W tym roku ukraińskie drony uderzyły w rosyjskie rafinerie ropy 194 razy — to 11 razy częściej niż w całej pierwszej połowie 2025 r., jak wynika z analizy danych przeprowadzonej przez Financial Timesa. Ta nowa siła rażenia jest możliwa dzięki postępowi technologicznemu w rozwoju ukraińskich dronów. /Drony ukraińskie, ale często myśl techniczna z Zachodu - red./
W wywiadzie dla serwisu The Pioneer prezes Instytutu Gospodarki w Kilonii (IfW) Moritz Schularick opisuje to w następujący sposób: — To, co tak bardzo zmieniło się w ostatnich miesiącach, to przede wszystkim siła technologiczna Ukrainy. A nie [sama w sobie] słabość Rosji.
(...)
Kontynuowanie tej wojny jest dla Rosji znacznie droższe niż jeszcze kilka miesięcy temu. Oczywiście Putin może ją kontynuować, jednak będzie musiał to robić przy znacznych ograniczeniach i obciążeniach dla własnej ludności. Nie zwiększy to jego popularności, a on sam doskonale o tym wie.
Naukowcy z kilońskiego instytutu uważają dane publikowane przez Kreml dotyczące sytuacji gospodarczej Rosji za nierealistyczne — na przykład zapowiadany wzrost gospodarczy na poziomie 0,4 proc. Pomimo ogromnego wzrostu wydatków państwowych IfW informuje o przypuszczalnym ujemnym wzroście rosyjskiego PKB wynoszącym minus 0,3 proc. w pierwszym kwartale tego roku. Również na poziomie regionalnym rosyjska gospodarka znajduje się pod ogromną presją. Według IfW dwie trzecie z 89 rosyjskich regionów odnotowuje deficyty budżetowe już od jesieni 2025 r.
(...)
Badacz Schularick opisuje, jak rosnące niezadowolenie w Moskwie wpływa na stabilność reżimu Putina, następująco:
Z ekonomicznego punktu widzenia reżimy autokratyczne funkcjonują jak bańki finansowe. Kupujesz coś, bo wierzysz, że jutro sprzedasz to drożej — albo że wciąż będzie to miało jakąś wartość — mimo iż w danej chwili nie jesteś przekonany, czy przedmiot ten posiada jakąkolwiek realną wartość [w tym przypadku — czy inwazja na Ukrainę ma sens]. Ten mechanizm może jednak bardzo szybko ulec odwróceniu.
Dopóki elity i ogół społeczeństwa wierzą, że warto wytrwać, bańka ta się utrzyma. Jednak im bardziej kosztowna staje się wojna, tym bardziej wszystko zależy od tego przekonania.
Być może właśnie to tłumaczy, dlaczego Putin w miniony weekend sięgnął po telefon [i zadzwonił do prezydenta USA Donalda Trumpa z gratulacjami z okazji obchodów 250. rocznicy istnienia Stanów Zjednoczonych, a także by "zwrócić uwagę na preferencję polityczno-dyplomatycznego rozwiązania konfliktu" przez Rosję].
Teraz zwłaszcza Europa powinna właściwie odczytać te sygnały.
onet.pl\The Pioneer