czwartek, 19 grudnia 2024



Trzeciego grudnia ChRL wprowadziła zakaz eksportu krytycznych minerałów do Stanów Zjednoczonych. Decyzja została oparta na obawach o bezpieczeństwo narodowe i zasadniczo zakazano eksportu galu, germanu, antymonu i materiałów supertwardych.

Wczoraj SCMP opublikowało ciekawe dane, powołując się na raport Govini (sam raport nie jest w domenie publicznej). Według analizy Govini ponad 1000 amerykańskich systemów produkcji broni jest w jakimś stopniu uzależnionych od importu krytycznych minerałów z Chin. W „ponad 20.000 pojedynczych części używanych przez Pentagon i amerykańską straż przybrzeżną jest objętych zakazem (…). Zgodnie z analizą, 6.335 dotkniętych części broni wymaga antymonu, 11.351 wymaga galu, podczas gdy german jest używany w 12.777.” Chińskie embargo dotknie różne sektory, jak i różne poziomy łańcuchów dostaw, „od pocisków i kabli, po broń jądrową, gogle noktowizyjne (…).”

Jak to wpłynie na amerykańskie zdolności? Oficjalna narracja Pentagonu brzmi od lat, że zapasy krytycznych minerałów starczą na minimum 12 miesięcy produkcji.1 Równocześnie przygotowywane co najmniej od dekady plany ewentualnościowe na właśnie taki ruch ze strony Pekinu, przewidują, że na uruchomienie łańcuchów dostaw, niezwiązanych z ChRL, potrzeba około pół roku.

Zobaczymy, jak będzie. Wygląda, że Pekin postanowił sprawdzić, czy to prawda. 

zawielkimmurem.net


- W tej chwili stosunki polsko-węgierskie są na najniższym poziomie, ponieważ liberalna polska koalicja tęczowa nie potrafi oddzielić polityki partyjnej od polityki państwowej. Tymczasem Polska i Węgry mają strategiczne interesy, w których powinniśmy się raczej wspierać, a nie osłabiać - powiedział Orban. Następnie otrzymał pytanie, czy Węgry przyjmą polskich uchodźców politycznych.

Na to Orban odpowiedział: Udzielamy schronienia każdemu, kto jest prześladowany politycznie w swoim kraju.

wp.pl


Trwają ostatnie przygotowania do przemówienia Władimira Putina. "Dzień wcześniej wszyscy akredytowani przedstawiciele mediów przeszli test PCR na obecność Covid-19, ARVI i grypy. Na wydarzenie można przystąpić wyłącznie z wynikiem negatywnym. Dziennikarze otrzymali od organizatorów tradycyjny zestaw upominkowy: teczkę z logo 80. rocznicy Zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej, kalendarz, długopis i notatnik" - podaje agencja RIA.

(...)

Władimir Putin wszedł do studia.

Pierwsze pytanie do Władimira Putina brzmi: "jak Rosji udaje się utrzymać na powierzchni i kontynuować swój rozwój w warunkach, w których świat oszalał".

- Nudzimy się, gdy jest zbyt spokojnie - ironizował Putin. Potem przeszedł do wyników gospodarczych Federacji Rosyjskiej, twierdząc, że "w ciągu dwóch lat rosyjska gospodarka urosła o około osiem procent".

(...)

- Wzrost gospodarczy to w dużej mierze efekt wzmocnienia suwerenności - przekonywał Putin. Dodał, że ponieważ część producentów opuściła rynek rosyjski, rodzimi przedsiębiorcy "zaczęli samodzielnie wytwarzać te towary". - Jest to szczególnie ważne dla naszego kraju, bo jeśli stracimy suwerenność, stracimy państwowość - dodał.

(...)

Prezydenta zapytano, jak ocenia przebieg "specjalnej operacji wojskowej", jak Rosjanie nazywają inwazję na Ukrainę, i "czy zwycięstwo jest coraz bliżej". Putin odpowiedział, że regularnie spotyka się z żołnierzami z pierwszej linii frontu. Dodał, że otrzymał sztandar 155. Brygady Morskiej Floty Pacyfiku i jest za to wdzięczny, a potem poprosił o rozwinięcie tego transparentu na korytarzu.

- Sytuacja w Północnym Okręgu Wojskowym zmienia się dramatycznie. Postęp następuje na całej linii frontu. Rosyjscy bojownicy odzyskują kilometry kwadratowe terytorium. Codziennie - przekonywał Putin, życząc wszystkim walczącym na pierwszej linii frontu powodzenia, zwycięstwa i powrotu do domu.

(...)

Padło pytanie o system rakietowy Oresznik. Prezydent powiedział, że jest to "system nowy, oparty na rozwiązaniach rosyjskich".

