Pełne odejście od importu paliw z Rosji było procesem wieloletnim. Ważnym impulsem do jego przyspieszenia okazała się aneksja Krymu, po której udział Rosji w imporcie paliw stopniowo, ale wyraźnie, zaczął się obniżać. W 2015 r. spadł do 71,3 proc., w 2017 r. – do 61,9 proc., a w 2021 r. – do 55,2 proc.
Wybuch wojny spowodował gwałtowne zmiany w preferowanych dostawcach paliw, co wpisało się w dalszy plan uniezależniania polskiej gospodarki od importu paliw z Rosji. Dużą rolę odegrał tu działający od 2016 r. terminal LNG (na skroplony gaz ziemny), zaawansowana budowa gazociągu Baltic Pipe (łączącego Norwegię, Danię i Polskę) oraz zawarte już wieloletnie umowy na dostawy gazu i ropy z innych kierunków.
Wkrótce po rozpoczęciu agresji na Ukrainę import paliw stał się polem bitwy. Już w kwietniu 2022 r. Rosja wstrzymała dostawy gazu do Polski, pod pretekstem braku zgody na płatność w rublach za import surowca. W tym samym miesiącu Polska wprowadziła zakaz importu rosyjskiego węgla. Parę miesięcy później (w sierpniu) embargiem objęto także import ropy naftowej dostarczanej drogą morską. Z kolei w lutym 2023 r. Rosja zaprzestała eksportu ropy do Polski rurociągiem Przyjaźń. Formalną przyczyną było nieopłacenie tranzytu północną nitką ropociągu. Prawdziwym powodem wstrzymania eksportu ropy do Polski były europejskie sankcje za agresję na Ukrainę. Równolegle, pod wpływem tych sankcji, zakaz importu objął produkty naftowe, a w końcu 2024 r. embargo zostało rozszerzone na skroplony gaz petrochemiczny, czyli LPG (ang. Liquefied Petroleum Gas). Ostatnie dostawy LPG do Polski, o wartości niespełna 1 mln zł, zostały zarejestrowane w statystyce handlu zagranicznego w marcu 2025 r.
W wyniku tych działań znaczenie Rosji w imporcie paliw skokowo się zmniejszało. W 2022 r. udział Rosji zmalał do 25,3 proc., w 2023 r. – aż do 3,4 proc., w 2024 r. rosyjskie paliwa stanowiły już tylko 1,6 proc. dostaw, a w I połowie 2025 r. osiągnęły symboliczne 0,0 proc. Tym samym Polska całkowicie uniezależniła się od paliw z Rosji (w tym artykule są one definiowane, jako towary kategorii 3 klasyfikacji BEC z wyłączeniem energii elektrycznej), zatem ograniczanie dostaw surowców energetycznych nie może już służyć wywieraniu presji na Polskę przez wschodniego sąsiada, jak miało to miejsce choćby w 2021 r., kiedy Rosja manipulowała dostawami gazu. Innym aspektem było de facto wsparcie Rosji na początku wojny z Ukrainą poprzez wysokie wydatki na import paliw. W całym 2021 r. wartość importowanych paliw z Rosji wyniosła 57,7 mld zł, a rok później niewiele mniej, bo 56,4 mld zł.
Dywersyfikacja importu paliw, jaka dokonała się w czasie wojny prowadzonej na Ukrainie, miała bardzo szeroki wpływ na polską gospodarkę, ponieważ Rosja dominowała w imporcie wszystkich wymienionych produktów. Także tworzona przez dziesięciolecia infrastruktura była ukierunkowana głównie na dostawy z Rosji. Gaz oraz większość importu ropy były dostarczane rurociągami. Z kolei węgiel, produkty naftowe oraz LPG docierały do Polski przede wszystkim koleją. Dywersyfikacja spowodowała też duże zmiany w sposobie dostaw paliw. Obecnie zdecydowana ich większość dociera do Polski drogą morską, co wiązało się z silnym wzrostem pracy ładunkowej polskich portów – zwłaszcza Naftoportu w Gdańsku. W I połowie 2025 r. do Naftoportu przypływało średnio ponad 40 tankowców w miesiącu, podczas gdy w 2022 r. było to 27 statków.
