Spośród dziesiątek fabryk wódki rozsianych po 11 strefach czasowych Rosji, klejnotem w koronie rosyjskiego przemysłu alkoholowego jest destylarnia Kristall w centrum Moskwy, miejsce narodzin znanej na całym świecie marki Stoliczna. Założona w 1901 r. jako Moskiewski Państwowy Magazyn Win nr 1, ikoniczna fabryka z czerwonej cegły, znajdująca się dwie mile na wschód od Kremla, napędzała monopol wódki cara Mikołaja II, stanowiąc największe źródło dochodów rosyjskiego imperium.
Przepych domu Romanowów — rozległe, bogate pałace pełne bursztynu, złota i klejnotów — został w dużej mierze zbudowany na rozdętych wątrobach i pijackiej biedzie rosyjskich chłopów.
Pomimo ścisłej prohibicji w czasie I wojny światowej i rewolucji bolszewickiej w 1917 r., Kristall nadal produkował alkohol przemysłowy na potrzeby działań wojennych i wysokiej klasy trunki, które zapewniały dobre smarowanie zagranicznych ambasad w Moskwie. Podczas II wojny światowej Niemcy wielokrotnie bombardowali fabrykę Kristall. Fabryka pozostała niewzruszona — nawet gdy naziści rzucili się na Moskwę — nadal produkując wódkę i jednocześnie koktajle Mołotowa na potrzeby frontu.
Dziesiątki lat później Kristall znów znalazł się na linii frontu — tym razem w walce o kontrolę nad lukratywnym przemysłem wódczanym, którą rozpoczęli nie obcy agresorzy, ale prezydent Rosji Władimir Putin.
1.
31 grudnia 1999 r., kiedy reszta świata była zafiksowana na tym, czy problem pluskwy milenijnej zniszczy wszystkie komputery na świecie, schorowany prezydent Rosji Borys Jelcyn ze łzami w oczach zakończył swoje doroczne noworoczne przemówienie, ogłaszając, że ustępuje ze stanowiska prezydenta i mianuje na jego miejsce mało znanego premiera Putina. W następnych miesiącach Putin stanął do wyborów i wygrał je z powodzeniem.
Dzień przed oficjalną inauguracją, 6 maja 2000 r., Putin podpisał dyrektywę, która miała rozpocząć proces konsolidacji najważniejszych gałęzi rosyjskiego przemysłu przynoszących dochód. Ale pierwszym celem Putina nie była ropa naftowa, gaz ziemny, diamenty, złoto czy nikiel. Była nim wódka.
Tego dnia Putin stworzył nową firmę o nazwie Rosspirtprom — skrót od rosyjskich słów Rosyjski Przemysł Spirytusowy — w celu przejęcia kontroli nad środkami produkcji wódki. Było to posunięcie, które nie tylko pomogło Putinowi zgromadzić ogromne bogactwo w ciągu następnych dwóch dekad, ale także stanowiło pierwszy krok w utrwaleniu jego kontroli nad rosyjską gospodarką i rosyjskim narodem, który miał napełniać jego kieszenie, podczas gdy jego wódka rujnowała ich zdrowie.
Destylarnia była w 51 proc. własnością władz miasta Moskwy, którymi kierował wieloletni burmistrz Jurij Łużkow, potężny rywal polityczny Putina. Kristall przynosiła zyski, oficjalnie odprowadzając 89 mln dol. podatków od 142 mln dol. zysków. Dla Putina był to cel nie do odrzucenia. Przejęcie jej nie tylko przyniosłoby ogromne zyski, ale także postawiłoby na nogi potencjalnego pretendenta do fotela prezydenckiego.
2.
Przejęcie Kristalla rozpoczęło się wkrótce po tym, jak pojawiły się pytania o to, jak część akcji Kristalla trafiła za granicę. Władimir Swirski, popierany przez Łużkowa dyrektor fabryki, przyznał, że około 19 proc. udziałów posiada pewna firma na Cyprze, ale podkreślał, że jej właściciel jest "przyjazny", a akcje "pracują dla kolektywu".
Jednak według własnych obliczeń Swirskiego w księgach rachunkowych Kristall brakowało milionów rubli. Coraz bardziej agresywni kremlowscy śledczy rozpoczęli wielokrotne kontrole, żądając coraz większego dostępu. Zaalarmowany wrogimi żądaniami rządu, wspierany przez miasto zarząd Kristall wynajął armię silnie uzbrojonych strażników.
Spór rozgorzał 4 sierpnia 2000 r., kiedy to ciężarówki z oddziałami rosyjskiej Federalnej Policji Podatkowej uzbrojonymi w karabiny AK-47 wkroczyły do fabryki Kristalla, by "przywrócić kontrolę państwa" i mianować nowego, zatwierdzonego przez Kreml dyrektora Aleksandra Romanowa. Podczas gdy Romanow i jego odziani w zielone mundury żołnierze zajęli biura administracyjne, uzbrojeni ludzie Swirskiego w niebieskich strojach nadal zajmowali resztę rozległego kompleksu fabrycznego. Obie strony nie chciały się rozejść, ponieważ spór prawny był rozstrzygany przez sądy. Konflikt w Kristallu trwał tygodni, ale fabryka nawet na chwilę nie przerwała produkcji milionów litrów wódki.
— Nie wiem, czyje rozkazy wykonujemy, jakiegoś dyrektora czy innego — powiedział jeden z pracowników linii montażowej w wywiadzie przeprowadzonym pod czujnym okiem zielonych i niebieskich żołnierzy. — Nie mamy czasu, musimy zrobić dużo wódki, naszą pracą jest pracować, pracować i to wszystko.