Putin powiedział, że jeśli USA dostarczą Ukrainie systemy obrony powietrznej THAAD, Moskwa poprosi „naszych chłopaków”, aby dowiedzieli się, co nowego jest w tym systemie.

Na pytanie "dlaczego rosyjska rakieta nazywa się Oresznik?", prezydent odpowiedział: szczerze mówiąc, nie wiem.

Putin zaproponował "eksperyment". - Niech Zachód i Ukraina wyznaczą obszar w Kijowie, skoncentrują tam wszystkie swoje systemy obrony powietrznej, my uderzymy tam Oresznikiem, a oni spróbują go przechwycić i zobaczymy, co się stanie. Nie ma szans na łatwe zestrzelenie lub zniszczenie Oresznika - podkreślił dyktator.

(...)

Stwierdził, że "wszystkie kraje NATO są w stanie wojny z Rosją", ale gotowość bojowa armii rosyjskiej jest na najwyższym poziomie na świecie.

- Żadna inna armia na świecie nie ma tego, co my. Rosja urosła w siłę i stała się prawdziwie suwerennym krajem. Nie będziemy patrzeć na opinie innych - mówił prezydent.

(...)

Odpowiadając na pytanie o słabość Rosji, Putin zacytował Marka Twaina: pogłoski o mojej śmierci są mocno przesadzone. Na sali rozległ się śmiech.

(...)

Na pytanie od jednego z amerykańskich dziennikarzy o gotowość do kompromisów z Kijowem, Putin odrzekł: polityka jest sztuką kompromisu, a Rosja zawsze była gotowa do negocjacji.

Przypomniał, że ​​"pod koniec 2022 roku osiągnięto już porozumienia z Kijowem, ale Boris Johnson, człowiek z dziwną fryzurą, zabronił Ukrainie zawarcia pokoju".

(...)

Pytania z Chin brzmiały: "Jak ocenia pan rozwój stosunków Moskwy i Pekinu? Jaka jest rola interakcji Rosji i Chin w utrzymaniu porządku na świecie?"

Putin zauważył, że w ostatniej dekadzie poziom stosunków między obydwoma krajami osiągnął poziom, jakiego nigdy wcześniej nie widziano. - Wszystko, co Rosja i Chiny robią względem siebie, opiera się na całkowitym zaufaniu - powiedział.

- Rosja i Chiny to kraje najbardziej dotknięte II wojną światową. Byliśmy razem wtedy i jesteśmy razem teraz. Jest to główny czynnik stabilności w sprawach światowych - podkreślał Putin.

(...)

Na pytanie o to, na jakich warunkach rozpoczną się negocjacje z Kijowem, Władimir Putin odpowiedział, że "zgodnie z prawem Zełenski nie jest już prezydentem, a obecnie zgodnie z ukraińską konstytucją legalną władzę pełni jedynie Rada Najwyższa". - Dopóki Ukraina będzie miała nielegalnego prezydenta, wszystkie inne władze staną się wspólnikami jego zbrodni - powiedział dyktator.

Putin po raz kolejny przypomniał, że "Moskwa nigdy nie odmówiła negocjacji". - Będziemy rozmawiać ze wszystkimi, ale podpiszemy układ tylko z tymi, których uznamy za uprawnionych - podkreślił.

(...)

Jeden z rosyjskich dziennikarzy, nawiązując do śmierci generała Kiriłłowa, zapytał Putina o to, dlaczego Rosja „nie chroni wystarczająco swoich bohaterów?”

Putin mówił o spotkaniach z "bohaterami broniącymi Rosji w strefie Północnego Okręgu Wojskowego". - Nawet żołnierzom z poważnymi obrażeniami "błyszczą oczy". Takich ludzi potrzebuje kraj. Ranni żołnierze chcą i mogą dalej służyć - powiedział.

(...)

Padło pytanie o to, czy można stworzyć system informowania rodzin wojskowych o ich losach?

Putin nazwał kwestię informowania rodzin żołnierzy, którzy są uznawani za zaginionych lub trafili do niewoli, bardzo delikatnym zagadnieniem. Nie odpowiedział wprost na pytanie, ale wezwał do przyspieszenia decyzji w sprawie wypłat dla rodzin żołnierzy wziętych do niewoli.

(...)

