środa, 27 maja 2026



"Kielich cierpliwości się przepełnił" — ogłosiło rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych. Dodało, że powodem zapowiadanego rosyjskiej odwetu stał się ukraiński atak na miasto Starobielsk w okupowanym przez Rosję obwodzie ługańskim, w którym — według tamtejszych władz — zginęło 21 młodych osób.

Kreml oficjalnie poinformował o swoich planach również Biały Dom — rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow poprosił Marco Rubio, aby przekazał tę wiadomość bezpośrednio prezydentowi USA. Sekretarz stanu USA potwierdził, że rozmawiał przez telefon z Ławrowem, dodając, że podjęli temat wystosowanego przez Rosję apelu do zagranicznych dyplomatów o opuszczenie stolicy Ukrainy.

"Skończyliśmy więc z Kijowem. Niezależnie od przyczyny, to coś nowego. Teoretycznie miesiąc powinien wystarczyć, aby Kijów stał się niezdatny do zamieszkania" — napisał Fighterbomber, rosyjski kanał na Telegramie obserwowany przez ponad pół miliona użytkowników.

Na reakcję Kijowa nie trzeba było długo czekać.

"Poziom zagrożeń bezpieczeństwa dla Kijowa i innych ukraińskich miast ze strony Rosji jest taki sam jak w poprzednich latach i miesiącach" — stwierdziło zwięźle ukraińskie ministerstwo spraw zagranicznych. Rosyjskie groźby nazwało bezwstydnym szantażem.

O ile ministerstwo spraw zagranicznych użyło dyplomatycznych sformułowań, o tyle jego rzecznik Heorhij Tychyj nie gryzł się w język.

"Rosja atakuje Kijów pociskami balistycznymi i kierowanymi, a także rojami dronów, już od czterech lat i trzech miesięcy w cyklu tygodniowym, zabijając cywilów i powodując zniszczenia. Dzisiaj wyciągnęło zupełnie »nową kartę« i grozi... atakiem na Kijów. Co za tym stoi?" — napisał w serwisie X. Poniżej utworzył ankietę z czterema opcjami: "alkoholizm", "rozpacz", "brak kreatywności" i "wszystkie powyższe".

(...)

Ukraiński komentator Witalij Portnikow uważa, że niedzielny masowy atak rakietowy świadczy o rosyjskiej niewydolności.

"Dokładnie na to Putin nie mógł sobie nigdy pozwolić w przeszłości. Nie ma żadnych dodatkowych pieniędzy na armię — a mimo to wydaje miliardy na atak, który niczego nie zmieni. Nie wpłynęło to w żaden sposób na potencjał wojskowo-techniczny Ukrainy. Nie może zastraszyć ludzi, ponieważ zastraszać można w pierwszych miesiącach wojny, nie w piątym roku jej trwania. Ludzie, którzy zostali w Ukrainie, jakoś już przyzwyczaili się do takich strasznych prób [zastraszania]" — pisze na Facebooku.

onet.pl\Aktuality.sk


W ramach zakończenia przygotowań do seryjnej produkcji Gerań-4 (do stycznia 2026 r.), pierwsze testowe wystrzelenia przeprowadzono z obiektu w obwodzie orłowskim w Rosji i z terenu dawnego lotniska w Doniecku. W maju 2026 r. przeciwnik rozpoczął ich bojowe wykorzystanie do ataków na terytorium Ukrainy - napisał HUR.

Wywiad wojskowy przekazał, że Rosja stworzyła Gerań-4 jako odpowiedź na ukraińskie drony przechwytujące. Ten odrzutowy bezzałogowy statek powietrzny posiada własny, nowy płatowiec o ulepszonych właściwościach aerodynamicznych, wzmocnioną konstrukcję oraz silnik turboodrzutowy o zwiększonym ciągu.

Według HUR silniki turboodrzutowe nowego drona pochodzą z Chin. Nowa konstrukcja pozwala dronowi manewrować przy prędkościach od 300 km/h do 400 km/h i przyspieszać do 500 km/h. Gerań-4 może wznosić się na wysokość do 5 tys. metrów i przelecieć odległość do 450 km.

HUR zaznaczył, że pokładowe systemy sterowania i elektroniczna baza komponentów nowego drona pozostają podobne do wcześniejszych rosyjskich konstrukcji, w szczególności tych produkowanych przez zakład Ałabuga. Wymiary drona praktycznie nie uległy zmianie — około 3,5 metra długości i 3 metry rozpiętości skrzydeł.

W 2023 r. w Jełabudze w Tatarstanie, na terenie specjalnej strefy ekonomicznej Ałabuga, zbudowano zakład produkcji dronów, w tym bezzałogowców uderzeniowych typu Shahed. Jełabuga jest położona około 1400 km od granicy z Ukrainą. 