Borys Jelcyn, poprzednik Putina na stanowisku prezydenta Rosji, wypić lubił. W stanie nietrzeźwym dość często dawał się też filmować. Jego zabawy pod wpływem alkoholu przeszły do historii Rosji:
Po miesiącu zbrojny impas zakończył się, gdy moskiewski sąd z niejasnych powodów cofnął wcześniejsze orzeczenie i podtrzymał przejęcie fabryki przez Rosspirtprom. Z pomocą lokalnego batalionu policji Romanow i jego oddziały przeszli przez miasto, odbierając merowi Łużkowowi kontrolę nad lukratywnym przepływem wódki i przekazując ją kontrolowanemu przez Putina Rosspirtpromowi.
W następnych tygodniach, bez większych fajerwerków, przejęto zakłady produkujące wódkę w całej Rosji, pozbawiając niedoszłych rywali Putina — często potężnych gubernatorów i burmistrzów, takich jak Łużkow — kontroli nad regionalnymi budżetami, w których często nawet ponad połowa wpływów podatkowych pochodziła ze sprzedaży wódki.
W tamtym czasie media z rozbawieniem opisywały sytuację w Kristallu, ciesząc się ze zderzenia dwóch najokrutniejszych rosyjskich stereotypów: wódki i patokapitalizmu kolesiów. Jednak z perspektywy czasu widać, że ta walka o kontrolę nad dochodami z gorzałki była początkiem znacznie większych posunięć rosyjskiego prezydenta.
Podczas dwóch pierwszych kadencji Putina jako prezydenta, od 2000 do 2008 r., cechami charakterystycznymi tego, co zaczęto nazywać putinomiką, były stabilność polityczna, stały wzrost gospodarczy i przywrócenie władzy politycznej i gospodarczej w centrum kraju, czyli na Kremlu. Putin stworzył tak zwane narodowe firmy-czempiony, wykorzystując siłę przymusu państwa do przejęcia i skonsolidowania całych rynków pod korporacjami, w których rząd posiadał pakiet kontrolny. Giganci przemysłowi, tacy jak Gazprom i Rosnieft, mieli służyć jako gazowe i naftowe ramiona Kremla, stawiając na pierwszym miejscu interesy państwa.
Wódka może nie jest gazem ani ropą, ale jest produktem o strategicznym znaczeniu. Tak ważnym, że aby kontrolować jego produkcję, trzeba było stworzyć alkoholowy odpowiednik Gazpromu — rosyjskie czasopismo biznesowe "Ekspert"
Związek między autokracją a wódką w Rosji sięga oczywiście znacznie dalej niż Putin. Każda innowacja feudalizmu — od legalnej pańszczyzny po uciążliwe podatki i przymusowy pobór do wojska — wiązała rosyjskie społeczeństwo z państwem, podporządkowując je zyskowi autokraty. Po skrystalizowaniu się w tradycjach taka dynamika dominacji i podporządkowania utrzymuje się w czasie jako kultura.
A nie ma nic bardziej synonimicznego z rosyjską kulturą niż wódka.
3.
Historyczne przyczyny tego stanu rzeczy są zazwyczaj odrzucane jako trywialne lub grzecznie omijane. Zgłębiłem ten temat w dwóch książkach i stwierdziłem, że nie można zrozumieć Rosji bez zrozumienia związku między wódką a władzą polityczną.
Szczegóły nie zawsze są łatwe do ustalenia; jeśli chodzi o nieprzejrzysty i skorumpowany współczesny świat rosyjskiego biznesu, pytania o to, kto naprawdę jest właścicielem jakiej zagranicznej firmy fasadowej, często są przedmiotem spekulacji i plotek. Jednak ostatnie doniesienia odważnych rosyjskich dziennikarzy śledczych — pracujących z ogromnym osobistym ryzykiem, aby ujawnić korupcję na wysokich szczeblach w coraz bardziej represyjnej autokracji — dostarczyły ważnych elementów układanki, dzięki czemu możemy wreszcie zobaczyć pełniejszy obraz rosyjskiej autokracji wódczanej.
Te nowe informacje w połączeniu z historycznymi wzorcami pokazują, jak Kreml posługiwał się alkoholem jako bronią — utrzymując polityczną dominację nad zależnym od niego rosyjskim społeczeństwem obywatelskim, zarówno na przestrzeni dziejów, jak i obecnie. W szczególności jest to opowieść o tym, jak prezydent Rosji Władimir Putin zbudował imperium wódki, by wzbogacić się bezpośrednim kosztem pijackiej niedoli swoich obywateli.
Nie można zrozumieć Rosji bez zrozumienia związku między wódką a władzą polityczną
4.
Powszechnie znane przywiązanie Rosjan do wódki jest raczej spuścizną autokratycznej polityki państwowej ich władców niż jakąś wrodzoną cechą kulturową czy genetyczną.
Wiele społeczeństw na świecie ma tradycje warzenia fermentowanych napojów o niskiej zawartości alkoholu — piwa, wina i cydru — które często były bezpieczniejsze od wody ze strumienia pełnej bakterii. Rosja nie była wyjątkiem: Chłopi pili tam wiele z tych samych napojów, co ich europejscy koledzy: Piwo, piwo, miód pitny ze sfermentowanego miodu i kwas ze sfermentowanego chleba.
Jednak pojawienie się przemysłowej destylacji oraz wysokoprocentowych wódek, brandy, whisky i ginów, które były owocem rewolucji przemysłowej, zmieniło reguły gry. Jak mówi historyk David Christian, "napoje destylowane były dla napojów fermentowanych tym, czym pistolety dla łuków i strzał: narzędziami o mocy niewyobrażalnej w większości tradycyjnych społeczeństw".
