piątek, 5 lipca 2024



Monitorowaliśmy komunikaty chińskich “mediów” nt. dołączenia Białorusi do Szanghajskiej Organizacji Współpracy. Propaganda Pekinu wykorzystuje wydarzenie do kreowania pozytywnego obrazu Chin, Szanghajskiej Organizacji Współpracy oraz dezinformacji o agresywnym i prowokacyjnym Zachodzie, NATO.

W najnowszym #DisInfoPack prezentujemy wybrane narracje dezinformacyjne:

🔴 Państwa SzOW stoją w obliczu bezprecedensowych nacisków i prób zewnętrznej ingerencji.
🔴 SzOW jest gwarantem pokoju i bezpieczeństwa na świecie w przeciwieństwie do ekspansji / prowokacji NATO.
🔴 Przystąpienie Białorusi do SzOW to m. in. odpowiedź na napięcia i prowokacje państw Zachodu będących pod wpływem USA.
🔴 Państwa SzOW są poważnie narażone na konwencjonalne, jak i niekonwencjonalne zagrożenia bezpieczeństwa.

disinfodigest.pl


Jedną z gwiazd rosyjskiej dezinformacji ponownie stał się John Mark Dougan. Były amerykański policjant i weteran piechoty morskiej w 2016 r. nawiał z USA, przyleciał do Moskwy, gdzie został czule przytulony przez władze Rosji, otrzymał azyl polityczny (był czwartym Amerykaninem w dziejach, który o to wystąpił). Z mety odnalazł się w roli „niezależnego źródła informacji” o wydarzeniach na Donbasie. W tym czasie zaczął tworzyć cyfrowe domeny, które wykorzystywał do szerzenia przemyśleń z różnych dziedzin, promując teorie spiskowe.

Jak zauważyli amerykańscy badacze Darren Linvill i Patrick Warren z Clemson University w analizie „Infektion’s Evolution: Digital Technologies and Narrative Laundering”, stosowane przez Dougana metody są dużo bardziej zaawansowane niż toporna propaganda rosyjskich oficjalnych mediów. Sprawnie wykorzystują sztuczną inteligencję, manipulują emocjami, a także miksują narracje prawdziwe, prawdopodobne i nieprawdopodobne w taki sposób, aby zwarty przekaz wydawał się w całości prawdziwy.

Po rozpoczęciu rosyjskiej agresji na Ukrainę w 2022 r. Dougan został szerzej włączony w akcje rozpowszechniania dezinformacji. W propagandowych przekazach Kremla odgrywał rolę zachodniego eksperta od wszystkiego, czyli od niczego. Opowiadał o rzekomych amerykańskich laboratoriach w Ukrainie (miały tam powstawać m.in. żarłoczne odmiany komarów trenowanych w celu kłucia wyłącznie przedstawicieli narodu rosyjskiego), wspierał narracje rosyjskiej propagandy o zamachu na Nord Stream itd.

A teraz, jak wskazują autorzy raportu BBC: Paul Myers, Olga Robinson, Shayan Sardarizadeh i Mike Wendling, Dougan został rzucony na front walki przedwyborczej w USA. Nowa fabryka trolli w przededniu wyborów prezydenckich produkuje bezmiar wyssanych z palca treści i zarzuca nimi amerykańską publiczność. Świeży przykład to wzięta z sufitu sensacja o tym, że żona prezydenta Ukrainy Ołena Zełenska zakupiła z budżetowych pieniędzy model samochodu firmy Bugatti za 4,5 mln dolarów (notabene „informację” tę pilnie powieliły kremlowskie media w rodzaju popularnego dziennika „Moskowskij Komsomolec” i liczne media społecznościowe). Takie „wiadomości” powinny wpełznąć powoli do podświadomości amerykańskiego podatnika i w efekcie podać w wątpliwość sens udzielania pomocy Ukrainie.