PAP
 
 
ANALIZA OPFOR - GDZIE DOCIERAJĄ UKRAIŃSKIE DRONY

Pole walki bez granic. Jak Ukraina buduje izolację rosyjskiej przestrzeni operacyjnej

Jeszcze trzy lata temu rosyjski logistyk w Doniecku mógł zakładać, że dwieście kilometrów za linią frontu panuje spokój. Że magazyn w Makijiwce jest bezpieczny, że kolumna paliwowa jadąca do Mariupola dotrze do celu, że baza rotacyjna w Biełgorodzie to bezpieczna przystań przed odesłaniem z powrotem na linię ognia. 

Ta kalkulacja przestała obowiązywać. Rosyjscy blogerzy wojenni opisują to sami, bez owijania w bawełnę, używając słów, których oficjalne komunikaty Ministerstwa Obrony nigdy nie dopuszczą do obiegu.

Jeden z nich napisał niedawno zdanie, które powinno trafić do każdego podręcznika doktryny walki głębokiej. 

Stwierdził, że front przesuwa się znacznie wolniej, niż przeciwnik rozszerza i pogłębia strefę aktywnego, kontrolowanego ataku dronów na rosyjskie tyły. 

Nie użył żadnej terminologii doktrynalnej. Nie wiedział, że właśnie opisał ukraińską kampanię izolacji operacyjnej - i zrobił to precyzyjniej niż niejeden zachodni analityk.

Kluczowe jest słowo „kontrolowanego". 

Autor napisał je wersalikami - i słusznie, bo to właśnie ono odróżnia to, co robi Ukraina, od chaotycznego ostrzału. Ukraińcy nie strzelają. Oni prowadzą kampanię. Mają cele, harmonogram i metodę. W ciągu ostatnich miesięcy systematycznie uderzali w elektrownie cieplne, magazyny, bazy remontowe i trasy zaopatrzenia na terenie Doniecka i Ługańska, a potem rozszerzyli tę kampanię na głębię, której Rosjanie wcześniej w ogóle nie brali pod uwagę.

Trasa z Doniecka do Mariupola była kiedyś korytarzem stosunkowo bezpiecznym. Dziś jest stale atakowana. Nie przez zachodnie pociski manewrujące, które Moskwa z upodobaniem wymienia jako powód swoich strat - ale przez drony oparte na nawigacji satelitarnej i systemach radiowych, o rzędach wielkości tańsze od zachodnich odpowiedników i właśnie dlatego stosowane masowo. 

Asymetria kosztowa jest fundamentem tej doktryny. Jeden Lutyj z ładunkiem siedemdziesięciu pięciu kilogramów kosztuje ułamek tego, co zniszczony przez niego magazyn amunicji. Jedna kampania przeciwko rafineriom naftowym zadaje Rosji straty większe niż kolejny miesiąc walk pozycyjnych.

Rosjanie zbudowali odpowiedź na tę presję oddolnie - i to samo w sobie jest dowodem na skuteczność ukraińskiej strategii. 

Oddziały ochotnicze BARS, zmuszone do adaptacji przez stałą presję dronową, przez lata wypracowały własne struktury walki elektronicznej, własne oddziały BSP, własny system szkolenia pilotów i logistyki. 

Jeden z autorów milblogsfery opisał ten fenomen ze szczegółami, które chłodnej krwi nie pozostawiają. Wyspecjalizowany oddział dronów budował swoją sprawność przez lata - laboratoria techniczne, system ewakuacji rannych, najlepsi piloci, regularne zarządzanie i współpraca na wszystkich szczeblach. 

A potem Ministerstwo Obrony wcieliło go do zwykłej brygady piechoty zmotoryzowanej. I okazało się, że pełne zaopatrzenie wojskowe MON nie pokryje nawet dwudziestu procent tego, czego potrzebuje oddział, żeby działać tak samo efektywnie jak wcześniej. Cały dorobek lat adaptacji - wymazany rozkazem z góry.

Autor kończył swój wpis pytaniem retorycznym, które nie wymaga komentarza. 

Pytał, czy Rosjanie na pewno walczą z Ukraińcami.

To zdanie nie jest gorzką ironią. To diagnoza. Rosyjski system biurokratyczny niszczy własne mechanizmy adaptacyjne w tempie, które ukraińska presja dronowa tylko przyspiesza. 

Ukraińcy wymusili reorganizację rosyjskiej armii od dołu - a teraz system centralny tę reorganizację pochłania i neutralizuje. Nie potrzeba do tego ani jednego pocisku.

