niedziela, 17 maja 2026

 
 
 Ze wstępnych szacunków wynika, że w pierwszym kwartale 2026 r., po raz pierwszy od trzech lat, Rosja odnotowała spadek PKB. Oznacza to pogłębianie się obserwowanych od końca 2024 r. negatywnych trendów w gospodarce. Obniżenie aktywności dotyczy w zasadzie wszystkich sektorów i branż pracujących na potrzeby cywilne, zaś wyhamowanie tempa wzrostu widoczne jest w branżach działających na potrzeby armii. Pomimo powyższych trendów, będących efektem rosyjskiej agresji na Ukrainę i zachodnich sankcji, Kreml kontynuuje dotychczasową politykę. Zwiększa wydatki na wojnę i utrudnia funkcjonowanie biznesu, wprowadzając kolejne regulacje rynku. W efekcie rośnie deficyt finansów publicznych. Odcięty od tanich kredytów zagranicznych rząd FR musi zapożyczać się na rynku wewnętrznym. W dużej mierze odbywa się to za pomocą emisji rubla, co zwiększa presję inflacyjną i nasila dotychczasowe trudności. 

(...)

Spowolnienie aktywności gospodarczej w Rosji doprowadziło do stagnacji. Oficjalnie w całym 2025 r. PKB zwiększył się o 1% r/r, co oznacza, że wzrost ten był prawie pięciokrotnie niższy niż rok wcześniej. Wstępne szacunki Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego i Handlu FR dotyczące PKB w pierwszym kwartale 2026 r. pokazują jednak, że wskaźnik ten zmniejszył się o 0,3% r/r (Rosstat nie publikuje danych miesięcznych, a szacunków za cały kwartał jeszcze nie udostępniono). Należy przy tym pamiętać o licznych zastrzeżeniach co do wiarygodności rosyjskich statystyk.

Negatywne tendencje obserwowano we wszystkich elementach popytu, zarówno w inwestycjach i konsumpcji gospodarstw domowych, jak i w eksporcie.

Obroty handlu detalicznego, głównej składowej popytu konsumpcyjnego, mocno wyhamowały już w 2025 r. i utrzymywały się na niskim poziomie także w pierwszym kwartale 2026 r. De facto, po uwzględnieniu inflacji, ich wartość najprawdopodobniej spadała. Wstrzemięźliwości zakupowej towarzyszy zmiana zachowań konsumentów, którzy coraz częściej poszukiwali tańszych towarów na platformach internetowych. W konsekwencji masowo zaczęto zamykać punkty handlowe (w 2025 r. ich liczba zmniejszyła się w Moskwie o 5%, a w Petersburgu o 4%). Szczególnie trudne chwile przeżywa branża tekstylna. W ubiegłym roku liczba sklepów odzieżowych zmalała o 12%, przy czym z ok. 20 marek odzieżowych, które zakończyły swoją działalność w Rosji w 2025 r., większość stanowili rodzimi producenci.

(...)

Kurczące się dochody FR wpływają negatywnie również na możliwości inwestycyjne, co nie tylko blokuje rozwój, lecz także utrudnia dostosowanie się biznesu do zmieniających się warunków na rynku. W 2025 r. inwestycje w środki trwałe w Rosji zmniejszyły się o 2,3% r/r – spadek zanotowano po raz pierwszy od 2020 r., przy czym wyhamowanie tempa wzrostu inwestycji obserwowano już w roku 2024. Ten negatywny trend ma się utrzymać również w roku bieżącym (rząd prognozuje spadek inwestycji w 2026 r. na poziomie 0,5% r/r, choć oceny biznesu są znacznie bardziej pesymistyczne). Przykładowo spośród największych inwestorów w FR w najtrudniejszej sytuacji znalazły się Koleje Rosyjskie, które w 2025 r. zmniejszyły nakłady kapitałowe o ponad 40% r/r, a na 2026 r. zaplanowały cięcia o kolejne 17%. W ubiegłym roku inwestycje ograniczył także koncern naftowy Rosnieftʹ (o 6% r/r; brak informacji o planowanych nakładach na 2026 r.). 