Handel alkoholem był od dawna znanym narzędziem europejskiej dominacji i podboju. Za pomocą brandy i broni Brytyjczycy skolonizowali Indie i Afrykę Południową. Za pomocą ginu i broni Belgowie zdziesiątkowali Kongo. W Ameryce Północnej to whiskey — "zła woda białego człowieka" — i pistolety posłużyły osadnikom do etnicznego oczyszczenia wschodniej części Ameryki Północnej z rdzennych Amerykanów.
Rosja nie była odległym, transoceanicznym imperium, jak Brytyjczycy, ale imperium przylegającym mocno do ziemi. Rosyjscy cesarze podbijali i kolonizowali sąsiednie nierosyjskie populacje i podporządkowywali je w ramach systemu autokratycznego obok ich etnicznych rosyjskich odpowiedników. I używali tych samych narzędzi.
W 1552 r., podczas oblężenia chanatu kazańskiego, Iwan Groźny zobaczył, jak Tatarzy zmonopolizowali biznes gospód. Przejmując miasto i pomysł, Iwan ogłosił monopol korony na handel alkoholem, przekazując wszystkie zyski do kasy cara. Utrwalając związek między alkoholem a feudalizmem, ten sam Kodeks Prawny z 1649 r., który prawnie wiązał rosyjskiego chłopa pańszczyźnianego z ziemią, zabraniał również prywatnego handlu wódką pod karą tortur.
Nawet rosyjscy historycy przyznają, że wódka jest najbardziej prymitywnym napojem destylowanym na świecie i najtańszym w masowej produkcji. Z czasem wódka wyparła tradycyjne napoje fermentowane — nie dlatego, że lepiej smakowała, ale dlatego, że przynosiła większe zyski. Ruble ze sprzedaży wódki nabijały skarbiec Moskwy.
Do połowy XIX w. imperialny monopol na wódkę był największym płatnikiem do rosyjskiego budżetu, a jedna trzecia wszystkich dochodów — wystarczająca do sfinansowania życia w bogactwie i imperialnym przepychu oraz wystawienia największej na świecie stałej armii — pochodziła z pijackiej biedy rosyjskich chłopów. Nawet poza oficjalnie usankcjonowanym handlem wódką, handel nią stał się przywilejem oficjalnie zarezerwowanym dla szlachty i rodziny Romanowów, a destylarnie w ich prywatnych posiadłościach generowały coraz większe królewskie bogactwo.
5.
W XX w. nie trzeba było być wściekłym marksistą, żeby zauważyć oczywisty fakt: handel wódką sprawił, że bogaci stali się bogatsi, a biedni biedniejsi. Wielu europejskich socjalistów i rewolucjonistów powstrzymywało się od picia właśnie z takich ideologicznych powodów — w tym Włodzimierz Lenin i Leon Trocki.
Kiedy więc bolszewicy Lenina przejęli władzę w Piotrogrodzie w 1917 r., przedłużyli zakaz picia wódki z czasów I wojny światowej, odziedziczony po carskich poprzednikach, na okres po zakończeniu wojny. W 1922 r. Lenin opowiedział się przeciwko wprowadzeniu na rynek "wódki i innych środków odurzających, ponieważ, choć są one zyskowne, doprowadzą nas z powrotem do kapitalizmu, a nie do komunizmu".
W ciągu kilku następnych miesięcy Lenin już nie żył, a jego następca Józef Stalin stopniowo przywracał tradycyjny rosyjski monopol na wódkę, ale w służbie lśniącego, nowego państwa radzieckiego. Stalin był jeszcze bardziej bezwzględny niż carowie w eliminowaniu wszelkich oddolnych ruchów umiarkowanych, które ośmielały się promować zdrowie i dobre samopoczucie społeczeństwa, zmniejszając strumień rubli dla państwa. Potęga ekonomiczna sowieckiego kolosa została zbudowana na pijaństwie jego poddanych.
Kiedy w latach 80. Michaił Gorbaczow próbował zreformować konającą sowiecką gospodarkę, zaczął od odzwyczajenia Rosjan od wódki. Jego kampania antyalkoholowa zakończyła się klęską, częściowo dlatego, że nie potrafił wyleczyć sowieckiego rządu z uzależnienia od dochodów z alkoholu. Zamykanie dziury budżetowej poprzez drukowanie coraz większej ilości rubli doprowadziło do spirali hiperinflacji, która doprowadziła do zagłady samego Związku Radzieckiego.
W latach 90. komunistyczna gospodarka nakazowa była już martwa, a wraz z nią państwowy monopol na wódkę. Nowy Dziki Wschód rosyjskiego kapitalizmu rozciągał się na w dużej mierze nieuregulowany rynek alkoholi.
W czasie dziesięcioletniej depresji gospodarczej spożycie alkoholu w Rosji gwałtownie wzrosło, podobnie jak śmiertelność. Rosjanie wypijali średnio 18 litrów czystego alkoholu rocznie — o 10 litrów więcej niż to, co Światowa Organizacja Zdrowia uznaje za niebezpieczne. Przeciętny Rosjanin wypijał 180 butelek wódki rocznie, czyli pół butelki każdego dnia. W konsekwencji średnia długość życia mężczyzn w Rosji spadła do zaledwie 58 lat. Na czele pijackiego tenoru narodowego stał często pijany prezydent Borys Jelcyn, który zdawał się przetaczać od jednej pijackiej kompromitacji do drugiej.
