sobota, 18 lutego 2023


Uznanie wagnerowców przez Departament Skarbu za grupę przestępczą miałoby opierać się na rozporządzeniu prezydenckim 13581 wprowadzonym za czasów Obamy, które pozwala blokować środki finansowe i dochody z aktywów wymienionym organizacjom. Znajdują się wśród nich japońska Yakuza, włoska Camorra i meksykański kartel Los Zetas. W strategię walki z międzynarodowymi organizacjami przestępczymi wpisana jest także współpraca międzynarodowa, która ma je pozbawić wsparcia logistycznego i ograniczyć ich korzystanie z bezpiecznych przystani.

(...)

Jak zapowiada Biały Dom, sankcje dotkną nie tylko ugrupowanie, ale "całą jego sieć wsparcia na wszystkich kontynentach". Pytanie, kogo USA uznają za organizację wspierającą Wagnera. Na liście teoretycznie powinny znaleźć się też władze niektórych państw, zwłaszcza jeżeli chodzi o kontynent afrykański. Modelem biznesowym grupy jest bowiem zapewnianie ochrony interesów dla różnych afrykańskich dyktatorów, w zamian za wynagrodzenie oraz prawa do wydobycia różnych złóż w danym kraju.

Prigożyn może z samych kopalni w Republice Środkowoafrykańskiej uzyskać miliard dolarów rocznie - informuje "Politico", powołując się na komunikację dyplomatyczną zachodnich partnerów. Prawo eksploatacji kopalni złota i diamentów przyznał Wagnerowi prezydent RŚA Faustin-Archange Touadéra, w zamian za ochronę i tłumienie oporu rebeliantów. Otrzymując zapłatę za podobny rodzaj wsparcia, biznesy powiązane z Prigożynem uzyskały koncesje na wydobycie chromitu i prawdopodobnie także złota na Madagaskarze, w Libii dostęp do surowców energetycznych i kontrakty inwestycyjne, a wcześniej w Sudanie także dostęp do kopalni złota. Nieudana operacja w Mozambiku przeciwko terrorystom islamskim w Cabo Delgado nie zwróciła się Grupie Wagnera w postaci obiecanych koncesji wydobywczych na gaz ziemny. Rosyjscy najemnicy obecni są także w Mali, gdzie otrzymują wynagrodzenie za ochronę junty, ale na razie nie ma informacji o koncesjach pozyskanych z tego tytułu. W kwietniu ubiegłego roku umowę o współpracy wojskowej z Rosją podpisał Kamerun, co przez część analityków zostało odczytane jako wstęp do pojawienia się tam rosyjskich najemników. Poza Afryką wagnerowcy działali też w Wenezueli, zyskując koncesje na inwestycje w sektorze energetycznym.

Nie tylko Stany Zjednoczone zamierzają ograniczyć działalność rosyjskich najemników. W listopadzie 2022 roku Parlament Europejski rezolucją wezwał Radę Europejską do uznania Grupy Wagnera za organizację terrorystyczną. International Center for Counter-Terrorism w Hadze uważa, że biorąc pod uwagę działalność najemników w Afryce, "jest bardzo prawdopodobne, że spełni kryteria". To otworzyłoby drogę do zamrożenia aktywów, zablokowania finansowania, a także do sądzenia osób za samo członkostwo w ugrupowaniu.

Czy Grupie Wagnera grozi coś więcej poza sankcjami finansowymi ze strony USA? Sankcje Departamentu Skarbu nie przewidują działań zbrojnych, ale to ze względu na kompetencje tego urzędu. Jeżeli jednak spojrzeć na strony Południowego Dowództwa US Army, Southcom to możemy przeczytać, że wojsko amerykańskie współpracuje z agendami federalnymi i partnerami w regionie, zwalczając zagrożenie ze strony międzynarodowych organizacji przestępczych. Również Africom wspiera partnerów dostarczając szkolenia, informacje wywiadowcze, monitoring i wykrywanie ruchów organizacji przestępczych oraz uzbrojenie do walki z przestępczością międzynarodową. Także opracowania NATO wspominają o coraz większym udziale w zwalczaniu zorganizowanej przestępczości międzynarodowej sił zbrojnych, jeżeli siły policyjne w danym państwie nie mają wystarczającej mocy, by walczyć z dobrze wyposażonym przeciwnikiem.