Negatywne tendencje widać we wszystkich sferach gospodarki, przy czym nawet w branżach pracujących na potrzeby armii widoczne jest wyhamowanie tempa zwiększania produkcji. Dynamiczny wzrost utrzymywany jest głównie w produkcji wojskowych środków transportu, w tym dronów, ujętych w pozycji „pozostałe środki transportu”, podczas gdy wytwarzanie amunicji i broni palnej, uwzględniane w pozycji: „gotowe wyroby metalowe”, w pierwszych miesiącach 2026 r. zaczęło spadać. Z dyskusji dotyczącej wytwarzania bezzałogowców dla wojska zorganizowanej przez Ministerstwo Przemysłu i Handlu FR (zhakowanej przez ukraińskiego prankera) wynika, że 90% materiałów niezbędnych do produkcji dronów (w tym elektronika, ale też kable czy plastik) pochodzi z Chin, nie istnieją bowiem rosyjskie zamienniki.

W zasadzie we wszystkich sektorach i branżach rosyjskiej gospodarki rośnie liczba firm, których sytuacja finansowa pogarsza się. W 2025 r. odsetek przedsiębiorstw notujących stratę przekroczył 27%. To rezultat zarówno spadających obrotów, jak i coraz wyższych kosztów obsługi zadłużenia.

W poważnym kryzysie pozostaje przemysł motoryzacyjny, zwłaszcza segment samochodów ciężarowych (spadek w 2025 r. o ponad 30% r/r i o kolejne 30% w pierwszym kwartale 2026 r.). Koncern Kamaz – największy ich producent w FR, realizujący m.in. zamówienia na potrzeby wojska (w 2024 r. ok. 30% całości produkcji; brak późniejszych danych) – zakończył 2025 r. ze stratą finansową netto w wysokości prawie 0,5 mld dolarów (tj. 11 razy wyższą niż przed rokiem). Podobnie jak pozostałe rosyjskie koncerny motoryzacyjne, przez większość drugiej połowy 2025 r. funkcjonował on w systemie pracy skróconym do czterech dni w tygodniu.

W kryzysie pogrąża się też branża metalurgiczna. Co prawda spadek jej produkcji w 2025 r. wyniósł zaledwie 2,1%, głównie dzięki wynikom metalurgii nieżelaznej, m.in. złota. Jednak popyt na stal w tym czasie zmniejszył się o 15% r/r, podobnie jak w pierwszym kwartale 2026 r., przede wszystkim za sprawą spowolnienia w sektorze budowlanym. Efektem było załamanie w branży stalowej – przykładowo produkcja rur dla sektora naftowo-gazowego zmniejszyła się w 2025 r. o ponad 21% r/r, a stali nierdzewnej o 17%. W efekcie zysk netto Siewierstali – największego rosyjskiego koncernu stalowego – spadł w ub.r. 4,7-krotnie r/r, do ok. 400 mln dolarów. W pierwszym kwartale 2026 r. koncern zdołał jeszcze wygenerować minimalny zysk, ale jego przychody zmalały do najniższego poziomu od 2021 r. 

Poważne trudności przeżywa także sektor wydobywczy, zwłaszcza surowców energetycznych, który odnotował w 2025 r. spadek o 1,8% r/r. Niewielki wzrost (o 0,8% r/r) w pierwszym kwartale 2026 r. był w dużej mierze efektem niskiej bazy w roku ubiegłym. Mimo że zmniejszenie wolumenów wydobycia było niewielkie, to spadek cen surowców na światowych rynkach w 2025 r. uderzył w kondycję finansową przedsiębiorstw. Rekordową stratę netto w wysokości prawie 13 mld dolarów zanotował w 2025 r. Łukoil – drugi pod względem wielkości koncern naftowy FR. Na jego wyniki wpłynęła przede wszystkim konieczność dokonania odpisów wartości aktywów zagranicznych utraconych na skutek amerykańskich sankcji. Surgutnieftiegaz również zakończył ubiegły rok ze stratą 3 mld dolarów netto, a pozostałe dwa koncerny spośród największych w Rosji – Rosnieftʹ i Gazpromnieftʹ – co prawda zdołały odnotować zysk, lecz jego wielkość była odpowiednio trzyipółkrotnie (3,5 mld dolarów) i dwukrotnie (3 mld dolarów) niższa niż przed rokiem. Poważnym wyzwaniem dla sektora naftowego FR są utrzymujące się ataki ukraińskich dronów na rosyjskie rafinerie i system transportowy, w tym terminale eksportowe, trwające od połowy 2025 r. i nasilone w pierwszym kwartale 2026 r. W ich rezultacie przesyłowe moce eksportowe FR zostały ograniczone, co m.in. wymusiło redukcję wydobycia ropy (na razie trudno jednak oszacować skalę, rosyjski rząd nie publikuje tego rodzaju danych od 2022 r.).

