wtorek, 6 października 2026



— Szczegóły tej rozmowy zna bardzo wąskie grono ludzi. Powiem tylko tyle, że to nie przypadek, iż przez tyle miesięcy ta historia pozostała w tajemnicy — słyszymy od ważnego urzędnika rządu.

I dalej: — W niczyim interesie nie jest ujawnienie treści. Jest to trudny temat.

(...)

Na sugestie o udziale ludzi prawicy w odwołaniu rozmowy z Hegsethem w końcu zareagował Adam Bielan. Europoseł PiS jest jednym z nieformalnych łączników obozu prezydenta z ekipą Donalda Trumpa.

Bielan 23 września poruszył temat na platformie X. Zapewnił, że nikt nie przeszkadzał w spotkaniu sekretarza obrony USA z polskim wicepremierem. Przekonywał, że pomógł zorganizować spotkanie Kosiniaka-Kamysza z politykiem znacznie ważniejszym od Hegsetha. Nazwiska nie podał.

Kolejny krok zrobił Nikodem Rachoń, doradca Karola Nawrockiego. W Polsat News kilka dni temu potwierdził, że uczestniczył w spotkaniu i zawęził listę możliwych rozmówców do trzech nazwisk, wśród których był Donald Trump. Zagadkę rozwiązał 1 października sam Kosiniak-Kamysz. Wyjaśnił, że rozmawiał z prezydentem USA przy okazji marcowej uroczystości uhonorowania Michaela Ollisa, amerykańskiego żołnierza, który zginął, osłaniając polskiego oficera w Afganistanie.

— Miałem sposobność porozmawiać chwilę z panem prezydentem Trumpem, za co bardzo serdecznie dziękuję — mówił w trakcie jednego z briefingów, wskazując na zaangażowanie Kancelarii Prezydenta.

Bielan później snuł już własną opowieść. Przedstawiał rozmowę jako sposób na odblokowanie negocjacji dotyczących stałej bazy USA i twierdził, że trwała kilkadziesiąt minut. Sam Kosiniak-Kamysz opisywał ją jako krótką. Donald Tusk podważył jednak wersję Bielana:
— Dotyczyła raczej sytuacji wewnętrznej w Polsce, o tak bym powiedział najdelikatniej — stwierdził wczoraj pytany przez TVN24. Zapewnił, że szef MON poinformował go o spotkaniu i jego przebiegu już w marcu.

— To zbyt ciekawa rozmowa, żeby o niej publicznie mówić — dodał premier, powołując się na jej poufność. Nie potwierdził konkretnej propozycji zmiany koalicji przez PSL, o czym informowała w weekend dziennikarka "Gazety Wyborczej" Dominika Wielowieyska.

(...)

— Wiem, o czym panowie rozmawiali, ale grono osób wtajemniczonych w treść rozmowy było na tyle wąskie, że nie mogę nic powiedzieć. Mogę jedynie podkreślić, że Kosiniak-Kamysz o szczegółach informował premiera już wiele miesięcy temu. Z całą pewnością mogę też powiedzieć, że rozmowa z prezydentem Trumpem niczego w konsekwencji nie zmieniła — słyszymy od naszego rozmówcy z rządu.

Inny z naszych rozmówców wskazuje na jeszcze jeden aspekt. — Proszę spojrzeć w kalendarz i zastanowić się, jaki temat związany z obronnością był wtedy na agendzie.

Na początku marca polityczną kwestią numer jeden był unijny program SAFE i ustawa, która wdrażała w Polsce narzędzia do wystąpienia o środki na zakup uzbrojenia u producentów działających na terenie Unii Europejskiej.

11 lutego odbyło się posiedzenie prezydenckiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego w tej sprawie. Karol Nawrocki dopytywał o szczegóły kontraktów, które miały zostać zawarte w ramach SAFE. Wcześniej ówczesny szef BBN Sławomir Cenckiewicz krytykował program za to, że uniemożliwia zawieranie kontraktów w ramach tego mechanizmu w USA.