infosecurity24.pl

Niezdolność Rosji do regeneracji zużytych pojazdów zmechanizowanych w krótkim okresie jeszcze bardziej ogranicza rosyjskie zdolności do prowadzenia wojny manewrowej. Międzynarodowy Instytut Studiów Strategicznych (IISS) poinformował, że Rosja straciła około 50 procent swoich czołgów T-72B i T-72B3M oraz wiele czołgów T-80, co zmusza siły rosyjskie do polegania na starszym sprzęcie. Wallace zauważył, że dwie trzecie rosyjskich czołgów jest zniszczonych lub nie nadaje się do użytku. Ministerstwo Obrony Wielkiej Brytanii oceniło, że Kreml prawdopodobnie uznaje, że niska produkcja przemysłowa Rosji stanowi „krytyczną słabość” i że rosyjska produkcja nie spełnia długoterminowych wymagań Kremla. Na przykład wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji Dmitrij Miedwiediew wezwał 9 lutego do zwiększenia produkcji broni i nowoczesnych czołgów. Norweska Służba Wywiadowcza (NIS) zauważyła, że ​​Rosja jest nadal zdolna do produkcji dużych ilości broni strzeleckiej, rakiet, i czołgów, ale baza przemysłu obronnego (DIB) będzie nadal walczyć o zrównoważenie skutków zachodnich sankcji. NIS dodał, że Rosja będzie również musiała podjąć szeroko zakrojone wysiłki w celu utworzenia nowych linii produkcyjnych i potrzebuje czasu na rekrutację i szkolenie pracowników. Niektóre rosyjskie firmy zbrojeniowe nadal narzekają, że nie mają wystarczającej liczby personelu do wsparcia zintensyfikowanych wysiłków przemysłowych, podczas gdy rosyjscy prowojenni blogerzy zauważyli, że Rosja musi natychmiast rozpocząć modernizację i rekrutację personelu, aby rozwiązać problemy z produkcją czołgów. Takie środki raczej nie zwiększą zdolności rosyjskiego przemysłu obronnego do szybkiej i masowej produkcji czołgów, a już na pewno nie wpłyną na wynik obecnej rosyjskiej ofensywy lub ukraińskiej kontrofensywy rozpoczętej w nadchodzących miesiącach. Terminowe dostawy czołgów i pojazdów opancerzonych z Zachodu na Ukrainę dodatkowo zniwelowałyby zdolność Rosji do prowadzenia wojny zmechanizowanej, ponieważ Rosja walczy o wznowienie produkcji obronnej w najbliższym czasie. Ukraina prawdopodobnie nadal ma szansę zainicjować kontrofensywę na dużą skalę w ciągu najbliższych kilku miesięcy, ale jej zdolność do tego zależy w dużej mierze od szybkości i skali, z jaką Zachód dostarcza jej niezbędny sprzęt, zwłaszcza czołgi i pojazdy opancerzone .

understandingwar.org

Bachmut to już na pewno jedna z najsłynniejszych bitew tej wojny, choć jeszcze się nie skończyła. Sytuacja Ukraińców jest nieustannie ciężka, ale w ciągu ostatniego tygodnia nie doszło do jej poważniejszego pogorszenia. Wręcz przeciwnie, miejscami się poprawiła. Stało się tak za sprawą serii niewielkich kontrataków na rosyjskie zdobycze z wcześniejszego tygodnia. Czyli na najdalej wysunięte pozycje na północ w rejonie wsi Błahodatne i Paraskowijiwka i na południe od Bachmutu, w rejonie Iwaniwskiego. Nie było to nic poważnego, co zmieniłoby istotnie realia walk. Jednak na chwilę zahamowało postępy Rosjan i miejscami odrzuciło ich do tyłu, odsuwając w czasie perspektywę odcięcia miasta od zaplecza. Rosyjskie wojsko pomimo tego odnosi też drobne, systematyczne sukcesy. Udało mu się między innymi wkroczyć do części wspomnianej Paraskowijiwki.

W samym Bachmucie nieustannie trwają zażarte walki. Ukraińcy wprowadzili zakaz wjazdu i poruszania się po nim bez specjalnych zezwoleń, oficjalnie z powodu zbyt dużego zagrożenia ze strony rosyjskiego ostrzału. Może to być jednak też dyktowane chęcią ograniczenia napływu wiadomości z miasta. Nie brakuje plotek, w jakim celu Ukraińcy mogą to robić. Najczęściej sugerowany jest zamiar skrytego wycofania się w ogóle z Bachmutu albo z jego wschodniej części za rzeczkę Bachmutówka w celu ułatwienia obrony. Na razie nie ma jednak żadnych pewnych informacji na ten temat.

Bachmut stał się już symbolem dla obu stron, więc ma już większe znaczenie niż czysto militarne. Teraz to już też częściowo polityka, propaganda i symbolika. Może to wpływać na skłonność ukraińskiego dowództwa do wycofania się. Kurczowe bronienie miasta w niekorzystnym położeniu może przekładać się na wyższe niż konieczne straty. Jednak dotychczas Ukraińcy generalnie wykazywali się rozsądkiem i gotowością do porzucania terenu w imię wyższych interesów strategicznych.

gazeta.pl

piątek, 17 lutego 2023


Andriej Bereżnyk vel. "Mściciel" miał 55 lat, gdy trafił do Grupy Wagnera. 9 lat temu skazano go na 25 lat za zabójstwo, usiłowanie zabójstwa 10 innych osób oraz resztę popełnionych przestępstw. W latach 1994-2011 kierował gangiem w obwodzie saratowskim. Z kierowcy awansował do roli przywódcy grupy przestępczej, która zajmowała się m.in. handlem bronią. Odpowiada ona za morderstwa z użyciem karabinów półautomatycznych. Za cel brali sobie szefów firm. Jeden z kanałów na Telegramie podaje, że zginął podczas walk na Ukrainie 8 grudnia 2022 roku. Dziennikarze "The Bellingcat" potwierdzili, że odbył się jego pogrzeb. Lokalny serwis informacyjny nazwał go "bohaterem". Wywołało to oburzenie na rosyjskiej platformie Vkontakte. Bereżnyk zginął miesiąc od zaciągnięcia się w wagnerowskie szeregi.