Jak piszą dziennikarze BBC, fabryka trolli obejmuje około 170 stron internetowych podszywających się pod amerykańskie media. Wszystkie są zarządzane z Moskwy. Fałszywe domeny napełniane są z pomocą sztucznej inteligencji. Cel nadrzędny to sianie defetyzmu i destabilizacja amerykańskiego społeczeństwa.

tygodnikpowszechny.pl


Ta przeciwniczka Zielonego Ładu i europejskiej polityki migracyjnej, która chce, by państwa członkowskie same decydowały, jakiego prawodawstwa unijnego będą przestrzegać, z premedytacją postanowiła zadrwić ze staromodnych demokratów. Ci wciąż wierzą, że wystarczy jedynie pozytywnie opowiadać o wartościach, by były one atrakcyjne dla coraz bardziej zdezorientowanych społeczeństw, które łakną prostych odpowiedzi na trudne pytania. 

Skrajna prawica udziela ich masowo, dlatego jest atrakcyjna, choć sama jeszcze nie wie, z jakimi realnymi problemami będzie musiała się mierzyć. Ignorując wyzwania ekologiczne i zaprzeczając zmianom klimatycznym; nie rozumiejąc, że brutalna polityka antyimigrancka nie zatrzyma wędrówki ludów; wierząc, że państwa narodowe są dobrą odpowiedzią na geopolityczną zawieruchę i putinowską wojnę hybrydową - populiści zagospodarowują lęk społeczny. 

Jest to jednak tylko pastylka na uspokojenie, która szybko przestanie działać, a nie terapia, dzięki której pozostałby jakiś długofalowy ślad. Oto cecha świata nowoczesnego, w którym zaspokojenie ma być natychmiastowe, a ciężka praca czy skomplikowane programy społeczno-polityczne z mglistym celem są odrzucane jako nudne lub nieefektywne. W tej optyce o klimat będą się martwić przyszłe pokolenia, dla których może już być za późno.

(...)

Liberalne elity zachodnie nie wiedzą, co zrobić, by nie rezygnując z własnych wartości, zrozumieć położenie, w jakim znalazł się świat. Nie wiedzą, jak bronić humanitaryzmu, a jednocześnie umieć zatrzymać nielegalną imigrację. Nie wiedzą, jak walczyć o klimat, a jednocześnie nie popadać w absurdalny biurokratyzm i centralizm unijny. Nie wiedzą też, jak promować integrację europejską, a zarazem utrzymywać odrębność narodową.

Liberalne elity zachodnie chętnie natomiast ulegają szantażom skrajnej lewicy i same stają się piewcami politycznej poprawności w sprawach obyczajowych, a potem się dziwią, że ich zdumieni wyborcy, często wbrew sobie, uciekają pod skrzydła prawicy.

Na tym tle Donald Tusk jawi się jako ten, który po części odrobił tę "prawicową" lekcję. Stawia na obronę granic, umacnia zaporę, jest przeciwnikiem paktu migracyjnego, zmienił zdanie w sprawie oczekiwanych przez elektorat wielkich inwestycji rozwojowych, a w przypadku ustawy o związkach partnerskich jest gotów iść na kompromis z konserwatystami.

interia.pl


Za pomocą danych, Huang pokazuje, że najlepsze, najbardziej twórcze okresy w dziejach Chin przypadały na najbardziej burzliwe czasy, interregnum Han-Sui oraz okres Walczących Królestw, na dalszym miejscu plasuje się okres rządów dynastii Tang, do której zresztą przyrównuje ChRL w okresie reformatorskim (po Mao Zedongu, a przed Xi Jinpingiem). Z kolei gdy neokonfucjańska ortodoksja, która zatriumfowała pod rządami Songów („Historia jest pisana przez zwycięzców”; chińska wersja tego powiedzenia brzmi: „Historia jest pisana przez konfucjanistów”), zatrzymała rozwój Chin i w dłuższej perspektywie, doprowadziła do ich upadku. 

Stało się tak, gdyż przednowoczesne Chiny wpadły w „pułapkę równowagi na wysokim poziomie” – „w XIV wieku chińska gospodarka osiągnęła komfortowy, stabilny stan równowagi. Uznano, że poprawa sytuacji nie jest konieczna”. Cenę przyszło za to zapłacić w XIX wieku, gdy Chiny zostały rzucone na kolana przez uprzemysłowiony Zachód. 

