środa, 22 kwietnia 2026



Center for Strategic and International Studies wyliczył, że siły USA zużyły co najmniej połowę pocisków THAAD przeznaczonych do przechwytywania rakiet balistycznych oraz niemal połowę rakiet do systemów Patriot. Z analizy wynika też, że armia USA wykorzystała co najmniej 45 proc. nowych pocisków balistycznych Precision Strike Missiles (PrSM) odpalanych z systemu HIMARS oraz 30 proc. rakiet manewrujących Tomahawk. Według ekspertów CSIS w około 20 proc. uszczuplono też zapasy pocisków SM-3 i SM-6 używanych w systemie Aegis, a także rakiet powietrze-ziemia JASSM.

Jak podała CNN, powołując się na źródło bliskie sprawie, ustalenia CSIS w dużej mierze pokrywają się z niejawnymi analizami Pentagonu. Autorzy raportu oceniają, że choć armia USA nadal ma wystarczające zapasy, by wznowić bombardowanie Iranu, jeśli zajdzie taka potrzeba, to uszczuplony arsenał nie wystarczyłby na konfrontację z równorzędnym przeciwnikiem, takim jak Chiny.

- Wysokie wydatki na amunicję stworzyły okno zwiększonej podatności na ataki w zachodnim Pacyfiku - powiedział CNN Mark Cancian, emerytowany pułkownik Korpusu Piechoty Morskiej USA i jeden z autorów raportu CSIS. Dodał, że uzupełnienie tych zapasów zajmie od roku do czterech lat, a ich dalsza rozbudowa do potrzebnego poziomu potrwa jeszcze dłużej.

PAP


Irański proces decyzyjny pozostaje fragmentaryczny i pogrążony w chaosie, co wyjaśnia niezdolność Iranu do sformułowania i przekazania spójnego stanowiska negocjacyjnego. ISW-CTP oceniła wcześniej 15 kwietnia, że Stany Zjednoczone prowadzą negocjacje z podzielonym komitetem twardogłowych i pragmatyków, któremu brakuje spójnego i jednolitego stanowiska. Ten wewnątrzreżimowy podział był kontynuowany w ostatnich dniach, ponieważ wyżsi rangą urzędnicy irańscy publicznie rozeszli się w sprawie negocjacji. Niektóre doniesienia wskazują, że kluczowym podmiotom, w tym przewodniczącemu parlamentu Mohammadowi Bagherowi Ghalibafowi i ministrowi spraw zagranicznych Abbasowi Araghchi, brakuje uprawnień do reprezentowania stanowiska reżimu. Irańscy urzędnicy nie podjęli w ostatnich dniach jednolitej decyzji co do tego, czy powrócić do negocjacji, a konkurencyjne ośrodki władzy reżimu wydają się blokować konsensus w zasadniczych kwestiach. Rzecznik irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Esmaeil Baghaei powiedział 21 kwietnia BBC, że Iran nie podjął żadnej decyzji “w sprawie wysłania delegacji do Islamabadu i powiedział, że urzędnicy w dalszym ciągu omawiają warunki powrotu do negocjacji. CNN poinformowało 22 kwietnia, że urzędnicy amerykańscy uważają, że wewnątrzreżimowe frakcje uniemożliwiły reakcję na amerykańską listę ”zawierającą szerokie punkty”. Nieokreślony urzędnik amerykański powiedział 22 kwietnia Axios, że pomiędzy zespołem negocjacyjnym a wojskiem doszło do absolutnego złamania i ocenił, że żadna ze stron nie ma dostępu do najwyższego przywódcy. Axios dodał, że kierownictwo IRGC odrzuciło wiele z tego, co irańscy negocjatorzy omawiali ze Stanami Zjednoczonymi po pierwszej rundzie rozmów, co wskazuje, że zespołowi negocjacyjnemu brakowało uprawnień do reprezentowania stanowiska reżimu.

