Wyciekające dokumenty, do których dotarł niezależny rosyjski serwis informacyjny Wierstka, ujawniają majątki niektórych z czołowych rzeczników prezydenta Rosji. Są oni "sprzedawcami" wojny Putina. Grupa obejmuje prezenterów telewizji państwowej, korespondentów wojennych, ultranacjonalistycznych blogerów oraz influencerów.
Serwis przeanalizował zarobki 63 propagandystów.
Ich łączne dochody wyniosły 3 mld rubli rocznie (według aktualnego kursu 129 mln zł).
Zaledwie 6 proc. tych środków trafiło jednak do blogerów popierających wojnę i innych osób z tej kategorii.
Ok. jedna czwarta pieniędzy trafiła do prezenterów telewizyjnych, których średnie roczne dochody były trzykrotnie wyższe od dochodów blogerów, pomimo spadających wyników oglądalności programów informacyjnych.
Jednym z najlepiej zarabiających jest Dimitri Simes, rosyjsko-amerykański komentator i były nieoficjalny doradca Richarda Nixona ds. polityki zagranicznej, który zarabia ok. 97,32 mln rubli (4,2 mln zł) rocznie. Simes współprowadzi geopolityczny talk-show "Bolszaja Igra" (Wielka gra) w państwowej stacji Pierwyj Kanał.
Dmitrij Kisielow, ultrakonserwatywny dyrektor generalny kontrolowanej przez państwo grupy agencji informacyjnych Rossija Segodnia oraz wieloletni prowadzący programu publicystycznego "Wiesti Niedieli" (Wiadomości tygodnia), zarabia 70,58 mln rubli rocznie (3 mln zł).
Wynagrodzenia przewyższają zarobki większości blogerów wojskowych. Serwis Wierstka ustalił, że osoby działające najbliżej linii frontu często mogą liczyć na najniższe wynagrodzenia.
Na czele rankingu znajduje się Borys Rożin, analityk wojskowy prowadzący blog pod pseudonimem Colonelcassad z prawie 750 tys. subskrybentów na Telegramie. Rożin często pojawia się w telewizji państwowej jako ekspert-gość, ale został oskarżony o przedrukowywanie znacznej części swoich treści z innych kanałów.
Stały gość Pierwyj Kanał zarabia 2,6 mln rubli miesięcznie (112 tys. zł), z czego większość pochodziła z wypłat przekazanych przez firmę produkcyjną realizującą programy polityczne dla stacji.
Niższe są dochody Mariany Naumowej, byłej nastoletniej zawodniczki w trójboju siłowym, która w 2016 r. została zdyskwalifikowana za doping, a później, po ukończeniu kursu zorganizowanego przez najemników Grupy Wagnera Jewgienija Prigożyna, stała się korespondentką z linii frontu.
Naumowa, objęta przez Kijów sankcjami za częste wizyty na terytoriach okupowanych, pracuje obecnie jako prezenterka w społeczno-politycznym talk-show "Wriemia Pokażet" (Czas pokaże) stacji Pierwyj Kanał, a także prowadzi bloga na Telegramie. Zarabia ok. 9 mln rubli rocznie (389 tys. zł).
Irina Kuksenkowa, kolejna korespondentka Pierwyj Kanał pracująca na linii ognia, zarabia rocznie 6,263 mln rubli (270 tys. zł).
W tym roku popularność trzech głównych rosyjskich kanałów państwowych gwałtownie spadła — wynika z danych organizacji monitorującej media Mediascope. W okresie od stycznia do kwietnia odnotowano 33-procentowy spadek oglądalności.
Było to następstwem 40-procentowego spadku oglądalności telewizji państwowej w latach 2017–2024, co odpowiada ok. 25 mln widzów.
Na początku tego miesiąca rosyjskie media doniosły, że Putin rozważa zwolnienie Kisielowa w związku z gwałtownym spadkiem zainteresowania widzów jego programem.
onet.pl\The Telegraph

.webp)

.webp)