poniedziałek, 29 czerwca 2026



Putin oświadczył kremlowskiemu dziennikarzowi Pawłowi Zarubinowi w prawdopodobnie starannie przeprowadzonym wywiadzie z 28 czerwca, że Rosja i Stany Zjednoczone nie osiągnęły żadnego porozumienia na szczycie na Alasce. Putin przyznał, że nie ma podpisanych dokumentów przedstawiających “ducha Anchorage”, ale stwierdził, że Rosja zgodziła się podczas szczytu z propozycjami USA dotyczącymi zakończenia wojny na Ukrainie. Putin oświadczył, że Rosja jest gotowa kontynuować negocjacje ze Stanami Zjednoczonymi w oparciu o szczyt na Alasce. W kremlowskim odczycie wywiadu z Putinem pominięto jego wypowiedzi na temat szczytu na Alasce, ale Zarubin zamieścił film z pełnym wywiadem, w którym zachował te szczegóły. Oświadczenie Putina z 28 czerwca jest następstwem podobnej uwagi Sekretarza Stanu USA Marco Rubio z 25 czerwca, że na szczycie była tylko "propozycja", ale nie było oficjalnego ani podpisanego pisemnego porozumienia. Putin prawdopodobnie przyznaje się do braku porozumień, aby uniknąć bezpośredniej konfrontacji z administracją Trumpa w sprawie tego, co wydarzyło się w Anchorage, biorąc pod uwagę oświadczenia Rubio potwierdzające brak pisemnej umowy. Deklarowana gotowość Putina do powrotu do propozycji szczytu na Alasce ma jednak na celu nakłonienie Stanów Zjednoczonych do wznowienia negocjacji tak, jakby sytuacja na polu bitwy nie uległa zmianie od sierpnia 2025 r. Od tego czasu Ukraina wyzwoliła terytorium na linii frontu i znacznie spowolniła rosyjski postęp, angażując się jednocześnie w udane kampanie uderzeniowe średniego i dalekiego zasięgu przeciwko Rosji — zmuszając Rosję do znacznie bardziej defensywnego trybu działania niż w sierpniu 2025 r.

(...)

Putin stwierdził, że głównym celem Rosji jest ostateczne zajęcie Donbasu i Noworosji oraz "że siły rosyjskie zrobią wszystko", aby osiągnąć wszystkie jego cele wojenne.

(...)

Putin twierdził Zarubinowi, że siły rosyjskie szybko posuwają się naprzód praktycznie we wszystkich sektorach linii frontu i że ukraińskie ataki "absolutnie nie wpływają na rosyjskie operacje na linii frontu". Putin skupił swoje twierdzenia o sukcesach na polu bitwy na Pasie Twierdz w obwodzie donieckim, w tym na Łymanie, Słowiańsku, Kramatorsku, Kostantynówce i Dobropilyi. Putin twierdził, że elementy sił rosyjskich oczyściły większość Łymanu; przedostały się do Mikołajówki (na wschód od Słowiańska); znajdują się około ośmiu do dziewięciu kilometrów od Słowiańska; i znajdują się cztery kilometry od Kramatorska. ISW zaobserwowało dowody pozwalające ocenić, że siły rosyjskie utrzymują obecność (poprzez natarcie lub infiltrację) w 4,3% Łymania oraz że siły rosyjskie posunęły się do około 12 kilometrów od Mikołajówki, 19 kilometrów od Słowiańska i 14 kilometrów od Kramatorska.


Putin twierdził, że Rosyjskie Południowe Zgrupowanie Sił zajęło 96 procent Kostyantynówki i że elementy rosyjskiej 4. Oddzielnej Brygady Strzelców Zmotoryzowanych (3. Armia Połączonej Broni [CAA], dawniej 2. Korpus Armii Ługańskiej Republiki Ludowej [LNR AC], Południowy Okręg Wojskowy [SMD]) oczyszczają Kostyantynówkę. Putin twierdził, że elementy rosyjskiej 6. Dywizji Strzelców Zmotoryzowanych (3. AC, pod operacyjną kontrolą Południowego Zgrupowania Sił) ominęły Kostyantyniwkę i wkroczyły do Oleksijewa-Drużkiwki (między Kostyantynówką a Drużkiwką). ISW zaobserwowało dowody pozwalające ocenić, że siły rosyjskie utrzymują obecność (poprzez natarcie lub infiltrację) jedynie w 36,98% Kostyantynówki, a siły rosyjskie znajdują się około siedmiu kilometrów od Oleksijewa-Drużkiwki. Siły rosyjskie przedostały się do znacznej części Kostyantynówki, ale nie zapewniły sobie kontroli nad tymi obszarami ani nie utworzyły trwałych pozycji na tych obszarach, jak twierdził Putin.


(...)

Przesadne twierdzenia Putina o postępie mają na celu fałszywe przedstawienie pozycji Rosji na polu bitwy jako tej samej – jeśli nie lepszej – niż podczas szczytu USA-Rosja na Alasce w sierpniu 2025 r. Sytuacja na polu bitwy uległa jednak radykalnej zmianie. Ukraińskie kontrataki wyzwoliły znaczną część Kupiańska pod koniec 2025 r., ponad 400 kilometrów kwadratowych na południowej Ukrainie zimą i wiosną 2026 r. oraz kilka osad w zachodnim obwodzie zaporoskim od końca kwietnia 2026 r. Siły ukraińskie brały także udział w bardzo udanych kampaniach uderzeniowych średniego i dalekiego zasięgu przeciwko rosyjskim zasobom wojskowym i infrastrukturze naftowej, które mają kaskadowy wpływ na rosyjską logistykę i operacje na polach bitew, a także powodują niedobory benzyny i tarcia gospodarcze w całej Rosji i na okupowanej Ukrainie. Tempo postępu Rosji znacznie spadło od czasu szczytu w obliczu ukraińskich sukcesów, a siły rosyjskie posuwały się średnio o 3,79 km2 dziennie w czerwcu 2026 r. w porównaniu ze średnią wynoszącą 16,65 km2 dziennie w sierpniu 2025 r.

