Rosja wielokrotnie deklarowała gotowość do przejęcia irańskiego wysoko wzbogaconego uranu (HEU) od czasu, gdy Stany Zjednoczone i Izrael po raz pierwszy rozpoczęły działania zbrojne przeciwko Islamskiej Republice zeszłego lata.
W piątek, gdy czas odliczał ostatnie chwile kruchego zawieszenia broni między USA a Iranem, rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył, że rosyjska propozycja "nie znajduje się obecnie na stole negocjacyjnym". Podkreślił jednak, że Moskwa nadal pozostaje otwarta na takie rozwiązanie, ale — jak stwierdził — Waszyngton "nie jest zainteresowany" tą ofertą.
Rzecznik irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych powiedział w poniedziałek, że Teheran nie omawiał kwestii przekazania swojego uranu podczas wcześniejszych rozmów z Waszyngtonem. Stało się to mimo tego, że prezydent USA Donald Trump stwierdził w piątek, iż Stany Zjednoczone będą współpracować z Iranem, aby odzyskać jego "nuklearny pył" i sprowadzić go z powrotem do USA.
(...)
Aleksiej Lichaczow, szef rosyjskiego państwowego koncernu atomowego Rosatom, powiedział w sobotę, że firma jest gotowa udzielić pomocy, określając Rosję jako "jedyny kraj posiadający pozytywne doświadczenia we współpracy z Iranem".
Zgodnie z propozycją Rosja miałaby przetransportować i przechować irańskie zapasy wzbogaconego uranu. Dmitrij Gorczakow, doradca ds. energetyki jądrowej w ekologicznej organizacji pozarządowej Bellona, powiedział "The Moscow Times", że takie zadanie całkowicie mieści się w możliwościach Moskwy.
Choć transport materiałów jądrowych w warunkach wojennych byłby dużym wyzwaniem, Gorczakow ocenił, że operacja jest wykonalna, zwracając uwagę, że wszystkie zaangażowane strony znają procedury zapobiegania incydentom i konfliktom podczas takich działań.
Jeśli dojdzie do tej umowy, MAEA na pewno będzie w nią zaangażowana. Leży to w interesie wszystkich stron: Iranu, Rosji i oczywiście Stanów Zjednoczonych — powiedział.
Gorczakow dodał, że sama ilość uranu nie stanowiłaby większego problemu logistycznego, pod warunkiem że materiał zachowałby właściwości umożliwiające jego dalsze wykorzystanie.
Stan irańskiego wysoko wzbogaconego uranu pozostaje niejasny.
Międzynarodowi obserwatorzy nie mieli dostępu do części obiektów w kraju od dziesięciu miesięcy, a zniszczenia spowodowane zeszłorocznymi atakami USA i Izraela mogą znacząco utrudnić ewentualną operację jego wywiezienia.
W praktyce oznaczałoby to prawdopodobnie konieczność przeprowadzenia zakrojonej na szeroką skalę akcji oczyszczania terenu.
To byłaby zapewne najbardziej skomplikowana operacja usuwania uranu w historii — powiedział "The Wall Street Journal" Andrew Weber, starszy ekspert Council on Strategic Risks i były urzędnik Pentagonu, który brał udział w podobnych operacjach w przeszłości.
Istnieje mnóstwo niewiadomych związanych z czerwcowymi atakami USA, wymaganiami logistycznymi, zagrożeniami bezpieczeństwa oraz napięciami w polityce zagranicznej — dodał.
Gorczakow ocenił, że zebranie materiału byłoby "trudnym zadaniem", podobnie jak ustalenie, jaka jego część została zniszczona podczas nalotów.
Jednocześnie zaznaczył, że problem nie jest nie do pokonania i można byłoby sobie z nim poradzić przy wsparciu MAEA oraz innych państw trzecich.
Główne pytanie brzmi, jak to zebrać i jak dokładnie ustalić ilość zniszczonego materiału — i to wszystko. To, co zrobić z nim później, nie jest już najważniejsze. Rozwiązania da się znaleźć — powiedział.
(...) amerykańscy urzędnicy wykluczyli możliwość wysłania irańskiego uranu do Rosji (...)
onet.pl\The Moscow Times