Maksimenko vel. "Olimpijczyk" był starszy od "Mściciela". Gdy został wagnerowcem miał 59 lat. Odsiadywał wyrok 25 lat więzienia w Republice Mordowińskiej. Także zginął w grudniu 2022 roku. Był przywódcą gangu o nazwie "Olimpia", który zajmował się prostytucją, wymuszeniami i morderstwami. Gang wywodził się ze środowiska sportowego. Maksimenko dostał najwyższy wyrok z całej grupy. Jednym z udowodnionych przestępstw był atak gangu z użyciem kijów baseballowych oraz strzelb myśliwskich.

Igor Kusk "Afgańczyk" miał 55 lat, gdy zaciągnął się w wagnerowskie szeregi. (...) Został skazany na 23 lata. Kusk kierował gangiem o nazwie "Kuskowskie" (od jego nazwiska) lub "Afgańczycy". Ten drugi przydomek wziął się od tego, iż miał doświadczenie wojenne z Afganistanu i do grupy ściągał podobnych do siebie exżołnierzy. Ich pierwszym zabójstwem było zastrzelenie elektryka przed jego domem. Zabili także dwóch dyrektorów firmy budowlanej w stolicy Tatarstanu, Kazaniu. Powodem było nieposłuszeństwo wobec grupy. Kusk chciał trafić w szeregi armii inwazyjnej jeszcze przed "branką" Wagnera w więzieniach. Zgłosił się do Ramzana Kadyrowa, ale Czeczeni odrzucili jego "kandydaturę". W wagnerowskie szeregi trafił dopiero w lipcu 2022 roku. Z jego nabożeństwa pogrzebowego zrobiono miejscowe wydarzenie, a na wydarzenie przybyło ok. 700 osób. Trumnę okryto rosyjską flagą a nad grobem oddano salwę honorową z karabinów. Ziemię do dołu sypali ubrani w mundury żołnierze z "Z-kami" na ramionach.

infosecurity24.pl

15 marca 2022 r. Natalia Zelcer, kontrolerka Auchan w Sankt Petersburgu, poprosiła swoich współpracowników o zbiórkę w ramach "pomocy humanitarnej" i przedstawiła listę potrzebnych rzeczy. Znalazły się tam m.in. skarpetki, papierosy, zapalniczki i maszynki do golenia. W wykazie nie było artykułów dla kobiet i dzieci, za to wskazywane liczby (np. 1 tys. tubek pasty do zębów, 500 zapalniczek) pokrywają się akurat z zapotrzebowaniem jednego lub dwóch batalionów na froncie — wynika ze śledztwa.

"Pomoc humanitarna" została sformalizowana jako zakup przez dziesięć podmiotów prawnych — wynika z dalszej korespondencji Zelcer z centralą firmy. Elmira Iwanowa, kierowniczka logistyki w petersburskim Auchan powiedziała, że ​​nie wie, kto był ostatecznym odbiorcą ładunku, ale podkreśliła, że ​​towary zostały przekazane bezpłatnie.

— W Auchan było to jasne dla wszystkich — powiedział Aleksiej z jednego ze sklepów. — Już w pierwszym e-mailu powiedziałem, że w ogóle nie przejdę obok tego obojętnie. Później zapytałem, dokąd zmierza ta "pomoc humanitarna", a Zelcer odpowiedziała: "ty się nad tym zastanów". Uparłem się: "więc dokąd?". Ona odpowiedziała: "na specjalną operację wojskową", po czym dodała: "niestety" — opowiedział pracownik sieci.

Galina Baranowa, dyrektor generalny Energija-3000, która występowała jako jeden z odbiorców pomocy humanitarnej, potwierdziła, że ładunek trafił do rosyjskiego wojska. Inni przedstawiciele firm odmówili potwierdzenia tej informacji.

Wszystkie firmy wybrane do realizacji dostaw były połączone poprzez państwowe przedsiębiorstwo Passażyrawtotrans, które jest częścią Komitetu Transportu władz miejskich St. Petersburga. Aleksander Lubimow, zastępca przewodniczącego miejskiego Komitetu Polityki Społecznej powiedział wcześniej, że wykonując polecenie gubernatora Aleksandra Biegłowa, "wraz z kolegami z Komitetu Transportu" zebrał i dostarczył do Ministerstwa Obrony 280 t "pomocy humanitarnej" od różnych organizacji.

Zbiórkę "pomocy humanitarnej dla Donbasu" na terenie należących do Auchan centrów handlowych można było zaobserwować również w Samarze, Rybińsku i Włodzimierzu.

