wtorek, 19 maja 2026



Eric Schmidt wybuczany przez studentów Uniwersytetu Arizona, gdy zaczął mówić o AI.

Nagranie krąży po X. Sprawdzałem jego autentyczność w innych źródłach. Wszystko wskazuje na to, że sytuacja faktycznie miała miejsce.

Na początku tego roku pozwoliłem sobie na garść przewidywań. Stwierdziłem, że stosunek do AI będzie generował wśród ludzi nowe, głębokie podziały. Obecnie coraz częściej myślę, że to kluczowe zjawisko, które określi przyszłość.

Moje obydwie córki buczałyby pewnie razem z tymi studentami. Należą do tej części młodzieży, która odrzuca i potępia grafiki oraz teksty generowane przez modele. Nie instalują aplikacji z modelami i nie korzystają z AI w celu zdobycia informacji. Obydwie lubią gry komputerowe, więc szybujące ceny pamięci RAM jeszcze gorzej je nastrajają względem AI. Dla nich, oraz wielu młodych osób, które myślą podobnie jak one, AI jest wytworem kapitalistów z Doliny Krzemowej, który rzuca ponury cień na przyszłość gatunku ludzkiego. Cenią wytwory Homo Sapiens. Do wyszukiwania informacji wykorzystują internetowe wyszukiwarki - w ich pokoleniu to zaczyna być symbolem buntu. Oczywiście modele AI pojawiają się dzisiaj nawet tam, a sama dziedzina information retrieval jest jedynym z fundamentów współczesnego AI. Może niebawem pojawi się wyszukiwarka AI-free (cokolwiek miałoby to znaczyć). Możliwe, że pojawią się całe segmenty produktów i sztuki AI-free.

Część znajomych moich córek wręcz przeciwnie, zdobywa informacje w czasie rozmów z modelami serwowanymi przez Google, OpenAI itd. Jednak poczucie pewnej beznadziejności jest bardziej powszechne.

W moim idealnym świecie narzędzia AI byłby wykorzystywane tylko przez naukowców, inżynierów, analityków oraz w szeroko pojętym przemyśle. W tych dziedzinach współczesne AI ma ogromny potencjał i może przynieść wiele nowych, ciekawych i pożytecznych rzeczy.
Reszta zastosowań u mnie również wzbudza rodzaj niesmaku (dzisiejsza imba z Tokarczuk).

Świat jednak nie jest idealny.

https://x.com/LeszBuk


Poufne dokumenty Mety odsłaniają kulisy nadchodzącej fali zwolnień, która ruszy już 20 maja. Właściciel Facebooka i Instagrama planuje zredukować zatrudnienie o około 10%, co oznacza zwolnienie blisko 8 tysięcy osób.

(...)

Nadchodzące zmiany to także drastyczne spłaszczenie struktury zarządzania firmą. Meta likwiduje wiele stanowisk menedżerskich na rzecz mniejszych, autonomicznych zespołów projektowych. Bardziej horyzontalna struktura ma pozwolić korporacji na szybsze podejmowanie decyzji i wyraźne podniesienie produktywności.

Jednocześnie firma zamierza przenieść aż 7 tysięcy dotychczasowych pracowników do zupełnie nowych działów powiązanych z AI. Przesunięcia te, nazywane wewnątrz firmy „poborem”, zasilą m.in. zespoły Applied AI Engineering. Część osób o zmianie swoich stanowisk dowiezie się w tym samym dniu, w którym ogłoszone zostaną zwolnienia.

Wielka reorganizacja to bezpośredni efekt gigantycznych nakładów inwestycyjnych na rozwój zaawansowanych modeli AI. Mark Zuckerberg już wcześniej uprzedzał, że koszty infrastruktury wymuszą drastyczne oszczędności w innych obszarach, w tym likwidację 6 tysięcy nieobsadzonych wakatów. Ciągła niepewność doprowadziła jednak do bezprecedensowego tąpnięcia morale w firmie.

Działania Mety wpisują się w szerszy trend widoczny w całej Dolinie Krzemowej. Coraz więcej gigantów technologicznych decyduje się na masowe cięcia kosztów, aby sfinansować transformację w kierunku technologii „AI-native”. 

bankier.pl


Od wieczora 12 maja do rana 14 maja Rosjanie przeprowadzili serię zmasowanych ataków powietrznych na całym terytorium Ukrainy, uderzając głównie w infrastrukturę krytyczną, przemysł i logistykę. Według ukraińskiego Dowództwa Sił Powietrznych wykorzystali łącznie 1567 bezzałogowców uderzeniowych i ich imitatorów (w tym 892 w ciągu pierwszej doby ataków) oraz 64 pociski balistyczne i manewrujące. 13 maja największe zniszczenia odnotowano w obwodach zachodnich. Najbardziej zmasowany atak od początku pełnoskalowej agresji dotknął Zakarpacie, a po raz pierwszy celem stał się Użhorod. W rezultacie uderzenia w obiekty energetyczne od prądu odcięte częściowo zostały m.in. Iwano-Frankiwsk, gdzie trafiono także budynek mieszkalny (dziewięć osób zostało rannych), Kołomyja, Lwów, Równe i Żółkiew. W Korosteniu, Kowlu, Równem i Stryju uszkodzona została infrastruktura kolejowa. Według Ukrzaliznyci odnotowano 23 uderzenia w podstacje zabezpieczające, mosty i dworce kolejowe oraz lokomotywownie i wagonownie, poza zachodnią częścią Ukrainy również w obwodach charkowskim i dniepropetrowskim. W Łucku trafiona została lokalna siedziba Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Z kolei Naftohaz donosił o uszkodzeniu podległych sobie instalacji wydobywczych w obwodzie charkowskim i przedsiębiorstwa w obwodzie żytomierskim. O zniszczeniach infrastruktury krytycznej i przemysłowej donoszono też z Charkowa oraz obwodów odeskiego i połtawskiego. Prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, że w rezultacie uderzeń na całym terytorium Ukrainy zginęło sześć osób cywilnych, a rannych zostało kilkadziesiąt.

14 maja głównym celem uderzenia był Kijów. Zniszczenia odnotowano w kilku rejonach ukraińskiej stolicy, a w jej lewobrzeżnej części doszło do odcięcia dostaw wody. Uszkodzone zostały m.in. podstacja energetyczna, stacje paliw i siedziba produkującej drony firmy Skyeton. Jedna z rakiet uderzyła w blok mieszkalny, który uległ częściowemu zawaleniu. Zginęły 24 osoby, w tym troje dzieci, a 48 zostało rannych. W obwodzie kijowskim zaatakowane zostały m.in. Biała Cerkiew i Wasylków. Według niektórych źródeł trafione zostały pozycje obrony powietrznej Kijowa. Najprawdopodobniej właśnie w nie wycelowano pociski hipersoniczne Kindżał, z których żadnego nie udało się zestrzelić. W ataku ucierpiały także Charków, gdzie 28 osób zostało rannych (w tym troje dzieci), Krzemieńczuk, w którym trafiona została m.in. wciąż częściowo wykorzystywana przez obrońców rafineria, oraz obwody czernihowski (uszkodzono obiekt energetyczny) i odeski (ucierpiała infrastruktura portowa). Drugi z wymienionych był ponownie celem ataku wieczorem, a uderzenie w infrastrukturę energetyczną odcięło od prądu 32 miejscowości. W kolejnych dniach celami uderzeń były przedsiębiorstwa w rejonie Kijowa – 16 maja koło Wyszogrodu, a 17 i 19 maja w Browarach.

Rosjanie kontynuowali niszczenie infrastruktury krytycznej i zaplecza logistycznego obrońców w obwodach przyfrontowych i przygranicznych. Codziennie od 15 do 19 maja atakowany był Charków, a we wszystkie te dni z wyjątkiem 17 maja obwód odeski, gdzie głównym celem pozostaje infrastruktura portowa. 18 maja dron trafił w masowiec „KSL DEYANG” pod banderą Wysp Marshalla, reprezentujący jednak chińskiego armatora i z chińską załogą. O kolejnych uszkodzeniach obiektów donoszono z Zaporoża (15 i 16 maja), Krzywego Rogu (16 i 17 maja) i Dniepru (dwukrotnie 17 maja oraz 18 maja, kiedy to atak na miasto miał charakter zmasowany), Sum (17 maja) i Czernihowa (18 maja). W rezultacie uderzenia rakiety w centrum Pryłuk 19 maja w obwodzie czernihowskim zginęły dwie osoby, a 17 zostało rannych.