Użył nawet argumentu, iż SAFE jest niezgodny z amerykańską Narodową Strategią Obronną. 12 marca, czyli 10 dni po rozmowie Kosiniaka-Kamysza z Trumpem, prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o SAFE. Rząd jednak i tak zaciągnął unijną pożyczkę, wdrażając mechanizmy związane m.in. z Funduszem Wsparcia Sił Zbrojnych.

Departament Stanu USA przekonywał później, że Stany Zjednoczone nie ingerowały w proces decyzyjny w tej sprawie. W komunikacie pojawiły się jednak krytyczne słowa o tym programie UE, w tym zarzut dotyczący "protekcjonizmu".

Zapytaliśmy o tę wersję polityka, który deklaruje, że wie, o czym Trump rozmawiał z wicepremierem: — Nie, nie chodziło o SAFE.

onet.pl


W rozmowie z Jacobem Rees-Moggiem, byłym brytyjskim ministrem i konserwatywnym posłem, Carlson zaczął zastanawiać się, po co właściwie Wielka Brytania walczyła w II wojnie światowej. Obrona Polski przed niemiecką inwazją nie była, jego zdaniem, brytyjską sprawą. Wielka Brytania, przystępując do wojny, według niego zniszczyła swoje imperium. - Czy pokonanie nazistów było warte ceny, którą zapłaciła Europa? - pytał, dodając, że "nigdy tego nie rozumiał".Tucker Carlson o "uzasadnionym" ataku Niemiec na PolskęCarlson wywodził, że "kłamstwem" jest twierdzenie, jakoby Adolf Hitler ot tak, bez powodu wkroczył do Polski. Przypomniał niemieckie pretensje do granic ustalonych po I wojnie światowej: część ziem należących wcześniej do Cesarstwa Niemieckiego znalazła się w Polsce, Niemcy były tym rozwścieczone i - mówi Carlson - stanowiło to "uzasadnienie" ich działania.

Zastrzega przy tym, że Hitlera nie broni.

(...)

Bo posłuchajmy samego Hitlera: twierdził on, że Polska odrzuciła pokojowe rozwiązania, że Niemcy w Polsce są prześladowani, że dochodzi do nieznośnych dla wielkiego mocarstwa naruszeń granicy, a jemu "nie pozostaje nic innego", jak odpowiedzieć siłą.Rozwijał tę argumentację później już w zajętym przez III Rzeszę Gdańsku - że Niemcy zostały skrzywdzone przez powojenne granice, że Gdańsk powinien wrócić do Rzeszy, a Niemcy w Polsce cierpią, że Polska zachowuje się prowokacyjnie.

Brzmi znajomo? Cóż, powinno. Powtarza się bowiem model uzasadniania przemocy:

"Jesteśmy wielkim narodem. Kiedyś mieliśmy te ziemie. Po naszej stronie granicy mieszkają nasi rodacy. Zostaliśmy upokorzeni. Sąsiednie państwo jest sztuczne albo historycznie przypadkowe. Jego polityka zagraża naszemu bezpieczeństwu. Zachód wykorzystuje je przeciwko nam. Próbowaliśmy się dogadać. Nie chcieli. Nie pozostawili nam wyboru. A więc musieliśmy wkroczyć".

interia.pl


Oto dlaczego Anthropic i reszta czołówki AI tak ostatnio cudowali z końcem ludzkości i potrzebą regulacji - Biznes im się nie spina i spinać nie będzie, przynajmniej nie w modelu który zakładali (uzależnić klienta, a później podnosić ceny tokenów. Najnowsze dane z Vercel AI Gateway pokazują, że modele otwarte przejmują całkowitą dominację, osiągając aż 78,4% udziału w wolumenie tokenów, podczas gdy zamknięte rozwiązania komercyjne skurczyły się do zaledwie 21,6% rynku. Ten trend i masowa migracja deweloperów na open-source, które sobie można postawić na komputerze w domu, oznaczają sporą presję cenową na gigantów takich jak Anthropic, którzy będą musieli drastycznie obniżać ceny na API, szukając ratunku w zaawansowanych usługach korporacyjnych zamiast w samej sprzedaży surowych tokenów. Na wolnym rynku to się nie utrzyma.

