piątek, 15 maja 2026



Nie zobowiązałem się do niczego w sprawie Tajwanu; przywódca ChRL Xi Jinping pytał mnie, czy będę bronić wyspy, nie chcę o tym rozmawiać - powiedział w piątek prezydent USA Donald Trump w drodze powrotnej po zakończeniu wizyty w Chinach. Dodał też, że nie zdecydował, co zrobi w sprawie sprzedaży broni Tajwanowi.

Pytany przez dziennikarzy na pokładzie Air Force One, czy będzie bronić Tajwanu w razie chińskiej inwazji, Trump odparł, że nie chce odpowiadać.

- Jest tylko jedna osoba, która to wie. Wiecie kim ona jest? To ja, jestem jedyną osobą. Prezydent Xi zadał to pytanie dzisiaj. Powiedziałem, że nie rozmawiam o tym - oświadczył prezydent USA.

- On (Xi) nie chce widzieć ruchu w kierunku niepodległości. Mówi: "Słuchajcie, wiecie, mieliśmy to przez tysiące lat" (...), jeśli chodzi o Tajwan, on jest bardzo zdecydowany. Nie poczyniłem żadnego zobowiązania w tę czy w drugą stronę - powiedział Trump, pytany o rozmowy z Xi na temat wyspy.

Dopytywany o to, czy zdecydował się odblokować wstrzymaną rekordową sprzedaż broni dla Tajwanu, dał do zrozumienia, że nie podjął decyzji. - Podejmę decyzję przy najbliższej okazji (...) muszę porozmawiać z osobą, która teraz, wiecie, która rządzi Tajwanem - powiedział.

Kiedy dziennikarz "New York Timesa" przypomniał, że w 1982 r. USA zobowiązały się wobec Tajwanu, że nie będą konsultować sprzedaży broni dla tego kraju z Chinami, Trump odpowiedział, że 1982 r. był dawno temu.

- Omówiliśmy sprzedaż broni na Tajwan, cała sprawa ze sprzedażą broni była szczegółowo omówiona. Będę podejmował decyzje, ale wiecie, myślę, że ostatnią rzeczą, jakiej teraz potrzebujemy, jest wojna, która toczy się 9500 mil stąd - powiedział prezydent.

PAP


Kiedy prezydent Xi bardzo elegancko nazwał Stany Zjednoczone być może krajem w stanie upadku, miał na myśli ogromne szkody, jakie ponieśliśmy w ciągu czterech lat rządów Joe Bidena i jego administracji, i pod tym względem miał 100% racji. Nasz kraj niewyobrażalnie ucierpiał z powodu otwartych granic, wysokich podatków, osób transpłciowych dostępnych dla wszystkich, mężczyzn w kobiecych sportach, równości szans i integracji, fatalnych umów handlowych, szerzącej się przestępczości i wielu innych rzeczy!

Prezydent Xi nie miał na myśli niesamowitego wzrostu, jaki Stany Zjednoczone zademonstrowały światu w ciągu 16 spektakularnych miesięcy administracji Trumpa, na które składają się rekordowe rynki akcji i programy emerytalne 401(k), zwycięstwo militarne i rozwijające się stosunki w Wenezueli, militarne zdziesiątkowanie Iranu (ciąg dalszy nastąpi!) – najsilniejsza armia na świecie, ponownie potęga gospodarcza, z rekordowymi 18 bilionami dolarów zainwestowanymi w Stany Zjednoczone przez innych, najlepszy rynek pracy w USA w historii, z większą liczbą osób pracujących w Stanach Zjednoczonych niż kiedykolwiek wcześniej, zakończenie niszczącego kraj DEI i tak wielu innych rzeczy, których nie sposób wymienić. W rzeczywistości prezydent Xi pogratulował mi tak wielu ogromnych sukcesów w tak krótkim czasie.

Dwa lata temu byliśmy w istocie narodem w kryzysie. W tej kwestii całkowicie zgadzam się z prezydentem Xi! Ale teraz Stany Zjednoczone są najgorętszym narodem na świecie i mam nadzieję, że nasze relacje z Chinami będą silniejsze i lepsze niż kiedykolwiek wcześniej!

truthsocial.com/@realDonaldTrump


Rozłożymy na części co powiedział Xi Jinping do Trumpa: "przyspiesza ewolucja zmian niewidzianych od stu lat, sytuacja międzynarodowa staje się coraz bardziej złożona i burzliwa, a pytanie brzmi: czy Chiny i Stany Zjednoczone zdołają uniknąć pułapki Tukidydesa?"

Te "zmiany nie widziane od stu lat" (百年变局) to niezwykle ważny chiński koncept, używany często przez Xi Jinpinga. Oznacza proces upadku Zachodu i USA, globalnej transformacji, która jest bardzo burzliwa. Dla Chińczyków - głównie z powodu agresywnego "miotania się" upadającego hegemona. Tego oczywiście chiński lider nie wypowie wprost, ale to znaczenie tkwi tam wyraźnie. 

"Pułapka Tukidydesa" to znany koncept, mówiący o wojnie między wschodzącym mocarstwem, a dotychczasowym hegemonem. Jej główny propagator, Graham Allison, jest z resztą osobiście przyjmowany przez liderów Komunistycznej Partii Chin. 

Jeśli więc przetłumaczyć słowa Xi z "chińskiego na nasze", powiedział on nie mniej, nie więcej niż: być może Ameryka powinna zaakceptować nieuchronny proces wzrostu Chin i upadku USA, w ten sposób unikając wojny.

Takie słowa, zawoalowanym językiem, prosto do prezydenta USA, w Wielkiej Hali Ludowej. Dość kunsztowne. Ale i wyrażające poczucie wielkiej siły i pewności siebie Pekinu.

x.com/J_Jakobowski