Skala kampanii stała się widoczna w marcu 2026 roku, kiedy Ukraina po raz pierwszy w historii wysłała w kierunku Rosji więcej dronów niż Rosja w stronę Ukrainy - 7000 w ciągu jednego miesiąca. 

W tym samym czasie uderzenia dotarły do środkowego Uralu. Jekaterynburg, Perm, zakłady Awiastar w Uljanowsku - miasta i obiekty, które przez trzy lata pełniły funkcję bezpiecznego zaplecza przemysłowego - znalazły się w strefie zagrożenia. 

Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Szojgu przyznał publicznie to, czego przez lata Moskwa nie mówiła wprost. Żaden region Rosji nie może czuć się bezpieczny.

Mechanizm izolacji działa na trzech poziomach jednocześnie. 

Na poziomie fizycznym Ukraińcy niszczą węzły logistyczne, trasy rotacyjne i infrastrukturę energetyczną zasilającą rosyjskie zaplecze. 

Na poziomie operacyjnym rozszerzają strefę zagrożenia poza obszary, które Rosjanie traktowali jako tyły - zmuszając ich do rozproszenia sił i zasobów na obszarach, gdzie wcześniej nie spodziewali się uderzeń. 

Na poziomie poznawczym - i to jest najtrudniejsze do zmierzenia, ale najłatwiejsze do odczytania z rosyjskich wypowiedzi - dezorganizują proces decyzyjny. 

Rosyjski milbloger napisał, że problem presji dronowej nie jest nawet przedmiotem świadomości w kręgach decyzyjnych - nie na poziomie rozwiązania ani planowania, ale w ogóle jako zjawisko. Systemy dowodzenia nie nadążają za tempem zmian na polu walki (gdzieś to już u nas słyszałem).

Od początku 2026 roku ukraińskie drony zaatakowały dziewięć rafinerii i ponad dwieście czterdzieści obiektów sektora paliwowo-energetycznego. Uderzenia w terminale naftowe na Bałtyku, ataki na tankowce „cienia" w Nowosyjsku i ciągła presja na korytarze logistyczne w Donbasie to fragmenty tej samej kampanii - powolnego duszenia aparatu finansowego i logistycznego, który podtrzymuje rosyjski wysiłek wojenny. Rosyjski przerób ropy spadł w tym samym okresie do najniższego poziomu od 2009 roku.

Jeden z rosyjskich blogerów wojskowych, podsumowując tendencje z ostatnich miesięcy, napisał zdanie bez ozdobników. 

Stwierdził, że sytuacja może być bliska krytycznej w kwestiach rozmieszczenia wojsk i logistyki. Dodał, że problem ten nie jest przedmiotem świadomości w kręgach decyzyjnych. I zakończył słowami, które trudno uznać za optymistyczne. 

To będzie dla Rosji bardzo trudny rok.

Pozdrawiam i dziękuję.

x.com/Maciej_Korowaj

wtorek, 26 maja 2026



Wydaje się, że niektórzy rosyjscy urzędnicy wycofują się z niedawnych rosyjskich gróźb systematycznego atakowania miasta Kijów. Przewodniczący Komitetu Obrony Rosyjskiej Dumy Państwowej Andriej Kartapołow stwierdził 26 maja, że Rosja w rzeczywistości nie grozi uderzeniem w Radę Najwyższą (parlament) ani w Biuro Prezydenta Ukrainy, ponieważ nie są to "realne" centra decyzyjne na Ukrainie — w odpowiedzi na groźbę rosyjskie Ministerstwa Spraw Zagranicznych (MFA) z 25 maja rozpoczęcia serii "systematycznych" uderzeń przeciwko ukraińskim ośrodkom decyzyjnym i centrali w Kijowie. Kartapołow twierdził, że ukraińskie ośrodki decyzyjne nie znajdują się w centrum Kijowa, ale raczej są ukryte na dobrze ufortyfikowanych obszarach.

understandingwar.org


Siły rosyjskie odnotowują niewielkie postępy wokół Konstantynówki: okupant posunął się naprzód, zajmując najprawdopodobniej Illiniwkę i Berestok położone na południe i południowy zachód od miasta, a także Nowodmytriwkę po jego północno-wschodniej stronie. Siły rosyjskie kontynuują działania zmierzające do oskrzydlenia Konstantynówki, próbując przeciąć ukraińskie szlaki zaopatrzeniowe.

Rosjanie prowadzili również natarcie na kierunku hulajpolskim, docierając do Werchniej Tersy i Wozdwyżiwki, gdzie napotkali opór obrońców. Postępy te są najprawdopodobniej skutkiem infiltracji linii frontu przez niewielkie grupy rosyjskich żołnierzy, nie świadczą one jednak (wbrew opublikowanym oświadczeniom rosyjskiego Ministerstwa Obrony) o uzyskaniu pełnej kontroli nad tym terenem.