Trzeba także podkreślić, że zmiana struktury importu nastąpiła w okresie globalnego kryzysu energetycznego. Najpierw niedobory energii na świecie były wypadkową silnego globalnego ożywienia gospodarczego w 2021 r., po recesji związanej z pandemią COVID-19, a następnie zostały spotęgowane przez wojnę w Ukrainie. Mimo tych wszystkich okoliczności ciągłość dostaw paliw do Polski została utrzymana.
Obecna struktura importu paliw do Polski jest zdecydowanie bardziej zróżnicowana niż przed rozpoczęciem rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie. Biorąc pod uwagę wartość, najważniejszym dostawcą jest Arabia Saudyjska, na którą przypada 20 proc. importowanych paliw. Arabia Saudyjska jest głównym eksporterem ropy naftowej. Ważne miejsce w strukturze dostaw zajmują także Stany Zjednoczone (15 proc.) i Norwegia (14 proc.). USA są kluczowym dostawcą gazu ziemnego, a ponadto dostarczają do naszego kraju ropę naftową i jej produkty, LPG oraz węgiel. W I połowie 2025 r. paliwa stanowiły 23 proc. importu ogółem ze Stanów Zjednoczonych. Z kolei Norwegia jest strategicznym dostawcą ropy naftowej i gazu ziemnego. Ważną rolę odgrywają także dostawy paliw z Danii oraz Niemiec (po 10 proc. w całości importu paliw). Dania to ważny partner w imporcie gazu ziemnego, a Niemcy są największym dostawcą produktów naftowych.
W I połowie 2021 r. import ropy naftowej z Rosji osiągnął poziom 6,2 mln ton, co stanowiło 60 proc. całości dostaw tego surowca. Był to już okres, kiedy następowało stopniowe zmniejszanie się importu z Rosji. W tym czasie na znaczeniu zyskały dostawy z Arabii Saudyjskiej. Regularnie dostawy ropy z tego kraju pojawiały się w gdańskim Naftoporcie od 2018 r., a we wspomnianym okresie saudyjska ropa zajmowała już 18 proc. wszystkich dostaw. Relatywnie duże znaczenie miał wówczas także import tego surowca z Kazachstanu (9 proc.) oraz Nigerii (7 proc.). W pierwszym okresie dywersyfikacji importu ropy, to właśnie dostawy z Kazachstanu odgrywały istotną rolę. Parametry kazachskiej ropy były zbliżone do rosyjskiej i jej import (była dostarczana do Polski z rosyjskiego terminalu Ust-Ługa, znajdującego się blisko granicy z Estonią) był stosunkowo łatwy. Jednak po wybuchu wojny w Ukrainie import kazachskiej ropy gwałtownie się zmniejszył. Z kolei pierwsza historyczna dostawa wysokiej jakości ropy z Nigerii miała miejsce w sierpniu 2016 r. Jednak dopiero od 2019 r. ładunki z tego kraju zaczęły pojawiać się częściej. W I połowie 2021 r. odnotowano niewielkie dostawy ropy z Norwegii, Iraku oraz Wielkiej Brytanii.
Rosja pozostawała najważniejszym dostawcą ropy do Polski do października 2022 r. Przy czym w sierpniu tegoż roku zakończyły się dostawy drogą morską, a już w lutym 2023 r. został wstrzymany import rurociągiem Przyjaźń. Mimo zmiany kierunków importu, ciągłość dostaw ropy do polskich rafinerii została zachowana.