Formalne mechanizmy podejmowania decyzji i koordynacji reżimu również nie funkcjonują skutecznie, zamiast tego wzmacniają fragmentację. Nieokreślony urzędnik amerykański powiedział 22 kwietnia Axios, że sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu (SNSC) Mohammad Bagher Zolghadr nie koordynuje skutecznie działań IRGC, przywódców cywilnych i najwyższego przywódcy, co sugeruje, że nakładające się władze i spory frakcyjne opóźniają irańskie decyzje - tworzenie i uniemożliwianie reżimowi przedstawienia jednolitego stanowiska negocjacyjnego. Według doniesień Vahidi wywierał presję na prezydenta Masouda Pezeshkiana, aby mianował Zolghadra, co mogło zwiększyć wyzwania stojące przed Zolghadrem w wypełnianiu jego obowiązków jako kluczowego koordynatora między Vahidim a innymi przywódcami. SNSC jest formalnie odpowiedzialna za dostosowanie procesu decyzyjnego w zakresie bezpieczeństwa narodowego i polityki zagranicznej w całym systemie irańskim oraz za generowanie konsensusu wśród kluczowych zainteresowanych stron reżimu, w tym przywódców cywilnych i dowódców wojskowych. Widoczna niezdolność SNSC do wypracowania jednolitego stanowiska negocjacyjnego lub koordynacji między konkurującymi podmiotami sugeruje, że główny mechanizm decyzyjny reżimu nie funkcjonuje skutecznie.

Urzędnicy amerykańscy zwiększają jednak presję na Iran, aby przedstawił jednolitą reakcję. Nieokreśleni urzędnicy amerykańscy powiedzieli Axios 22 kwietnia, że prezydent USA Donald Trump daje Iranowi ograniczone kilka dni na przedstawienie spójnej kontroferty przed ponownym rozważeniem działań wojskowych. Według Associated Press pakistańscy urzędnicy i pośrednicy jednocześnie pracowali nad utrzymaniem rozmów “przy życiu” i próbowali uzyskać odpowiedź ze strony Iranu. Jednakże irańscy urzędnicy w dalszym ciągu postrzegali działania USA, zwłaszcza blokadę morską, jako główną przeszkodę w negocjacjach. Wysokie rangą osobistości z Iranu, w tym prezydent Masoud Pezeshkian, podkreślili, że “naruszenie zobowiązań, środki blokujące i groźby uniemożliwiają prawdziwe negocjacje”. Doradca Ghalibafa oświadczył 22 kwietnia, że przedłużenie zawieszenia broni ”nie ma żadnego znaczenia” i wezwał do militarnej reakcji na blokadę USA.

understandingwar.org


Podczas rozmowy powrócił temat tego, jak z energetyką jądrową pożegnali się Niemcy. Andrzej Domański przypomniał, że protestował przed zamykaniem elektrowni jądrowych w Niemczech "dawno, dawno temu, zanim to było modne".

– Nie mam cienia wątpliwości, że to był błąd gospodarczy i geopolityczny. To, że Niemcy tak uzależnili się od gazu, ośmieliło Putina – powiedział.

– Energia, ropa, gaz to zawsze są elementy ewentualnego szantażu – oznajmił.

W kontekście wyzwań na styku gospodarki i klimatu oraz aktualnej polityki Brukseli w tym zakresie, Domański podkreślił, że uznaje istnienie kryzysu klimatycznego, ale wyraźnie dał do zrozumienia, że przez decyzje mające na celu ochronę klimatu nie mogą cierpieć przemysł i konkurencyjność UE.

– Nie widzę żadnej korzyści dla klimatu z tego, że przenosimy fabrykę z Polski, Niemiec czy Francji do państw azjatyckich. A niestety, przeregulowanie i zbyt restrykcyjne normy sprawiają, że tracimy miejsca pracy, konkurencyjność gospodarki. To jest coś, co zaczęło docierać do urzędników w Brukseli – powiedział.

wnp.pl


22 kwietnia Ministerstwo Obrony RFN opublikowało skróconą publiczną wersję dwóch niejawnych dokumentów – Strategii militarnej oraz Profilu zdolności Bundeswehry. Pierwszy dokument definiuje środowisko bezpieczeństwa Niemiec, charakter współczesnych konfliktów oraz cele i priorytety Bundeswehry, drugi wyznacza cele w zakresie rozwoju zdolności wojskowych.

