Panuje przekonanie, że wtorek 3 listopada (tego dnia odbędą się wybory uzupełniające do Kongresu USA) amerykańscy wyborcy wyślą bardzo jasny sygnał, że chcą, aby Stany Zjednoczone zaprzestały prowadzenia wojen — zarówno na froncie militarnym, jak i gospodarczym. Prezydent Donald Trump raczej ich nie wysłucha.
Według dziewięciu obecnych i byłych urzędników, asystentów kongresmenów oraz przedstawicieli branży Trump nadal chce przywrócić cła do poziomu zbliżonego do tego sprzed lutego, kiedy to Sąd Najwyższy uchylił znaczną część z nich. Przygotował już środki handlowe, które mogą doprowadzić do nałożenia nowych ceł w tygodniach po wyborach. Równocześnie Pentagon wysyła kolejne siły na Bliski Wschód, a Trump sugeruje, że w Iranie szykują się dalsze działania.
Przedstawiciele Partii Republikańskiej i branży nie wierzą, że prezydent spowolni realizację swojego programu z powodu słabych wyników swojej partii w wyborach śródokresowych. Jeśli już, to może go nawet przyspieszyć.
(...)
Z drugiej strony niektórzy republikanie uważają, że Trump — i Kongres — powinni pójść jeszcze dalej.
— Prezydent wykonał niesamowitą pracę, korzystając z narzędzi, które ma do dyspozycji, ale nie dysponował wszystkimi [możliwymi] narzędziami — mówi senator Bernie Moreno (republikanin z Ohio). — Mamy je w Kongresie, więc mam nadzieję, że wprowadzimy cła jako stały element naszego prawa.
Wydaje się, że administracja przygotowuje się do podjęcia działań niezależnie od tego, czy uzyska poparcie ustawodawców, czy nie.
— Prezydent ma szerokie uprawnienia, nawet jeśli stracimy większość w Izbie Reprezentantów lub Senacie — mówi wysoki rangą urzędnik administracji.
(...)
Administracja opóźniła również tego lata i jesienią szereg działań handlowych, które może wprowadzić w życie w dowolnym momencie po wyborach 3 listopada.
Przedstawiciel handlowy USA Jamieson Greer przygotowuje się do opublikowania wyników dochodzenia w sprawie nadmiernych mocy produkcyjnych u 16 partnerów handlowych, torując drogę do nałożenia nowych ceł na główne gospodarki, w tym Chiny i Unię Europejską. Raport był wielokrotnie opóźniany, częściowo z powodu wyborów, jak twierdzą cztery osoby zaznajomione z planami.
Zapytany o plany wprowadzenia kolejnych ceł urzędnik USTR (United States Trade Representative — Przedstawicielstwa Stanów Zjednoczonych ds. Handlu) odniósł się do tego dochodzenia, mówiąc: — Administracja będzie nadal wdrażać politykę, która zapewni równe warunki konkurencji dla amerykańskich pracowników, hodowców bydła i przedsiębiorstw oraz zabezpieczy źródła utrzymania wszystkich Amerykanów.
Tymczasem Departament Handlu wstrzymuje się z zakończeniem dochodzenia handlowego dotyczącego sprzętu medycznego i urządzeń medycznych, które miało zostać zakończone we wrześniu i mogłoby skutkować wyższymi cłami. Administracja odłożyła na później dwa inne dochodzenia — jedno dotyczące maszyn przemysłowych i robotyki, a drugie dotyczące turbin wiatrowych — na początku tego miesiąca, ale może wrócić do nich i podnieść cła w ciągu kilku miesięcy. Urzędnicy są zobowiązani do złożenia prezydentowi sprawozdania w ciągu 180 dni na temat wszelkich nowych wydarzeń.
Administracja dysponuje innymi uprawnieniami celnymi, nad wykorzystaniem których wciąż się zastanawia. Ustawa o sankcjach wobec Rosji, przyjęta przez Kongres we wrześniu, również nadała prezydentowi szerokie nowe uprawnienia celne, z których zrezygnował w połowie października, zachowując jednak możliwość nakładania ceł w wysokości do 100 proc. w przyszłości. Były doradca Partii Republikańskiej argumentuje, że to, czy administracja skorzysta ze swoich nowych uprawnień celnych, zależy w dużej mierze od stanu negocjacji handlowych z Indiami, które mogą ucierpieć w wyniku nowej ustawy, ponieważ są one głównym nabywcą rosyjskiej ropy.
— Zachowają je na później — mówi były doradca o uprawnieniach celnych. — Jeśli uda im się zawrzeć porozumienie z Indiami, myślę, że prawdopodobnie wstrzymają się z ich wykorzystaniem — dodaje.
(...)
— Producenci wykorzystali ostatnie miesiące względnej stabilności polityki handlowej do zgromadzenia zapasów — mówi Kip Eideberg, starszy wiceprezes ds. relacji z rządem i przemysłem w Stowarzyszeniu Producentów Sprzętu (Association of Equipment Manufacturers), reprezentującym producentów sprzętu budowlanego i rolniczego.
— To pokazuje, że ludzie są zaniepokojeni — podsumowuje.
onet.pl\Politico