W dniach 17–19 maja agresor przypuścił zmasowane ataki na infrastrukturę wydobycia i przetwórstwa gazu. Naftohaz informował o zniszczeniu instalacji wydobywczych i uszkodzeniu zakładów w obwodach czernihowskim (17 i 19 maja) i dniepropetrowskim (dwukrotnie 18 maja). Według ukraińskich źródeł wojskowych od wieczora 12 maja do rana 19 maja Rosjanie wykorzystali łącznie 3022 bezzałogowce – największą ich liczbę w ciągu tygodnia od początku pełnoskalowej agresji – oraz 92 rakiety. Obrońcy zadeklarowali zneutralizowanie 2834 dronów i zestrzelenie 46 rakiet (w tym 41 z 56 atakujących Kijów 14 maja).

Rzeczywisty odsetek rosyjskich dronów unieszkodliwionych przez obrońców wynosi od 50% do 75% – zależnie od ataku. Informację taką podał minister obrony Mychajło Fedorow w wywiadzie udzielonym wraz ze swoim niemieckim odpowiednikiem Borisem Pistoriusem dla UNITED24media, opublikowanym 16 maja. Cztery dni wcześniej, w trakcie wizyty Pistoriusa w Kijowie, w przekazie dla mediów Fedorow podał, że odsetek ten wynosi ok. 90%, a w przypadku pocisków manewrujących – prawie 80% (o pociskach balistycznych, w przypadku których deklarowana skuteczność ukraińskiej obrony powietrznej nie przekracza 10%, nie mówił). Wypowiedź Fedorowa, potwierdzająca zawyżanie przez Dowództwo Sił Powietrznych i Sztab Generalny armii ukraińskiej oficjalnych statystyk strąceń wrogich środków napadu powietrznego, stanowi drugi od początku pełnoskalowej agresji przypadek na tak wysokim szczeblu (w sierpniu 2024 r. w trakcie briefingu dla zachodnich wojskowych uczynił to głównodowodzący Sił Zbrojnych Ukrainy generał Ołeksandr Syrski). Unaocznia to skalę dezinformacji wojujących stron w przekazie na temat prowadzonych przez nie działań.

Nocą 17 maja siły ukraińskie przeprowadziły największy z dotychczasowych ataków dronowych na Moskwę. Ustanowiły też dobowy rekord tej wojny, wysyłając nad terytorium Rosji i w głąb terenów okupowanych ponad tysiąc bezzałogowców. Przynajmniej jeden przedarł się przez obronę powietrzną rosyjskiej stolicy i eksplodował na terenie rafinerii, wywołując pożar. Płonące szczątki innego bezzałogowca spadły na lotnisko Szeremietiewo. Według mera Moskwy Siergieja Sobianina w rejonie miasta strąconych zostało 81 dronów, a rannych 12 mieszkańców, głównie pracowników rafinerii. Do poważniejszych zniszczeń doszło w obwodzie moskiewskim, gdzie upadek dronów wywołał pożary na terenie parku technologicznego Elma i zakładów Angstrem w Zielenogradzie oraz magazynu paliwa na terenie pompowni ropy w miejscowości Durykino. Zgodnie z komunikatem Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) trafiona została również druga pompownia, czego nie potwierdziły jednak inne źródła. SBU poinformowała też o trafieniu instalacji na lotnisku Belbek na okupowanym Krymie, a Siły Systemów Bezzałogowych – węzła łączności na tym półwyspie oraz patrolowca Służby Pogranicznej FSB w Kaspijsku. Według Ministerstwa Obrony FR nocą 17 maja zestrzelonych zostało 556 ukraińskich bezzałogowców, a łącznie w ciągu doby 1054 (zgodnie z danymi ukraińskimi Rosjanie nie przekroczyli dotąd 1 tys.) oraz pojedyncze pociski manewrujące Flamingo i Neptun. Przeciętnie od początku maja br. liczba ta ma wynosić ok. 300, co potwierdza, że ukraińskie ataki na Rosję nabrały charakteru zmasowanego. Nie przełożyło się to jednak na istotny wzrost ich skuteczności, która – zwłaszcza w przypadku atakowanej niemal codziennie Moskwy – pozostaje niewysoka.

Głównym celem ukraińskich dronów pozostawały przedsiębiorstwa rosyjskiego sektora paliwowego. Do trafień i pożarów doszło 13 maja na terenie rafinerii w Jarosławiu (według ukraińskiego Sztabu Generalnego uszkodzona została instalacja przetwórcza), terminalu naftowego Tamańnieftiegaz w Kraju Krasnodarskim, pompowni Nurlino w Baszkortostanie oraz zakładu przetwórstwa gazu w Astrachaniu, który w rezultacie ataku wstrzymał produkcję. Łącznie w ciągu doby Ukraińcy mieli użyć co najmniej 572 bezzałogowców (taką liczbę unieszkodliwionych podał rosyjski resort obrony). 15 maja ukraiński dron wywołał pożar na terenie rafinerii w Riazaniu (ukraiński Sztab Generalny zakomunikował o uszkodzeniu czterech instalacji przetwórczych), a inny trafił w tym mieście w blok mieszkalny, zabijając cztery osoby (w tym dziecko) i raniąc dwanaście. Dzień później do trafienia doszło na terenie kombinatu chemicznego Azot w Niewinnomyssku w Kraju Stawropolskim, a 18 maja – rafinerii w Kstowie w obwodzie niżnonowogrodzkim. Według niektórych źródeł 19 maja ukraiński dron uderzył w pompownię ropy naftowej Jarosław-3 w obwodzie jarosławskim. Ukraiński Sztab Generalny informował ponadto o trafieniu kolejnych okrętów w Kaspijsku (kutra rakietowego i trałowca 15 maja oraz kutra przeciwdywersyjnego 18 maja), a SBU – o zniszczeniu łodzi latającej i śmigłowca na lotnisku w Jejsku w Kraju Krasnodarskim (15 maja).

(...)

W ocenie Ukraińców 1 kwietnia br. łączna liczba rosyjskich żołnierzy zaangażowanych w działania bezzałogowców sięgnęła 100 tys. Komunikat o rozwoju Wojsk Systemów Bezzałogowych w Siłach Zbrojnych FR przedstawił 14 maja dowódca ukraińskich Sił Systemów Bezzałogowych Robert Browdi „Madiar”. Na początku maja ich łączna liczebność wynosiła 114 tys. (w ciągu czterech miesięcy wzrosła o 28 tys.), a do końca 2026 r. ma osiągnąć 168 tys. Według „Madiara” plan ten może być podwyższony nawet do 200 tys., niemniej za osiągalną uznał wcześniej podaną liczbę. Powiadomił także o testowaniu przez Rosjan odpowiednika systemu Starlink. Prototypowe terminale określił jako kiepskiej jakości, łatwo wykrywalne i zbyt duże. Uznał jednak, że rozwinięcie przez agresora własnego sprawnie działającego systemu wzdłuż całej linii frontu jest kwestią jednego roku.

(...)

18 maja portal informacyjny Politico podał, że niemieckie służby rozbiły rozległą sieć przemytniczą, która dostarczała do Rosji technologie podwójnego zastosowania. Centrum operacji stanowiła firma handlowa Global Trade, której działalność miała być kontrolowana pośrednio przez objętą sankcjami rosyjską spółkę Kołowrat. Po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę firma pośredniczyła w pozyskiwaniu i wysyłce komponentów elektronicznych z Europy do Rosji, z wykorzystaniem krajów tranzytowych, w tym Turcji. Wśród eksportowanych elementów znajdowały się m.in. mikroprocesory, łożyska i sprzęt pomiarowy. Operację ujawnił po wielomiesięcznej inwigilacji niemiecki wywiad zagraniczny – BND. W jej wyniku zatrzymano kilka osób, którym zarzuca się naruszenie przepisów eksportowych oraz obchodzenie sankcji. Według śledczych skala procederu obejmowała ok. 16 tys. przesyłek o wartości przekraczającej 30 mln euro. 

osw.waw.pl

poniedziałek, 18 maja 2026



Moskwa po 17 maja: noc, która zmieniła temperaturę

Atak ukraińskich dronów na stolicę Federacji Rosyjskiej od początku wojny nie zrobił tego, czego mógł się po nim spodziewać Kreml. Nie wywołał fali wściekłości. Nie skonsolidował społeczeństwa wokół żądania odwetu. Nie wyniósł na top zasięgów żadnego z głosów wzywających do uderzenia jądrowego na Kijów, mimo że takie głosy w rosyjskim Telegramie wciąż padają codziennie. Wywołał coś znacznie mniej spektakularnego i znacznie groźniejszego dla reżimu: żałobę bez wektora politycznego.