„Nie walczyliśmy tam” – powiedział Putin, wyjaśniając, że siły rządowe i jednostki proirańskie wycofały się bez walki przez Syrię. Następnie Rosja ewakuowała 4 tys. irańskich bojowników do Teheranu z bazy Khmeimim. Putin stwierdził również, że Rosja osiągnęła swoje cele w Syrii, dlatego wycofano wojska: „Osiągnęliśmy nasz cel w Syrii i zapobiegliśmy powstaniu kalifatu islamskiego. Terroryści nie doszli tam do władzy”.

onet.pl


Ukraińscy żołnierze zdradzili niedawno dziennikowi "The Washington Post", że żołnierze z Korei Północnej mają nie tylko problemy z barierą językową, lecz także z obeznaniem, jeśli chodzi o sprzęt. Flagowym przykładem są tutaj drony, których wojska Kim Dzong Una w ogóle nie znają i nie traktują jako zagrożenia.

Jak twierdzą Ukraińcy, żołnierze Kima na froncie mają poruszać się falami przez pole bitwy. Z relacji wynika, że nie ukrywają się też przed dronami. "Byliśmy bardzo zaskoczeni; nigdy nie widzieliśmy czegoś takiego: 40 do 50 osób biegnących przez pole" — powiedział jeden z żołnierzy ukraińskich w rozmowie z "The Washington Post". "Drony, artyleria i inna broń uderzyły w nich, ponieważ poruszali się w otwartym terenie. Możesz sobie wyobrazić rezultat" — dodał.

Przez tę nieznajomość technologii oddziały koreańskie ponoszą coraz większe straty — zamiast trafiać jednego żołnierza pociskiem z drona, czasami ginie ich trzech. "Po raz pierwszy poczułem się, jakbym grał w grę komputerową na łatwym trybie" — przyznał kolejny operator drona, Artem, w rozmowie z dziennikiem.

onet.pl


DW: Dagestan też nie jest bardzo duży. Ale jak to wygląda z Jakucją? Niektórzy uważają, że Chiny mogą być nią zainteresowane. Nawet jeśli inni eksperci twierdzą, że Chińczycy nie są imperialistami.

Roland Freudenstein, niemiecki politolog: Teraz już wchodzimy w głębiny geopolityki. Moi rosyjscy koledzy i inni Rosjanie, z którymi rozmawiam, mówią mi, że dzisiejsza relacja z Chinami nie jest zdrowym partnerstwem, bo panują w niej kulturowa arogancja oraz obawy militarne i ekonomiczne.

Arogancja z czyjej strony?

- Z obu. Ta cudowna przyjaźń między Xi Jinpingiem a Putinem jest w rzeczywistości ukrytą, totalną wrogością kulturową i pogardą. Pogardą dla Rosji po stronie chińskiej. Po stronie rosyjskiej raczej strachem przed degradacją do roli junior partnera.

gazeta.pl


Kilka dni temu Duma ostatecznie przyjęła ustawę zabraniającą przyjmowania do rosyjskich szkół dzieci imigrantów, które nie znają języka rosyjskiego. Najpierw będą musiały udać się na odpowiednie kursy językowe i posiadać certyfikat znajomości rosyjskiego. Poza tym do szkół nie zostaną też przyjęte dzieci imigrantów, które w Rosji znajdują się nielegalnie. Przed tym rosyjski parlament przyjął szereg ustaw znacząco zaostrzających kary dla osób sprowadzających nielegalnych imigrantów do Rosji (do 15 lat więzienia), skomplikuje się też droga do legalizacji pobytu.

Z kolei od lutego przyszłego roku policjanci w Rosji będą mogli wydalać migrantów z kraju już bez decyzji sądu. Zgodnie z nowymi przepisami, zatwierdzonymi przez Władimira Putina, obcokrajowiec może zostać deportowany nawet za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym. A to oznacza, że życie wielu imigrantów znajdzie się całkowicie w rękach skorumpowanej rosyjskiej policji.

(...)

Część rosyjskich regionów już wprowadziła listę zawodów, których nie wolno wykonywać imigrantom. Nie mogą m.in. pracować przy produkcji żywności, napojów, szkołach, służbach socjalnych, transporcie publicznym, a nawet taksówkach. Podobne ograniczenia już działają w m.in. Chanty-Mansyjskim Okręgu Autonomicznym (tam miejscowi domagali się od władz całkowitego zakazu wjazdu dla imigrantów),  Republice Ałtaju, Kraju Nadmorskim, obwodach irkuckim, królewieckim, nowosybirskim czy woroneskim. Od 1 marca ograniczenia wprowadza też obwód omski.

rp.pl


15 grudnia w Cieśninie Kerczeńskiej zatonęły dwa rosyjskie tankowce Wolgoneft-212 i Wolgoneft-239 po tym jak ich kadłuby przełamały się na pół. Wyciek ropy skaził wybrzeże Kraju Krasnodarskiego w Rosji. Już następnej doby, w nocy z poniedziałku na wtorek na Morzu Azowskim kolejny zbiornikowiec Wołgonieft 109 uległ awarii, a we wtorek wieczorem sygnały SOS wysyłał z okolicy Wysp Kurylskich rosyjski tankowiec "Merkury".

