środa, 27 maja 2026



"Kielich cierpliwości się przepełnił" — ogłosiło rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych. Dodało, że powodem zapowiadanego rosyjskiej odwetu stał się ukraiński atak na miasto Starobielsk w okupowanym przez Rosję obwodzie ługańskim, w którym — według tamtejszych władz — zginęło 21 młodych osób.

Kreml oficjalnie poinformował o swoich planach również Biały Dom — rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow poprosił Marco Rubio, aby przekazał tę wiadomość bezpośrednio prezydentowi USA. Sekretarz stanu USA potwierdził, że rozmawiał przez telefon z Ławrowem, dodając, że podjęli temat wystosowanego przez Rosję apelu do zagranicznych dyplomatów o opuszczenie stolicy Ukrainy.

"Skończyliśmy więc z Kijowem. Niezależnie od przyczyny, to coś nowego. Teoretycznie miesiąc powinien wystarczyć, aby Kijów stał się niezdatny do zamieszkania" — napisał Fighterbomber, rosyjski kanał na Telegramie obserwowany przez ponad pół miliona użytkowników.

Na reakcję Kijowa nie trzeba było długo czekać.

"Poziom zagrożeń bezpieczeństwa dla Kijowa i innych ukraińskich miast ze strony Rosji jest taki sam jak w poprzednich latach i miesiącach" — stwierdziło zwięźle ukraińskie ministerstwo spraw zagranicznych. Rosyjskie groźby nazwało bezwstydnym szantażem.

O ile ministerstwo spraw zagranicznych użyło dyplomatycznych sformułowań, o tyle jego rzecznik Heorhij Tychyj nie gryzł się w język.

"Rosja atakuje Kijów pociskami balistycznymi i kierowanymi, a także rojami dronów, już od czterech lat i trzech miesięcy w cyklu tygodniowym, zabijając cywilów i powodując zniszczenia. Dzisiaj wyciągnęło zupełnie »nową kartę« i grozi... atakiem na Kijów. Co za tym stoi?" — napisał w serwisie X. Poniżej utworzył ankietę z czterema opcjami: "alkoholizm", "rozpacz", "brak kreatywności" i "wszystkie powyższe".

(...)

Ukraiński komentator Witalij Portnikow uważa, że niedzielny masowy atak rakietowy świadczy o rosyjskiej niewydolności.

"Dokładnie na to Putin nie mógł sobie nigdy pozwolić w przeszłości. Nie ma żadnych dodatkowych pieniędzy na armię — a mimo to wydaje miliardy na atak, który niczego nie zmieni. Nie wpłynęło to w żaden sposób na potencjał wojskowo-techniczny Ukrainy. Nie może zastraszyć ludzi, ponieważ zastraszać można w pierwszych miesiącach wojny, nie w piątym roku jej trwania. Ludzie, którzy zostali w Ukrainie, jakoś już przyzwyczaili się do takich strasznych prób [zastraszania]" — pisze na Facebooku.

onet.pl\Aktuality.sk


W ramach zakończenia przygotowań do seryjnej produkcji Gerań-4 (do stycznia 2026 r.), pierwsze testowe wystrzelenia przeprowadzono z obiektu w obwodzie orłowskim w Rosji i z terenu dawnego lotniska w Doniecku. W maju 2026 r. przeciwnik rozpoczął ich bojowe wykorzystanie do ataków na terytorium Ukrainy - napisał HUR.

Wywiad wojskowy przekazał, że Rosja stworzyła Gerań-4 jako odpowiedź na ukraińskie drony przechwytujące. Ten odrzutowy bezzałogowy statek powietrzny posiada własny, nowy płatowiec o ulepszonych właściwościach aerodynamicznych, wzmocnioną konstrukcję oraz silnik turboodrzutowy o zwiększonym ciągu.

Według HUR silniki turboodrzutowe nowego drona pochodzą z Chin. Nowa konstrukcja pozwala dronowi manewrować przy prędkościach od 300 km/h do 400 km/h i przyspieszać do 500 km/h. Gerań-4 może wznosić się na wysokość do 5 tys. metrów i przelecieć odległość do 450 km.

HUR zaznaczył, że pokładowe systemy sterowania i elektroniczna baza komponentów nowego drona pozostają podobne do wcześniejszych rosyjskich konstrukcji, w szczególności tych produkowanych przez zakład Ałabuga. Wymiary drona praktycznie nie uległy zmianie — około 3,5 metra długości i 3 metry rozpiętości skrzydeł.

W 2023 r. w Jełabudze w Tatarstanie, na terenie specjalnej strefy ekonomicznej Ałabuga, zbudowano zakład produkcji dronów, w tym bezzałogowców uderzeniowych typu Shahed. Jełabuga jest położona około 1400 km od granicy z Ukrainą. 

PAP