Ostatnia zima była dla Ukrainy najtrudniejszą od wybuchu wojny. Szczególnie dla niektórych dużych miast, w tym Kijowa, gdzie mieszkańcy borykali się nie tylko z długotrwałymi przerwami w dostawach prądu, lecz w części dzielnic także ogrzewania. Rosji po raz kolejny nie udało się doprowadzić do paraliżu ukraińskiego systemu elektroenergetycznego, niemniej został on bardzo poważnie osłabiony. W pozostałych gałęziach energetyki sytuacja wydaje się lepsza. Ukraina zakończyła sezon grzewczy z zapasami gazu większymi niż w poprzednich latach po wybuchu wojny. Dzięki dobrze zdywersyfikowanym pod względem geograficznym źródłom zaopatrzenia w benzynę i olej napędowy rosyjskie ataki nie były w stanie zakłócić dostaw.
Znacząca skala zniszczeń systemu elektrociepłowniczego sprawia, że Ukraina staje do wyścigu z czasem, aby przed zimą 2026/2027 wyremontować bądź odbudować utracone moce. Szereg dodatkowych wyzwań rodzi też wojna w Iranie, zwłaszcza jeśli będzie się przedłużać. Gwałtowny wzrost cen oleju napędowego i gazu ziemnego napędzi inflację oraz przyczyni się do podniesienia wydatków na obronność. Utrudni również zakup wystarczającej ilości błękitnego surowca do wpompowania w podziemne magazyny. Największym problemem może się jednak okazać deficyt pocisków do systemów obrony powietrznej Patriot, które są jedynym środkiem zdolnym strącać rosyjskie rakiety balistyczne.
(...)
W sezonie grzewczym 2025/2026 Rosjanom po raz pierwszy na większą skalę udało się zdezorganizować system dostaw ciepła w niektórych dużych miastach, takich jak Odessa czy Charków. Wcześniej takie przypadki miały miejsce, ale dotyczyły miejscowości przyfrontowych. Szczególnie ucierpiała stolica, gdzie kilkukrotnie doszło do wielodniowych przerw w dostawach dla ok. 6 tys. budynków wielomieszkaniowych z ok. 11 tys. tego typu obiektów w mieście (czyli szacunkowo dla ok. 2 mln mieszkańców).
Na początku lutego całkowitemu zniszczeniu uległa Elektrociepłownia Darnicka, wskutek czego ok. 1100 budynków wielomieszkaniowych zostało trwale pozbawionych ciepła. Poważnie uszkodzono również dwie pozostałe duże elektrociepłownie w Kijowie – TEC nr 5 i TEC nr 6. Wymusiło to wstrzymanie dostaw ciepłej wody i ograniczenie ogrzewania, skutkujące spadkiem temperatury w wielu lokalach do 12 stopni. Ponadto przerwy w dostawach ciepła powodowały konieczność spuszczania wody z na ogół starych systemów grzewczych budynków. Prowadziło to do sporych utrudnień technicznych – przy ponownym napełnianiu ich gorącą wodą nierzadko zdarzały się przypadki pękania rur i zalewania całych pionów.
Coraz większą bolączką były powtarzające się awarie sieci, czemu sprzyjała też – poza rosyjskimi atakami – wyjątkowo mroźna zima. Awarie obejmowały znaczną część kraju, np. 31 stycznia br. doszło do kaskadowych wyłączeń w siedmiu obwodach, a także w Mołdawii. Regularnie występowały awarie o charakterze lokalnym – na poziomie miasta, dzielnic czy poszczególnych budynków – przy czym dochodziło do nich również po ustąpieniu mrozów. Przykładem mogą być wyłączenia w części Kijowa 22 marca br. Dla systemu elektroenergetycznego nieustanne przerwy w dostawach prądu są bardzo obciążające – powtarzające się włączenia/wyłączenia przyczyniają się do o wiele szybszego zużywania się urządzeń. Można zakładać, że w przyszłości problem ten będzie się tylko nasilał.
Ogółem w trakcie sezonu grzewczego miało dojść do uszkodzenia lub zniszczenia bloków energetycznych o łącznej mocy 9 GW, czyli ponad połowy tej dostępnej przed zimą. W zasadzie każda elektrownia (z wyjątkiem atomowych) została w mniejszym bądź większym stopniu dotknięta atakami. Według ministra energetyki Denysa Szmyhala przed kolejną zimą planowana jest odbudowa lub remont 4 GW generacji oraz budowa 1,5 GW nowych mocy w obiektach zdecentralizowanej produkcji – wiele małych (o mocy od kilku do kilkudziesięciu MW) źródeł energii rozsianych po całym kraju.
(...)
Jesienią, a w szczególności zimą ważną rolę dla Ukrainy odgrywała możliwość importowania energii elektrycznej z unijnych państw sąsiedzkich oraz Mołdawii. Jeszcze we wrześniu 2025 r. kraj eksportował więcej energii elektrycznej, niż kupował za granicą, jednak po rosyjskich atakach z października proporcja ta uległa odwróceniu, a od 11 listopada eksport ustał.