Czarna seria trawa. - To kolejne dowody na to, jakie zagrożenie stanowią stare, wyeksploatowane i często niespełniające norm zbiornikowce wykorzystywane przez Rosję do transportu ropy - tłumaczy w rozmowie z money.pl dr Damian Szacawa, adiunkt w Instytucie Stosunków Międzynarodowych UMCS oraz starszy analityk w Zespole Bałtyckim Instytutu Europy Środkowej w Lublinie. - Gdyby do takiego incydentu doszło na Bałtyku, mielibyśmy do czynienia z katastrofą o zasięgu międzynarodowym - podkreśla.

(...)

Jak podkreśla ekspert, Rosja robi wszystko, aby obejść nałożone na nią sankcje. Wykorzystuje do tego statki tanich armatorów, zarejestrowanych na Bermudach, w Hongkongu, Liberii, Wyspach Marshalla, a nawet pod banderami greckimi, cypryjskimi czy maltańskimi.

- Jak pokazują dane Kijowskiej Szkoły Ekonomii, "flota cienia" transportuje obecnie więcej ropy niż kiedykolwiek. W czerwcu 2024 r. Rosja przewiozła za jej pomocą ok. 4,1 mln baryłek dziennie. To dwa razy więcej, niż w czerwcu 2023 r. Samo wzmożenie ruchu podnosi ryzyko awarii. Jeśli do tego dochodzi fakt, że Moskwa nie ma otwartego dostępu do sprawdzonych armatorów i musi posiłkować się statkami z cienia, możemy założyć, że do podobnych zdarzeń będzie dochodzić znacznie częściej - wyjaśnia dr Szacawa.

Dodatkowo 80 proc. rosyjskiego surowca i produktów ropopochodnych przechodzi przez wody należące do państw UE i G7. I aż 60 proc. morskiego eksportu rosyjskiej ropy naftowej to transport właśnie przez Morze Bałtyckie. Obrazują to choćby dane śledzące ruch statków publikowane przez firmę Kpler udostępniane przez portal MarineTrafic.

Eksperci i ekolodzy podkreślają, jak wrażliwym akwenem jest Morze Bałtyckie.

- Morze Bałtyckie jest traktowane w sposób wyjątkowy, ponieważ przez lata były stosowane rozwiązania mające chronić ten obszar (np. w kontekście zawartości siarki w paliwach wykorzystywanych do przemieszczania się statków – paliwo bunkrowe). Ważnym elementem tych zagrożeń jest również załoga, do której często należą mało doświadczeni pracownicy z państw Azji i Pacyfiku załoganci - przypomina Michał Paszkowski z IES.

(...)

Bałtyk jest morzem chronionym, który ma status szczególnego nadzoru. Statki, które na niego wpływają, powinny spełniać ścisłe rygory. Wśród nich choćby emisji spalin, czy bardzo konkretne warunki techniczne, jak np. podwójne kadłuby, które chroniłby przed wyciekiem w razie kolizji i zwiększały bezpieczeństwo - wskazał dr Szacawa.

Jak zaznacza, statki rosyjskiej "flota cienia" są jak pływające bomby.

(...)

15. pakiet sankcji zakłada wpisanie ok. 52 statków na czarną listę. To stosunkowo niewielka liczba, biorąc pod uwagę, że wielkość "floty cienia" jest szacowana na ok. 1400-1500 statków. Zgodnie z założeniami będą dokonywane inspekcje podejrzanych statków, czy posiadają właściwe dokumenty i ubezpieczenie. Jeśli nie, kolejne jednostki będą wpisywane na listę statków z zakazem ponownego wpłynięcia na Bałtyk - przypomina dr Szacawa.

Jak podkreśla ekspert, UE ma narzędzia i podstawy prawne wynikające z interpretacji przepisów morskich, konwencji i międzynarodowych umów, aby prewencyjnie eliminować statki stanowiące zagrożenie. Jednak Bruksela musi stworzyć do tego konkretne wytyczne, jak egzekwować polityczne deklaracje. - Ważna będzie tu rola Danii i Szwecji, które kontrolują cieśniny, przez które statki wypływają z Bałtyku.