W okresie styczeń–czerwiec 2025 r. sprowadzono do Polski 12 mln ton ropy (wobec 10,3 mln ton w I połowie 2021 r.). Dostawy te zrealizowano z ośmiu krajów i z czterech kontynentów. Pozycję najważniejszego eksportera ropy do Polski przejęła Arabia Saudyjska, skąd sprowadzono 5,6 mln ton tego surowca, tj. 46 proc. wszystkich dostaw. W końcu 2024 r. udział Arabii Saudyjskiej osiągnął nawet 60 proc. Dostawy saudyjskiej ropy trafiają do Polski za pośrednictwem rurociągu Sumed (który łączy Zatokę Sueską z Morzem Śródziemnym) i terminalu naftowego Sidi Kerir w Egipcie, skąd trafiają do gdańskiego Naftoportu. Dostawy gwarantuje wieloletnia umowa z Saudi Aramco. Drugim kluczowym dostawcą jest obecnie Norwegia. W I połowie 2025 r. z norweskich pól naftowych na Morzu Północnym pochodziło 29 proc. importowanej ropy. Dostawy z pozostałych krajów miały charakter doraźny. Trzecim dostawcą ropy do Polski była Gujana, skąd sprowadzono 700 tys. ton ropy (6,2 proc.). Pierwsza dostawa z tego niewielkiego kraju Ameryki Południowej pojawiła się w Naftoporcie w październiku 2022 r. i od tego czasu tankowce z gujańską ropą pojawiają się coraz częściej. W 2023 r. odebrano dwie dostawy z tego kraju, w 2024 r. – pięć, a od stycznia do czerwca 2025 r. – sześć. Wzrost importu ropy z Gujany jest związany z dużym wzrostem produkcji w tym kraju, który odgrywa coraz większą rolę na rynku ropy naftowej. Nieco mniejsze dostawy przybyły z Wielkiej Brytanii, Nigerii i Stanów Zjednoczonych. Pojedyncze dostawy zrealizowano z Algierii oraz Brazylii. Import z Algierii został wznowiony po piętnastu latach. W czerwcu 2025 r. odebrano pierwszy ładunek brazylijskiej ropy.
W krajach Unii najważniejszym dostawcą ropy po rosyjskiej agresji na Ukrainę stały się Stany Zjednoczone. Dla wielu krajów istotne znaczenie ma także surowiec z Kazachstanu. Z kolei Polska jest największym w UE i piątym na świecie importerem ropy saudyjskiej. Na Polskę przypadało 4,6 proc. eksportu saudyjskiej ropy.
Dominacja Rosji w imporcie gazu ziemnego była jeszcze większa niż w przypadku ropy naftowej. Według danych PGNiG w 2016 r. z kierunku wschodniego, jak określano bezpośredni import z Rosji, pochodziło 89 proc. dostaw tego surowca. We wspomnianym roku rozpoczął jednak działalność terminal LNG w Świnoujściu, za pośrednictwem którego do Polski trafił blisko 1 mld m3 gazu. Tak więc i w tym segmencie rynku paliwowego były już prowadzone działania na rzecz dywersyfikacji dostaw. Dywersyfikacja dostaw gazu była kluczowym elementem polskiej polityki energetycznej, który miał na celu zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego państwa i uniezależnienie się od Rosji, jednego dominującego dostawcy. Całkiem niedawna historia pokazała, że Rosja wykorzystywała dostawy gazu jako narzędzie do wywierania nacisków politycznych. Polityka ta opierała się przede wszystkim na dwóch projektach – terminalu LNG w Świnoujściu oraz gazociągu Baltic Pipe.
W I połowie 2021 r. do Polski sprowadzono 8,3 mld m3 gazu, z czego 58 proc. pochodziło z kierunku wschodniego. Z kolei import LNG w tym czasie osiągnął poziom 2,0 mld m3, co stanowiło 25 proc. importu tego paliwa. Gazoport w Świnoujściu odebrał wówczas 18 ładunków skroplonego gazu, w tym dziesięć z Kataru i osiem ze Stanów Zjednoczonych. Pozostałą część stanowił import z kierunku zachodniego i południowego. W tym czasie zaawansowana była już budowa gazociągu Baltic Pipe.