To był kontekst dla powstania nowej rosyjskiej oligarchii wódczanej. Sprzedaż wódki uciskanemu narodowi rosyjskiemu nie była aberracją, ale sprawdzonym źródłem fantastycznego bogactwa w całej historii Rosji — niezależnie od tego, czy bogactwo to było dochodem państwa, zyskiem prywatnym, czy też i tym, i tym równocześnie.
W rzeczywistości jest to również miejsce, w którym w całej historii Rosji kwitła korupcja — w szarej strefie między władzą publiczną a prywatnym zyskiem.
+++
Andriej Iłłarionow, były starszy doradca polityczny Putina, wspominał później, że został zaskoczony decyzją Putina o przejęciu Kristalla, a wraz z nią "głównego i najważniejszego strumienia finansów federalnych". W pośpiechu Iłłarionow zadzwonił do swoich wysokich rangą kolegów z rządu — ministra finansów Rosji Aleksieja Kudrina i ministra handlu gospodarczego i rozwoju Germana Grefa — i dowiedział się, że dla nich to też była nowość.
— Szybko zrozumiałem, że dla Putina istnieją dwie wyraźnie odrębne grupy ludzi — wyjaśnił Iłłarionow. — Nazwijmy je grupą ekonomistów i ludźmi biznesu. Z jedną grupą, Kudrinem, Grefem i mną, Putin omawiał kwestie związane z ogólną gospodarką, natomiast z pomocą drugiej grupy przejmował kontrolę nad własnością i przepływami finansowymi.
Kim byli ci ludzie biznesu, którym Putin nagle powierzył najbardziej niezawodny i lukratywny strumień dochodów Rosji?
1.
Podobnie jak większość oligarchów, Arkadij Rotenberg jest zamknięty w sobie, ale kiedy otrzymał możliwość udzielenia wywiadu, gazeta biznesowa "Kommiersant" śmiało zapytała, czy źródłem jego bogactwa jest bliskość z Putinem. — Znajomość z urzędnikami państwowymi wysokiego szczebla nigdy nie była przeszkodą w prowadzeniu interesów w naszym kraju, ale nie jest gwarancją sukcesu — odpowiedział Rotenberg.
Swoje biznesowe szczęście Rotenberg przypisał ciężkiej pracy i filozofii judo — najpierw przewodnicząc Rosspirtpromowi, a następnie przekształcając te pieniądze w bankowość i budowę rurociągów dla Gazpromu oraz zdobywając ponad 7 mln dol. w kontraktach budowlanych przed Olimpiadą w Soczi. Dziś "Forbes" szacuje wartość Rotenberga na 3,5 mld dol.
(...)
2.
Związki Putina z wódką nie są wyłącznie finansowe. W 2003 r. z taśmy montażowej destylarni Kristall zjechała nowa marka: "Putinka". Tak jak wódka to rosyjskie zdrobnienie "mała woda", tak Putinka to rosyjski "mały Putin" w butelce. Zainspirowana tanimi wódkami, które zalewały Związek Radziecki we wczesnych latach 80., nazywanymi czule "Andropowką" od nazwiska geriatrycznego sekretarza generalnego Jurija Andropowa, nazwa "Putinka" była na tyle różna od nazwiska Putina, że nie naruszała prawnie jego imienia i wizerunku.
Niemniej, kiedy przedsiębiorcy zwrócili się do Rotenberga (a tym samym do Putina) o błogosławieństwo, Rotenberg uznał to za tak dobry pomysł, że podobno wykupił proponowaną nazwę marki i znak towarowy. "Putinka" miała być odtąd najważniejszą etykietą zdobiącą butelki wódki zjeżdżające z linii montażowej Kristall.
Od samego początku — jak zauważa Projekt — Putin i Rotenberg kontrolowali wszystkie dochody z Putinki, od praw do znaku towarowego po produkcję i handel 'wódką prezydenta'", nawet gdy w Moskwie krążyły plotki o prawdziwych właścicielach Putinki.
"Dystrybutorzy, którzy chcieli sprzedawać Putinkę, przynosili Rotenbergowi torby pełne gotówki — jako zapłatę za zgodę na sprzedaż wódki nazwanej imieniem prezydenta. Część z tych pieniędzy zawsze była przeznaczona dla Putina".
W pierwszych latach działalności Rosspirtpromu biznes kwitł. Ponieważ wódka jest w dużej mierze niezróżnicowanym towarem — po prostu czystym alkoholem zbożowym i wodą — w Rosji nie ma zbyt dużej lojalności wobec marki między tym destylatem przemysłowym a tamtym.
Wykorzystując wczesną popularność Putina, Putinka została nawet uznana za rosyjski superbrand 2004 r. Dzięki temu, że Kristall produkuje ponad 8 mln butelek miesięcznie, Putinka szybko stała się drugą najpopularniejszą marką wódki w Rosji, przynosząc rocznie około 500 mln dol. Wadą tak ogromnej sprzedaży było to, że spożycie alkoholu w Rosji — i związane z nim wskaźniki śmiertelności, przestępczości i ubóstwa — pozostawały na alarmująco wysokim poziomie, nawet gdy gospodarka stale się poprawiała.
Kolejna próba Putina, by jeszcze bardziej wzmocnić kontrolę Rosspirtpromu nad rosyjskim rynkiem wódki, okazała się jednak spektakularnym ciosem, który Putin zadał własnemu mistrzowi narodowemu.
3.
