"Ktoś musiał coś powiedzieć (nie wiem co) i to nie w USA tylko w Iranie, bo ropa zmniejszyła skalę zwyżki, dolar nieco stracił, a u nas WIG20 gwałtownie wzrósł. Tak to teraz będzie wyglądało - byle wypowiedź natychmiast znajdzie przełożenie na rynki" - spekuluje Piotr Kuczyński, analityk Xelion. Z kolei Marek Rogalski główny analityk rynkowy DM BOŚ w rozmowie z Next.gazeta.pl zauważa, że wcale nie musiało dojść do żadnej znaczącej deklaracji. Rynek po prostu mimo słów Trumpa stawia na wygaszanie wojny w Iranie.
- Część inwestorów czeka na rozwiązanie sprawy Iranu. Mam wrażenie, że rynek nastawia się na pozytywny scenariusz - nie na impas, lecz na to, że coś się wydarzy. Chodzi o to, że sytuacja w temacie Iranu rozstrzygnie się raczej na korzyść rynków niż odwrotnie; że uda się znaleźć kompromis i deeskalować cały konflikt - tłumaczy nam. W nocy z wtorku na środę kończy się kolejne ultimatum, które Donald Trump postawił Irańczykom. I być może wtedy nastąpi jakieś pozytywne przesilenie, jak wydają się prognozować inwestorzy.
Na taki scenariusz wskazuje też rynek walutowy. Polska waluta zyskuje ok. 0,10 proc. wobec dolara i utrzymuje się w pobliżu poziomu 3,70 zł. - Patrząc na ostatni szczyt z 30 marca, który wynosił 3,75, od początku kwietnia spadliśmy o 6 groszy.
(...)
Według niego ostatnie słowa Donalda Trumpa o tym, że "cały kraj może być zniszczony w jedną noc" oraz groźby, że "jeśli Iran nie zawrze porozumienia, nie będzie miał elektrowni, mostów i powróci do epoki kamienia" nie wprawiają inwestorów w zdenerwowanie. - Generalnie inwestorzy czekają na to, co się wydarzy. Choć brzmi to może nieco dziwnie, wygląda to na próbę "dogadania się w stylu Trumpa". Patrząc na EUR/USD, widzę, że nie ma nadmiernej paniki. Dominuje wyczekiwanie - nawet na parze EUR/USD widać, że rynek gra raczej pod deeskalację niż eskalację konfliktu - zauważa. Kurs tej pary idzie delikatnie w górę - 0,13 proc.
Mamy więc niby dużo hałasu, ale rynek nie zachowuje się już w trybie skrajnej paniki - komentuje Marek Rogalski. Sytuacja może się jednak diametralnie zmienić, jeśli okaże się, że Donald Trump nie blefował i rzeczywiście przeprowadzi masowe bombardowania w Iranie.
gazeta.pl