Tankowce wożące rosyjską ropę muszą pokonać jedną z czterech duńskich cieśnin: Wielki Bełt, Mały Bełt, Sund i Bełt Fehmarn. To właśnie tam mogłaby być sprawowana kontrola podejrzanych jednostek.

money.pl

środa, 18 grudnia 2024



Wieczorem 3 grudnia prezydent Yoon ogłosił wprowadzenie stanu wojennego w Korei Płd. Motywował go koniecznością przerwania paraliżu państwa, spowodowanego aktywnością opozycji, określonej przez niego mianem „antypaństwowych sił sprzyjających Korei Płn.”. Dekret o stanie wojennym obejmował m.in. zakaz wszelkiej działalności politycznej, w tym funkcjonowania 300-osobowego Zgromadzenia Narodowego (parlamentu) i władz lokalnych, oraz ograniczenie wolności prasy. Ok. 1500 żołnierzy zostało wysłanych w celu aresztowania liderów partii politycznych, zajęcia parlamentu i skopiowania danych z serwerów Państwowej Komisji Wyborczej (PKW). Stan wojenny odwołano 4 grudnia rano (po 6 godzinach), gdy zgodnie z art. 77 konstytucji został odrzucony głosami 190 deputowanych, którym udało się dotrzeć do parlamentu.

Tego samego dnia opozycja, na czele z liberalną Partią Demokratyczną (PD), złożyła wniosek o impeachment głowy państwa. Zgodnie z art. 65 konstytucji wymaga on poparcia większości 2/3 członków parlamentu (czyli 200 deputowanych). Jako że opozycja posiada 192 miejsca w parlamencie, wniosek musiał uzyskać też akceptację co najmniej ośmiu deputowanych konserwatywnej Partii Siły Narodu (PSN), z której wywodzi się Yoon. Próba przegłosowania wniosku 7 grudnia nie powiodła się z powodu braku kworum (do wymaganych 200 zabrakło 5 deputowanych), wynikającego z bojkotu głosowania przez PSN. Jej lider Han Dong-hoon i premier Han Duck-soo zaproponowali, by prezydent dobrowolnie zrzekł się urzędu. W jego zastępstwie sprawami państwowymi mieli zarządzać obaj zgłaszający wniosek politycy. Yoon nie zgodził się ustąpić, a prokuratura wszczęła wobec niego postępowanie karne o zdradę stanu w związku z wprowadzeniem stanu wojennego. Nieustępliwa postawa Yoona i nastroje społeczne (masowe protesty i ok. 75% poparcia w sondażach dla odsunięcia głowy państwa) sprawiły, że 14 grudnia parlament w pełnym składzie przegłosował wniosek o impeachment stosunkiem głosów 204 do 85 (3 deputowanych się wstrzymało, oddano też 8 głosów nieważnych), co oznaczało, że poparcie wyraziło też 12 konserwatystów.

Rozkaz aresztowania liderów partii i wysłanie żołnierzy do PKW sugerują, że głównym celem prezydenta było zwalczenie przeciwników politycznych, w tym zakwestionowanie wyniku wyborów parlamentarnych z kwietnia br., w których opozycja wzmocniła swoją pozycję, utrudniając rządzenie Yoonowi. Odrzucała wiele projektów ustaw, w tym budżetowej, wnioskowała o odsunięcie kolejnych ministrów i doradców prezydenta oraz starała się pociągnąć do odpowiedzialności karnej jego żonę, zamieszaną w liczne afery korupcyjne. Yoon miał coraz niższe notowania (poparcie poniżej 20% przed wprowadzeniem stanu wojennego, obecnie wynosi 11%) i pojawiały się wobec niego kolejne oskarżenia. Dotyczyły m.in. sfałszowania wyborów wewnątrzpartyjnych w 2021 r., dzięki którym został kandydatem na stanowisko prezydenta z ramienia PSN, i zwiększania kontroli nad prokuraturą, którą miał wykorzystywać do walki z opozycją.

Podkreślane przez prezydenta zagrożenie ze strony Korei Płn. miało uzasadnić ogłoszenie stanu wojennego. Media i opozycyjni parlamentarzyści, powołując się na przecieki ze służb, wskazywali, że administracja Yoona starała się sprowokować eskalację napięć z KRLD, aby stworzyć pretekst do wprowadzenia stanu wojennego. Miało temu służyć m.in. wysłanie w październiku br. dronów nad Pjongjang, o czym miał zdecydować minister obrony Kim Yong-hyun, uważany za głównego pomysłodawcę stanu wojennego.