Ponadto Auchan miał pomagać wojskowym urzędom rekrutacyjnym w zmaganiach z osobami uchylającymi się od poboru. Sklepy zbierały i przekazywały wojsku dane o swoich pracownikach, a po ogłoszeniu mobilizacji pomagały im w wypełnieniu normy poborowej. Pracownikom wręczano wezwania w miejscu pracy — pisze The Insider, powołując się na naocznego świadka jednej z takich sytuacji.

Po wybuchu wojny w Ukrainie Auchan odmówił zaprzestania działalności w Rosji. "W naszych sklepach codziennie wypiekamy świeży chleb dla Ukraińców i Rosjan, co jest w tej chwili kluczowe" — podała firma. Auchan ma 230 sklepów w Rosji, które generują ok. 10 proc. obrotów międzynarodowej sieci, czyli około 3,2 mld euro rocznie. (...)

gazeta.pl/The Moscow Times

Tę historię miał prezydentowi Rosji opowiedzieć jego przyjaciel z Niemiec. - W pewnej rodzinie syn spytał "Tato, dlaczego w naszym domu jest tak zimno?" - rozpoczął prezydent Rosji.

"Ponieważ Rosja zaatakowała Ukrainę", odpowiedział ojciec. Dziecko spytało więc, jaki ma to z nimi związek? "Nałożyliśmy na Rosję sankcje" - odrzekł ojciec. "Czemu?" - pytał dalej syn. "By Rosjanie źle się poczuli" - powiedział ojciec. A syn na to:"Czy my jesteśmy Rosjanami?" - zakończył anegdotę Władimir Putin. 

(...)

"Chiński import ropy z Malezji wzrósł dwukrotnie powyżej tego, co Malezja sama wydobywa. Powód? Do Chin przez Malezję płynie ropa udająca malezyjską, a pochodząca z Iranu, Wenezueli i Rosji" – pisze Javier Blas z Bloomberga.

W Rosji działa także szara strefa, w której przemytnicy wyspecjalizowali się na poziomie detalicznym w sprowadzaniu deficytowych towarów. Z tego właśnie powodu Finowie uszczelniają granicę, żeby rosyjscy tak zwani "turyści" nie mogli docierać do fińskich i norweskich, przygranicznych supermarketów.

gazeta.pl

czwartek, 16 lutego 2023


Podczas dzisiejszego spotkania z dziennikarzami Alaksandr Łukaszenka odniósł się do zamknięcia przez Polskę przejścia granicznego w Bobrownikach po skazaniu Andrzeja Poczobuta.

– Widzicie, jak zachowuje się Polska, Litwa. Z gospodarczego punktu widzenia oni stale prowokują. Zrzucają na mnie odpowiedzialność. Teraz zamknęli przejścia graniczne. Co to takiego!?! To gospodarcza prowokacja. To znaczy, że nie będzie handlu, nie będzie gospodarki. I oni te prowokacje stopniowo wprowadzają. Po prostu nas prowokują. Do czasu! Teraz my myślimy o tym, jak na to odpowiedzieć. Decyzje zostały przyjęte. Najpierw odpowiemy miękko. Jeśli nie zrozumieją, wzmocnimy presję. Mamy do tego wystarczająco środków – zagroził Alaksandr Łukaszenka.

Białoruski przywódca przyznał przy tym, że eskalacja kryzysu na granicy nie jest dla nikogo korzystna.

– Jesteśmy zmuszeni odpowiedzieć. Na razie symetrycznie, adekwatnie. Jeśli dojdzie do tego, że będzie trzeba przyjąć środki asymetryczne, przyjmiemy je. One są na stole. Ale my tego nie chcemy. Chcemy się przyjaźnić z Polakami, Litwinami, jak to było zawsze – podkreślił. 

Po tym, jak 8 lutego sąd w Grodnie skazał polskiego dziennikarza i działacza Andrzeja Poczobuta na 8 lat kolonii karnej, 10 lutego Polska zamknęła drogowe przejście graniczne w Bobrownikach. Wcześniej, w 2021 roku po zorganizowanym przez białoruskie służby szturmie granicy przez nielegalnych migrantów, Warszawa zamknęła przejście graniczne w Kuźnicy Białostockiej. Obecnie ruch z Polski na Białoruś jest możliwy jedynie z województwa lubelskiego.

Z kolei dziś swoje kolejowe przejście graniczne Stasiły-Bieniakonie zamknęła Litwa. Oficjalnym powodem zamknięcia jest duży przemyt i brak rentgenów do kontroli pociągów.

belsat.eu/zerkalo.io

Żaden wagnerowiec nie będzie klepał mnie po ramieniu, mówiąc, co mogę robić. Dobrze wiem, co jest najlepsze dla Serbii — powiedział serbski prezydent Aleksander Vucić, komentując środowe protesty środowisk powiązanych z rosyjską Grupą Wagnera, podczas których domagano się jego dymisji i "rosyjskiego planu rozwiązania kwestii Kosowa".

— Nie wiem, czy są prorosyjscy, ale na pewno są antyserbscy — powiedział w środę w nocy o demonstrantach serbski prezydent. — Moją polityką jest bronienie Serbii od jakichkolwiek intryg nieodpowiedzialnych ludzi; państwo nie pozwoli nikomu — niezależnie od tego, czy ma wsparcie Zachodu, czy Wschodu — zagrażać naszej integralności i porządkowi publicznemu — dodał Vucić.