Poddając się presji, by zrobić coś z astronomicznym poziomem alkoholizmu w Rosji, w 2005 r. Putin podpisał nowe prawo, które miało ograniczyć "szerzącą się korupcję, nielegalną działalność i niezwykle wysoki odsetek zatruć alkoholem" spowodowanych nielegalną wódką. Ustawa nakazywała wprowadzenie nowych rządowych znaków akcyzy i drogiego sprzętu do monitorowania produkcji oraz odebranie licencji producentom, którzy zalegali z płatnościami podatkowymi na rzecz skarbu państwa. Na papierze wyglądało to na rozwiązanie korzystne dla obu stron: być postrzeganym jako osoba, która robi coś w sprawie zatruć nielegalnym alkoholem, a jednocześnie wypycha z rynku mniejszych producentów i nielegalnych gorzelników.
Zamiast tego wdrożenie nowych przepisów — od 1 stycznia 2006 r. — okazało się totalnym fiaskiem. Nowe banderole nie zostały wydrukowane na czas, przez co producenci, w tym Rosspirtprom, otrzymali miliony butelek wódki, której nie mogli legalnie sprzedać. Zamiast produkować więcej wódki, której nie mogli sprzedać i której nie mieli gdzie przechowywać, wstrzymano produkcję. Linie montażowe stały miesiącami.
Gdy półki w sklepach monopolowych świeciły pustkami, ciężko doświadczeni Rosjanie zaczęli pić trujące piwa domowe, rozpuszczalniki przemysłowe, a nawet płyny przeciw zamarzaniu. Latem 2006 r. w całym kraju wybuchła epidemia śmiertelnych zatruć alkoholem, a w czterech regionach wprowadzono oficjalny stan wyjątkowy z powodu trującej wódki.
Co gorsza, podobnie jak w przypadku innych narodowych czempionów, którym zarzuca się przedkładanie polityki nad zysk, dochodzenie rosyjskich władz finansowych ujawniło, że Rosspirtprom często sprzedawał dystrybutorom wódkę na kredyt, aby jak najwięcej butelek znalazło się na półkach. Kiedy jednak ci sami zadłużeni dystrybutorzy musieli nagle zapłacić za swój towar z góry, wielu z nich nie było w stanie tego zrobić, pozostawiając mocno zadłużony Rosspirtprom z pustymi rękami.
Nie mając wystarczającej ilości gotówki do zapłacenia podatków państwowych, Federalna Służba Podatkowa zawiesiła zgodnie z prawem licencję Rosspirtpromu, doprowadzając firmę Putina na skraj całkowitego bankructwa.
(...)
Ponieważ projekty Putina nie mogą upadać, Rosspirtprom musiał zostać dofinansowany. Awaryjna pożyczka w wysokości 5 mld rubli (165 mln dol.) została zorganizowana przez państwowy WnieszTorgBank (WTB), w którego zarządzie zasiadają urzędnicy Rosspirtpromu i na którego czele stoi minister finansów Putina, Kudrin.
— WTB jest bardzo dobrym odzwierciedleniem tego, jak wygląda dzisiejszy biznes w Rosji — powiedział wówczas gazecie "Moscow Times" jeden z bankowców. — Z jednej strony własność państwowa, a z drugiej kierujące nią osoby, którym bardziej zależy na własnym majątku niż na korzyściach dla kraju czy właścicieli instytucji.
Pomoc WTB pozwoliła Rosspirtpromowi zapłacić rachunki podatkowe i wznowić produkcję — ale malejące marże zysku na taniej wódce sprawiły, że nie był on w stanie spłacić swoich długów, odsetek, rachunków czy wynagrodzeń. Nawet po sprzedaniu aktywów, w tym znaku towarowego Putinka i innych popularnych marek, firma Putina nie mogła już zarabiać na sprzedaży wódki Rosjanom.
W 2009 r. WTB przejął firmę, sprzedając pozostałe aktywa — w tym Kristall — innemu powiązanemu z Kremlem oligarchowi, Wasilijowi Anisimowowi, za 5 mld rubli, czyli kwotę pierwotnego dofinansowania WTB. Zarobiwszy pieniądze na aluminium, metalach nieżelaznych i bankowości, Anisimow rozszerzył swoją działalność o spekulacje na rynku nieruchomości na Manhattanie, po czym niechętnie dał się wciągnąć w biznes wódki. Aby przypieczętować ich więź, Anisimow dołączył do tak zwanego "gangu judo" Putina, kiedy został mianowany prezesem Rosyjskiej Federacji Judo, mimo że nigdy nie uprawiał judo ani się nim nie interesował.
Zwiększając swój udział w Kristallu z 51 proc. do 86 proc. dzięki pożyczce finansowanej przez należący do Rotenberga Bank SMP, Anisimow stał się największym graczem na rosyjskim rynku wódki u boku Rotenberga, chociaż nigdy nie wydawał się z tego powodu szczególnie zadowolony. W wywiadzie dla "Kommiersanta" z 2011 r. zapytany o swoje aktywa związane z wódką wyjaśnił: "Wzięliśmy je tylko po to, żeby zarabiać pieniądze", odrzucając wódkę jako "kłopotliwy produkt".
Anisimow, patrząc deweloperskim okiem, przeniósł większość destylacji na obrzeża Moskwy i ogłosił plany zrównania z ziemią kultowej fabryki Kristall, która mieści się na 8,6 hektarach w centrum miasta. Chciał tam wybudować apartamenty.
4.
