Torpeda "wbiła się w sam środek maszynowni" — prezydent USA Donald Trump ogłosił tę wiadomość jako wielki sukces. Amerykańska marynarka wojenna przejęła statek towarowy pływający pod irańską banderą po tym, jak wysadziła jego maszynownię, gdy próbował przełamać blokadę cieśniny Ormuz. Niszczyciel USS Spruance przechwycił irański tankowiec Touska w Zatoce Omańskiej i zatrzymał go po tym, jak ten odmówił zastosowania się do wezwań do zatrzymania się, o czym poinformował sam prezydent w niedzielę wieczorem na Truth Social.
Ostatnia eskalacja w cieśninie Ormuz pokazuje, jak kruche jest uzgodnione zawieszenie broni w wojnie z Iranem i jak niestabilne pozostają rynki. Cena ropy w USA poszybowała w poniedziałek do 96 dol. (345 zł) za baryłkę po tym, jak rozeszła się wiadomość o ostrzelaniu (tankowca). Zaledwie kilka dni wcześniej dało się zauważyć chwilowe złagodzenie napięć. W środę, po ogłoszeniu przedłużenia dwutygodniowego rozejmu przez prezydenta Donalda Trumpa, znów są obserwowane spadki.
Niezależnie od tego, czy i jak wojna będzie się teraz toczyć, według prognozy Grupy Bankowej Australii i Nowej Zelandii (ANZ) ożywienie podaży do połowy 2026 r. będzie prawdopodobnie przebiegało powoli, niekompletnie i nierównomiernie.
— Iran zdał sobie sprawę ze swojej siły i będzie ją nadal wykorzystywał — mówi Cyrus de la Rubia, główny ekonomista w Hamburg Commercial Bank (HCOB), w rozmowie z WELT-em. Nawet gdyby w najbliższym czasie osiągnięto "nie do końca dopracowane porozumienie" (we wtorek, kilka godzin przed wygaśnięciem dwutygodniowego zawieszenia broni prezydent Donald Trump obwieścił, że przedłuża je na nieokreślony czas, podobnie jak amerykańską blokadę cieśniny Ormuz. Nie wiadomo też, kiedy odbędzie się kolejna runda negocjacji zaplanowana pierwotnie na środę 22 kwietnia w Pakistanie), należy raczej spodziewać się "częściowego otwarcia" cieśniny Ormuz, a nie ruchu handlowego na poziomie sprzed kryzysu, "ponieważ wiele zakładów i rafinerii zostało uszkodzonych i zniszczonych" — twierdzi de la Rubia.
Prace naprawcze mogą trwać miesiące lub lata. — Nie zobaczymy tak szybko poziomu cen wynoszącego 65 dol. (233 zł) za baryłkę, jaki był przed wojną — mówi ekonomista. (...)
Dotychczasowe działania dyplomatyczne obu stron mające na celu zawarcie porozumienia pokojowego zakończyły się niepowodzeniem. Tymczasem w Białym Domu urzędnicy klepią się po plecach z uznaniem za "zdecydowaną blokadę morską USA", która jest "majstersztykiem amerykańskiego przywództwa" prezydenta Trumpa. W oficjalnym komunikacie prasowym napisano, że prezydent "zademonstrował taką siłę i potęgę, jakiej świat jeszcze nigdy nie widział".
(...)
W komunikacie Białego Domu czytamy konkretnie: "Do wczoraj 167 tankowców z ropą naftową podało jako cel USA, w tym 103 puste statki, które były w drodze do amerykańskich portów, aby tam załadować amerykańską ropę". Prawie połowa z nich może przewieźć około dwóch milionów baryłek. "Wiele z nich niedawno rozładowało się gdzie indziej i teraz kieruje się do Zatoki Meksykańskiej — w tym 20 pustych tankowców pod banderą europejską i 20 pod banderą azjatycką" — pisze Biały Dom.
A popyt na dużą skalę wydaje się zapewniony w dłuższej perspektywie. Obecnie produkcja ropy naftowej osiąga nowy rekord, wynoszący 13 mln 600 tys. baryłek na dobę. Również w przypadku gazu ziemnego Amerykanom idzie świetnie. Administracja Trumpa mówi o rekordowej wartości 118 mld 500 mln stóp sześc. dziennie (3 mld 355 mln m sześc.).
W 2027 r. też zostaną osiągnięte nowe rekordowe poziomy, co nie jest zaskoczeniem, biorąc pod uwagę konsekwentną realizację motta Trumpa, który na początku swojej kadencji ogłosił "Drill Baby, Drill" (ang. wierć, kochanie wierć). W 2025 r. w USA wydano prawie 6000 nowych zezwoleń na odwierty w celu wydobycia ropy, gazu i węgla, co stanowi wzrost o 55 proc. w porównaniu z ostatnim rokiem urzędowania Joego Bidena.
"Obecnie Stany Zjednoczone produkują więcej ropy niż Arabia Saudyjska i Rosja łącznie oraz więcej gazu ziemnego niż Rosja, Iran i Chiny łącznie" — głosi radosna wiadomość z Waszyngtonu. W ten sposób rola "niekwestionowanego światowego lidera energetycznego" zostanie jeszcze bardziej ugruntowana.
onet.pl\Die Welt