W środę kilkuset demonstrantów — z których część nosiła oznaczenia rosyjskiej Grupy Wagnera oraz symbol Z — protestowało w Belgradzie przeciwko polityce władz Serbii względem sąsiedniego Kosowa. Protesty zorganizowała organizacja Narodowe Patrole, której lider publicznie przyznaje się do związków z rosyjską Grupą Wagnera. Demonstrujący wzywali do serbsko-rosyjskiej jedności i sprzeciwiali się kontynuacji rozmów z władzami Kosowa.

Część z nich przeszła przez barykady otaczające pałac prezydencki, domagając się wydania określanego "zdrajcą" prezydenta. Żandarmeria wojskowa zatrzymała ich ostatecznie przed wejściem do siedziby głowy państwa.

Serbska prokuratura oświadczyła, że nie będzie tolerować gróźb kierowanych pod adresem prezydenta ani innych oznak ekstremizmu. Ministerstwo spraw wewnętrznych poinformowało w czwartek o zatrzymaniu trzech osób, których podejrzewa się o wzywanie do zmiany porządku prawnego państwa przy użyciu siły oraz — jednego z nich — o posiadanie i produkcję materiałów wybuchowych.

Na początku stycznia na prowadzonym w języku serbskim portalu telewizji Russia Today opublikowano ogłoszenie Grupy Wagnera o rekrutacji i warunkach uczestnictwa w wojnie w Ukrainie. Prezydent Serbii przypomniał wówczas, że "rekrutowanie (do uczestnictwa w zagranicznych konfliktach zbrojnych — red.) jest niezgodne z serbskim ustawodawstwem".

(...)

PAP/Reuters

środa, 15 lutego 2023


Rosjanie postanowili szturmować Wuhłedar przez zaminowany step. W jednym z ataków rosyjska kolumna uderzająca na południu została zdziesiątkowana – Rosjanie stracili ponad 30 pojazdów, z czego połowę stanowiły czołgi. Bitwa pod Wuhłedarem jest porównywana do pierwszych dni inwazji z lutego 2022 roku, gdy Rosjanie tracili duże ilości sprzętu w ukraińskich zasadzkach.

Na materiałach video zarejestrowanych przez bezzałogowce widzimy poruszające się kolumnę zmechanizowaną wojsk rosyjskich. Ziemia okazuje się zaminowana. W sektor, w którym rosyjskie wozy wjeżdżały na miny i zatrzymywały się dobrze wstrzelana była również ukraińska artyleria. Materiały video z tej kompromitacji trafiają do Internetu. Na forach tzw. runetu (rosyjskie media społecznościowe) rozpoczyna się zaciekła dyskusja oraz krytyka rosyjskiego dowódcy.

Bitwa o Wuhłedar weszła w nową fazę. Od 24 stycznia 2023 roku rozpoczęły się intensywne rosyjskie uderzenia. To tutaj Siły Zbrojne Ukrainy notują największe sukcesy obronne, wcześniej Rosjanie dosłownie „bili głową w mur" w miejscowości Pawliwka na południe od Wuhłedaru, by zdobyć pozycje wyjściowe do szturmów na miasto. Wówczas atakowali miejscowość z podobnymi wysokimi stratami, brodząc w rozmokłym terenie zakopani w błocie. W jednym ze szturmów Rosjanie mieli 300 zabitych. Pawliwka padła 14 listopada 2022 roku. Do szturmów na kierunku południowym Rosjanie wykorzystują kombinowane siły. Głównym rdzeniem rosyjskiego zgrupowania jest 155. Brygada Piechoty Morskiej z Pacyficznej Floty. Formacja na co dzień stacjonuje na wschodzie Rosji – we Władywostoku.

Co ważne, w obronie Wuhłedaru walczy doborowa ukraińska 72. Brygada Zmechanizowana, której dewizą jest „Ukraina albo śmierć". Dlaczego o tym piszę? Z uwagi na fakt, że za zbrodnie w Buczy odpowiedzialny jest m.in. pododdział 155. Brygady Piechoty Morskiej, a w obronie Kijowa w pierwszej fazie wojny uczestniczyły pododdziały 72. Brygady. Teren jest dogodny do obrony i został do niej wyśmienicie przygotowany (choćby wspomniane pola minowe). Pod Wuhłedarem dominuje step i niski poziom zurbanizowania, co wystawia rosyjskich atakujących na ostrzał. Jak podaje „Politico" Rosjanie mają tracić do 300 żołnierzy dziennie na tym odcinku frontu. To jedna z najliczniej przetrzebionych rosyjskich jednostek wśród wojsk inwazyjnych (musiała zostać odtworzona po wysokich stratach pod Kijowem). Pod Wuhłedarem miał zginąć pułkownik specnazu GRU z 14. Brygady tej formacji, co by wskazywało, że południowe zgrupowanie Rosjan zasiliły pododdziały specnazu. Dowódcą zgrupowania jest generał Rustam Muradow, który znalazł się w ogniu krytyki ze strony rosyjskich mil-blogerów. To Muradow ze Wschodniego Okręgu Wojskowego ma być – w ich opinii – winny klęski rosyjskiej pod Wuhłedarem. Pamiętajmy, że „runet" jest zinfiltrowany przez rosyjskie służby specjalne, a lokalni mil-blogerzy są elementem gry Kremla. Kompromitacja musiała być gargantuiczna skoro reżim zezwolił na krytykę dowództwa.