Cytat, który Kreml musiał przepuścić

Pierwszą rzeczą, którą zrobił rosyjski Telegram po ataku, było zacytowanie Wołodymyra Zełenskiego. Nie z sympatii. Z bezradności. Wypowiedź ukraińskiego prezydenta „sprawiedliwe są nasze odpowiedzi, ich państwo musi zakończyć tę wojnę” pojawiła się tego dnia w kilkuset postach o ataku na stolicę i odpowiadała za ponad siedemdziesiąt procent łącznego zasięgu wątku.

Niosły ją kanały opozycyjne: ASTRA, Telekanał Dożdż, BBC Russian, Meduza, Mediazona. Niosły ją również kanały rdzennie pro-kremlowskie: Pul N3, Operacja Z, Olej Carow, Maksim Ostaszko. Każdy ze swojego powodu, w swojej ramie interpretacyjnej, z własnym komentarzem ale ten sam cytat, w niemal identycznym brzmieniu, dotarł tego dnia do milionów rosyjskojęzycznych odbiorców.

Prezydent Ukrainy sterował agendą rosyjskich social media przez dwadzieścia cztery godziny jednym oświadczeniem.

W tym znajduje się sygnał, który warto zatrzymać: bańka informacyjna, którą Kreml budował od 2022 roku, ma szczeliny. Wystarczy, że komunikat strony przeciwnej jest na tyle prowokacyjny, by propagandyści pro-kremlowscy uznali, że muszą go zwalczyć i wtedy oni sami, własnymi kanałami, przenoszą go dalej niż jakikolwiek niezależny medialnie nadawca byłby w stanie. Im głośniejsza polemika, tym szersza dystrybucja. To paradoks, z którego rosyjska propaganda nie znalazła wyjścia.

Popławska, czyli rewolucja sentymentu

Najwyższy współczynnik zaangażowania w całym wątku osiągnął post Jany Popławskiej. Sześć tysięcy trzysta wyświetleń, tysiąc czterysta dwadzieścia trzy reakcji 22%engagement rate. Treść jest pozornie sprawozdawcza: trzech zabitych, minimum dwunastu rannych, trafienia w bloki mieszkalne, szczątki na terenie Szeremietiewa. Bez wezwań. Bez ramy interpretacyjnej. Bez wskazania winnego poza milczącą sugestią.

To jest sygnał ważniejszy niż całe transparenty propagandowe pisane w tym samym dniu przez Rogozina czy Sołowiowa.

Trzy lata temu post o trafieniu w rosyjskie cele wywoływał gniewną mobilizację komentarze typu „wyrównać z ziemią”, „zmiażdżyć Kijów”, „lekcja dla bandyzmu”. W maju 2026 takiego tonu w głównym wątku praktycznie nie ma. Jest żal. Jest lament. Jest emocjonalne wchłonięcie ofiary cywilnej jako kategorii sentymentalnej bez konwersji w polityczny mandat eskalacyjny.

Tę zmianę profilu emocjonalnego widać dokładnie tam, gdzie jest najtrudniejsza do podrobienia czyli w spontanicznych reakcjach klikalnych, nie w retoryce nadawców. Audytorium pro-wojenne, które jeszcze niedawno żywiło się dumą, dziś żywi się żałobą.

W długiej historii konfliktów to przesunięcie zwykle wyprzedza wycofanie społeczne o około dwa-trzy lata. Izrael lat 80 po Libanie, Wielka Brytania końcówki Irlandii Północnej, Stany Zjednoczone późnego Wietnamu wszystkie trzy społeczeństwa najpierw nauczyły się opłakiwać ofiary, potem przestały popierać wojnę. Rosja w 2026 jest na etapie nauki opłakiwania.

Carow, czyli moment, w którym propaganda zaczyna koić

Drugą najmocniejszą narracją dnia była relatywizacja. Olej Carow, jeden z najważniejszych propagandystów obozu kremlowskiego, opublikował tekst, którego sens streszcza się do jednego zdania: wszystko jest pod kontrolą. Rosyjska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła tysiąc dronów, do Moskwy doleciało sto dwadzieścia, wcześniej Ukraina wysyłała „prymitywne latające cele”, więc proszę nie wpadać w panikę. Kanał TASS przekazał równolegle, że w marcu 2025 atak był liczbowo większy. Mediazona te dane przepuściła dalej, bez polemiki bo nie musi.

To jest moment osobliwy. Propagandyści wojny od trzech lat działali w trybie pobudzającym: pokazywali siłę, sukces, pewność, perspektywę zwycięstwa. 17 maja działali w trybie uspokajającym. Propagandysta zmienia ton nie wtedy, kiedy chce tylko wtedy, kiedy musi. Wybór techniki minimalizacji, kontekstualizacji historycznej, statystycznego przykrycia liczbami zestrzeleń to są techniki kierowane do audytorium, które jest spanikowane lub bliskie paniki. Nie do audytorium gotowego ruszyć na Kijów.

Carow i Pul N3 wiedzą o swoim audytorium więcej niż ja, niż większość analityków zewnętrznych, niż prawdopodobnie sam Kreml. Żyją z jego uwagi. Mierzą jego reakcje co godzinę.

Jeśli oni wybrali tego dnia ton kojący, to znaczy, że w ich danych widać coś, czego my widzimy tylko cień: rosyjska klasa średnia, która czyta internet, jest dziś bliżej załamania niż mobilizacji.

Kasziewarowa, czyli głos, który nie powinien był paść

Najgroźniejszy dla Kremla głos dnia nie pochodzi z opozycji, nie pochodzi z Kijowa, nie pochodzi z Brukseli. Pochodzi od Anastazji Kasziewarowej, dziennikarki i propagandystki ortodoksyjnie pro-wojennej, której kanał liczy 242 tysiące subskrybentów. Po ataku z 17 maja napisała tekst, którego polityczna treść streszcza się do następującego: państwo rosyjskie nie wywiązuje się z obowiązku ochrony obywateli i potrzebuje radykalnej zmiany sposobu prowadzenia wojny.

To nie jest opozycja. To jest zaplecze. To jest dokładnie ta sama Kasziewarowa, która od początku wojny pisała o „naszych chłopcach” i „kijowskim reżimie”. Ale tego dnia jej diagnoza brzmiała: nie potrzebujemy mobilizacji na front, potrzebujemy mobilizacji zaplecza. Czerwoną linią jest śmierć rosyjskiego cywila. Państwo musi działać inaczej.

Tę samą logikę nosi cytowany w innym wpływowym poście były szef Sztabu Generalnego Federacji Rosyjskiej, generał armii Jurij Bałujewski z apelem o przejście „od specoperacji do pełnej wojny”, oskarżenie obecnego dowództwa o „walkę pół-siły”, wezwanie do zmiany strategii. To jest klasyczna sygnatura rewolucji pałacowych w rosyjskiej historii politycznej.Nie liberalna opozycja, lecz sfrustrowani lojaliści, którzy w pewnym momencie uznają, że obecne kierownictwo zdradza wartości, w imię których prowadzona jest wojna.

Pucz GKChP w 1991, dymisja Chruszczowa w 1964, bunt Prigożina w 2023 wszystkie te momenty zaczynały się dokładnie od takich głosów. Nie od barykad. Od artykułów. Od listów otwartych. Od dziennikarzy i wojskowych, którzy w bezpiecznym tonie patriotycznym formułowali nieformalne wotum nieufności wobec kierownictwa. Kreml zna ten wzorzec lepiej niż ktokolwiek.

Stąd jego dylemat: stłumi krytykę z prawej flanki straci ostatnich entuzjastów wojny. Pozwoli jej rosnąć ryzykuje konsolidację alternatywnego ośrodka politycznego wokół tezy, że wojnę trzeba prowadzić inaczej i z innym kierownictwem.

Margines bezpieczeństwa systemu w tym wymiarze jest wąski. Czerwiec 2023 pokazał, jak wąski.

Co to znaczy dla Warszawy

Polskie planowanie strategiczne powinno wyjść z tej analizy z trzema wnioskami praktycznymi.

Pierwszy: rosyjskie społeczeństwo wkracza w fazę zmęczenia, ale nie kryzysu i scenariusz bazowy zakłada przedłużone trwanie wojny i obecnego reżimu. „Rosjanie się obudzą” nie jest czynnikiem, na którym można budować politykę polską. Można na nim ewentualnie budować politykę informacyjną, ale nie politykę bezpieczeństwa.

Drugi: realna zmiana, jeśli przyjdzie w średnim horyzoncie, przyjdzie od elit, nie od ulicy. Polski wywiad i polska dyplomacja powinny patrzeć nie na Lewadę i Russian Field, lecz na rotacje w aparacie wojskowym, na ruchy kapitałowe oligarchów, na intensywność krytyki z prawej flanki. To są wskaźniki czulsze niż sondaże.