Przyczynił się do tego oparty na egzaminach system, gdyż keju sprawdzały opanowanie (neo)konfucjańskiej ortodoksji, zupełnie nie zważając na przedmioty ścisłe. Kandydat musiał wryć na pamięć wielotomową klasykę, a następnie ją przytoczyć. Trochę tak jak u nas, kiedy na języku polskim odpytywało się z dokładnej recytacji „Pana Tadeusza” czy „Dziadów”. 

W cesarskich Chinach „nagradzano standardowe odpowiedzi przedstawione we właściwym formacie, zamiast kreatywnych odchyleń. Konformizm zapewniał sukces”. To „sparaliżowało indywidualną sprawczość” i uczyniło Chiny „państwem bez społeczeństwa. Sytuacja doskonała z punktu widzenia autokraty, gdyż „najpotężniejsze państwo to państwo bez społeczeństwa. Cesarskie Chiny – i ich następca ChRL – były i są takim państwem”. Tyle że długofalowo prowadzi to do zastoju. 

W ten oto sposób egzaminy łączyły – i wciąż łączą się (dzisiejszy system edukacyjny ChRL czerpie wzorce z keju, choć przedmioty są bardziej zróżnicowane, a nową ortodoksją jest schińszczony marksizm-leninizm) z autokracją, ta ze stabilnością, a wszystko to wpływa na technikę i rozwój. 

(...)

Huang punktuje zachodnie dyletanctwo. Przytaczając opis trudów młodości Xi Jinpinga autorstwa Evana Osnosa z „New Yorkera”, piszącego, że sponiewierany za ojca w czasach maoistowskich Xi „znosił ukąszenia pcheł, nosił nawóz, budował tamy i naprawiał drogi”, co miało niby uczynić go krytycznym wobec systemu, Huang podsumowuje: „te mało znaczące fakty są równie przydatne, jak próba dokonania prognozy na podstawie tego, że Xi jest dorosłym mężczyzną”. Istotnie, przewidywania Osnosa trafiły kulą w płot, Xi okazał się twardogłowym konserwatystą. 

Huang jest znacznie lepszym „xinologiem” niż jego zachodni koledzy. Portretuje współczesnego jednowładcę ChRL jako swoistego „chińskiego Klaudiusza” (to moje porównanie, nie Huanga).  Skrytego, niemającego zdania na żaden temat, wycofanego do tego stopnia, że wiele osób usłyszało jego głos, dopiero gdy został gensekiem: „Jego małomówność była ogłuszająca”. 

Taktyka ta okazała się znacznie lepsza niż showmański styl Bo Xilaia: „Z politycznego punktu widzenia trudno odróżnić Xi Jinpinga od Bo, ale dziś Xi rozpoczyna trzecią kadencję, a Bo siedzi w więzieniu. Xi dotarł do mety, ponieważ bardzo niewiele osób, łącznie z tymi, które go wybrało, dobrze go znało”. A potem było już za późno. Xi okazał się idealnym produktem chińskiej wersji merytokracji, czyli systemu, jak sama nazwa wskazuje opartego na zasługach [merit], tu: zasługach wobec partii. 

kulturaliberalna.pl


Budapeszt w ostatnich miesiącach złagodził swój niechętny stosunek do Kijowa. Pierwszym konstruktywnym ruchem w tym zakresie była wizyta na Ukrainie ministra Szijjártó, który w styczniu spotkał się w przygranicznym Użhorodzie ze swoim ukraińskim odpowiednikiem Dmytro Kułebą i z szefem Biura Prezydenta Andrijem Jermakiem. Węgry odstąpiły od blokowania części kluczowych decyzji UE dotyczących Ukrainy – wycofały w lutym weto w sprawie Instrumentu na rzecz Ukrainy (Ukraine Facility) oraz zgodziły się na inaugurację negocjacji akcesyjnych z Kijowem w czerwcu. Zarazem wciąż blokują kolejne transze refinansowania z Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju dostaw broni dla Ukrainy, a państwa członkowskie musiały porozumieć się z pominięciem Budapesztu odnośnie do przeznaczenia zysków z zamrożonych aktywów rosyjskich na wsparcie wojskowe Kijowa. Orbán zapowiedział też, że nie będzie utrudniał podjęcia na szczycie NATO decyzji dotyczących pomocy dla Ukrainy, o ile Węgry nie będą musiały brać udziału w ich realizacji.