(...)

Putin przyznał, że ilość rosyjskiej obrony powietrznej jest niewystarczająca i wezwał rosyjską bazę przemysłu obronnego (DIB) do rozszerzenia produkcji, a Rosję do poprawy koordynacji obrony powietrznej we wszystkich strukturach i poziomach. Putin bagatelizował jednak wpływ ukraińskich ataków dalekiego zasięgu na Rosję, twierdząc, że Rosja szybko naprawia szkody, że kwestie energetyczne Rosji nie są krytyczne i że ukraińskie ataki dalekiego zasięgu nie wpłynęły na sytuację na linii frontu. Przyznanie się Putina 28 czerwca do narastającego kryzysu paliwowego sugeruje, że prawdopodobnie ocenia on, że nie jest już w stanie publicznie go ignorować.

(...)

Ciągłe niedobory paliwa w całej Rosji wpływają na rynek transportu komercyjnego. Rosyjska gazeta biznesowa Kommersant poinformowała 29 czerwca, że przerwy w dostawach benzyny zaczynają wpływać na rynek transportu drogowego, a firmy transportowe ostrzegają klientów, że od 1 lipca 2026 r. będą oczekiwać podwyżek ceł o co najmniej 10 procent.

understandingwar.org


Rzeczpospolita: - Jak długo Rosja może prowadzić wojnę na Ukrainie? Co ją ogranicza?

płk Paweł Szota, szef Agencji Wywiadu: W ocenie analityków Agencji Wywiadu Rosja może prowadzić wojnę jeszcze przez kilka lat. Moim zdaniem Kreml może zrezygnować ze wszystkiego, co ma, dobrobytu własnego społeczeństwa, inwestycji, poprawy działania administracji i sytuacji wewnętrznej, ale z wojny z Ukrainą nie zrezygnuje.

- Dlaczego?

To, jak obecnie przebiega wojna, jest powodem do dużego wstydu dla Putina. Służby specjalne i armia Rosji dokonały złej kalkulacji na początku wojny. Rosjanie spodziewali się, że pójdzie ona w zupełnie innym kierunku, że szybko zakończy się zwycięstwem. Nałożyli sobie przez to kajdany, nazywając ją specjalną operacją wojskową, czym ograniczają sobie choćby możliwości mobilizacyjne. Gdyby teraz nazwali te działania wojną, przyznaliby się do porażki. Putin jest zakładnikiem tej sytuacji.

Bardzo duże błędy popełniły rosyjskie służby wywiadowcze – dezinformowały Putina, który na bazie ich przekazu zakładał, że wojna będzie wyglądała zupełnie inaczej. Kreml nie spodziewał się również, że Ukraina otrzyma tak wymierne wsparcie od państw Zachodu, w tym w pierwszej kolejności od Polski. Dzisiaj na linii frontu sytuacja dla Rosji jest trudna. Dla Putina jest niezwykle skomplikowane psychologicznie, aby ten stan zaakceptować. Dramatycznie zmniejszyła się liczba scenariuszy, które pozwalałyby mu wyjść z tej sytuacji z twarzą. On z tej wojny nie zrezygnuje, bowiem musi, zwłaszcza w wymiarze wewnętrznym, prezentować się jako zwycięzca, ale dzisiaj to jest niemal niemożliwe. To pcha go do coraz bardziej karkołomnych decyzji i nieprzewidywalnych rozwiązań.

(...)

- Jaka była rola Agencji Wywiadu w uwolnieniu więźniów politycznych reżimu Łukaszenki, w tym Andrzeja Poczobuta? Czy ten proces jest kontynuowany?

Agencja Wywiadu odegrała kluczową rolę w doprowadzeniu do uwolnienia Andrzeja Poczobuta. Ważna była w tym zakresie kooperacja międzynarodowa, w tym w wymiarze sojuszniczym. Podziękowania Andrzeja Poczobuta były dla naszych funkcjonariuszy bezcenne. Dodam, że na chwilę obecną mamy drożne kanały komunikacji ze służbami strony białoruskiej.

- Za pośrednictwem partnerów amerykańskich? Czy sami je utrzymujecie?

Utrzymujemy je sami. Naszą intencją jest, by rozmawiać ze stroną białoruską o wszelkich sprawach, które mogą przyczynić się do poprawy naszego bezpieczeństwa. Unikalną rolą wywiadu jest tworzenie drożnych kanałów komunikacji tam, gdzie dyplomacja nie jest możliwa lub jest utrudniona. Wykorzystując kanał specsłużb, lepiej z przedstawicielami reżimu Łukaszenki spotykać się, dyskutować i uzyskiwać korzyści dla RP, niż bezczynnie przyglądać się „konsumowaniu” Białorusi przez Rosję.

(...)

- Rosjanie i Białorusini już prowadzą działania ofensywne wobec naszego państwa i naszych obywateli. Czy my jesteśmy w stanie im odpowiedzieć?

Jesteśmy.

- Który wywiad obecnie stanowi dla nas największe zagrożenie? Wywiad rosyjski, białoruski, a może chiński?

Wywiad rosyjski – jego działania wypełniają znamiona terroryzmu państwowego. W Agencji Wywiadu nie lekceważymy jednak zagrożeń także z innych kierunków.

- W tym ze strony państw sojuszniczych?

Gdyby takie się pojawiły, absolutnie tak.

rp.pl