Jeden z najpopularniejszych rosyjskich komentatorów na Telegramie napisał: „Ukarali nas za jeżdżenie kolumnami i stanie w polu (...) Wydawało mi się oczywiste, że wyciągnęliśmy z tego naukę, ale okazało się że byłem w błędzie. Kompletnie nie rozumiem co wydarzyło się pod Wuhłedarem i dlaczego mamy tak wielkie cofnięcie się w rozwoju po roku ciężkich walk". W innych komentarzach wyklinany jest dowodzący zgrupowaniem Muradow.

Łącznie zgrupowanie straciło ponad 150 pojazdów. Wśród strat są czołgi T-80 oraz T-72, a także pojazdy BMP-1 i BMP-2. Część sprzętu została porzucona. Ciekawym zagadnieniem jest sprawa wziętych pod Wuhłedarem jeńców wojennych. Obie strony nie komentują ilu Rosjan zostało schwytanych w toku wyniku walk oraz zdezerterowało pod Wuhłedarem, ale z wywiadu znanego ukraińskiego vlogera Wołodymyra Zolkina możemy wywnioskować, że na południu rosyjscy „marynarzę" poddali się Ukraińcom. Być może wśród jeńców są żołnierze, których nieporadny „postój" i marsz pod Wuhłedarem zarejestrowały drony. „Kilkunastu rosyjskich marynarzy wykazało się pomysłowością – poddali się na czas" – czytamy w raporcie ukraińskiego wojska. Służyli w 155. Brygadzie, więc łatwo się domyśleć na jakim teatrze działań się poddali.

"Część analityków uważa, że straty rosyjskich sił pod Wuhłedarem są spowodowane między innymi umiejętnym użyciem różnych systemów minowania przez stronę ukraińską i brakiem możliwości przeciwdziałania im po stronie rosyjskiej w tym konkretnym przypadku. Ukraińcy stosują zarówno klasyczne posowieckie miny TM-62, jak i miny przeciwburtowe oraz systemy minowania narzutowego, dostarczane między innymi z Niemiec (stawiane za pośrednictwem artylerii rakietowej) oraz z USA (stawiane za pośrednictwem haubic 155 mm, system RAAM). Możliwe, że Rosjanie poruszali się korytarzem, który został oczyszczony przez trały z min TM-62 i za taki został uznany, ale w międzyczasie Ukraińcy zdołali postawić kolejną zaporę. A po tym, jak pierwsze pojazdy wpadły na miny, doszło do przejawów paniki, co spowodowało duże straty. Oczywiście w walkach użyto szeregu innych środków, w tym artylerii, bezzałogowców itd." - Jakub Palowski, zastępca redaktora naczelnego Defence24.pl.

defence24.pl

wtorek, 14 lutego 2023


Obecnie prawdziwym wyborem Władimira Putina jest albo dacza, albo cmentarz. Ta wojna to katastrofa i dlatego jest to kierunek, w którym zmierza rosyjski dyktator — powiedział w wywiadzie dla estońskiej telewizji ETV Edward Lucas, brytyjski publicysta i ekspert zajmujący się Rosją.

— Myślę, że po Putinie nastąpi coś gorszego, jakaś junta, której jeden z elementów będzie wyglądał dobrze w oczach Zachodu — ocenił w niedzielę Lucas, dodając, że obawia się częstej w historii mylnej interpretacji przemian w Rosji. — Boję się, ponieważ mamy naprawdę niewielkie zdolności analityczne pozwalające zrozumieć to, co naprawdę dzieje się teraz w Rosji — wskazał.

Publicysta uznał również, że w Rosji dostrzec już można zalążki wojny domowej, szczególnie widoczne poprzez rozwój prywatnych armii.

Eksperta zapytano również o oświadczenie Kremla, w którym ostrzega się przed trudnością rozróżnienia zachodniej pomocy udzielanej Ukrainie od bezpośredniego zaangażowania.

Lucas zasugerował zignorowanie moskiewskiej propagandy, mówiąc, że "jeśli nie podoba im się sytuacja, w której czują się narażeni na atak, nie powinni byli rozpoczynać wojny przeciwko innemu państwu". Dodał, że jeśli Rosja chce uporać się z innymi aspektami wojny, co do których ma obiekcje, musi ją po prostu skończyć.

PAP

Na wschodzie Ukrainy od wielu tygodni w centrum uwagi znajduje się sytuacja wokół Bachmutu. Wojska rosyjskie nie tylko szturmują samo miasto z trzech kierunków, ale próbują je zdobyć w „kleszcze” od północy i południa, załamując tym samym logistykę i zmuszając ukraiński garnizon do odwrotu. Jak na razie bezskutecznie, choć w ciągu ostatniego tygodnia rosyjskim siłom zbrojnym udało się zbliżyć do obu dróg na odległość mniejszą niż kilometr. Teraz poruszanie się po nich staje się bardzo ryzykowne.