W końcu kwietnia 2022 r. Gazprom zaprzestał dostaw gazu do Polski. Początkowo ich utrzymanie było możliwe dzięki zwiększeniu przesyłu z Niemiec tzw. rewersem gazociągu jamalskiego (jego nitką w odwrotnym kierunku). Jednocześnie realizowano zamówienia na LNG na rynku spotowym, aby zwiększyć dostawy gazu skroplonego ponad wielkości wynikające z umów długoterminowych. Sytuacja w imporcie gazu ustabilizowała się po uruchomieniu gazociągu bałtyckiego pod koniec 2022 r.
Zanim jeszcze rozpoczęły się dostawy gazociągiem Baltic Pipe, dostarczającym gaz ziemny z Danii i Norwegii, zostały uruchomione połączenia infrastrukturalne między Polską i Litwą oraz Słowacją. Interkonektor na granicy z Litwą umożliwia od maja 2022 r. przesył gazu z terminalu LNG w Kłajpedzie. Orlen może do 2032 r. importować stamtąd ponad 500 mln m3 gazu ziemnego rocznie. Po regazyfikacji (zamianie skroplonego gazu ziemnego LNG do postaci lotnej) gaz jest przesyłany rurociągiem do Polski. Od maja 2022 r. do czerwca 2025 r. w ten sposób sprowadzono z Litwy 950 mln m3 gazu. Z kolei analogiczne połączenie z siecią słowacką, uruchomione w październiku 2022 r., pozwala na dostęp do źródeł gazu zlokalizowanych w krajach Europy Południowej, Afryki Północnej oraz Kaukazu.
Według danych Eurostatu w I półroczu 2025 r. do Polski sprowadzono 8,0 mld m3 gazu. Gazociąg Baltic Pipe odpowiadał w tym okresie za import 3,6 mld m3 gazu z Danii i Norwegii. Głównym źródłem zaopatrzenia Polski w gaz był terminal LNG, który przyjął w tym czasie 40 dostaw o łącznej wielkości 4,1 mld m3 (na co złożyły się 33 dostawy z USA i siedem z Kataru). Silny wzrost dostaw gazu skroplonego był możliwy w wyniku rozbudowy gazoportu, zakończonej w grudniu 2024 r. Dzięki budowie trzeciego, większego, zbiornika oraz drugiego stanowiska do cumowania moce regazyfikacyjne terminalu wzrosły z 6,2 do 8,3 mld m3 rocznie. W efekcie od początku 2025 r. możliwy jest już odbiór ośmiu dostaw w miesiącu. Strategiczna rola terminalu LNG w Świnoujściu w dywersyfikacji dostaw paliw i zwiększeniu bezpieczeństwa energetycznego Polski jest więc nie do przecenienia.
Import LNG jest zdominowany przez dostawy z USA i Kataru. Od czasu rozpoczęcia wojny w Ukrainie do połowy 2025 r. trzykrotnie odebrano dostawy z Norwegii oraz Trynidadu i Tobago, dwie z Nigerii i Egiptu oraz jedną z Gwinei Równikowej. Część dostaw gazu pochodząca z USA, po regazyfikacji, poprzez polski system przesyłowy trafia do Ukrainy – w I połowie 2025 r. było to 525 mln m3.
(...)
Z dostaw rosyjskiej ropy nadal korzystają Słowacja i Węgry, natomiast w Czechach jej import zakończył się w kwietniu 2025 r. Komisja Europejska planuje wprowadzić cła, które byłyby dla Słowacji i Węgier jasnym sygnałem do znalezienia alternatywnych źródeł dostaw.
W I połowie 2025 r. Słowacja sprowadziła 2,7 mln ton rosyjskiej ropy, a Węgry blisko 2,6 mln ton. W obu przypadkach Rosja była dominującym dostawcą tego surowca. Jej udział w imporcie Słowacji wyniósł 92 proc. (wobec 97 proc. w I połowie 2021 r.), a w imporcie Węgier – 93 proc. (wobec 54 proc.). Tak więc na Węgrzech po rosyjskiej agresji na Ukrainę nastąpił wyraźny wzrost znaczenia dostaw z Rosji.
obserwatorfinansowy.pl