O niepowodzeniu działań Yoona i jego otoczenia zdecydowały zarówno błyskawiczna reakcja deputowanych, jak i nieudolna realizacja przedsięwzięcia w wyniku sprzeciwu użycia przemocy przez wojskowych. Ustaleniu szczegółów przygotowań i wprowadzenia stanu wojennego mają służyć rozpoczęte śledztwa policyjne i prokuratorskie oraz dochodzenia parlamentarne. Dotychczas zebrane zeznania sugerują, że decyzja zapadła w gronie najbardziej zaufanych współpracowników prezydenta, takich jak ministrowie obrony i spraw wewnętrznych oraz dowódcy wywiadu, kontrwywiadu wojskowego i obrony stolicy. Przebieg wydarzeń sugeruje, że plan prezydenta i ministra obrony nie zyskał aprobaty całej armii.

pism.pl


Nawet przy obecnym poziomie zachodniego wsparcia militarnego i gospodarczego dla Kijowa, Ukraina nie zwycięży w obliczu nieustannego ataku i znacznie lepszych zasobów Rosji. Gdy tylko jej zapasy czołgów się wyczerpią, Moskwa będzie w końcu zmotywowana do skupienia się na jakościowej poprawie swojej armii. Strategia Kijowa polega na graniu na czas i czekaniu na zewnętrzny wstrząs systemowy dla politycznych kalkulacji Kremla, taki jak bunt najemników Wagnera lub powstanie niezadowolonych poborowych. Ukraińskie wojska wykazały się odpornością, pomimo niedawnych twierdzeń dziennikarskich, że wskaźniki dezercji są wskaźnikami nieuchronnego upadku. Tymczasowa dezercja, ucieczka w poszukiwaniu ulgi psychologicznej, była powszechna wśród żołnierzy amerykańskich na froncie zachodnim podczas II wojny światowej. Żaden z tych przypadków nie jest oznaką niemożności utrzymania zdolności bojowych, jak np. 45-procentowy wskaźnik dezercji chińskich żołnierzy KMT w 1948 r. lub historycznie wysoki poziom dezercji wśród żołnierzy rosyjskich i francuskich w 1917 r. z powodu słabego przywództwa oficerów. Autor tego artykułu oskarżył kiedyś wzorowego wartownika o opuszczenie posterunku na 48 godzin, aby zobaczyć swoją dziewczynę oddaloną o 400 km. 

Jeśli Ukraina poniesie katastrofalną stratę terytorium, a Rosjanie rozmieszczą się aż do rzeki Dniepr i przedmieść Kijowa, bodźce równowagi sił mogą w końcu zmusić NATO do interwencji. Zachodnia Ukraina ma o wiele bardziej obronny teren, jest bliżej europejskich źródeł zaopatrzenia, a nawet kraje odśrodkowe, takie jak Węgry, Słowacja i Rumunia, mogą poczuć się zmuszone do ustanowienia stref zakazanych na swoich granicach. 

Podczas gdy oscylujące wojny kulturowe amerykańskiej (i europejskiej) polityki wyborczej wywołały chwilowe współczucie dla konserwatywnej reakcji Rosji na modernizację płciową, bezpośredniość zagrożenia geopolitycznego może doprowadzić do szybkiej zmiany nastrojów. Wstrząsający upadek Francji w 1940 r. doprowadził do nagłej zmiany nastawienia amerykańskich elit politycznych do zagrożenia ze strony nazistowskich Niemiec. Chiński atak na odległą tajwańską wyspę, odpowiednik ataku na Pearl Harbor, miałby podobny skutek w postaci przeciwdziałania izolacjonistycznym nastrojom większego amerykańskiego elektoratu. 

realcleardefense.com


Powiązany z Kremlem milbloger twierdził, że obwód tulski ustanowił program „Bohater 71” w marcu 2024 r., aby pomóc rosyjskim weteranom znaleźć pracę po powrocie z frontu, a obwód lipecki uruchamia inicjatywę „Duma ludu” (Gordost' Naroda), z których oba są analogiczne do programu „Czas bohaterów”. Milbloger dodał, że Chanty-Mansyjski Okręg Autonomiczny uruchamia w 2025 r. projekt edukacyjny „Bohaterowie Jugry” dla rosyjskich weteranów, a obwód samarski odbył już pierwsze spotkanie programu „Szkoła bohaterów”, który wspiera powracających weteranów i ich rodziny. Milbloger zauważył, że obwód riazański w podobny sposób uruchomił program „Bohaterowie 62”, który zapewnia rosyjskim weteranom edukację w zakresie służby cywilnej. Źródło z Kremla zauważyło, że gubernator obwodu moskiewskiego Andriej Worobjew coraz częściej próbuje zinstytucjonalizować program „Czas bohaterów” w strukturach władzy obwodu moskiewskiego i przypomniało, że Worobjew mianował nawet absolwenta programu Kirilla Łozuńczukowa wiceministrem inwestycji, przemysłu i nauki obwodu moskiewskiego, aby zachować przychylność Kremla. Worobjew poinformował, że wysiłki mające na celu uspokojenie Kremla poprzez ustanowienie i rozpowszechnienie programu „Czas bohaterów” w obwodzie moskiewskim sugerują, że Kreml wywiera presję i nagradza władze regionalne, które wdrażają ten program w sposób przypominający trwające regionalne akcje rekrutacyjne wolontariuszy. Szybka ekspansja regionalna programów podobnych do inicjatywy „Czas Bohaterów” wskazuje, że Kreml rozpoczął skoordynowane działania w całej Rosji, których celem jest zapobieżenie destabilizacji reżimu, a Rosja podwaja wysiłki na rzecz głębokiej militaryzacji władz lokalnych, regionalnych i federalnych.