Na północ od Bachmutu toczą się walki o drogę M03, łączącą miasto ze Słowiańskiem. Aby zdobyć nad nią kontrolę, nacierający Rosjanie muszą zająć od zachodu wieś Krasna Hora i przylegającą do niej wieś Paraskowijiwkę lub obejść je od północy. Wczoraj twórca Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn powiedział, że Krasna Hora znalazła się pod pełną kontrolą jego najemników, na dowód pokazując zdjęcia i wideo. Ponadto podkreślił, że miasteczko zostało zajęte wyłącznie siłami jego „prywatnej armii”, a Bachmut i okoliczne tereny „w promieniu 50 kilometrów” były szturmowane wyłącznie przez Wagnerowców. Dziś rosyjskie Ministerstwo Obrony potwierdziło informacje Prigożyna.

W efekcie Paraskowijiwka znalazła się w krytycznej sytuacji – Rosjanie skutecznie okrążyli wieś z trzech stron, wbijając klin między nią a Bachmutem. Dodatkowo ominęły wieś od północy i, według ukraińskiego projektu analitycznego DeepState, są już około pół kilometra od drogi M03. Między wysuniętymi jednostkami rosyjskimi a północną trasą zaopatrzeniową Bachmutu pozostają tylko dwa zalesione obszary.

Na południowy zachód od Bachmutu sytuacja ukraińskich obrońców jest bardziej optymistyczna. Tutaj wojska rosyjskie usiłują przebić się do drogi T 0504, która łączy Bachmut z Konstanynówką. Pozostaje do niej niecały kilometr, a walki toczą się na obrzeżach wsi Krasne koło Bachmutu. Ukraińskim wojskowym udało się jednak ustabilizować sytuację w tym miejscu: w ciągu ostatniego tygodnia linia frontu prawie się nie zmieniła.

W mieście toczą się walki uliczne. Według majora rezerwy Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksija Hetmana, Rosjanie usiłują wkroczyć do miasta od północy i południa, wcześniej odcinając jego obrońców od zaopatrzenia. Kluczowym celem dla nich jest droga do Konstanynówki, która jest obecnie wykorzystywana do logistyki i ewakuacji rannych. Jej utrata mogłaby zmusić ukraińskie dowództwo do wycofania wojsk z miasta.

– Sytuacja w Bachmucie i okolicach z dnia na dzień staje się coraz trudniejsza. Wróg przeniósł swoją uwagę i większość swoich sił właśnie teraz na samo miasto. [Rosjanie] próbują przebić się do sektora prywatnego, do strefy przemysłowej. Bardzo ciężkie walki toczą się o każdy budynek, każdy metr – napisał 11 lutego na swoim kanale w Telegramie major SZU Maksym Żorin.

Ukraiński żołnierz o pseudonimie “Kijanin”, który walczy w Bachmucie, również opisywał trudną sytuację w mieście i na jego obrzeżach. Powiedział, że najtrudniejsza sytuacja była na północ od centrum miasta, gdzie Rosjanie próbowali przełamać obronę SZU dużymi siłami piechoty i ciągle wprowadzali do walki nowe rezerwy.

Pogarszającą się sytuację w Bachmucie obrazuje również fakt, że od dziś wszyscy dziennikarze i cywile przed wjazdem do miasta będą musieli uzyskać specjalne pozwolenie od wojskowej administracji obwodu donieckiego. Bez tego nie zostaną wpuszczeni. Decyzja ta wynika z zagrożenia, jakie stwarzają grupy dywersyjno-rozpoznawcze, które coraz częściej przenikają do miasta.

Z reguły na tym odcinku frontu Rosjanie preferują taktykę małych grup piechoty, które wsparte artylerią podchodzą do ukraińskich pozycji fala po fali i podejmują walkę. Mimo to ukraińskie siły zbrojne utrzymują swoje pozycje, a na niektórych odcinkach frontu (m.in. w okolicach Bachmutu), według dowódcy SZU gen. Walerija Załużnego, odzyskują nawet utracone wcześniej pozycje.

Na północ od Sołedaru, który został zdobyty w styczniu, rosyjska ofensywa na Siewiersk straciła impet i przez tydzień trwały walki na podejściach do wsi Rozdoliwka i Fedoriwka, około 10 km na południe od miasta.

W obwodzie ługańskim siły rosyjskie odsunęły linię frontu od Kreminnej, do której SZU zbliżyły się kilka tygodni temu na odległość zaledwie kilku kilometrów, a obecnie posuwają się w kierunku wyzwolonego wcześniej Łymanu. Miasto to nazywane jest „wschodnią bramą do Słowiańska”, a nacierające oddziały rosyjskie są obecnie oddzielone od Łymanu o około 15 kilometrów. Najcięższe walki toczą się na obrzeżach wsi Torśke i tartaku na granicy obwodów ługańskiego i donieckiego.