Trzeci: każda trajektoria zmiany w Rosji prowadzi przez fazę chaotyczną, a nie przez automatyczną demokratyzację. Zagrożenie strukturalne wobec Polski pozostaje, niezależnie od tego, kto formalnie rządzi w Moskwie w 2027 czy 2028 roku. Mit „lepszej Rosji za Putinem”, który okresowo wraca w zachodniej publicystyce, nie ma podstaw w bieżącym profilu rosyjskiej sfery publicznej. Najgłośniejsi krytycy Putina z prawej flanki są zwolennikami eskalacji, nie deeskalacji.

Noc 17 maja jako wskaźnik

Jedna noc nie zmienia historii. Ale jedna noc może zmienić temperaturę dyskursu i pokazać, gdzie tej temperatury jest już za mało, by reżim mógł na nią liczyć jak dotąd. Rosyjskie społeczeństwo po 17 maja nie obaliło Putina, nie wyszło na ulicę, nie zażądało końca wojny. Pokazało jednak coś innego, znacznie subtelniejszego i znacznie ważniejszego dla każdego, kto chce zrozumieć tę wojnę: nauczyło się opłakiwać własne ofiary szybciej, niż propaganda nauczyła się je zagłuszać.

To jest dystans, który dzieli społeczeństwa wojenne od społeczeństw post-wojennych. Rosja w 2022 roku tego dystansu nie miała. W 2026 zaczyna mieć. Nie wiadomo jeszcze, jak długo trzeba będzie czekać, zanim ten dystans przekształci się w czyn polityczny. Ale wiadomo, że proces się rozpoczął.

(...)

resfutura.pl

niedziela, 17 maja 2026

 
 
 Ze wstępnych szacunków wynika, że w pierwszym kwartale 2026 r., po raz pierwszy od trzech lat, Rosja odnotowała spadek PKB. Oznacza to pogłębianie się obserwowanych od końca 2024 r. negatywnych trendów w gospodarce. Obniżenie aktywności dotyczy w zasadzie wszystkich sektorów i branż pracujących na potrzeby cywilne, zaś wyhamowanie tempa wzrostu widoczne jest w branżach działających na potrzeby armii. Pomimo powyższych trendów, będących efektem rosyjskiej agresji na Ukrainę i zachodnich sankcji, Kreml kontynuuje dotychczasową politykę. Zwiększa wydatki na wojnę i utrudnia funkcjonowanie biznesu, wprowadzając kolejne regulacje rynku. W efekcie rośnie deficyt finansów publicznych. Odcięty od tanich kredytów zagranicznych rząd FR musi zapożyczać się na rynku wewnętrznym. W dużej mierze odbywa się to za pomocą emisji rubla, co zwiększa presję inflacyjną i nasila dotychczasowe trudności. 

(...)

Spowolnienie aktywności gospodarczej w Rosji doprowadziło do stagnacji. Oficjalnie w całym 2025 r. PKB zwiększył się o 1% r/r, co oznacza, że wzrost ten był prawie pięciokrotnie niższy niż rok wcześniej. Wstępne szacunki Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego i Handlu FR dotyczące PKB w pierwszym kwartale 2026 r. pokazują jednak, że wskaźnik ten zmniejszył się o 0,3% r/r (Rosstat nie publikuje danych miesięcznych, a szacunków za cały kwartał jeszcze nie udostępniono). Należy przy tym pamiętać o licznych zastrzeżeniach co do wiarygodności rosyjskich statystyk.

Negatywne tendencje obserwowano we wszystkich elementach popytu, zarówno w inwestycjach i konsumpcji gospodarstw domowych, jak i w eksporcie.

Obroty handlu detalicznego, głównej składowej popytu konsumpcyjnego, mocno wyhamowały już w 2025 r. i utrzymywały się na niskim poziomie także w pierwszym kwartale 2026 r. De facto, po uwzględnieniu inflacji, ich wartość najprawdopodobniej spadała. Wstrzemięźliwości zakupowej towarzyszy zmiana zachowań konsumentów, którzy coraz częściej poszukiwali tańszych towarów na platformach internetowych. W konsekwencji masowo zaczęto zamykać punkty handlowe (w 2025 r. ich liczba zmniejszyła się w Moskwie o 5%, a w Petersburgu o 4%). Szczególnie trudne chwile przeżywa branża tekstylna. W ubiegłym roku liczba sklepów odzieżowych zmalała o 12%, przy czym z ok. 20 marek odzieżowych, które zakończyły swoją działalność w Rosji w 2025 r., większość stanowili rodzimi producenci.

(...)

Kurczące się dochody FR wpływają negatywnie również na możliwości inwestycyjne, co nie tylko blokuje rozwój, lecz także utrudnia dostosowanie się biznesu do zmieniających się warunków na rynku. W 2025 r. inwestycje w środki trwałe w Rosji zmniejszyły się o 2,3% r/r – spadek zanotowano po raz pierwszy od 2020 r., przy czym wyhamowanie tempa wzrostu inwestycji obserwowano już w roku 2024. Ten negatywny trend ma się utrzymać również w roku bieżącym (rząd prognozuje spadek inwestycji w 2026 r. na poziomie 0,5% r/r, choć oceny biznesu są znacznie bardziej pesymistyczne). Przykładowo spośród największych inwestorów w FR w najtrudniejszej sytuacji znalazły się Koleje Rosyjskie, które w 2025 r. zmniejszyły nakłady kapitałowe o ponad 40% r/r, a na 2026 r. zaplanowały cięcia o kolejne 17%. W ubiegłym roku inwestycje ograniczył także koncern naftowy Rosnieftʹ (o 6% r/r; brak informacji o planowanych nakładach na 2026 r.). 

Negatywne tendencje widać we wszystkich sferach gospodarki, przy czym nawet w branżach pracujących na potrzeby armii widoczne jest wyhamowanie tempa zwiększania produkcji. Dynamiczny wzrost utrzymywany jest głównie w produkcji wojskowych środków transportu, w tym dronów, ujętych w pozycji „pozostałe środki transportu”, podczas gdy wytwarzanie amunicji i broni palnej, uwzględniane w pozycji: „gotowe wyroby metalowe”, w pierwszych miesiącach 2026 r. zaczęło spadać. Z dyskusji dotyczącej wytwarzania bezzałogowców dla wojska zorganizowanej przez Ministerstwo Przemysłu i Handlu FR (zhakowanej przez ukraińskiego prankera) wynika, że 90% materiałów niezbędnych do produkcji dronów (w tym elektronika, ale też kable czy plastik) pochodzi z Chin, nie istnieją bowiem rosyjskie zamienniki.

W zasadzie we wszystkich sektorach i branżach rosyjskiej gospodarki rośnie liczba firm, których sytuacja finansowa pogarsza się. W 2025 r. odsetek przedsiębiorstw notujących stratę przekroczył 27%. To rezultat zarówno spadających obrotów, jak i coraz wyższych kosztów obsługi zadłużenia.

W poważnym kryzysie pozostaje przemysł motoryzacyjny, zwłaszcza segment samochodów ciężarowych (spadek w 2025 r. o ponad 30% r/r i o kolejne 30% w pierwszym kwartale 2026 r.). Koncern Kamaz – największy ich producent w FR, realizujący m.in. zamówienia na potrzeby wojska (w 2024 r. ok. 30% całości produkcji; brak późniejszych danych) – zakończył 2025 r. ze stratą finansową netto w wysokości prawie 0,5 mld dolarów (tj. 11 razy wyższą niż przed rokiem). Podobnie jak pozostałe rosyjskie koncerny motoryzacyjne, przez większość drugiej połowy 2025 r. funkcjonował on w systemie pracy skróconym do czterech dni w tygodniu.

W kryzysie pogrąża się też branża metalurgiczna. Co prawda spadek jej produkcji w 2025 r. wyniósł zaledwie 2,1%, głównie dzięki wynikom metalurgii nieżelaznej, m.in. złota. Jednak popyt na stal w tym czasie zmniejszył się o 15% r/r, podobnie jak w pierwszym kwartale 2026 r., przede wszystkim za sprawą spowolnienia w sektorze budowlanym. Efektem było załamanie w branży stalowej – przykładowo produkcja rur dla sektora naftowo-gazowego zmniejszyła się w 2025 r. o ponad 21% r/r, a stali nierdzewnej o 17%. W efekcie zysk netto Siewierstali – największego rosyjskiego koncernu stalowego – spadł w ub.r. 4,7-krotnie r/r, do ok. 400 mln dolarów. W pierwszym kwartale 2026 r. koncern zdołał jeszcze wygenerować minimalny zysk, ale jego przychody zmalały do najniższego poziomu od 2021 r. 