Pomimo utrzymującej się inicjatywy wojsk rosyjskich obecne postępy sił okupacyjnych są znacznie mniejsze niż w analogicznych okresach lat ubiegłych. O ile nie można mówić o przełomie czy przejęciu inicjatywy przez obrońców (...), o tyle tempo rosyjskiej ofensywy uległo znaczącemu osłabieniu, co odnotowują także źródła rosyjskie. W dotychczasowych cyklach sezonowych początek wiosny był momentem aktywizacji wojsk rosyjskich, które wykorzystywały sprzyjające warunki pogodowe i terenowe. Brak widocznego wzrostu dynamiki postępów na froncie może wskazywać na pogorszenie rosyjskich zdolności ofensywnych na skutek rosnącej liczby skutecznych ataków na zaplecze frontowe okupanta. W ostatnich tygodniach siły ukraińskie istotnie zintensyfikowały ataki bezzałogowych statków powietrznych średniego zasięgu (ok. 50–250 km) na rosyjskie węzły logistyczne, miejsca koncentracji wojsk, systemy obrony powietrznej, składy amunicji i stanowiska dowodzenia. Ataki te stanowią zagrożenie dla operacyjnego zaplecza wojsk rosyjskich oraz pozwalają tworzyć „korytarze” dla napadów rakietowo-dronowych w głąb terytorium Rosji.

W nocy z 23 na 24 maja Rosja przeprowadziła jeden z największych zmasowanych i kombinowanych ataków rakietowo-dronowych na Ukrainę, którego głównym celem były Kijów i obwód kijowski. Według Dowództwa Sił Powietrznych Ukrainy agresor użył 90 rakiet oraz 600 dronów, zaś sam napad obejmował kilka fal uderzeń bezzałogowców, pocisków balistycznych oraz manewrujących. Zgodnie z deklaracją władz w Moskwie uderzenie było odwetem za atak na akademik w Starobielsku (zob. niżej). W wyniku rosyjskiego uderzenia na terenie całego kraju zginęły cztery osoby, a prawie 100 zostało rannych, zaś w samym Kijowie obrażenia odniosło ponad 80 osób, w tym troje dzieci, a dwie osoby zginęły. Uszkodzonych lub zniszczonych zostało ok. 30 budynków mieszkalnych. W stolicy ucierpiały również obiekty kultury i administracji, m.in. Muzeum Sztuki, Opera Kijowska, stadion Dynama im. Wałerija Łobanowskiego, Muzeum Czarnobylskie, gmach MSZ oraz budynki Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i Dowództwa Sił Lądowych armii ukraińskiej. Jedno z uderzeń uszkodziło rezydencję ambasadora Albanii, stwarzając bezpośrednie zagrożenie dla jego życia. Celami były także obiekty przemysłowe, w tym m.in. zakłady elektroniczne Artem. W trakcie ataku Rosja użyła pocisku balistycznego Oriesznik, którego celem było najprawdopodobniej nieużywane lotnisko w Białej Cerkwi. Część źródeł donosiła o drugim ataku tym pociskiem, który stał się w krótkim czasie elementem wojny informacyjnej. Pierwsze przekazy przekonywały, że uderzył w Drużkiwkę, skąd bezpośrednio koordynowana jest obrona na południe od aglomeracji Słowiańska i Kramatorska. Następnej doby część źródeł ukraińskich zaczęła negować przeprowadzenie drugiego ataku z wykorzystaniem Oriesznika i/lub lokować upadek rakiety po rosyjskiej stronie frontu – w Doniecku lub na jego obrzeżach.

W ciągu ubiegłego tygodnia doszło również do zmasowanego ataku w nocy z 20 na 21 maja oraz przez cały następny dzień. (...) Ogółem według Dowództwa Sił Powietrznych Ukrainy od wieczora 19 maja do rana 26 maja najeźdźca użył 1586 dronów typu Shahed oraz 91 rakiet manewrujących i balistycznych. Obrońcy zadeklarowali zneutralizowanie 1438 dronów i 55 rakiet.