Walki na tym odcinku frontu toczą się w trudnych warunkach. Między Łymanem a Kreminną, gdzie obecnie toczą się główne walki, znajdują się lasy sosnowe. Obie strony aktywnie wykorzystują artylerię i pojazdy opancerzone, po czym pozycje wroga są atakowane przez piechotę. Rosjanie intensyfikowali w tym rejonie użycie lotnictwa frontowego. Zarówno rosyjskie siły zbrojne, jak i SZU ponoszą dotkliwe straty.

(...)

W ostatnim tygodniu nasiliły się również walki na całej linii frontu na północ od Kreminnej aż do granicy z Rosją. Jednostki rosyjskich sił zbrojnych próbują posuwać się w kierunku Kupiańska w obwodzie charkowskim. Od linii frontu do tego miasta jest teraz około 10 kilometrów.

Według ukraińskiego analityka wojskowego Kostiantyna Maszowca, Rosjanie usiłują przebić się do rzeki Oskoł w pobliżu wsi Hrianykiwka na północnym wschodzie obwodu charkowskiego.

– Oczywiste jest, że celem wojsk rosyjskich są dwie miejscowości na lewym brzegu rzeki Oskoł na kierunku kupiańskim, które nadal znajdują się pod kontrolą SZU – Hrianykiwka i Masyutiwka. Niewykluczone również, że wróg będzie próbował przejść do ofensywy na kierunku Kisłowka – Iwanówka i dalej na Stepną Nowosielankę, wzdłuż drogi R-07. W tym przypadku jego bezpośrednim celem jest osiągnięcie linii Petropawłowka-Kuriłówka, czyli najbliższych podejść do Kupiańska – mówi Maszowiec.

Według DeepState Rosjanie odnieśli „częściowy sukces” w Hrianykiwce pod koniec tygodnia. Pojawiają się też informacje, że SZU wycofały się ze wsi.

Wydarzenia pod Wuhłedarem w obwodzie donieckim rozwijają się tragicznie dla rosyjskiej armii. Walki na obrzeżach miasta wciąż trwają, a rosyjskie siły zbrojne tylko w ostatnich dniach straciły dziesiątki pojazdów opancerzonych. W mediach społecznościowych krążą filmy pokazujące zniszczone kolumny rosyjskich czołgów i transporterów opancerzonych. Według projektu analitycznego Oryx, który dokumentuje wszystkie potwierdzone wizualnie straty sprzętu po obu stronach, tylko w ciągu trzech dni (od 8 do 10 lutego) Rosjanie stracili 103 sztuki sprzętu wojskowego, w tym 36 czołgów – najwięcej w okolicach Wuhłedaru i Awdijiwki.

Wysokie straty można po części tłumaczyć specyfiką tego odcinka frontu: Wuhłedar to kilka bloków mieszkalnych stojących na wysokim terenie otoczonym polami. Aby przebić się do miasta, należy pokonać kilka kilometrów przez gęsto zaminowany otwarty teren. Prawie wszystkie rosyjskie ofiary są wynikiem ostrzału artyleryjskiego SZU i min lądowych. Ze swojej strony rosyjskie dowództwo dzień po dniu wysyła do szturmu nowe konwoje sprzętu, które zostają niemal całkowicie zniszczone.

Straty rosyjskie były tak znaczne, że niektóre głosy propagandy wyraziły nawet oburzenie z powodu decyzji dowództwa wojskowego odpowiedzialnego za ten sektor. Generałów krytykowali zwłaszcza separatysta Igor Girkin-Striełkow i kompania najemników powiązana z Grupą Wagnera.

Bezmyślne działania szturmowe spowodowały ciężkie ofiary nie tylko wśród sprzętu, ale także wśród kadr Sił Zbrojnych Rosji. Zwrócił na to uwagę brytyjski wywiad, oceniając, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni Rosja prawdopodobnie „poniosła najcięższe straty od pierwszego tygodnia inwazji na Ukrainę”.

– Doprowadziło do tego wiele różnych czynników, w tym brak wyszkolonych żołnierzy, koordynacji i zasobów na całym froncie, co było najbardziej widoczne w Bachmucie i Wuhłedarze – informował brytyjski wywiad.

Rosjanie próbują obecnie okrążyć Wuhłedar, atakując w kierunku północnym z miejscowości Pawlilwka i Mykilśke. Zdjęcia satelitarne wykonane pod koniec ubiegłego tygodnia pokazują, że najbardziej intensywne walki toczą się na wschód od miasta. Ukraińskie pozycje w rejonie sektora prywatnego nieustannie ostrzeliwują rosyjskie systemy ciężkich miotaczy ognia Sołncepiok.

Dla rosyjskich sił zbrojnych sytuacja na obrzeżach Awdijiwki jest również trudna. Tutaj Rosjanie również aktywnie atakowali w zeszłym tygodniu, ale bez powodzenia i z dużymi stratami. Tylko w jednej nieudanej próbie szturmu stracili osiem BWP i dwa czołgi. Linia frontu w tym rejonie przez długi czas pozostaje praktycznie niezmieniona.

belsat.eu