Oleg Orłow, współzałożyciel i współprzewodniczący Memoriału, nagrodzonego Pokojową Nagrodą Nobla, został skazany pod koniec lutego br. na karę 2,5 roku łagru za „dyskredytację armii rosyjskiej”. Wyrok orzeczony wobec Olega Orłowa jest przyznaniem się władz do tego, że ścierpieć nie mogą nikogo, kto w oczy mówi (pisze) prawdę o istocie putinizmu, o jego zbrodniach. Żarna machiny przymusu obracają się coraz szybciej, zgniatając kolejne wysepki niezależnego myślenia. Zaraz po orzeczeniu wyroku Orłowowi – podobnie jak pozostałym skazańcom – zaproponowano podpisanie kontraktu i wyjazd na linię frontu. „Nie zgadzam się” – napisał Orłow.
Dziś Orłow kończy 71 lat. Jest obecnie poddawany wysublimowanej torturze. W oczekiwaniu na apelację skazany wyraził życzenie (zagwarantowane prawem) zapoznania się z materiałami sprawy i protokołami rozpraw. Skoro sobie życzysz – to proszę bardzo, możesz się zapoznawać – odpowiedział system i wdrożył egzekucję: codzienny harmonogram pracy z dokumentami – pisze „Nowa Gazeta. Europa”.
„Dzień w dzień Orłow jest przewożony z aresztu śledczego wcześnie rano do budynku sądu, gdzie może czytać materiały, wraca do aresztu po północy. Większość czasu Orłow spędza w okratowanym samochodzie, potem w również okratowanej poczekalni sądu, wreszcie jest konwojowany do sali sądowej, gdzie może zapoznać się z dokumentacją. Siedzi tam w klatce, konwojenci nie spuszczają go z oka. Potem ponownie trafia do poczekalni, gdzie oczekuje na transport. Samochód krąży po Moskwie czasem kilka godzin, rozwożąc aresztantów po oddalonych od siebie aresztach śledczych”.
I tak dzień w dzień. Orłow poskarżył się adwokatowi, że na skutek rygoru, jakiemu jest poddawany, traci słuch i jest nieustannie przeziębiony. „A jeszcze przecież nie trafił do łagru” – konkluduje gazeta.
tygodnikpowszechny.pl