W nocy z 21 na 22 maja Siły Zbrojne Ukrainy przeprowadziły uderzenie na miasto Starobielsk w anektowanym obwodzie Ługańskim. W wyniku ataku z użyciem bezzałogowców zniszczone zostały budynki miejscowej placówki kształcenia zawodowego oraz najprawdopodobniej sąsiedniego akademika. Według doniesień rosyjskich pod gruzami drugiego z obiektów miało zginąć 21 osób w wieku od 18 do 21 lat. Strona ukraińska oświadczyła, że celem uderzenia był „jeden ze sztabów jednostki Rubikon” – głównej struktury Ministerstwa Obrony FR zajmującej się adaptacją i wykorzystaniem bezzałogowców różnych typów. W odpowiedzi na atak Władimir Putin polecił Siłom Zbrojnym FR przygotowanie odwetowego uderzenia na Ukrainę, które przeprowadzono 24 maja. Ponadto 25 maja MSZ Rosji oświadczyło, że w reakcji na „akt terrorystyczny w Starobielsku” rosyjska armia rozpoczyna „konsekwentne, systemowe uderzenia” na przedsiębiorstwa ukraińskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego w Kijowie oraz na „centra podejmowania decyzji”. Tego samego dnia w rozmowie z sekretarzem stanu USA Marco Rubiem szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow miał ostrzec stronę amerykańską przed uderzeniami w ośrodki decyzyjne na Ukrainie oraz wezwać do „ewakuacji personelu dyplomatycznego”.

20 maja Sztab Generalny Ukrainy doniósł o udanym uderzeniu dronowym w rafinerię Łukoil-Niżegorodnieftieorgsintiez nieopodal Kstowa w obwodzie niżnonowogrodzkim. W instalacji będącej celem ataku po raz drugi w ciągu ostatnich dni miał wybuchnąć pożar. Rosyjskie kanały na Telegramie informowały ponadto o ataku tego samego dnia na zakład Niewinnomysskij Azot w Kraju Stawropolskim, jednego z największych producentów nawozów i chemikaliów wykorzystywanych do produkcji materiałów wybuchowych. Władze lokalne zdementowały trafienia, oznajmiając, że obrona powietrzna odparła nalot, zaś zniszczenia powstały w wyniku upadku odłamków. Dzień później ukraińskie siły uderzyły w rafinerię ropy w Syzraniu w obwodzie samarskim, ponad 800 km od granicy z Ukrainą. Według strony ukraińskiej uderzenie doprowadziło do pożaru obiektu. Gubernator obwodu samarskiego potwierdził atak, ale zdementował uszkodzenie rafinerii.

23 maja siły ukraińskie przeprowadziły nocne uderzenia dronowe na zakład chemiczny Metafrax Chemicals w Kraju Permskim oraz infrastrukturę naftową w Noworosyjsku nad Morzem Czarnym. W obu obiektach miało dojść do rozległego pożaru. Metafrax to ważny element rosyjskiego przemysłu chemicznego, a jego produkty trafiają do przedsiębiorstw związanych z produkcją sprzętu lotniczego, dronów, silników rakietowych i materiałów wybuchowych. Po uderzeniu produkcja w zakładzie miała zostać wstrzymana.

(...)

Zgodnie z analizą opublikowaną 21 maja przez rosyjskojęzyczny portal Wot Tak od początku pełnoskalowej wojny Ukraina przeprowadziła co najmniej 158 uderzeń na rosyjskie rafinerie. Ataki objęły 24 z 33 zakładów o mocy przerobowej powyżej 1 mln ton ropy rocznie. W pierwszym roku wojny takich uderzeń nie odnotowywano; w 2023 r. było ich cztery, w 2024 – 34, w 2025 – 88, a w niepełnych pięciu miesiącach 2026 r. – 33. Najczęściej atakowane były rafinerie w Riazaniu i Saratowie – po 15 razy. Regularnym celem pozostawały także rafinerie w Kraju Krasnodarskim: Afipska, Ilska i Tuapsińska, na które uderzano po 12 razy. Według Wot Tak w europejskiej części Rosji praktycznie nie ma już dużych rafinerii, tj. zakładów o mocy powyżej 10 mln ton, które nie byłyby wcześniej atakowane przez Ukrainę. Jedynymi dużymi obiektami tej klasy nieobjętymi atakami pozostają zakłady za Uralem: Omski i Angarski.

osw.waw.pl


Siły ukraińskie osiągają tymczasową taktyczną przewagę dronów w niektórych sektorach frontu, co spowalnia rosyjskie operacje ofensywne poprzez osłabienie skuteczności rosyjskich operacji kształtowania. Taktyczna przewaga dronów prawdopodobnie umożliwia również siłom ukraińskim przeprowadzanie większej liczby ataków na cele rosyjskie. Dane ukraińskich sił zbrojnych z pola bitwy z okresu od 1 września 2025 r. do 23 maja 2026 r. sugerują, że łączna liczba unikalnych trafień w cele rosyjskie przez Ukrainę stale rośnie, osiągając nawet ponad 2000 ataków dziennie w dniach 13, 15 i 16 maja.