Wraz ze zbliżaniem się sezonu zimowego i obniżaniem temperatur import prądu zaczął rosnąć – z 415 tys. MWh w listopadzie ub.r. do 1,26 mln MWh w lutym br. W niektórych dniach lutego był wręcz zbliżony do maksymalnej przepustowości połączeń transgranicznych. W cieplejszym już marcu zmniejszył się, ale nadal pozostawał na wysokim poziomie ok. 25 tys. MWh na dobę i był znacząco większy niż jesienią 2025 r. Dzięki temu sytuacja poprawiła się na tyle, że 5 marca Ukraina wznowiła eksport elektroenergii do Mołdawii, a 21 marca na Węgry i do Rumunii, choć są to ilości niewielkie.
W miesiącach zimowych najważniejszym dostawcą prądu na Ukrainę były Węgry (w lutym przypadło na nie blisko 50% ukraińskiego importu), a także Rumunia (19%), Słowacja (18%) i Polska (13%). W tym czasie import pokrywał ok. 20% całości ukraińskiej konsumpcji energii elektrycznej.
Władze w Budapeszcie i Bratysławie próbowały wykorzystać tak dużą zależność Ukrainy i groziły wstrzymaniem eksportu energii elektrycznej, domagając się wznowienia dostaw rosyjskiej ropy południową nitką rurociągu Drużba, wstrzymanych pod koniec stycznia po rosyjskim ostrzale stacji pompującej w Brodach. Mimo to żadne realne ograniczenia w sprzedaży ze strony obu krajów nie nastąpiły. Jedynie Słowacja wypowiedziała umowę o udzielaniu pomocy awaryjnej Ukrainie[5], lecz zdaniem koncernu państwowego Ukrenerho będzie to miało ograniczone znaczenie dla stabilności systemu elektroenergetycznego, gdyż takie przypadki miały miejsce rzadko i chodziło wówczas o niewielkie wolumeny.
Obecna przepustowość połączeń importowych prądu na Ukrainę wynosi 2,45 GW, jednak w ciągu następnych dwóch lat Ministerstwo Energetyki planuje zwiększyć ją o 1,5 GW dzięki budowie nowych interkonektorów z Rumunią, Polską i Słowacją. W perspektywie długoterminowej planowane jest rozszerzenie o 5 GW.
(...)
Ogółem import benzyny i oleju napędowego w 2025 r. wyniósł 8,2 mln ton i w porównaniu z poprzednim rokiem wzrósł o 8,3%. Pod względem geograficznym Ukraina ma bardzo zdywersyfikowanych dostawców paliw, jednak główną rolę odgrywają produkty z rafinerii Orlenu w Polsce i na Litwie, na które przypadło w 2025 r. 28,2% całości ukraińskiego importu. W kontekście rynku paliw warto podkreślić, że groźby ze strony Słowacji i Węgier o wstrzymaniu dostaw na Ukrainę nie mają większego praktycznego znaczenia, gdyż nawet jeśli doszłoby do ich spełnienia, chodziłoby o stosunkowo niewielkie wolumeny, które łatwo byłoby zastąpić dostawami z innych kierunków.
Import paliw znacząco wzrósł w okresie zimowym – w grudniu ub.r. i styczniu br. miesięczne dostawy wynosiły blisko 1 mln ton, a w lutym, choć zmniejszyły się do 756 tys. ton, to i tak były wyższe o blisko 50% w porównaniu z analogicznym miesiącem poprzedniego roku. Wydaje się, że główną przyczyną tak dużego skoku importu w ostatnim kwartale były wyłączenia energii elektrycznej, które powodowały zwiększoną konsumpcję paliw zużywanych w agregatach prądotwórczych.
Rozpoczęty 28 lutego amerykańsko-izraelski atak na Iran spowodował wzrost cen surowców energetycznych na rynkach światowych. Największe podwyżki dotyczyły oleju napędowego, za który na ukraińskich stacjach benzynowych trzeba było zapłacić 25 marca o 35% więcej niż na początku tegoż miesiąca. Zwyżka nie ominęła także benzyny (14,3%) oraz gazu LPG (18,9%), najbardziej skoczyła jednak cena importowanego gazu ziemnego, bo od 1 marca aż o 49% – z 28 tys. do 42 tys. hrywien za 1 tys. m3.
(...)
Najistotniejszym negatywnym dla Ukrainy skutkiem wojny w Iranie będzie prawdopodobny deficyt rakiet PAC-3 do systemów obrony powietrznej Patriot. Ich produkcja jest bardzo ograniczona, a w ciągu pierwszych dwóch tygodni konfliktu na Bliskim Wschodzie zużyto ich więcej, niż zakłady są w stanie wyprodukować w ciągu roku (620). Ponadto pierwszeństwo w dostawach najprawdopodobniej będą miały amerykańskie siły zbrojne, które będą chciały uzupełnić zapasy. Tymczasem PAC-3, których od 2022 r. Ukraina otrzymała ok. 650, są jedynymi środkami zdolnymi strącać rosyjskie pociski balistyczne. W przypadku pozostałych rakiet i bezzałogowców ukraińska armia nauczyła się je (nie zawsze skutecznie) zestrzeliwać rozmaitymi metodami: od mobilnych grup z karabinami maszynowymi, poprzez drony przechwytujące, po lotnictwo myśliwskie.
osw.waw.pl