(...)

Według doniesień Moskwa nie spełnia kwot poboru do wojska na jesień 2024 r., co może wskazywać, że wojsko rosyjskie nadal ma problemy z unikaniem poboru, pomimo coraz większego nacisku na wojskowo-patriotyczną edukację i przyjęcie bardziej rygorystycznych środków poboru. Szef rekrutacji wojskowej Moscow City Maksim Loktev ogłosił 17 grudnia, że ​​Moskwa zakończyła proces poboru dwa tygodnie wcześniej niż oczekiwano i stwierdził, że Moskwa w pełni zrealizowała swoje cele poboru w wyniku rosnących nastrojów patriotycznych wśród młodych Rosjan. Rosyjski prawnik „Ruchu świadomie sprzeciwiających się” Artem Kłyga stwierdził, że pobór do wojska w Moskwie trwa i że mało prawdopodobne jest, aby Moskwa zrealizowała kwotę poboru 8000 mężczyzn.

understandingwar.org


Przygotowana przez centroprawicowy rząd premiera Ulfa Kristerssona i przyjęta jednogłośnie ustawa (Försvarsbeslutet) na lata 2025–2030 jest faktyczną strategią obronną państwa. Mający 174 strony dokument poddaje analizie jego środowisko bezpieczeństwa, przedstawia priorytety polityki bezpieczeństwa i obrony w NATO i UE, wskazuje najważniejszych sojuszników, z którymi Sztokholm chce rozwijać ściślejszą współpracę wojskową, a także programuje obronę totalną, czyli całościowy rozwój potencjału militarnego i obrony cywilnej kraju.

Szwecja postrzega otoczenie międzynarodowe jako coraz bardziej niestabilne i nieprzewidywalne – kształtowane przez konflikt państw demokratycznych z autokracjami dążącymi do utworzenia własnych stref wpływów. Największą destrukcyjną rolę w bezpośrednim sąsiedztwie – poprzez napaść na Ukrainę – odgrywa zmierzająca w kierunku totalitaryzmu Rosja, widziana w Sztokholmie jako zagrożenie długofalowe (ze względu na militaryzację społeczeństwa i gospodarki) i bieżące. Mimo zużywania się jej armii w walkach na Ukrainie w ocenie Szwecji nadal dysponuje ona potencjałem do działań ofensywnych w regionie nordycko-bałtyckim w domenach morskiej i powietrznej oraz z wykorzystaniem sił specjalnych. Sztokholm niepokoi też rozbudowa rosyjskiego arsenału nuklearnego. W dokumencie sporo miejsca poświęcono rosnącej kooperacji chińsko-rosyjskiej i wsparciu Pekinu dla inwazji na Ukrainę oraz bezpośrednim zagrożeniom ze strony ChRL dla Szwecji – cybernetycznym, wywiadowczym i szpiegowskim.

Strategia jako wyzwanie definiuje przesuwanie się centrum świata z obszaru euroatlantyckiego do Azji połączone z relatywnym kurczeniem się potęgi Stanów Zjednoczonych. Z punktu widzenia Sztokholmu Europa będzie coraz bardziej zależna od dynamiki relacji między Rosją, Chinami i USA (głównie od stosunków Pekinu z Waszyngtonem). Szwecja uważa ostatnie z tych państw za podstawowego gwaranta bezpieczeństwa Starego Kontynentu. Równocześnie dostrzega ryzyko zmiany priorytetów jego polityki bezpieczeństwa wskutek procesów wyborczych, większego zaangażowania w regionie indopacyficznym i politycznej zmiany pokoleniowej idącej w parze z trendami demograficznymi, mogącej osłabiać więzi transatlantyckie. Dlatego według Sztokholmu konieczne jest szybkie zwiększenie inwestycji obronnych w Europie.

Szwecja za najlepszą inwestycję w swoje bezpieczeństwo uznaje udzielanie jak najszerszej pomocy militarnej Kijowowi i powstrzymanie Rosji na Ukrainie. Deklaruje pełne wsparcie dla jego euroatlantyckich aspiracji zgodnie z dwustronną umową o współpracy w obszarze bezpieczeństwa z maja 2024 r.

(...)