Siły ukraińskie prawdopodobnie osiągnęły taktyczną przewagę dronów w niektórych sektorach frontu po osłabieniu rosyjskich możliwości w zakresie dronów pod koniec 2025 r. i na początku 2026 r. — głównie poprzez blokowanie pozycji startowych dronów i coraz częstsze przechwytywanie rosyjskich taktycznych bezzałogowych statków powietrznych. Siły ukraińskie zaczęły atakować rosyjskich operatorów dronów oraz punkty startowe i kontrolne bezzałogowych statków powietrznych (BSP) na bezpośrednim i pośrednim zapleczu co najmniej od końca 2025 roku. ISW zaobserwowało dziesiątki geolokalizowanych nagrań wideo i ukraińskich raportów, pokazujących, jak siły ukraińskie atakowały rosyjskie pozycje startowe i magazyny dronów w 2026 roku i na całym obszarze działań.

Zwiększone zainteresowanie ukraińskich załóg dronów i pozycji startowych wynika, przynajmniej częściowo, z modyfikacji taktyki i priorytetyzacji celów przez siły ukraińskie. Siły ukraińskie przechwytują również więcej dronów taktycznych, co prawdopodobnie dodatkowo osłabia zdolność sił rosyjskich do odpierania ukraińskich ataków zmechanizowanych i walki o inicjatywę na niskich wysokościach. Drony przechwytujące mają istotne implikacje taktyczne na polu bitwy, ponieważ siły rosyjskie polegają na dronach w celu zakłócania ukraińskiej obrony, co z kolei umożliwia rosyjskie natarcia i uniemożliwia ukraińskie natarcia.

x.com/TheStudyofWar


Rozpoczęcie operacji zostało ogłoszone w nocy w poniedziałek 25 maja 2026 r. Najpierw kolejne orędzie telewizyjne wygłosił premier Beniamin Netanjahu, tłumacząc obywatelom, że konieczny jest kolejny wysiłek wojenny dla zniszczenia Hezbollahu. Dowódca Północnego Okręgu Wojskowego Cahalu gen. Rafi Mili ostrzegł mieszkańców północnej Galilei, że walki rozpoczną się natychmiast i do odwołania powinni pozostać w domach.

Cahal rozpoczął od kilkudziesięciu ataków z powietrza w różnych częściach Libanu, włącznie z Bejrutem i Doliną Bekaa. Równocześnie ogłoszono natychmiastową mobilizację, która ma umożliwić armii przejście do ofensywy i rozpoczęcie agresywnych działań lądowych wykraczających poza „żółtą linię”, czyli strefę buforową utworzoną w południowym Libanie w wyniku inwazji rozpoczętej w marcu 2026 r. Cahal ma uzyskać też większą swobodę w użyciu wsparcia ogniowego, co oznacza zwiększenie liczby nalotów i nasilenie ognia artyleryjskiego.

Operacja „Strzały Ognia” jest odpowiedzią na sukcesy odnotowywane w ostatnich tygodniach przez Hezbollah, który nie tylko powrócił do taktyki walki partyzanckiej, ale także zaczął na niespotykaną dotychczas skalę stosować drony FPV. Cahal okazał się nieprzygotowany, mimo że od dawna zwraca się uwagę na lekcje z wojny w Ukrainie. Izraelczycy, pewni swojej przewagi konwencjonalnej i technologicznej, są niemal bezradni. W ciągu trzech miesięcy walk zginęło co najmniej 24 żołnierzy, a ponad 1 000 zostało rannych. W ostatnich dniach Hezbollah zaczął wręcz polować na oficerów. Publikowane przez Libańczyków filmiki pokazują uderzenia na czołgi, wozy bojowe i pojazdy wsparcia. Drony wlatują przez włazy, okna i drzwi. Co więcej, Hezbollah zaczął wykorzystywać drony umożliwiające działanie w ciemności, czym niweluje jedną z niekwestionowanych dotychczas przewag Izraelczyków, czyli możliwość prowadzenia operacji w nocy.

Sześć trafień w wyrzutnie Żelaznej Kopuły, systemu obrony powietrznej, pokazuje nieprzygotowanie Cahalu. Systemy wojny elektronicznej nie zakłócają dronów sterowanych światłowodami, które z łatwością pokonują strefę buforową o głębokości kilku kilometrów. Drony rzadko powodują całkowite zniszczenie sprzętu, lecz uszkadzają czołgi Merkawa i uniemożliwiają swobodę działania Izraelczyków. Niewiele wnoszą rozwieszane sieci i plandeki. Żołnierze zaczęli zwozić siatki zdejmowane z bramek na boiskach piłkarskich i sieci rybackie. Armia przyspiesza dostawy wspieranych przez AI celowników karabinowych, ale jest to kropla w morzu potrzeb, a w miejsce jednego zniszczonego czy przechwyconego drona pojawiają się kolejne.