Oczekuję więcej cudowania z ich strony.

x.com/Jakub_moscicki


Dwa statki handlowe zostały trafione przez drony w bułgarskiej wyłącznej strefie ekonomicznej na Morzu Czarnym, jeden z nich zatonął - poinformowała we wtorek rano agencja Reutera.

Dwa statki handlowe zostały trafione przez drony w bułgarskiej wyłącznej strefie ekonomicznej na Morzu Czarnym, jeden z nich zatonął - poinformowała we wtorek rano agencja Reutera.

Według portalu Maritime.bg do ataku doszło około 80 mil morskich na wschód od miasta Bjała na bułgarskim wybrzeżu. Zatopiona jednostka to statek Alfa Watan, pływający pod banderą Togo.

"Załoga statku, który zatonął po trafieniu dronem, jest uznawana za zaginioną" - powiadomił premier Bułgarii Rumen Radew, cytowany przez Reutersa.

Na pokładzie drugiego ze statków - Able pod banderą Palau - wybuchł pożar. Jego załoga, licząca 18 osób, została uratowana przez bułgarski prom pasażerski i przetransportowana na brzeg przez jednostki straży granicznej.

Agencja informacyjna BTA przekazała, że premier Bułgarii zapowiedział spotkanie przedstawicieli instytucji państwowych odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, w tym resortów obrony i spraw wewnętrznych oraz biura prezydenta i służb specjalnych.

W poniedziałek dwie osoby zginęły, a 11 uratowano ze statku na Morzu Czarnym, na pokładzie którego wybuchł pożar - poinformowało ministerstwo spraw wewnętrznych Rumunii. Według rumuńskich mediów jednostka została trafiona dronem. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski potwierdził, że za ten atak odpowiada Rosja. Statek transportował ładunek kukurydzy z Izmaiłu na Ukrainie i znajdował się na wodach międzynarodowych.

Jak przekazał w niedzielę portal pronewsdobrich.bg, bułgarska Marynarka Wojenna zlokalizowała tego dnia statek handlowy Emil, dryfujący w odległości około 40 mil morskich od miasta Szabła. W pierwszych dniach sierpnia jednostka została trafiona dronem w pobliżu ukraińskiej Odessy. Następnie załoga opuściła uszkodzony statek, który utracił zdolność manewrowania. 

PAP


Były szef Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) Niemiec August Hanning został zatrzymany we wtorek rano pod zarzutem szpiegostwa - poinformowała niemiecka prokuratura federalna. W sprawie zatrzymano też byłego bliskiego współpracownika Hanninga.

Były szef Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) Niemiec August Hanning został zatrzymany we wtorek rano pod zarzutem szpiegostwa - poinformowała niemiecka prokuratura federalna. W sprawie zatrzymano też byłego bliskiego współpracownika Hanninga.

Według ustaleń regionalnych nadawców WDR i NDR oraz dziennika "Sueddeutsche Zeitung" śledczy Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) zatrzymali Hanninga wcześnie rano w jego domu w Nordwalde koło Muenster na północnym zachodzie kraju.

Prasa pisze o postępowaniu związanym m.in. z podejrzeniem szpiegostwa na szkodę państwa, usiłowaniem zdrady stanu oraz działalności agenturalnej na rzecz wywiadu obcego państwa.

Współpracownik Hanninga, w komunikacie określany jako Manfred D., został aresztowany w Bawarii. To były szef biura Hanninga, który pracował w BND do wiosny br. Podejrzany jest m.in. o pomoc w usiłowaniu zdrady stanu.