Przyjęta strategia zakłada zwiększenie wydatków na cele wojskowe z ponad 122 mld koron (11,2 mld dolarów, 2,2% PKB) w 2024 r. do 186 mld koron w 2030 r. Planowany wzrost inwestycji obronnych wychodzi naprzeciw zwiększaniu liczebności i zdolności szwedzkich sił zbrojnych. W ostatnich latach podwyższony poziom ambicji rozbudowy tamtejszej armii nie szedł w parze z nakładami na cele wojskowe – do 2020 r. oscylowały one wokół 1% PKB, a w latach 2021–2023 wynosiły 1,4–1,6% PKB.

Poprzez rozszerzanie przywróconego w 2017 r. selektywnego poboru Sztokholm zamierza odbudować przeszkoloną rezerwę mobilizacyjną. Wielkość sił zbrojnych czasu wojny w 2035 r. ma wynieść 130 tys. żołnierzy (obecnie – 88 tys.). Dokument przewiduje podnoszenie liczby szkolonych rocznie poborowych z ok. 7 tys. (2023) do 10 tys. (2030), a następnie 12 tys. (2035) osób. Oznacza to jednak obniżenie ambicji względem poprzednich planów, w których deklarowano cel szkolenia 14 tys. poborowych rocznie.

W zakresie Wojsk Lądowych Szwecja skupi się na zakupach sprzętu i kontynuowaniu rozwoju jednostek powołanych na bazie strategii z lat 2015 i 2020. Zakładano wówczas utworzenie trzeciej brygady zmechanizowanej, (zredukowanej) brygady piechoty na transporterach kołowych i pięciu dodatkowych zmotoryzowanych batalionów. Aktualnie zredukowana brygada piechoty ma zostać rozwinięta do pełnej brygady, zaplanowano powstanie nowego pułku artylerii rakietowej wyposażonego w dwa bataliony wyrzutni, najprawdopodobniej HIMARS. Strategia podtrzymuje zamiar utworzenia dowództwa dywizyjnego do 2030 r. oraz rozbudowy obrony powietrznej, jednak nie podaje szczegółów tych posunięć. Pięć nowo utworzonych batalionów zmotoryzowanych ma zostać przyporządkowanych do dwóch (z trzech) brygad zmechanizowanych, brygady piechoty oraz grupy bojowej rozlokowanej na Gotlandii. Jeden batalion pozostanie samodzielny. Te dwie brygady zmechanizowane będą przygotowane do działań subarktycznych i mają osiągnąć pełną gotowość bojową w 2028 r. Aby wypełnić je sprzętem pancernym, Szwecja musi podwoić liczbę czołgów (obecnie w służbie ma 110 maszyn Leopard 2) i bojowych wozów piechoty (w służbie 288 CV90) oraz nabyć ok. 36 wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych.

W Marynarce Wojennej i Siłach Powietrznych Sztokholm chce kontynuować rozpoczęte wcześniej programy modernizacyjne. Jedyny nowy zakup to pozyskanie przeciwokrętowych pocisków bazowania lądowego (najpewniej RBS-15), które trafią do dwóch istniejących już pułków piechoty morskiej. Do końca dekady ma się zakończyć zakontraktowana modernizacja korwet typu Visby (wyposażone w systemy obrony powietrznej z pociskami CAMM) i rozpocząć budowa pięciu nowych korwet typu Luleå. Siły Powietrzne będą nadal wdrażały nowe myśliwce JAS 93E Gripen, samoloty rozpoznania i dowodzenia GlobalEye oraz śmigłowce Black Hawk. Będą też nadzorowały integrację szwedzkich zdolności w system zintegrowanej obrony powietrznej NATO (IAMD).

Szwecja zamierza również doinwestować obronę cywilną, do której powróciła we wcześniejszej strategii obronnej. Do końca dziesięciolecia na ten cel ma zostać przeznaczone dodatkowe 37,5 mld koron (3,44 mld dolarów) z budżetu Ministerstwa Obrony. Zostaną one wydane głównie na wsparcie i koordynację systemu zarządzania kryzysowego, aby umożliwić niezakłócone wojenne funkcjonowanie elektrowni, poczty, dostaw żywności i wody pitnej, opieki zdrowotnej i społecznej, transportu oraz służb porządkowych. Kolejne ustawy określą wymagania dla firm, które będą zobowiązane do wsparcia społeczeństwa i państwa w czasie kryzysu i wojny. Rozwinięciu mają także ulec zdolności w cyberprzestrzeni i do działań kognitywnych (obrona psychologiczna). Ze względu na brak środków rząd nie planuje stawiać schronów dla ludności cywilnej. Zamiast tego przedstawiona ma zostać ustawa ułatwiająca tworzenie ich przez jednostki samorządu terytorialnego i obywateli.

osw.waw.pl