Rosyjskie reakcje na zabójstwo Charliego Kirka:
Program „Wielka Gra”, Kanał Pierwszy, 11 września
Politolog Jelena Suponina: To zupełnie nie przypomina obrazu demokracji, jaki amerykańskie władze próbowały kreować przez ostatnie kilka lat. Ameryka jest niebezpiecznie podzielona. Jeśli to nie jest zwiastun możliwej przyszłej wojny domowej, to co nią jest? Społeczeństwo jest podzielone, a Trump nie ma innego sposobu na wywieranie wpływu poza zaostrzaniem podziałów. To z pewnością nie będzie ostatni zamach polityczny w Stanach Zjednoczonych.
Deputowany Dumy Państwowej Wiaczesław Nikonow: Oczywiście, to nie jest zamach na Kennedy'ego, ale pod względem potencjalnych konsekwencji politycznych można go porównać do zamachu na Martina Luthera Kinga. Doszło do niego w 1968 roku i wywołało wówczas bardzo poważne niepokoje rasowe w Ameryce.
Aleksiej Leonkin, analityk militarny: Ameryka jest w chaosie. Polityka Trumpa unikania niepotrzebnych konfliktów ma na celu skupienie się na problemach wewnętrznych. Ale oni mu na to nie pozwalają. Wysyłają mu też sygnały: jeśli nie zajmie się Ukrainą i Bliskim Wschodem, takie rzeczy będą się zdarzać każdemu wokół niego. <…> Myślę, że [Trump] zdał sobie sprawę, że deep state, któremu się sprzeciwia, w zasadzie ogłosiło polowanie (na niego-MM).
Władimir Sołowiow, prezenter telewizyjny, 19 września
Charlie Kirk, młody mężczyzna z piękną żoną i dwójką dzieci, był przedstawicielem prawdziwej Ameryki, która dziś wychodzi z cienia jaki rzucało odrażające, ultraliberalne, antychrześcijańske i odrzucające Boga oblicze ruchu woke. Poświęcił życie walce o tradycyjne wartości. To oczywiście straszny wyrok dla Ameryki. To dowód na toczącą się w każdym mieście wojnę domową. Niektórzy nazywają Charliego Kirka świętą ofiarą. Być może można by go za takiego uważać.
Metropolita Tichon (Szewkunow)
W erze postprawdy, relatywizmu i wojowniczego liberalizmu, kiedy rzeczywistość jest konstruowana przez media i media społecznościowe, a konformizm stał się normą, prawda tonie w morzu poprawności politycznej. Charlie Kirk odważył się płynąć pod prąd. Z czystym sumieniem odrzucał półtony, kompromisy i kompromisy. Nie obchodziło go, co było modne, co było akceptowane, ani co dyktował tłum. Pozwolił sobie na luksus niespotykany w naszych czasach – nazywać rzeczy po imieniu, nawet jeśli oznaczało to, że tak królewski wybór nieuchronnie pociągnie za sobą serię kar, niektóre z nich okrutne.
Co jest szczególnie godne podziwu u Charliego Kirka, to jego gotowość do głoszenia Królestwa Niebieskiego, tradycyjnych wartości i konserwatywnych zasad w pozornie nieodpowiednich miejscach, gdzie większość mieszkańców nawet nie chce słyszeć o takich rzeczach! Wybrał „pole misyjne”, być może najważniejsze, ale, jak widzieliśmy, dalekie od bezpieczeństwa, niczym głoszenie kazań plemieniu kanibali, to kampusy uniwersyteckie, młodzieżowe społeczności pokoleń Z i Y.
Kirill Dmitriev, prezes Rosyjskiego Funduszu Inwestycji Bezpośrednich
Przeprowadziłem bardzo pozytywne rozmowy z Rosyjskim Kościołem Prawosławnym w sprawie uznania duchowego wkładu Charliego Kirka w chrześcijaństwo. Oczekujemy, że Kościół wkrótce opublikuje artykuł o tym, jak wspierał on sprawę chrześcijańską. Dziedzictwo Charliego nie zna granic.
Charlie Kirk był jednym z najbardziej prorosyjskich głosów wśród amerykańskich konserwatystów: wzywał do konstruktywnych relacji z Rosją i sprzeciwiał się sprzedaży amerykańskiej broni Ukrainie.
Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych:
Chciałabym przypomnieć wszystkim, że [Kirk] szczerze wzywał do pokoju na Ukrainie, dostrzegał pierwotne przyczyny konfliktu i oceniał działania reżimu w Kijowie, mające na celu zabijanie własnych obywateli.
Nie bał się nazywać rzeczy po imieniu i potępiać działań swoich rodaków, obywateli USA, którzy za poprzedniej administracji „rozprzestrzenili” całą tą tragedię.
Reakcja na tą tragedię była kolejnym przejawem głęboko zakorzenionego w ultraliberalnym Zachodzie przekonania, że przemoc i terror to akceptowalne metody tłumienia sprzeciwu i jego tłumienia. Będziemy uważnie monitorować tę sytuację. Dowodzi ona, że Zachód musi przede wszystkim zająć się własnymi problemami, ponieważ są one kolosalne. Nie mają moralnego prawa pouczać innych, a tym bardziej karać ich, dopóki takie praktyki nie zostaną wykorzenione. Nie mówię o samej zbrodni, ale o braku odpowiedniej na nią reakcji.
x.com/MarekMeissner