Poważne trudności przeżywa także sektor wydobywczy, zwłaszcza surowców energetycznych, który odnotował w 2025 r. spadek o 1,8% r/r. Niewielki wzrost (o 0,8% r/r) w pierwszym kwartale 2026 r. był w dużej mierze efektem niskiej bazy w roku ubiegłym. Mimo że zmniejszenie wolumenów wydobycia było niewielkie, to spadek cen surowców na światowych rynkach w 2025 r. uderzył w kondycję finansową przedsiębiorstw. Rekordową stratę netto w wysokości prawie 13 mld dolarów zanotował w 2025 r. Łukoil – drugi pod względem wielkości koncern naftowy FR. Na jego wyniki wpłynęła przede wszystkim konieczność dokonania odpisów wartości aktywów zagranicznych utraconych na skutek amerykańskich sankcji. Surgutnieftiegaz również zakończył ubiegły rok ze stratą 3 mld dolarów netto, a pozostałe dwa koncerny spośród największych w Rosji – Rosnieftʹ i Gazpromnieftʹ – co prawda zdołały odnotować zysk, lecz jego wielkość była odpowiednio trzyipółkrotnie (3,5 mld dolarów) i dwukrotnie (3 mld dolarów) niższa niż przed rokiem. Poważnym wyzwaniem dla sektora naftowego FR są utrzymujące się ataki ukraińskich dronów na rosyjskie rafinerie i system transportowy, w tym terminale eksportowe, trwające od połowy 2025 r. i nasilone w pierwszym kwartale 2026 r. W ich rezultacie przesyłowe moce eksportowe FR zostały ograniczone, co m.in. wymusiło redukcję wydobycia ropy (na razie trudno jednak oszacować skalę, rosyjski rząd nie publikuje tego rodzaju danych od 2022 r.).

W 2025 r. w kryzysowej sytuacji znalazła się branża węglowa, w przypadku której na niskie ceny eksportowanego surowca nałożyły się rosnące koszty logistyki, wynikające głównie z coraz wyższych cen przewozów kolejowych w Rosji. W efekcie cała branża zakończyła ubiegły rok ze stratą netto, przy czym ujemny wynik finansowy zanotowało przeszło 65% spółek węglowych. W pierwszym kwartale br. problemy branży pogłębiły się, a jej produkcja zmalała o ponad 5% r/r.

Wartość prac wykonanych w budownictwie w 2025 r. była wyższa niż przed rokiem (o 2,5%), ale w pierwszym kwartale 2026 r. sektor ten odnotował, po raz pierwszy od 2020 r., spadek o 10% r/r, choć na jego wynik wpływ miała zapewne także bardzo mroźna i śnieżna zima. Zastój panuje przede wszystkim w budownictwie mieszkaniowym. W 2025 r. oddano do użytku tyle samo powierzchni mieszkalnej co w roku poprzednim, ale w pierwszym kwartale 2026 r. już o prawie 30% mniej r/r. Dodatkowo odsetek sprzedanych mieszkań w stosunku do tych w budowie jest niski i utrzymuje się na poziomie nieco ponad 30%, a ponadto ok. 20% obiektów oddawanych jest do użytku z co najmniej półrocznym opóźnieniem.

Zgodnie z danymi Centralnego Banku Rosji (CBR) w 2025 r. banki udzieliły jedynie 968 tys. kredytów hipotecznych, tj. o ponad 25% mniej niż w 2024 r. i o 50% mniej niż w rekordowym 2023 r. (to najgorszy wynik od 2016 r.). Zarazem ponad 80% tych kredytów przyznano na warunkach preferencyjnych (roczne oprocentowanie ok. 8%, wobec rynkowego – ok. 20–30%) w ramach rządowych programów wsparcia rodzin z dziećmi czy żołnierzy (i ich rodzin) biorących udział w wojnie na Ukrainie. Łączna wartość tych kredytów była jedynie o 9% niższa r/r, co wiązało się z dynamicznym wzrostem cen nieruchomości. 

(...)

Spowolnienie aktywności gospodarczej szczególnie odczuł sektor transportowy. Co prawda przewozy towarowe (w mln ton) wszystkimi środkami transportu utrzymały się w 2025 r. na poziomie sprzed roku, a w pierwszym kwartale 2026 r. zmniejszyły się o 2,6%, jednak w trudnej sytuacji znalazł się zwłaszcza transport kolejowy, którego przewozy zmniejszyły się odpowiednio o 5,7% i 3,1%. Państwowe Koleje Rosyjskie dzięki kolejnym podwyżkom taryf transportowych zdołały zakończyć ubiegły rok z zyskiem, ale był on o 95% niższy niż przed rokiem i wyniósł 2,3 mld rubli, tj. ok. 27 mln dolarów. Zadłużenie koncernu sięgnęło rekordowych 3,8 bln rubli (ok. 45 mln dolarów), co oznacza wzrost o ponad 25% r/r. Dodatkowo państwowa spółka zredukowała w ub.r. inwestycje o ok. 40% i w ramach oszczędności zmniejszyła o 15% zatrudnienie w aparacie centralnym.

W 2025 r. zmniejszył się zarówno eksport (o ok. 4%), jak i import (o 1,5%) liczony w dolarach. Na wyniki eksportu negatywny wpływ miały przede wszystkim spadające od początku 2025 r. ceny sprzedawanej przez Rosję ropy naftowej. Wiązało się to z międzynarodową koniunkturą i utrzymującą się nadpodażą surowca na światowych rynkach, ale też z sankcjami nałożonymi przez USA w październiku 2025 r. na dwa największe koncerny energetyczne FR – Rosnieftʹ i Łukoil. W efekcie odbiorcy z państw trzecich niechętnie podejmowali ryzyko współpracy z rosyjskimi podmiotami, obawiając się sankcji wtórnych Waszyngtonu, przez co znacznie wzrósł upust (do ok. 30 dolarów za baryłkę Urals wobec marki Brent) na eksportowaną przez FR ropę naftową. W grudniu 2025 r. cena baryłki surowca w portach bałtyckich spadła poniżej 40 dolarów i do końca lutego 2026 r. nie przekroczyła poziomu 45 dolarów (wobec ok. 60 dolarów w połowie 2025 r. i średnio 68 dolarów w 2024 r.).

Wraz z wybuchem wojny w Zatoce Perskiej nie tylko znacznie podniosły się ceny ropy (według wyliczeń rządu FR średnia cena eksportowanego surowca w marcu 2026 r. wyniosła 77 dolarów za baryłkę i aż prawie 95 dolarów w kwietniu), lecz także wzrosło zapotrzebowanie na nią, co doprowadziło do prawie całkowitej redukcji upustu. Dochody z rosnących cen surowca na światowych rynkach pojawią się jednak z opóźnieniem nawet dwóch–trzech miesięcy ze względu na spowodowane sankcjami wydłużenie operacji finansowych. Dużym wsparciem dla eksportu w 2025 r. były natomiast dynamicznie zwyżkujące ceny złota (o ok. 65% r/r) na światowych rynkach, przy czym trend wzrostowy utrzymał się również w pierwszych miesiącach 2026 r. 

(...)

Od połowy 2025 r. zaczęły być widoczne efekty walki banku centralnego z inflacją. W rezultacie w marcu 2026 r. spadła ona do 5,9% r/r. (...)

Wyhamowanie inflacji stanowiło w dużej mierze efekt prowadzonej od końca 2023 r. restrykcyjnej polityki monetarno-kredytowej Centralnego Banku Rosji, mocno ograniczającej dostęp do źródeł finansowania i tym samym popyt. Redukcja tempa wzrostu cen pozwoliła CBR rozpocząć w czerwcu 2025 r. stopniowe łagodzenie tej polityki. W rezultacie w kwietniu 2026 r., po ósmej z rzędu redukcji, bazowa stopa procentowa spadła do 14,5% (z 21% w czerwcu 2025 r.). Mimo tak znacznej redukcji nadal pozostaje ona na wysokim poziomie i mocno ogranicza dostęp do kapitału. Należy przy tym pamiętać, że od 2022 r., po tym jak w ramach sankcji odcięto Rosję od tanich zachodnich kredytów, tamtejsze podmioty są zależne od wewnętrznych źródeł finansowania. 

CBR ostrożnie podchodzi do możliwości dalszego redukowania stawki procentowej. W jego opinii w kraju nadal utrzymuje się silna presja inflacyjna, której źródłem są obecnie trzy główne czynniki: deficyt siły roboczej, wojna w Zatoce Perskiej destabilizująca globalny rynek, a przede wszystkim rosnące wydatki budżetowe FR. 