W 2025 r. w kryzysowej sytuacji znalazła się branża węglowa, w przypadku której na niskie ceny eksportowanego surowca nałożyły się rosnące koszty logistyki, wynikające głównie z coraz wyższych cen przewozów kolejowych w Rosji. W efekcie cała branża zakończyła ubiegły rok ze stratą netto, przy czym ujemny wynik finansowy zanotowało przeszło 65% spółek węglowych. W pierwszym kwartale br. problemy branży pogłębiły się, a jej produkcja zmalała o ponad 5% r/r.

Wartość prac wykonanych w budownictwie w 2025 r. była wyższa niż przed rokiem (o 2,5%), ale w pierwszym kwartale 2026 r. sektor ten odnotował, po raz pierwszy od 2020 r., spadek o 10% r/r, choć na jego wynik wpływ miała zapewne także bardzo mroźna i śnieżna zima. Zastój panuje przede wszystkim w budownictwie mieszkaniowym. W 2025 r. oddano do użytku tyle samo powierzchni mieszkalnej co w roku poprzednim, ale w pierwszym kwartale 2026 r. już o prawie 30% mniej r/r. Dodatkowo odsetek sprzedanych mieszkań w stosunku do tych w budowie jest niski i utrzymuje się na poziomie nieco ponad 30%, a ponadto ok. 20% obiektów oddawanych jest do użytku z co najmniej półrocznym opóźnieniem.

Zgodnie z danymi Centralnego Banku Rosji (CBR) w 2025 r. banki udzieliły jedynie 968 tys. kredytów hipotecznych, tj. o ponad 25% mniej niż w 2024 r. i o 50% mniej niż w rekordowym 2023 r. (to najgorszy wynik od 2016 r.). Zarazem ponad 80% tych kredytów przyznano na warunkach preferencyjnych (roczne oprocentowanie ok. 8%, wobec rynkowego – ok. 20–30%) w ramach rządowych programów wsparcia rodzin z dziećmi czy żołnierzy (i ich rodzin) biorących udział w wojnie na Ukrainie. Łączna wartość tych kredytów była jedynie o 9% niższa r/r, co wiązało się z dynamicznym wzrostem cen nieruchomości. 

(...)

Spowolnienie aktywności gospodarczej szczególnie odczuł sektor transportowy. Co prawda przewozy towarowe (w mln ton) wszystkimi środkami transportu utrzymały się w 2025 r. na poziomie sprzed roku, a w pierwszym kwartale 2026 r. zmniejszyły się o 2,6%, jednak w trudnej sytuacji znalazł się zwłaszcza transport kolejowy, którego przewozy zmniejszyły się odpowiednio o 5,7% i 3,1%. Państwowe Koleje Rosyjskie dzięki kolejnym podwyżkom taryf transportowych zdołały zakończyć ubiegły rok z zyskiem, ale był on o 95% niższy niż przed rokiem i wyniósł 2,3 mld rubli, tj. ok. 27 mln dolarów. Zadłużenie koncernu sięgnęło rekordowych 3,8 bln rubli (ok. 45 mln dolarów), co oznacza wzrost o ponad 25% r/r. Dodatkowo państwowa spółka zredukowała w ub.r. inwestycje o ok. 40% i w ramach oszczędności zmniejszyła o 15% zatrudnienie w aparacie centralnym.

W 2025 r. zmniejszył się zarówno eksport (o ok. 4%), jak i import (o 1,5%) liczony w dolarach. Na wyniki eksportu negatywny wpływ miały przede wszystkim spadające od początku 2025 r. ceny sprzedawanej przez Rosję ropy naftowej. Wiązało się to z międzynarodową koniunkturą i utrzymującą się nadpodażą surowca na światowych rynkach, ale też z sankcjami nałożonymi przez USA w październiku 2025 r. na dwa największe koncerny energetyczne FR – Rosnieftʹ i Łukoil. W efekcie odbiorcy z państw trzecich niechętnie podejmowali ryzyko współpracy z rosyjskimi podmiotami, obawiając się sankcji wtórnych Waszyngtonu, przez co znacznie wzrósł upust (do ok. 30 dolarów za baryłkę Urals wobec marki Brent) na eksportowaną przez FR ropę naftową. W grudniu 2025 r. cena baryłki surowca w portach bałtyckich spadła poniżej 40 dolarów i do końca lutego 2026 r. nie przekroczyła poziomu 45 dolarów (wobec ok. 60 dolarów w połowie 2025 r. i średnio 68 dolarów w 2024 r.).