Wiele wskazuje na to, że odpowiedzią ma być zastosowanie standardowego rozwiązania izraelskiego w przypadku niepowodzeń na polu walki, czyli gwałtowne zwiększenie siły ognia i rozszerzenie katalogu celów, aby zmusić wroga do uległości. Ministrowie rządu w Jerozolimie mówią o konieczności wprowadzenia „nowych przeliczników”, które spowodują, że Hezbollah dwa razy zastanowi się przed kolejnym atakiem. Padła nawet propozycja burzenia dziesięciu budynków w Bejrucie za każdego drona Hezbollahu. Nie ma przy tym znaczenia, że tego rodzaju taktyka bardzo szybko spowoduje, że niszczone będą obiekty cywilne i Cahal ponownie przekroczy granicę zbrodni wojennej. Od wkroczenia do Libanu w marcu Izrael systematycznie wyburza całe wioski i miasta. Wysiedlonych zostało kilkaset tysięcy Libańczyków, ponad 3 tys. zginęło, a mimo to wojna trwa i Izraelczycy ponoszą bardzo bolesne straty. Podobne kalkulacje stosowane przez Izraelczyków w Libanie nie działały w przeszłości i nic nie wskazuje na to, aby okazały się skuteczne tym razem.

dnbw.substack.com

poniedziałek, 25 maja 2026


/polska - red./ Sprzedaż detaliczna trochę rozczarowała w kwietniu, rosnąc o 1,3% r/r. Tąpnięcie z 8,7% r/r miesiąc wcześniej to w istotnym stopniu kwestia czynników jednorazowych (Wielkanocy i przesuwania sezonowej sprzedaży odzieży i obuwia). 

Tym niemniej, sprzedaż dóbr trwałych mocno wyhamowała a tankowanie pod korek nawet przyspieszyło, wbrew naszym oczekiwaniom. W szczegółach te dane są nawet słabsze niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Podtrzymujemy naszą ocenę, że konsumpcja prywatna w najbliższych kwartałach będzie mocno hamować i będzie epicentrum oddziaływania szoku naftowego na polską gospodarkę.

x.com/Pekao_Analizy
 
 
Szczegóły raportu ujawniła minister spraw zagranicznych Szwecji Maria Malmer Stenergard na łamach amerykańskiego dziennika "The New York Times". Sztokholm zlecił czołowym ekonomistom oraz służbom wywiadowczym zbadanie kondycji gospodarczej agresora.

Jak wynika z raportu, Moskwa drastycznie zaniża wskaźniki inflacji. W 2024 r., gdy oficjalne komunikaty mówiły o inflacji na poziomie 10 proc., rosyjski bank centralny podniósł stopy procentowe aż do 21 proc.

Szwedzkie Wojskowe Służby Wywiadu i Bezpieczeństwa (MUST) prognozują też, że realny wzrost cen znacznie przekroczy rządowe zapowiedzi. Choć konflikt USA i Izraela z Iranem dał Rosji chwilowe wytchnienie poprzez podbicie cen ropy, Kreml potrzebuje, aby cena baryłki Urals utrzymywała się powyżej 100 dol. Ewentualne zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie i powrót irańskiej ropy na rynki mogą z dnia na dzień zrujnować budżet Putina.

(...)

Szefowa szwedzkiej dyplomacji ujawnia także dane dotyczące wielkości rosyjskiej gospodarki. "W ujęciu nominalnym gospodarka Rosji ledwo przewyższa gospodarkę stanu Nowy Jork, jest mniejsza od gospodarki Teksasu i pozostaje krucha" — wskazuje.

/Szwedzki psyops? - red./

businessinsider.com.pl


Prezydent USA Donald Trump poinformował w poniedziałek, że po zakończeniu wojny z Iranem wszyscy partnerzy USA z Bliskiego Wschodu powinni "obowiązkowo" dołączyć do Porozumień Abrahamowych, tj. znormalizować stosunki z Izraelem. Trump ocenił, że podobny krok mógłby zrobić także Iran.

"Negocjacje z Islamską Republiką Iranu przebiegają pomyślnie! Albo będzie to Wielka Umowa dla wszystkich, albo nie będzie żadnej - Powrót na pole bitwy i do strzelania, ale większego i silniejszego niż kiedykolwiek - a tego nikt nie chce!" - napisał Trump na swoim portalu społecznościowym Truth Social.