Mimo że Putinka stała się stałym elementem rynku wódek z najniższej półki, jej właściciel wielokrotnie się zmieniał, nigdy nie opuszczając oczywiście orbity Putina. W 2014 r. prawa do Putinki zostały przeniesione spod kontroli Rotenberga do Real-Invest, która jest bezpośrednią filią należącej do Putina firmy Ermina Consultants na Cyprze. W następnym roku dystrybucja Putinki została przeniesiona z East European Distribution Company — należącej do Anisimowa — do Status Group, która również jest własnością Anisimowa. Do 2020 r. Putinka została ponownie przekazana pod kontrolę Rotenberga za pośrednictwem jego spółki zależnej Bajkał-Inwest.
Dokładna skala osobistego bogactwa Władimira Putina od dawna jest tematem intensywnych spekulacji. "Forbes", który zajmuje się tym tematem od dziesięcioleci, twierdzi, że "ustalenie wartości netto Putina jest prawdopodobnie najbardziej nieuchwytną zagadką w polowaniu na bogactwo". Od czasu do czasu niezależne śledztwa, takie jak Panama Papers czy antykorupcyjne śledztwo Nawalnego, rzucają światło na ten czy inny aspekt, dając jednak tylko wskazówkę co do prawdziwej skali.
Tegoroczne śledztwo Projektu dodaje nowy, ważny element do tej układanki. Nawet jeśli nie jest to największe źródło bogactwa Putina, to pół miliarda dolarów osobistych zysków, które Projekt przypisuje jego imperium wódczanemu, nie jest kwotą małą, nawet jak na rosyjskiego przywódcę.
5.
W jakim stopniu zainteresowanie Putina wódką wpłynęło na politykę rosyjskiego rządu? Można by rozsądnie założyć, że pragnienie lidera, by osiągnąć prywatny zysk, będzie stało w sprzeczności z jego oficjalnym obowiązkiem promowania dobra publicznego Rosji.
Bez bezpośredniego dostępu do mózgu Putina trudno to stwierdzić z całkowitą pewnością. Kreml szczególnie milczy na temat polityki kontroli alkoholu i rynku wódki. Jednak osobisty motyw poszukiwania zysku tłumaczyłby całą serię wątpliwych decyzji, które działały na szkodę zdrowia i dobrego samopoczucia Rosjan.
Jak już wspomniałem, kiedy Putin odziedziczył prezydenturę po Jelcynie, otrzymał w spadku bezprecedensowy koszmar zdrowotny i demograficzny. Po upadku komunizmu śmiertelność w Rosji gwałtownie wzrosła, podobnie jak oszałamiające spożycie wódki. Badanie przeprowadzone przez brytyjskie pismo medyczne "Lancet" wykazało, że w latach 90. alkohol był największym czynnikiem powodującym kryzys śmiertelności w Rosji, powodując śmierć ponad 425 tys. osób rocznie. Ponad 50 proc. wszystkich zgonów Rosjan w wieku produkcyjnym (15-54 lat) było spowodowane piciem wódki i innych mocnych alkoholi.
Podczas dwóch pierwszych kadencji Putina nastąpiła dramatyczna poprawa sytuacji gospodarczej: Rosyjski PKB w 2008 r. był trzykrotnie wyższy niż w momencie objęcia przez Putina urzędu prezydenta w 2000 r., jednak statystyki dotyczące zdrowia publicznego nie nadążały za tym zjawiskiem — liczba Rosjan umierających tylko z powodu zatrucia alkoholem wciąż była 50 razy wyższa niż na Zachodzie.
Rosyjscy urzędnicy zajmujący się zdrowiem publicznym wzywali do przyjęcia nawet najbardziej rudymentarnej polityki kontroli alkoholu: Podnieś wiek picia, ogranicz godziny sprzedaży alkoholu, zwiększ kary za sprzedaż alkoholu nieletnim, ogranicz jazdę po pijanemu. Wszystko. Jednak żaden z tych środków nie został wprowadzony w życie — twierdzi dr Aleksander Niemcow, główny rosyjski ekspert od alkoholizmu.
Kiedy rząd przedstawiła prezydentowi projekt Koncepcji Państwowej Polityki Alkoholowej, Putin podobno wyśmiał go, mówiąc: "Co? Chcecie, żebym został kolejnym Ligaczowem?". Putin nawiązał w ten sposób do członka kierownictwa radzieckiej partii komunistycznej, który był odpowiedzialny za niesławne antyalkoholowe fiasko Gorbaczowa i który stał się jedną z najbardziej nielubianych postaci w ZSRR.
Jedyne reformy, na jakie zgodził się Putin, to ograniczenia w wydawaniu licencji na produkcję wódki. Wzmocniły one putinowski Rosspirtprom i zwiększyły liczbę zatruć domowymi samogonami.
"Nie trzeba czytać gazet, słuchać radia, oglądać telewizji ani znać się na intrygach na wysokim szczeblu, żeby wywnioskować, że władza już dawno przestała dbać o dobro ludzi" — podsumował Niemcow w swojej książce poświęconej współczesnej rosyjskiej polityce alkoholowej.
(...)
6.
Sytuacja zmieniła się znacząco pod koniec drugiej kadencji Putina w 2008 r., kiedy to ustąpił on z urzędu prezydenta na cztery lata. W obliczu konstytucyjnego ograniczenia do dwóch kadencji Putin mianował na najwyższe stanowisko w Rosji swojego zaufanego pomocnika i wieloletniego premiera Dmitrija Miedwiediewa. Przez następne cztery lata Putin był premierem. Historycy i publicyści uważają, że Miedwiediew po prostu rozgrzewał tron przed planowanym powrotem Putina na urząd prezydenta w 2012 r., jednak między oboma przywódcami istniały pewne istotne różnice, zwłaszcza w kwestii walki o alkohol.
