór Macrona. Tylko że, jak się wydaje, francuski prezydent lubi ten nowy świat i zrobił z niego swój projekt społeczeństwa. Również dlatego jest znienawidzony.

Lecz nie przez wszystkich: ci, którym się powodzi, mają dyplomy, są mieszczanami, mieszkają w metropolii, podzielają optymizm prezydenta. Dopóki w kraju panuje spokój lub rozpacz, co wychodzi na jedno, świat i przyszłość do nich należą. Pewna „żółta kamizelka”, właściciel jednego z tych domków, które w latach 70. były symbolem awansu społecznego, ironizuje z goryczą: „Kiedy samoloty przelatują na małej wysokości nad działką, człowiek mówi sobie: No proszę, ci paryżanie mogą sobie pozwolić na wyjazd na wakacje i na dodatek zanieczyszczają atmosferę.”

Macron może liczyć na inne wsparcia, a nie tylko na stołecznych mieszczan-nomadów, w tym dziennikarzy. Np. na poparcie Unii Europejskiej. Kiedy Wielka Brytania powraca do swojej wyspiarskości, Węgry wierzgają, Włochy okazują nieposłuszeństwo, a Biały Dom ich podburza, Unia nie może obejść się bez Francji ani ukarać jej tak jak Grecji, kiedy francuskie rachunki wymykają się spod kontroli. Choćby nie wiadomo jak osłabiony Macron pozostaje jedną z rzadkich na szachownicy Europy liberalnej figur, które się liczą. Bruksela i Berlin czuwają więc nad tym, aby się trzymał.

www.facebook.com/notes/le-monde-diplomatique-edycja-polska/