Od początku 2025 r. znacząco zwiększała się nierównowaga w finansach publicznych. Niskie ceny eksportowe ropy naftowej doprowadziły do sporego ograniczenia dochodów naftowo-gazowych – o ponad 20% r/r w 2025 r. i o prawie 40% r/r w pierwszych czterech miesiącach 2026 r. (wzrost cen surowca w marcu 2026 r. w związku z atakiem USA i Izraela na Iran był widoczny w budżecie FR dopiero w kwietniu). Zarazem wyhamowanie aktywności gospodarczej w kraju spowodowało, że wzrost pozostałych dochodów, mimo większych obciążeń podatkowych nałożonych na gospodarkę, okazał się niższy, niż oczekiwał rząd.

Jednocześnie Kreml dynamicznie zwiększał wydatki, głównie na potrzeby wojny. Według wypowiedzi ministra obrony narodowej FR Andrieja Biełousowa (z grudnia 2025 r.) w ub.r. bezpośrednio na potrzeby armii z budżetu federalnego przeznaczono 11,1 bln rubli, tj. ok. 133 mld dolarów (5,1% PKB, 25% wydatków budżetowych). Wojna pochłonęła zatem 70% środków przyznanych w budżecie na obronę narodową ogółem (15,9 bln rubli, tj. 7,4% PKB). Najprawdopodobniej jednak szacunki te nie obejmują nakładów ponoszonych m.in. na Gwardię Narodową, FSB czy służbę więzienną, które są zaangażowane w działania także w regionach okupowanych. Oznacza to, że rzeczywiste wydatki na obronę narodową przekroczyły o ok. 20% te zaplanowane przez rząd w ustawie budżetowej. Łącznie do sektorów siłowych trafiło około połowy środków budżetowych. W efekcie deficyt budżetu federalnego w 2025 r. wzrósł pięciokrotnie w porównaniu z pierwotnymi założeniami rządu. 

Faktyczna luka w finansach publicznych była znacznie większa i wyniosła łącznie 8,3 bln rubli (ok. 100 mld dolarów), tj. 3,9% PKB. Stało się tak za sprawą regionów i funduszy społecznych, których wydatki również wyraźnie przekroczyły dochody, jednak rząd federalny nie przyszedł im z pomocą. W efekcie były one zmuszone zwiększać swoje zadłużenie, głównie w bankach komercyjnych. Skonsolidowany deficyt budżetów regionów Rosji w 2025 r. wzrósł pięciokrotnie rok do roku i wyniósł 1,5 bln rubli, przy czym ujemny wynik zanotowały 74 regiony (z 89, w tym sześciu na okupowanych terytoriach Ukrainy). Ich dochody rosły o wiele wolniej niż wydatki napędzane jednorazowymi wypłatami za podpisanie kontraktu z armią oraz nakładami na wsparcie dla rodzin żołnierzy walczących na Ukrainie. Deficyt pojawił się także w budżetach funduszy społecznych, głównie za sprawą funduszu emerytalnego. 

W pierwszych czterech miesiącach 2026 r. ta negatywna tendencja się utrzymała. Mimo spadku dochodów o ok. 4,5% r/r rząd zwiększył wydatki, przy czym te na zamówienia publiczne (głównie zbrojeniowe) aż o prawie o 16% r/r, do niemal 5,7 bln rubli (ok. 77 mld dolarów). W rezultacie deficyt po pierwszych czterech miesiącach 2026 r. wyniósł 5,9 bln rubli i przewyższył poziom zaplanowany w ustawie budżetowej na cały 2026 r. (tj. 3,8 bln rubli). 

Deficyt w finansach publicznych pokrywano rosnącym zadłużeniem, Kreml starał się bowiem oszczędzać rezerwy zgromadzone w Funduszu Dobrobytu Narodowego (FDN). Wartość środków płynnych zgromadzonych w nim po czterech latach wojny skurczyła się o ponad połowę. W dużej mierze służą one obecnie dofinansowywaniu państwowych firm i projektów infrastrukturalnych. W marcu 2026 r. rząd wstrzymał do maja br. funkcjonowanie reguły budżetowej (podobnie zrobił w 2022 r.), zgodnie z którą środki z FDN wykorzystuje się do uzupełniania niedoborów w dochodach naftowo-gazowych w budżecie, jeśli średnia cena eksportowa baryłki ropy utrzymuje się poniżej ceny bazowej ustalonej przez rząd (tj. 59 dolarów w 2026 r.), natomiast w przypadku wyższych cen nadwyżki dochodów przeznacza się na zwiększanie rezerw. 

Rząd finansował rosnący deficyt, zwiększając dług publiczny, i zapożyczał się na rynku wewnętrznym, emitując obligacje. W ubiegłym roku dług wzrósł o 20% (o ponad 6 bln rubli, tj. ok. 70 mld dolarów), do 18% PKB. W dużej mierze obligacje rządowe wykupywane są przez banki, głównie państwowe, za pieniądze pożyczane od banku centralnego. De facto oznacza to drukowanie pieniądza i zwiększanie presji inflacyjnej. 

Mimo że ogólna wielkość długu publicznego nie jest duża, to zapożyczanie się przez władze FR jest bardzo kosztowne (rentowność 10-letnich obligacji rządowych wynosi ok. 14%). W efekcie koszty obsługi tego długu są wysokie. W 2025 r. wyniosły one ok. 1,7% PKB (ok. 7,5% wszystkich wydatków budżetowych), a w 2026 r. będą jeszcze wyższe (na koniec bieżącego roku dług może sięgnąć ponad 19% PKB). 

W tej sytuacji istotnym wsparciem dla finansów publicznych był dynamiczny wzrost ceny eksportowej rosyjskiej ropy (stanowiącej podstawę do opodatkowania sektora naftowo-gazowego) w wyniku ataku USA na Iran. Jeśli jej cena utrzyma się na obecnym poziomie do końca roku, rząd zdoła uzyskać dochody zaplanowane w ustawie budżetowej na 2026 r., a nawet je przewyższyć.

(...)

Na rynku pracy utrzymuje się niedobór siły roboczej, a bezrobocie pozostaje na bardzo niskim poziomie 2,2%. Rynek ten znajduje się pod presją nieustającej rekrutacji młodych mężczyzn na wojnę z Ukrainą. W 2025 r. kontrakt z armią podpisało od 330 tys. (oceny niezależne) do ponad 400 tys. osób (według Putina).

(...)

Dzięki spowolnieniu gospodarczemu zapotrzebowanie na nowych pracowników co prawda spadło, dzięki czemu liczba wakatów na jednego bezrobotnego się zmniejszyła, niemniej nadal brakuje specjalistów (m.in. w służbie zdrowia, rolnictwie czy transporcie). Rosyjski biznes tradycyjnie niechętnie pozbywa się pracowników, obawiając się trudności z ich ponownym zatrudnieniem. W rezultacie w okresach słabszej koniunktury, jak obecnie, preferuje on przede wszystkim skrócenie tygodnia pracy i obniżenie wynagrodzeń aniżeli redukcję zatrudnienia. Oznacza to dalszy wzrost kosztów pracy, choć jego tempo mocno w ubiegłym roku wyhamowało. 

osw.waw.pl


Dla Iranu relacja z Chinami ma wartość tylko wówczas jeśli nie jest sprzeczna z jego racją stanu. W czasach nowożytnych, w tym w szczególności w XX w., relacje irańsko-chińskie nie były ani intensywne, ani szczególnie przyjazne. Dopiero izolacja Iranu, związana z jego programem nuklearnym, otworzyła Chinom drogę do zintensyfikowania współpracy z Iranem ale nie doprowadziło to do zaniknięcia nieufności ze strony Irańczyków, w tym elit rządzących. Przełomowe znaczenie miała wizyta Xi Jinpinga w 2016 r. i chińskie plany włączenia Iranu w projekt Inicjatywy Pasa i Szlaku. Po podpisaniu JCPOA Iran był jednak zainteresowany zrównoważoną współpracą gospodarczą zarówno z Chinami jak i Europą. Dopiero wystąpienie Trumpa z JCPOA postawiło Teheran w sytuacji bezalternatywnej, co Pekin brutalnie wykorzystał doprowadzając do podpisania w 2021 r. 25-letniego Planu Współpracy. Zakłada on chińskie inwestycje w Iranie o wartości 300-400 mld USD ale w praktyce nic takiego się nie stało, a jedynym realnym efektem było to, że Iran sprzedawał Chinom swoją ropę z gigantycznym rabatem.