Od czasu nieudanej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 r. Dmitrij Miedwiediew stał się ponurym, wojowniczym i niemal komicznym zwolennikiem zniszczenia Ukrainy i Zachodu. Trudno sobie wyobrazić, że jeszcze 10 lat temu ten młody, obeznany z technologią fan Deep Purple był uważany za przyjazną, bardziej liberalną alternatywę dla Putina, z którym Zachód mógł "zresetować" stosunki z Rosją po inwazji na Gruzję w 2008 r.
Podkreślając ten reformatorski wizerunek, po objęciu urzędu prezydenta Miedwiediew stanął po stronie ekspertów w dziedzinie zdrowia publicznego w kwestii konieczności stawienia czoła kryzysowi wódczanemu w Rosji. Zakres alkoholizacji Rosji "jest po prostu zdumiewający" — ogłosił Miedwiediew, uzasadniając nową inicjatywę antypijacką. Zauważył on, że rosyjskie wskaźniki konsumpcji per capita wynoszą "około 50 butelek wódki na każdego mieszkańca kraju, włączając w to niemowlęta. To są monstrualne liczby". Oczywiście, Putinka jego szefa była wśród nich na pierwszym miejscu.
Czy Putin nigdy nie powiedział Miedwiediewowi o swoim biznesie z wódką w tle? Biorąc pod uwagę ich zgodność praktycznie we wszystkich innych obszarach polityki, wydaje się mało prawdopodobne, by Miedwiediew zgadzał się z tym, że jego polityka niszczy przedsiębiorstwo jego szefa. Bardziej prawdopodobne jest, że Miedwiediew nie wiedział o ludziach z biznesu Putina, podobnie jak ministrowie rządu Iłłarionow, Gref i Kudrin.
W istocie Miedwiediew nadal stawał po stronie zarówno rosyjskiej, jak i międzynarodowej społeczności zajmującej się zdrowiem publicznym, a nawet krytykował podejrzaną niechęć Putina do podjęcia jakichkolwiek działań w związku z kryzysem w ciągu pierwszych ośmiu lat jego prezydentury. — Uważam, że tak naprawdę nie zaszły żadne zmiany — przyznał Miedwiediew. – Nic nie pomogło.
Począwszy od 2009 r., Miedwiediew wprowadził mnóstwo zdroworozsądkowych ograniczeń dotyczących alkoholu, wzorowanych na najlepszych międzynarodowych praktykach: nowoczesną kampanię PR, zakaz reklam alkoholu w TV, podniesienie wieku picia i zaostrzenie kar za sprzedaż nieletnim, wprowadzenie ostrzeżeń zdrowotnych, ograniczenie godzin sprzedaży alkoholu, zmniejszenie liczby punktów sprzedaży detalicznej i wprowadzenie prawa zerowej tolerancji dla prowadzenia pojazdów po pijanemu.
W przeciwieństwie do drakońskich restrykcji stosowanych w przeszłości przez autokracje te ograniczenia były wprowadzane stopniowo, zwłaszcza stopniowe podnoszenie minimalnej ceny standardowej półlitrowej butelki wódki z 89 rubli (około 3 dol.) do 199 rubli (około 6 dol.) do 2014 r., zniechęcając do konsumpcji poprzez powolne zwiększanie ceny wódki. Stopniowy wzrost cen nie wpłynął oczywiście na konsumentów drogich wódek z górnej półki, takich jak Russki Standard. To właśnie tanie wódki z dolnej półki — takie jak Putinka — znalazły się na celowniku Miedwiediewa.
Międzynarodowi obserwatorzy rynku szacują, że legalna produkcja wódki spadła o jedną trzecią z powodu antyalkoholowej kampanii Miedwiediewa. Putinka ucierpiała szczególnie mocno: jej produkcja spadła o ponad 50 proc. do 2011 r.
— Nie chodzi o utratę zysków — przyznali jednak menedżerowie Putinki, zapytani, dlaczego kontynuują produkcję umierającej marki. — Wódka pod taką marką nigdy nie mogła po prostu umrzeć, jak to się dzieje z każdą inną marką. To jest kwestia polityki.
7.
Sam Putin nie odniósł się do antyalkoholowych reform Miedwiediewa, które — jako ówczesny premier Rosji — miał obowiązek wprowadzić. Najwyraźniej jednak Putin po prostu kazał lojalnym wobec siebie urzędnikom Kremla pracować nad podważeniem antywódkowej polityki Miedwiediewa, która uderzała w jego osobiste dochody.
Na zewnątrz przybrało to formę nagłego i denerwującego przekierowania ustawodawstwa antyalkoholowego tak, aby było ono wymierzone nie w wódkę, ale w piwo. Najbardziej niepodważalnym założeniem światowych badań nad alkoholem jest to, że mocne destylowane trunki, takie jak wódka, są o wiele bardziej zabójcze i szkodliwe dla zdrowia jednostki i dobrobytu społeczeństwa niż lżejsze fermentowane piwa i wina. W ostatnich latach w krajach skandynawskich, bałtyckich i w Polsce, a także w Holandii i Wielkiej Brytanii, wprowadzono środki zachęcające do rezygnacji z mocnych trunków na rzecz "zdrowszych" napojów fermentowanych, co doprowadziło do zmniejszenia śmiertelności i poprawy stanu zdrowia.
Dlatego ogłoszenie, że subtelne podwyżki ceł na wódkę zostaną połączone z drastyczną, 200-proc. podwyżką podatków na piwo — zachęcającą konsumentów do picia mniejszej ilości piwa, a większej ilości wódki — nie miało absolutnie żadnego logicznego sensu, chyba że ktoś chciałby na tym zyskać. Putin pozostał na uboczu, pozwalając swojej minister zdrowia i rozwoju społecznego Tatianie Golikowej poprowadzić inicjatywę, która w przewrotny sposób osłabiła rosyjskie zdrowie i rozwój społeczny.