Na złagodzenie przez Orbána antyukraińskiego nastawienia najprawdopodobniej miały wpływ rosnące koszty polityczne jego obstrukcji w kwestiach polityki unijnej wobec Kijowa. Jeszcze w grudniu 2023 r. Budapeszt usiłował – poprzez groźbę weta ważnych decyzji dotyczących Ukrainy – wymóc na instytucjach UE ustępstwa w sprawie zamrożonych środków dla Węgier (zob. Szantaż Orbána: węgierska groźba blokady integracji Ukrainy z UE). Blokowanie kolejnych inicjatyw unijnych pogłębiało jednak izolację Orbána w sytuacji jednolitej postawy pozostałych państw członkowskich. Wizyta w Kijowie ma zapewne na celu uspokojenie obaw partnerów z UE, wynikających z przejęcia przez Budapeszt prezydencji w RUE, oraz pokazanie się Węgier od strony możliwie konstruktywnej. Premier podkreślił, że przyjechał do Kijowa jako „przedstawiciel UE”, który zabiega o zaprowadzenie pokoju. Jest to komunikat do elektoratu Fideszu – w ostatnich latach był on odbiorcą ostrej kampanii antyukraińskiej, więc nagła zmiana stanowiska w tej kwestii mogłaby być problematyczna wewnętrznie. Warto jednak zaznaczyć, że przedstawiony przez Orbána postulat zawieszenia broni nie jest stanowiskiem ani UE, ani NATO.

Istotny kontekst wizyty węgierskiego premiera w Kijowie stanowią również jego aktualne starania o zjednanie sojuszników dla Fideszu w ramach prób konsolidacji europejskiej prawicy. W skład Patriotów dla Europy, nowego ugrupowania, którego utworzenie ogłosił 30 czerwca Orbán, weszły obok węgierskiej partii na razie trzy inne (czeska ANO, austriacka FPÖ oraz portugalska CHEGA). Aby jednak formalnie mogła powstać grupa w Parlamencie Europejskim, muszą do niej dołączyć ugrupowania z jeszcze trzech kolejnych państw członkowskich. Korekta polityki rządu Orbána wobec Ukrainy może więc służyć zwiększeniu jego pola manewru w polityce europejskiej – przynajmniej deklaratywne poparcie dla Ukrainy jest wyrażane nawet przez część partii znanych z sympatii do Moskwy, takich jak Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen. Złagodzenie przez węgierskiego premiera wizerunku prorosyjskiego może ułatwić budowanie wokół Patriotów dla Europy szerszego sojuszu prawicowego, który zapewne stanie się nowym wcieleniem grupy Tożsamość i Demokracja (ID).

(...)

Dla Zełenskiego kluczową sprawą pozostaje zneutralizowanie sprzeciwu Węgier wobec integracji Ukrainy z UE – ze względu na zasadę jednomyślności w kolejnych etapach negocjacji akcesyjnych. Władze ukraińskie są świadome instrumentalnego wykorzystywania kwestii mniejszości oraz regularnego blokowania przez Budapeszt unijnego refinansowania pomocy wojskowej dla Ukrainy i jej dążeń do integracji z UE i NATO – co czyni on w celu realizacji własnych partykularnych interesów w polityce wewnętrznej i zagranicznej. Kijów zdaje sobie sprawę, że spełnienie węgierskich postulatów nie doprowadzi do zmiany postawy Orbána i poprawy stosunków. Jednocześnie Ukraina będzie się starać nie antagonizować relacji z Węgrami i unikać jednoznacznej ich krytyki. Istotne jest rozpoczęcie przez Budapeszt prezydencji w Radzie UE. Choć nie wpłynie ona bezpośrednio na tempo procesu integracji Kijowa z UE (w tym okresie Komisja Europejska będzie prowadziła screening oceniający zgodność ukraińskiego prawodawstwa z prawem unijnym), to może stać się dodatkową okazją do podważania przez Węgry na forum unijnym zasadności udzielanej Ukrainie pomocy w wojnie z Rosją i gotowości Kijowa do integracji ze strukturami euroatlantyckimi.

osw.waw.pl