Dokumenty te zostały opracowane po raz pierwszy w historii zjednoczonych Niemiec – do tej pory publiczną strategią zawierającą wytyczne dotyczące planowania rozwoju i modernizacji Bundeswehry była Koncepcja Bundeswehry (ostatnia z 2018 r.). Niejawne Strategia i Profil zdolności są pochodną przede wszystkim procesu planowania obronnego NATO i znaczącego rozszerzenia w 2025 r. na szczycie w Hadze celów zdolnościowych dla europejskich sojuszników (w tym Niemiec), czemu towarzyszyło zobowiązanie do wydawania 3,5% PKB na obronność oraz 1,5% na przedsięwzięcia okołoobronne. W RFN przełożyło się to na zasadnicze zwiększenie obecnych i planowanych wydatków na obronność poprzez ich wyjęcie z tzw. hamulca długu (86 mld euro w 2025 r., planowane 108 mld euro w 2026 r., 120 mld euro w 2027 r., 136 mld euro w 2028 r., 152 mld euro w 2029 r.), przyspieszenie procesu modernizacji Bundeswehry, reformę służby wojskowej oraz rezerwy.

Strategia militarna i Profil zdolności stawiają przed Bundeswehrą wysokie ambicje rozwijania najsilniejszej konwencjonalnej armii w Europie. Znaczące zmiany, jeśli chodzi o zwiększenie jej liczebności i zdolności, mają jednak nastąpić dopiero po 2029 r., czyli po kolejnych wyborach parlamentarnych. Z jednej strony jest to zrozumiałe, biorąc pod uwagę ograniczoną możliwość wprowadzania skokowych zmian zarówno w zakresie werbunku żołnierzy, jak i zakupu oraz wdrażania nowego uzbrojenia i sprzętu wojskowego. Ciężar realizacji ambitnych zamierzeń i ich finansowanie przechodzi jednak na kolejne rządy. Tradycyjnie piętą achillesową reformy i modernizacji Bundeswehry są jej nadmierna biurokracja utrudniająca wprowadzanie szybkich zmian, niska atrakcyjność służby w siłach zbrojnych oraz przeciągające się terminy realizacji zamówień w niemieckim przemyśle zbrojeniowym, którego zwiększanie zdolności produkcyjnych dopiero następuje.

Komentarz
  • Strategia militarna definiuje Rosję jako największe bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa RFN i obszaru euroatlantyckiego. (...)
  • Niemiecki MON wyciągnął wnioski z wojny na Ukrainie co do charakteru przyszłych działań wojennych. Widzi przyszły konflikt zbrojny jako rozmywający granice pomiędzy działaniami wojskowymi przeciwko siłom zbrojnym i ludnością cywilną czy między bezpieczeństwem zewnętrznym i wewnętrznym. Wojnę przyszłości mają charakteryzować transparencja działań militarnych, rażenie celów na dalekie odległości, autonomizacja i automatyzacja pola walki oraz przewaga tańszych rozwiązań ilościowych nad droższymi jakościowymi. Odpowiedzią na to ma być według Niemiec całościowa obrona, polegająca na wzroście społecznej odporności i współpracy cywilno-wojskowej, stała adaptacja i innowacje, przewaga informacyjna i rozpoznawcza, zdolności do operacji wielodomenowych, do rażenia celów na dalekie odległości przy wzmocnieniu własnej obrony powietrznej, zwiększenie tempa operacyjnego oraz miks wysokich technologii i tańszych rozwiązań masowych.
  • Wobec reorientacji Waszyngtonu na Indo-Pacyfik Niemcy widzą konieczność przejęcia wraz z innymi sojusznikami większej odpowiedzialności za obronę i odstraszanie w NATO i podkreślają swoją strategiczną rolę w wymiarze konwencjonalnym. (...)
  • Profil zdolności Bundeswehry powtarza narrację rządu Merza o budowie najsilniejszej konwencjonalnej armii w Europie – proces ten ma przebiegać w trzech etapach. Do 2029 r. planowane jest jak najszybsze zwiększenie zdolności odstraszania i obrony przy wykorzystaniu dostępnych zasobów. Między 2029 a około 2035 r. projektowane jest znaczące zwiększenie zdolności, co wiązać się będzie z wdrażaniem zamawianego obecnie uzbrojenia i sprzętu wojskowego. Ma to pozwolić na objęcie europejskiej roli przywódczej w Sojuszu. Pomiędzy 2035 a około 2039 r. Bundeswehra ma się stać technologicznie najsilniejszą konwencjonalną armią w Europie. Osiągnięcie tego celu zależy jednak od podtrzymania tempa wzrostu wydatków obronnych po kolejnych wyborach parlamentarnych w 2029 r.
  • (...)
  • Niemiecki resort obrony chce stopniowo zwiększać liczebność Bundeswehry do 260 tys. żołnierzy w 2035 r. z 200-tysięczną rezerwą, lecz do 2029 r. zmiany będą niewielkie. (...)
osw.waw.pl