Jak dodał, w sobotniej rozmowie telefonicznej z przywódcami krajów regionu (Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kataru, Pakistanu, Turcji, Egiptu, Jordanii i Bahrajnu) powiedział im, że "przy całym wysiłku włożonym przez USA w próbę ułożenia tej niezwykle skomplikowanej układanki, obowiązkowe jest, aby wszystkie te kraje, jako minimum, jednocześnie podpisały Porozumienia Abrahamowe".

Według prezydenta USA jako pierwsze powinny zrobić to Arabia Saudyjska i Katar, a następnie wszystkie pozostałe państwa (Bahrajn i ZEA takie porozumienia podpisały już wcześniej). Jeśli tego nie zrobią, będzie to świadczyć o ich złych intencjach - podkreślił. Ponadto Trump sugerował, że przyjazne stosunki z Izraelem miałby nawiązać nawet Iran. Napisał, że jego rozmówcy zapewnili, że "byliby zaszczyceni", gdyby do tego doszło.

"Wow, to byłoby coś wyjątkowego! Będzie to najważniejsze porozumienie, jakie kiedykolwiek podpisze którykolwiek z tych Wielkich, ale zawsze będących w konflikcie krajów. Nic w przeszłości ani w przyszłości go nie przewyższy" - napisał Trump. "Dlatego też obowiązkowo domagam się, aby wszystkie kraje natychmiast podpisały Porozumienia Abrahama, a jeśli Iran podpisze swoje porozumienie ze mną, prezydentem Stanów Zjednoczonych Ameryki, będzie to zaszczyt, jeśli również on będzie częścią tej bezprecedensowej światowej koalicji!" - dodał.

Polecił swoim urzędnikom, by potraktowali jego internetowy wpis jako formalne polecenie doprowadzenia do realizacji jego planów.

Porozumienia Abrahamowe to seria dwustronnych umów wynegocjowanych pod auspicjami USA za pierwszej kadencji Trumpa, które doprowadziły do normalizacji stosunków dyplomatycznych między Izraelem a kilkoma państwami arabskimi. Pierwsze z nich podpisano w 2020 r., a sygnatariuszami były Izrael oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie i Bahrajn, co uczyniło je trzecim i czwartym państwem arabskim, które oficjalnie uznały Izrael (po Egipcie w 1979 r. i Jordanii w 1994 r.).

W kolejnych rundach do procesu normalizacji stosunków dołączyły Maroko i Sudan, a w listopadzie 2025 r. do porozumień przystąpił Kazachstan. Mimo starań zarówno administracji poprzedniego prezydenta USA Joe Bidena, jak i Trumpa, do porozumień nie dołączyła dotąd Arabia Saudyjska, m.in. ze względu na wojnę Izraela w Strefie Gazy. Spośród wymienionych przez Trumpa państw Turcja uznaje Izrael i utrzymuje z nim stosunki dyplomatyczne (mimo że są obecnie napięte), podobnie jak Jordania i Egipt.

PAP


Ministerstwo spraw zagranicznych Rosji ostrzegło w poniedziałek, że siły zbrojne tego kraju rozpoczynają serię metodycznych uderzeń wymierzonych w obiekty wojskowe i przemysłowe na terenie Kijowa, i w związku z tym zaleciło cudzoziemcom jak najszybsze opuszczenie ukraińskiej stolicy.

W wydanym komunikacie rosyjskie MSZ poinformowało, że ataki będą odwetem za - jak to określono - celowy atak dronowy ukraińskich sił zbrojnych na budynek dydaktyczny i akademik w Starobilsku w piątek. Ukraina zaprzeczyła tym oskarżeniom i wyjaśniła, że celem ataku była jednostka kierująca atakami dronowymi. W ataku w Starobilsku, miejscowości w okupowanym przez Rosję obwodzie ługańskim, zginęło, według władz rosyjskich, 21 osób, a 42 zostały ranne.

Rosyjskie MSZ zapowiedziało, że uderzenia będą wymierzone zarówno w centra decyzyjne, jak i punkty dowodzenia. Ponieważ te obiekty są rozrzucone po całym Kijowie, zaleciło obcokrajowcom, w tym personelowi misji dyplomatycznych i przedstawicielstw organizacji międzynarodowych, by jak najszybciej opuścili miasto, a mieszkańców stolicy Ukrainy, by nie zbliżali się do obiektów infrastruktury wojskowej i administracyjnej.

Jeszcze przed poniedziałkowym ostrzeżeniem, w miniony weekend rosyjskie siły prowadziły intensywne ataki na obwód kijowski. Według władz ukraińskich, w nocy z soboty na niedzielę Rosja wystrzeliła 600 dronów i 90 pocisków, w tym hipersoniczny pocisk balistyczny Oriesznik. 

PAP