D. miał co najmniej do 2022 roku dostarczać Hanningowi ściśle tajne informacje w zamian za pieniądze. Śledczy podejrzewają, że co najmniej w jednym przypadku były szef BND sporządził na podstawie tych informacji analizę bezpieczeństwa dla obcego wywiadu. Według informacji niemieckich mediów nie chodzi jednak w tym przypadku o Rosję. 80-letni obecnie Hanning miał też wykorzystywać informacje z wewnętrznych dokumentów BND w komunikacji z zagranicznym agentem.

Łącznie D. miał przekazać Hanningowi ok. 2 tys. dokumentów. Według ustaleń śledczych w wielu przypadkach były to briefingi przygotowywane na potrzeby cotygodniowych narad w Urzędzie Kanclerskim, podczas których szefowie służb bezpieczeństwa wymieniają się informacjami. Według ustaleń dziennikarzy dokumenty obejmowały raporty dotyczące m.in. irańskiego programu atomowego i rosyjskiej armii, a także informacje pochodzące od partnerskich zagranicznych służb wywiadowczych.

Według źródeł związanych ze służbami bezpieczeństwa najnowsze z odnalezionych dokumentów pochodzą z czerwca 2022 roku.

Jak podały niemieckie media, Hanning znalazł się na celowniku śledczych po przeszukaniu jego domu i biur we wrześniu ub.r. Podczas analizy zabezpieczonych materiałów funkcjonariusze LKA natrafili na elektroniczny nośnik danych zawierający szczególnie wrażliwe materiały, których podejrzany nie powinien był posiadać.

W maju br. prokuratura wszczęła ostatecznie tajne postępowanie przeciwko Hanningowi i jego współpracownikowi.

Nigdy wcześniej w historii RFN nie było domniemanej sprawy zdrady stanu dotyczącej byłego urzędnika państwowego tak wysokiej rangi. Hanning przez kilkadziesiąt lat zajmował kluczowe stanowiska w niemieckim systemie bezpieczeństwa. Na czele BND stał w latach 1998-2005. Był też pełnomocnikiem ds. ochrony informacji niejawnych w przedstawicielstwie RFN w NRD i koordynatorem służb wywiadowczych w Urzędzie Kanclerskim. Później był m.in. sekretarzem stanu w niemieckim MSW.

PAP


W pierwszych pięciu dniach października potwierdzone straty rosyjskiej piechoty wzrosły o 39,7 proc. w porównaniu z analogicznym okresem we wrześniu - wynika z danych opublikowanych we wtorek przez dowódcę ukraińskich Sił Operacji Specjalnych (SBS) Roberta "Madiara" Browdiego.

W pierwszych pięciu dniach października potwierdzone straty rosyjskiej piechoty wzrosły o 39,7 proc. w porównaniu z analogicznym okresem we wrześniu - wynika z danych opublikowanych we wtorek przez dowódcę ukraińskich Sił Operacji Specjalnych (SBS) Roberta "Madiara" Browdiego.

Według danych SBS od 1 do 5 października potwierdzono 2699 zabitych i rannych wśród rosyjskich żołnierzy, wobec 1931 w analogicznym okresie we wrześniu i wobec 1529 w pierwszych pięciu dniach sierpnia. Oznacza to wzrost odpowiednio o 39,7 proc. i 76,5 proc.
Dowódca SBS wiąże wzrost strat ze zwiększeniem intensywności i częstotliwości rosyjskich ataków, wskazując, że może to być oznaką trwającej w Rosji ukrytej mobilizacji.

Największy wzrost odnotowano na kierunku Dobropilla-Pokrowsk, w pasie odpowiedzialności 1. Korpusu Gwardii Narodowej Ukrainy "Azow". W pierwszych pięciu dniach października SBS potwierdziły tam 1268 zabitych i rannych wśród rosyjskich żołnierzy, wobec 884 we wrześniu (+43 proc.) i 664 w sierpniu (+91 proc.).

SBS zastrzegły, że przedstawione dane dotyczą wyłącznie strat zadanych przez jednostki Sił Operacji Specjalnych. 

PAP