Torpeda "wbiła się w sam środek maszynowni" — prezydent USA Donald Trump ogłosił tę wiadomość jako wielki sukces. Amerykańska marynarka wojenna przejęła statek towarowy pływający pod irańską banderą po tym, jak wysadziła jego maszynownię, gdy próbował przełamać blokadę cieśniny Ormuz. Niszczyciel USS Spruance przechwycił irański tankowiec Touska w Zatoce Omańskiej i zatrzymał go po tym, jak ten odmówił zastosowania się do wezwań do zatrzymania się, o czym poinformował sam prezydent w niedzielę wieczorem na Truth Social.

Ostatnia eskalacja w cieśninie Ormuz pokazuje, jak kruche jest uzgodnione zawieszenie broni w wojnie z Iranem i jak niestabilne pozostają rynki. Cena ropy w USA poszybowała w poniedziałek do 96 dol. (345 zł) za baryłkę po tym, jak rozeszła się wiadomość o ostrzelaniu (tankowca). Zaledwie kilka dni wcześniej dało się zauważyć chwilowe złagodzenie napięć. W środę, po ogłoszeniu przedłużenia dwutygodniowego rozejmu przez prezydenta Donalda Trumpa, znów są obserwowane spadki.

Niezależnie od tego, czy i jak wojna będzie się teraz toczyć, według prognozy Grupy Bankowej Australii i Nowej Zelandii (ANZ) ożywienie podaży do połowy 2026 r. będzie prawdopodobnie przebiegało powoli, niekompletnie i nierównomiernie. 

— Iran zdał sobie sprawę ze swojej siły i będzie ją nadal wykorzystywał — mówi Cyrus de la Rubia, główny ekonomista w Hamburg Commercial Bank (HCOB), w rozmowie z WELT-em. Nawet gdyby w najbliższym czasie osiągnięto "nie do końca dopracowane porozumienie" (we wtorek, kilka godzin przed wygaśnięciem dwutygodniowego zawieszenia broni prezydent Donald Trump obwieścił, że przedłuża je na nieokreślony czas, podobnie jak amerykańską blokadę cieśniny Ormuz. Nie wiadomo też, kiedy odbędzie się kolejna runda negocjacji zaplanowana pierwotnie na środę 22 kwietnia w Pakistanie), należy raczej spodziewać się "częściowego otwarcia" cieśniny Ormuz, a nie ruchu handlowego na poziomie sprzed kryzysu, "ponieważ wiele zakładów i rafinerii zostało uszkodzonych i zniszczonych" — twierdzi de la Rubia.

Prace naprawcze mogą trwać miesiące lub lata. — Nie zobaczymy tak szybko poziomu cen wynoszącego 65 dol. (233 zł) za baryłkę, jaki był przed wojną — mówi ekonomista. (...)

Dotychczasowe działania dyplomatyczne obu stron mające na celu zawarcie porozumienia pokojowego zakończyły się niepowodzeniem. Tymczasem w Białym Domu urzędnicy klepią się po plecach z uznaniem za "zdecydowaną blokadę morską USA", która jest "majstersztykiem amerykańskiego przywództwa" prezydenta Trumpa. W oficjalnym komunikacie prasowym napisano, że prezydent "zademonstrował taką siłę i potęgę, jakiej świat jeszcze nigdy nie widział".