Parlamentarzystą stojącym za prowódkowym i antypiwnym ustawodawstwem był Wiktor Zwiagincew z kierowanej przez Putina partii Jedna Rosja, który sprzeciwiał się wszelkim naukowym i medycznym konsensusom, upierając się, że "alkoholizm piwny jest w niektórych przypadkach bardziej niebezpieczny niż wódczany". Zwiagincew, co może nie jest zaskakujące, przed karierą posła był zastępcą dyrektora generalnego Rosspirtpromu.
Brytyjska badaczka Annę Bailey prześledziła losy tej dziwacznej decyzji. Wywiady z osobami wtajemniczonymi w rynek potwierdziły, że decyzja o przerwaniu kampanii przeciwko wódce i skierowaniu jej na piwo została podjęta na najwyższym szczeblu na Kremlu.
W proteście przeciwko niespodziewanemu posunięciu kampanii przeciwko piwu, jak zauważyła Bailey, "prezydent Miedwiediew wydał premierowi Putinowi polecenie", by ten monitorował i raportował zmiany we wzorcach konsumpcji alkoholu z zamiarem skierowania reform z powrotem w stronę wódki. To polecenie prezydenta Miedwiediewa zostało przez Putina zignorowane.
Jednak chyba najbardziej bezczelna hipokryzja Putina w podważaniu dobrze pojętych reform i zachęcaniu do pijaństwa wyszła od jego wieloletniego ministra finansów Aleksieja Kudrina, którego bank WTB odegrał tak ważną rolę w dofinansowaniu Rosspirtpromu. W 2010 r., w rozmowie z agencją informacyjną Interfax, Kudrin zachęcił patriotycznych Rosjan do palenia i picia, ponieważ "ten, kto pije wódkę i pali papierosy, przynosi państwu więcej dochodów".
8.
Po powrocie na urząd prezydenta w 2012 r. Putin zdusił to, co pozostało z inicjatyw zdrowotnych Miedwiediewa. Po cichu zrezygnowano z ograniczeń na wódkę, a stopniowe podwyżki cen zostały zniesione. W 2014 r. Putin zaczął faktycznie obniżać minimalną cenę wódki, co wzmocniło walczące o przetrwanie marki z dolnej półki. W przewidywalny sposób udział Putinki w rynku wzrósł, podobnie jak zyski Putina.
W kolejnych latach wódka Putinka stała się synonimem putinowskiej autokracji, pełniąc nawet rolę fanki najgorszych ekscesów jego reżimu. W maju 2022 r., trzy miesiące po rozpoczęciu przez Putina katastrofalnej i krwawej inwazji na Ukrainę, butelki Putinki, które zjechały z linii montażowej Kristall, zostały ozdobione nowymi, patriotycznymi, pro-wojennymi etykietami z trójkolorowymi flagami Rosji i łacińskimi literami "Z" i "V", takimi jak te, które zdobiły rosyjskie czołgi i samochody terenowe przejeżdżające przez granicę na Ukrainie.
Na czarnej etykiecie Putinka widnieje napis "Swoich nie zostawiamy", co jest odniesieniem do prorosyjskich separatystów w Doniecku i Ługańsku. Na białym "V" widnieje napis "Siła V prawdzie" — orwellowskie hasło, które Putin przywołał w swoim faktycznym wypowiedzeniu wojny.
Ci rosyjscy patrioci, którzy nie chcą poświęcić w Bachmucie życia za ego Putina, mogą przynajmniej poświęcić swoje pieniądze i wątroby za domki letniskowe Putina w Soczi. Albo, biorąc pod uwagę pijacki nieład wśród rosyjskich przymusowych poborowych, mogą zrobić jedno i drugie.
9.
Gdy wojna w Ukrainie toczy się w sposób katastrofalny, Putin nagle zaczyna się niepokoić "wysokim poziomem alkoholizacji społeczeństwa". Według doniesień niezależnych dziennikarzy z portalu Meduza, Putin martwi się, że od czasu rozpoczęcia wojny rosyjscy urzędnicy, w tym ci z jego otoczenia, zaczęli znacznie więcej pić.
Podobnie jak w przypadku samej wojny, Putin może winić za wódczaną porażkę tylko samego siebie. W ostatecznym rozrachunku koronną ironią rządów Putina w Rosji — niezależnie od tego, jak się one ostatecznie zakończą — jest to, że Putin stał się synonimem tego, czego najbardziej się brzydzi. Od początku swojej prezydentury Putin przedstawiał się jako sprawny, stateczny i stabilny przywódca, co stanowiło wyraźny kontrast z nieumiejętnością prowadzenia biznesów przez jego poprzednika.
Jelcyn był pijakiem, a Putin chodzi trzeźwy — to prawda. Ale pijaństwo Jelcyna było jego własnym krzyżem do dźwigania, nigdy nie narzucał swojego nałogu rodakom. Natomiast Putin nie jest uzależniony od alkoholu, lecz od własnej chciwości, zysku i pychy. Środkiem do tego celu było utrzymanie rosyjskiego społeczeństwa w kajdanach butelki wódki.
W ten sposób Putin utrwalił i wzmocnił historyczną cechę charakterystyczną dla pokoleń rosyjskiej autokracji imperialnej, polegającą na tym, że to nie autokrata służy interesom ludu, ale lud Rosji służy interesom autokraty.
onet.pl/Politico