Umowa ta była od początku krytykowana w Iranie, w tym przez przedstawicieli elity rządzącej, jako zagrażająca irańskiej suwerenności ale ośrodki decyzyjne uciszały te głosy, gdyż niepowodzenie w negocjacjach z Zachodem stawiało Iran w sytuacji bez wyjścia. Z drugiej strony Chiny były zainteresowane rozwiązaniem kwestii programu nuklearnego Iranu, gdyż otworzyłoby to im drogę do inwestycji w Iranie, choć pozwoliłoby też Iranowi sprzedawać swoją ropę i ściągać inwestycje z Zachodu. Jeszcze w 2025 r. Iran był gotów wpuścić amerykańskich inwestorów w ramach kompleksowego dealu ale wojna zmieniła to podejście. Obecnie można już oczekiwać, że po zniesieniu sankcji Chiny utrzymałyby swoją uprzywilejowaną pozycję, choć Iran nie byłby całkowicie zamknięty dla Europy (w odniesieniu do USA sytuacja byłaby już jednak inna).

Iran gotów był zatem na asymetryczny deal gospodarczy z Chinami ze względu na swoją izolację oraz oczekiwanie, że doprowadzi to do stworzenia sojuszu irańsko-chińskiego (a szerzej irańsko-chińsko-rosyjskiego). Przed wybuchem wojny Chiny nie były jednak takim sojuszem zainteresowane, gdyż ograniczałoby to im pole manewru w relacjach z sunnickimi państwami arabskimi. Iran nie miał natomiast żadnego lewara by podnieść swoją atrakcyjność względem Chin.

defence24.pl

sobota, 16 maja 2026



Bartosz Oleszko-Pyka: - Xi Jinping skupił w swoich rękach tyle władzy, że obecnie nie ma żadnej istotnej, w miarę niezależnej postaci, która mogłaby go kontrolować. Czy to ułatwia mu przeprowadzenie inwazji na Tajwan? Xi Jinping wielokrotnie mówił o konieczności ponownego zjednoczenia chińskich "prowincji", jak nazywa Tajwan.

Alice Han: Patrząc na historię, począwszy od założenia Komunistycznej Partii Chin (KPCh) i Chińskiej Republiki Ludowej (ChRL) w 1949 r., kwestia Tajwanu zawsze stanowiła rdzeń strategicznych dążeń partii. Xi Jinping podąża tym samym kursem. Jednak od miesiąca lub dwóch wyczuwam poważną zmianę.

- Jaki fundamentalny zwrot w polityce Chin ma pani na myśli?

Xi Jinping jest bardziej zainteresowany politycznym rozwiązaniem niż militarnym, a w szczególności poprawą relacji z Tajpej.

Dlaczego tak uważam? Znaczenie ma fakt, że zaprosił przewodniczącą Kuomintangu (KMT), Cheng Li-wun, oraz to, że coraz częściej mówi o poprawie stosunków po obu stronach cieśniny. Mają temu służyć handel, turystyka i zacieśnianie współpracy w różnych innych obszarach. Te działania sugerują, że Xi Jinping nie przyjmuje podejścia stricte militarnego, polegającego na przykład na prowadzeniu ćwiczeń wokół stref obronnych Tajwanu.

Chce także spróbować przechylić szalę zwycięstwa w następnych wyborach na Tajwanie. Odbędą się one w styczniu 2028 r. Obecnie KMT nie jest faworytem do ich wygrania.

To jeden scenariusz. Ale jeśli Xi Jinping zastąpi Centralną Komisję Wojskową — elitarny szczebel, najwyższy organ państwowy i partyjny zarządzający wojskiem — potakiwaczami, to może zdecyduje się pójść na całość w kwestii inwazji na Tajwan. Choć myślę, że w głębi duszy, na przykład w porównaniu do Putina, jest osobą bardziej unikającą ryzyka. Dlatego nie sądzę, aby podjął to ryzyko.

W krótkiej perspektywie stawia on na to, że Tajwan zostanie osłabiony nie tylko przez kryzys energetyczny, ale także przez to, że Trump nie posiada realnych środków odstraszania w regionie. Chińczycy liczą, że uda im się przywrócić KMT do władzy.

onet.pl
 
 
Trump porusza się w polityce sprawniej niż większość zawodowych polityków z jego otoczenia. Łączy dwie grupy, które mają wspólnego wroga (liberalne elity kulturowe i ekonomiczne), ale różnią się pod względem przyczyn niezadowolenia. Pierwsza grupa jest relatywnie zamożna, ale czuje się kulturowo wyparta – to białe suburbia, mali przedsiębiorcy, ewangelicy.

Druga grupa jest realnie poszkodowana ekonomicznie – to mieszkańcy tzw. pasa rdzy (ang. Rust Belt), pracownicy bez college'u. To społeczności, które deindustrializacja i chiński szok dosłownie zabijają, jak pokazują w "Deaths of Despair" Anna Case i Angus Deaton.

Spójność tej egzotycznej na pozór koalicji nie bierze się z jednolitego programu, lecz z tożsamości negatywnej – z tego, przeciwko komu są, a nie z tego, za czym się opowiadają. Nikita Savin i Daniel Treisman w badaniu opublikowanym przez NBER dokumentują systematyczne nasilanie się gwałtownego i wykluczającego słownictwa w przemówieniach Trumpa. Dobór słów plasuje go obecnie wśród najbardziej ekstremalnych spośród wszystkich badanych polityków. Retoryka ta przyjmuje formę ekskluzywnego populizmu skupionego na stygmatyzowaniu obcych grup.

Tak budowane sojusze są politycznie bardzo trwałe, bo nie wymagają wewnętrznej spójności ideowej. A skoro tak, to przyszła administracja USA, nawet demokratyczna, prawdopodobnie zachowa część głównych motywów polityki Trumpa: przenoszenie ciężarów z USA na sojuszników, krytykę globalizacji, węższą definicję interesów narodowych. To wszystko ma konkretne przełożenie na rewolucyjną zmianę w amerykańskiej polityce międzynarodowej.

Przez siedem dekad po zakończeniu II wojny światowej rola Stanów Zjednoczonych jako globalnego hegemona nie opierała się wyłącznie na sile militarnej czy dominacji dolara. Fundamentem Pax Americana była unikalna zdolność Waszyngtonu do tworzenia i utrzymywania globalnych dóbr publicznych: sojuszy obronnych, otwartych szlaków handlowych oraz instytucji międzynarodowych, które – choć faworyzowały Zachód – zapewniały stabilność całemu systemowi.

Administracja Donalda Trumpa dokonała fundamentalnego przesunięcia paradygmatu, zastępując oświecony interes własny surowym transakcjonizmem. Osłabienie zaufania do dolara jako neutralnego narzędzia wymiany handlowej, wynikające z nadużywania jednostronnych sankcji, przyspiesza procesy dedolaryzacji, co uderza w sam rdzeń amerykańskiej potęgi finansowej. Część tych transakcji rodzi uzasadnione pytania o konflikt interesów między polityką zagraniczną a prywatnymi interesami Trumpa i jego otoczenia. Skutkiem nie jest "odrodzenie Ameryki", lecz systemowa erozja jej wpływów, która może okazać się nieodwracalna.

money.pl


Japoński gigant motoryzacyjny Toyota poinformował niedawno o stracie blisko 4 mld dolarów z w związku ze wzrostem cen części samochodowych (co wg Toyoty wiąże się z blokadą cieśniny Ormuz) i materiałów oraz spadkiem sprzedaży.

Przedstawiciel Toyoty Takanori Azuma przekazał w rozmowie z agencją Reutera, że „wpływ wojny z Iranem jest odczuwalny we wszystkich obszarach, od kosztów paliwa, kosztów transportu, po koszty farb i innych materiałów używanych w fabrykach samochodów”.

energetyka24.com
 
 
"Monumentalne wydarzenie", które zapowiadał Trump, najwyraźniej się nie zmaterializowało, pozostawiając po sobie kruche, ale stabilne zawieszenie broni w handlu. Niemniej jednak jest to dalekie od totalnej wojny handlowej, która wybuchła rok temu, a administracja Trumpa opuściła spotkanie, osiągając swój ogólny cel, jakim było zachowanie status quo — takiego, w którym cła na chińskie towary pozostają na mniej więcej tym samym poziomie, co w reszcie świata.

— Szczyt przyniósł skromne, możliwe do wdrożenia i kontrolowane wyniki, co stanowi mniej więcej tyle, na co można sobie obecnie pozwolić w stosunkach amerykańsko-chińskich — ocenił Craig Singleton, ekspert ds. Chin w jastrzębim think tanku Foundation for Defense of Democracies.

Nie wiadomo, czy Trump powróci do kwestii sprzedaży broni Tajwanowi, ale jasno dał do zrozumienia, że nie czuje się związany zobowiązaniem z 1982 r., które były prezydent Ronald Reagan złożył wobec wyspy, że nie będzie konsultował się z Pekinem w sprawie sprzedaży broni Tajwanowi.