(...)

W komunikacie Białego Domu czytamy konkretnie: "Do wczoraj 167 tankowców z ropą naftową podało jako cel USA, w tym 103 puste statki, które były w drodze do amerykańskich portów, aby tam załadować amerykańską ropę". Prawie połowa z nich może przewieźć około dwóch milionów baryłek. "Wiele z nich niedawno rozładowało się gdzie indziej i teraz kieruje się do Zatoki Meksykańskiej — w tym 20 pustych tankowców pod banderą europejską i 20 pod banderą azjatycką" — pisze Biały Dom.

A popyt na dużą skalę wydaje się zapewniony w dłuższej perspektywie. Obecnie produkcja ropy naftowej osiąga nowy rekord, wynoszący 13 mln 600 tys. baryłek na dobę. Również w przypadku gazu ziemnego Amerykanom idzie świetnie. Administracja Trumpa mówi o rekordowej wartości 118 mld 500 mln stóp sześc. dziennie (3 mld 355 mln m sześc.).

W 2027 r. też zostaną osiągnięte nowe rekordowe poziomy, co nie jest zaskoczeniem, biorąc pod uwagę konsekwentną realizację motta Trumpa, który na początku swojej kadencji ogłosił "Drill Baby, Drill" (ang. wierć, kochanie wierć). W 2025 r. w USA wydano prawie 6000 nowych zezwoleń na odwierty w celu wydobycia ropy, gazu i węgla, co stanowi wzrost o 55 proc. w porównaniu z ostatnim rokiem urzędowania Joego Bidena.

"Obecnie Stany Zjednoczone produkują więcej ropy niż Arabia Saudyjska i Rosja łącznie oraz więcej gazu ziemnego niż Rosja, Iran i Chiny łącznie" — głosi radosna wiadomość z Waszyngtonu. W ten sposób rola "niekwestionowanego światowego lidera energetycznego" zostanie jeszcze bardziej ugruntowana.

onet.pl\Die Welt


Trudniejsza jest sytuacja irańskiej gospodarki. Według najnowszego raportu Banku Światowego konflikt doprowadził już do recesji na poziomie 2,7 proc. Przy stopie inflacji przekraczającej 62 proc. import stał się niezwykle kosztowny, a Iran jest od niego uzależniony, jeśli chodzi o zapewnienie zaopatrzenia w żywność.

W związku z tym, że w wyniku sankcji rząd nie ma dostępu do części swoich zagranicznych aktywów, zapewnienie zaopatrzenia ludności może stać się jeszcze bardziej skomplikowane.

(...)

Jednak konsekwencje spowodowanego przez Teheran wstrzymania handlu ropą naftową mocno uderzają także w irańską gospodarkę. W rezultacie reżim nie może wywieźć nawet 2 mln baryłek dziennie. Magazyny na wyspie Chark, gdzie ładuje się ok. 90 proc. wysyłanej z Iranu ropy, muszą być na bieżąco rozładowywane, aby uniknąć uszkodzenia instalacji. Najwyraźniej właśnie dlatego irańska ropa jest obecnie pompowana na tankowce zakotwiczone na Chark, jak pokazuje analiza zdjęć satelitarnych przeprowadzona przez "Washington Post".

Jednak dopóki tankowce nie przedrą się przez blokadę USA i nie będą mogły dostarczyć ropy do klientów, na przykład w Indiach czy Chinach, kosztowny problem Iranu pozostaje jedynie odłożony w czasie. W końcu ostatni irański tankowiec też się zapełni. Ale to może jeszcze trochę potrwać.

Według danych organizacji pozarządowej United Against Nuclear Iran irańska flota tankowców ma łączną pojemność 350 mln baryłek. Nie jest jednak jasne, ile z tych tankowców może obecnie zacumować na wyspie Chark, a ile znajduje się poza linią amerykańskiej blokady.

onet.pl\Die Welt