Prezydent i jego technokraci wciąż powtarzają, że życie w kraju toczy się zupełnie normalnie, jak dawniej, że stare obietnice są wciąż aktualne, emerytury waloryzowane, a zasiłki na dzieci rosną. Jest jednak mało prawdopodobne, by rządzący wierzyli, że ich poddani są tak naiwni.
Nikt nie ma wątpliwości co do tego, że większość Rosjan jest nieco — jeśli nie dotkliwie — zdezorientowana. Moim zdaniem najbardziej wnikliwa jest tu obserwacja politologa Grigorija Gołosowa, który stwierdza:
"Niektórzy ludzie w Rosji żyją normalnie, ale odczuwają brak prawdziwej normalności i to sprawia, że czują się nieswojo. Inni żyją z poczuciem katastrofy, choć odczuwają brak prawdziwej katastrofy i to również powoduje u nich dyskomfort. W rezultacie wszyscy się denerwują. Rozsądnym podejściem byłoby żyć normalnie z poczuciem katastrofy. Ale ta pożyteczna postawa jest trudna do wypracowania..."
Kiedy ci zdenerwowani ludzie zaczynają odpowiadać na pytania dotyczące siebie i swojego kraju, okazuje się, że dosłownie wszystko, co ich otacza, podoba im się obecnie bardziej niż w przededniu wojny.
"Na tle operacji specjalnej wskaźniki dobrobytu społecznego w Rosji — zadowolenie z życia, ocena sytuacji w kraju i wektor jego rozwoju — znacznie wzrosły… W styczniu 2023 r. ponad połowa (58 proc.) Rosjan odpowiedziała, że ogólnie jest zadowolona z życia, które prowadzi. W ciągu roku odsetek ten wzrósł o 10 punktów proc. — w styczniu 2022 r. co drugi respondent (48 proc.) był zadowolony z życia... W ocenie sytuacji w kraju również dominuje pozytywne nastawienie: 59 proc. Rosjan uważa ją za ogólnie dobrą...".
To fragment z ostatniego raportu Wszechrosyjskiego Centrum Badania Opinii Publicznej (VTsIOM). I nie ma powodu, by sądzić, że doniesienia respondentów o rosnącym zadowoleniu z życia są wynikiem manipulacji agencji sondażowej. Dokładnie to powiedzieli jej bowiem Rosjanie, takie są ich deklaracje.
(...)
Jeśli wierzyć Rosstatowi (Federalnej Służbie Statystyki Państwowej) realny dochód rozporządzalny w 2022 r. był tylko o 1 proc. niższy niż w 2021 r. Nie doszło więc do załamania realnych dochodów.
Co prawda trend ten wpisuje się we wcześniejszą tendencję spadkową. Na nią składało sie wiele czynników – począwszy od postkrymskich sankcji (2014 r.) i taniejącej ropy (2014-2016), po wszystkie problemy związane z COVID-19 (2020–2021), kiedy to oszczędny Putin zakazał wydawania rezerw walutowych (tych samych, które mu później skonfiskowano) na wsparcie obywateli.
Łącznie więc realne dochody w 2022 r. okazały się nawet na rachunku państwowym o 6,5 proc. niższe niż w ostatnim spokojnym roku — 2013. Oznacza to, że cofnęły się o dwanaście lat, mniej więcej do poziomu z 2011 r.
To jednak nie wszystko. Rosjanie ograniczyli także wydatki. O ile ich dochód rozporządzalny był formalnie niemal taki sam jak w 2021 r., o tyle w ostatnich miesiącach wydawali oni o 6–10 proc. mniej niż rok wcześniej. Przykładowo w styczniu 2023 r. (brak późniejszych danych) obroty w handlu detalicznym stanowiły 93,4 proc. wartości ze stycznia 2022 r. — i to przy realnych płacach rzekomo nawet nieco wyższych niż rok wcześniej.
(...)
Działania Rosjan, by oszczędzać pieniądze, można tłumaczyć świadomym lub — częściej — nieświadomym oczekiwaniem na jakiś "deszczowy dzień". Pracownikom VTsIOM — a w rozumieniu Rosjan zapewne samemu Putinowi — mówią, że są "ogólnie zadowoleni z życia", jednak dla siebie zachowują informację, że w przyszłości życie może wyglądać trudniej i warto się na to przygotować. Dlatego rosyjskie depozyty indywidualne w 2022 r. wzrosły o 5,5 proc. — z 34,7 bln rubli (ok. 2 bln zł) do 36,6 bln rubli (ok. 2,1 bln zł).
Ta zmiana nastąpiła bez formalnej likwidacji systemu rynkowego, bez kartek i niedoborów towarowych, bez konfiskaty lub zamrożenia depozytów rublowych. Ludzie nie zmienili swoich zachowań nabywczych dlatego, że zostali bez towarów lub pieniędzy.
Przy ogólnym spadku zakupów wzrósł popyt na niektóre towary. Przykładowo dla sklepów tytoniowych rozpoczęła się era prosperity. Jak ostrożnie ujął to jeden z obserwatorów, "ich aktywny rozwój wiąże się z napięciem psychicznym w społeczeństwie".
Formalnie rzecz biorąc, sprzedaż wyrobów tytoniowych (w cenach porównywalnych) w 2022 r. rzeczywiście wzrosła, jednak nie dramatycznie — o mniej niż 1 proc. Ale po pierwsze, wzrost ten nastąpił na tle ogólnego i zauważalnego spadku zakupów. Po drugie, zdecydowanie wzrosła wielkość sprzedaży nierejestrowanej. Jeszcze przed wojną udział towarów podrabianych wynosił około 20 proc. Po trzecie wreszcie — pierwszy wojenny rok odwrócił pojawiający się wśród Rosjan trend rezygnacji z palenia.
(...)
Jeśli chodzi o alkohol, to sprzedaż wszystkich wyrobów spirytusowych (wódka, brandy, likier) wzrosła ilościowo o 6,5 proc. — według oficjalnych obliczeń. Nieoficjalne szacunki mówią o wartości 7,5 proc. W końcu co może być bardziej tradycyjnego niż pocieszanie się wódką w trudnej godzinie?
Trzeba też oddać sprawiedliwość postsowieckiej gospodarce rynkowej. Znakomicie zaspokoiła ona zwiększone zapotrzebowanie społeczne na tytoń i wódkę. Przy ogólnym wzroście cen (rok do roku) towarów i usług — o 11,8 proc. w styczniu 2023 r., cena wyrobów tytoniowych wzrosła tylko o 10,6 proc., a alkoholu — o osiem proc.
Nie bez powodu pojawiło się przypuszczenie, że koryfeusze reżimu i lobbyści wódki jakoś się odnaleźli na polu podziału zysków. Na tym jednak polega wojna.
(...)
Większość poddanych Putina w Rosji w 2023 r. nie wygląda ani na rozgorączkowanych entuzjastów imperium zainspirowanych wojną, ani na pogodnych filistrów, pewnie utrzymujących swój zwyczajowy sposób życia.
Są to ludzie zdezorientowani, którzy nie tyle żyją znanym życiem, ile starają się je zmienić. Chcą funkcjonować zwyczajnie, ale czują, że może się to nie udać. I dlatego rzadziej rodzą dzieci, oszczędzają pieniądze, pocieszają się wódką i paleniem papierosów i boją się snuć plany. Nic nie wskazuje na to, by dziś mogli wziąć los w swoje ręce.
onet.pl