— Co więc miałem zrobić? — pytał Trump. — Powiedzieć: "Nie chcę z tobą o tym rozmawiać?" Bo mam umowę podpisaną w 1982 r.? Nie, rozmawialiśmy o sprzedaży broni — powiedział.

(...)

Trump napotkał również przeszkodę w innych kluczowych kwestiach budzących napięcia w stosunkach między USA a Chinami. Xi zignorował obawy Trumpa dotyczące chińskich cyberataków na infrastrukturę USA. Trump najwyraźniej nie był również w stanie skłonić Xi do podjęcia dalszych działań w celu powstrzymania przepływu chińskich prekursorów chemicznych do Meksyku, które kartele przetwarzają na fentanyl. Trump powiedział, że poruszył tę kwestię, ale następnie stwierdził, że cła związane z fentanylem, które nałożył na chiński import, ograniczyły przepływ fentanylu do Stanów Zjednoczonych "znacznie w porównaniu z poprzednim stanem", nie wdając się w szczegóły.

Xi odmówił również ustąpienia w sprawie prośby Trumpa, aby chiński przywódca uwolnił uwięzionego hongkońskiego działacza prodemokratycznego i byłego magnata medialnego Jimmy'ego Lai. Trump przed podróżą obiecał "poruszyć" sprawy Lai i nieznanego z nazwiska uwięzionego pastora. Xi powiedział, że "bardzo poważnie rozważy" uwolnienie pastora, ale stwierdził, że uwolnienie Lai będzie dla niego "trudne" — powiedział Trump w piątek.

Oczekiwania przed szczytem były niskie. Niektóre z poważniejszych kwestii strukturalnych, które nękają stosunki amerykańsko-chińskie — rządowe dotacje dla chińskiego sektora przemysłowego oraz coraz bardziej agresywna obecność militarna Pekinu w regionie Indo-Pacyfiku — najwyraźniej nie znalazły się w porządku obrad.

(...)

Brak konkretnych wyników szczytu może odzwierciedlać ambicje obu przywódców dotyczące bardziej szczegółowych rozmów w dalszej części roku. (...) Ich następne osobiste spotkanie odbędzie się we wrześniu, kiedy Xi złoży oficjalną wizytę w Białym Domu. Obaj przywódcy mogą również spotkać się przy okazji szczytu przywódców gospodarczych APEC w Shenzhen w Chinach w listopadzie oraz szczytu G20 w Miami w grudniu.

— Sposób, w jaki obaj przywódcy mówili o przyszłości, wskazuje, że będzie to część procesu, który rozegra się w tym roku — ocenił Kurt Campbell, były zastępca sekretarza stanu w administracji Bidena.

onet.pl\Politico

piątek, 15 maja 2026



Putin twierdził 15 maja, że środki gospodarcze rosyjskiego rządu zaczęły generować „powściągliwe, ale wciąż pozytywne wyniki” w marcu 2026 roku. Putin twierdził, że rosyjski handel hurtowy wzrósł o osiem procent w marcu 2025 roku, że handel detaliczny wzrósł o 6,2 procent, produkcja przemysłowa wzrosła o 2,3 procent, a produkcja wzrosła o trzy procent. Putin twierdził, że PKB Rosji wzrósł w marcu o 1,8 proc., a bezrobocie utrzymywało się na niskim poziomie na poziomie 2,2 proc. Rosyjskie niezależne źródło The Bell zauważyło, że Putin nie wspomniał, że dane z rosyjskiego Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego wykazały, że rosyjski PKB rok do roku spadł w styczniu i lutym 2026 roku, ani że ministerstwo obniżyło swoją roczną prognozę wzrostu PKB na 2026 r. z 1,3 proc. do 0,4 proc.

Ukraiński wywiad wskazuje, że rosyjski rząd znacznie przekroczył już swoje plany deficytu budżetowego na 2026 rok i zwiększa swoje wydatki. Służba Wywiadu Ukraińskiego (SZRU) poinformowała 12 maja, że deficyt budżetowy Rosji osiągnął 78,4 mld dolarów w ciągu pierwszych czterech miesięcy 2026 r., prawie dwa razy więcej niż w tym samym okresie w 2025 r. i ponad 150 proc. planowanego przez Rosję deficytu w wysokości 50,5 mld dolarów za cały 2026 r. SZRU poinformował, że rosyjskie wydatki rządowe przez pierwsze cztery miesiące 2026 roku wynosiły 235 miliardów dolarów, o 15,7 procent więcej niż w pierwszych czterech miesiącach 2025 roku, a wydatki wojskowe, programy społeczne i wsparcie dla nieokreślonych sektorów gospodarki zajmują coraz większe udziały w rosyjskich wydatkach rządowych. SZRU poinformował, że rosyjski rząd próbował zrównoważyć zwiększone wydatki, podnosząc stawkę podatku od wartości dodanej (VAT) w styczniu 2026 roku.

(...)

Rosyjskie rządy regionalne zwiększają również wydatki na rekrutację do działań wojennych, utrudniając rosyjskiemu rządowi federalnemu zdolność do zrównoważenia tych kosztów. Rosyjskie źródło opozycyjne Vazhnye Istorii poinformowało 15 maja, że rosyjskie rządy regionalne ponad dwukrotnie zwiększyły swoje średnie miesięczne wydatki na rekruterów wojskowych i premie rekrutacyjne z 358 milionów rubli (około 4,92 miliona dolarów) w 2025 roku do 802 milionów rubli (około 11,02 miliona dolarów) w 2026 roku. Wydatki regionalne prawdopodobnie jeszcze bardziej obciążają budżet federalny, ponieważ Moskwa regularnie pożycza rządom regionalnym pieniądze i odpuszcza te długi, tak jak to miało miejsce ostatnio 14 maja dla /regionów/ Arkhangelsk, Kaluga, Lipetsk, Orenburg, Smoleńsk i Obwodów Tula.

(...)

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ostrzegł, że Rosja ponownie rozpoznaje ośrodki decyzyjne w Kijowie i w jego pobliżu w celu ewentualnych przyszłych uderzeń. Zełenski oświadczył 15 maja, że ukraiński wywiad uzyskał rosyjskie dokumenty przedstawiające plany uderzeń przeciwko około 20 obiektom politycznym i wojskowym, które często odwiedzają wysoko postawieni ukraińscy urzędnicy. Zełenski opublikował zdjęcia rozpoznawcze z początku marca 2026 roku, podobno z rosyjskich planów podziemnego tunelu, budynku administracji prezydenckiej i rezydencji prezydenckiej w Kijowie i w jego pobliżu. Zełenski poinformował, że rosyjskie władze kształtują plany od „długiego czasu”, ale od początku konfliktu w Iranie aktywniej rozpoznają możliwe cele – prawdopodobnie w celu wykorzystania ukraińskich niedoborów przechwytujących Patriotów. Kreml zagroził, że uderzy w ośrodki decyzyjne w Kijowie, jeśli siły ukraińskie przeprowadzą 9 maja strajki przeciwko obchodom Dnia Zwycięstwa Rosji w Moskwie, a raport Zełenskiego sugeruje, że Moskwa nie porzuciła swoich planów dotyczących takich uderzeń w przyszłości, nawet gdy minęło zawieszenie broni.

Ulga Sankcyjna dla Rosji, szczególnie w połączeniu ze spowolnieniem dostaw przechwytywaczy Patriot na Ukrainę, zwiększyłaby i tak już znaczące zagrożenie, jakie rosyjskie ataki rakietowe stanowią dla Ukrainy. Ukraiński prezydencki komisarz ds. polityki sankcji Władysław Własyuk oświadczył 15 maja, że Rosja wyprodukowała pociski manewrujące Kh-101, których użyła w serii uderzeń z 14 maja w drugim kwartale 2026 roku, wskazując, że siły rosyjskie wystrzeliwują rakiety niemal natychmiast po produkcji i nie gromadzą pocisków. Własyuk stwierdził, że rosyjskie rakiety nadal wykorzystują znaczną liczbę zachodnich komponentów, w tym tych wyprodukowanych pod koniec 2025 i na początku 2026 roku, pomimo trwających sankcji. Własyuk podkreślił jednak, jak wysiłki USA na rzecz powstrzymania dostaw zachodnich modułów sztucznej inteligencji (AI) do Rosji prawdopodobnie uniemożliwiły Rosji szerokie wykorzystanie sztucznej inteligencji w swoich (...) dronach. Ukraińskie źródło Militarnyi podobnie poinformowało 14 maja, że szczątki rakiet balistycznych z końca 2025 roku i początku 2026 roku wykazały, że Rosja wystrzeliła niedawno wyprodukowane rakiety.

understandingwar.org