Wraz z wybuchem wojny w Zatoce Perskiej nie tylko znacznie podniosły się ceny ropy (według wyliczeń rządu FR średnia cena eksportowanego surowca w marcu 2026 r. wyniosła 77 dolarów za baryłkę i aż prawie 95 dolarów w kwietniu), lecz także wzrosło zapotrzebowanie na nią, co doprowadziło do prawie całkowitej redukcji upustu. Dochody z rosnących cen surowca na światowych rynkach pojawią się jednak z opóźnieniem nawet dwóch–trzech miesięcy ze względu na spowodowane sankcjami wydłużenie operacji finansowych. Dużym wsparciem dla eksportu w 2025 r. były natomiast dynamicznie zwyżkujące ceny złota (o ok. 65% r/r) na światowych rynkach, przy czym trend wzrostowy utrzymał się również w pierwszych miesiącach 2026 r. 

(...)

Od połowy 2025 r. zaczęły być widoczne efekty walki banku centralnego z inflacją. W rezultacie w marcu 2026 r. spadła ona do 5,9% r/r. (...)

Wyhamowanie inflacji stanowiło w dużej mierze efekt prowadzonej od końca 2023 r. restrykcyjnej polityki monetarno-kredytowej Centralnego Banku Rosji, mocno ograniczającej dostęp do źródeł finansowania i tym samym popyt. Redukcja tempa wzrostu cen pozwoliła CBR rozpocząć w czerwcu 2025 r. stopniowe łagodzenie tej polityki. W rezultacie w kwietniu 2026 r., po ósmej z rzędu redukcji, bazowa stopa procentowa spadła do 14,5% (z 21% w czerwcu 2025 r.). Mimo tak znacznej redukcji nadal pozostaje ona na wysokim poziomie i mocno ogranicza dostęp do kapitału. Należy przy tym pamiętać, że od 2022 r., po tym jak w ramach sankcji odcięto Rosję od tanich zachodnich kredytów, tamtejsze podmioty są zależne od wewnętrznych źródeł finansowania. 

CBR ostrożnie podchodzi do możliwości dalszego redukowania stawki procentowej. W jego opinii w kraju nadal utrzymuje się silna presja inflacyjna, której źródłem są obecnie trzy główne czynniki: deficyt siły roboczej, wojna w Zatoce Perskiej destabilizująca globalny rynek, a przede wszystkim rosnące wydatki budżetowe FR. 

Od początku 2025 r. znacząco zwiększała się nierównowaga w finansach publicznych. Niskie ceny eksportowe ropy naftowej doprowadziły do sporego ograniczenia dochodów naftowo-gazowych – o ponad 20% r/r w 2025 r. i o prawie 40% r/r w pierwszych czterech miesiącach 2026 r. (wzrost cen surowca w marcu 2026 r. w związku z atakiem USA i Izraela na Iran był widoczny w budżecie FR dopiero w kwietniu). Zarazem wyhamowanie aktywności gospodarczej w kraju spowodowało, że wzrost pozostałych dochodów, mimo większych obciążeń podatkowych nałożonych na gospodarkę, okazał się niższy, niż oczekiwał rząd.

Jednocześnie Kreml dynamicznie zwiększał wydatki, głównie na potrzeby wojny. Według wypowiedzi ministra obrony narodowej FR Andrieja Biełousowa (z grudnia 2025 r.) w ub.r. bezpośrednio na potrzeby armii z budżetu federalnego przeznaczono 11,1 bln rubli, tj. ok. 133 mld dolarów (5,1% PKB, 25% wydatków budżetowych). Wojna pochłonęła zatem 70% środków przyznanych w budżecie na obronę narodową ogółem (15,9 bln rubli, tj. 7,4% PKB). Najprawdopodobniej jednak szacunki te nie obejmują nakładów ponoszonych m.in. na Gwardię Narodową, FSB czy służbę więzienną, które są zaangażowane w działania także w regionach okupowanych. Oznacza to, że rzeczywiste wydatki na obronę narodową przekroczyły o ok. 20% te zaplanowane przez rząd w ustawie budżetowej. Łącznie do sektorów siłowych trafiło około połowy środków budżetowych. W efekcie deficyt budżetu federalnego w 2025 r. wzrósł pięciokrotnie w porównaniu z pierwotnymi założeniami rządu. 

Faktyczna luka w finansach publicznych była znacznie większa i wyniosła łącznie 8,3 bln rubli (ok. 100 mld dolarów), tj. 3,9% PKB. Stało się tak za sprawą regionów i funduszy społecznych, których wydatki również wyraźnie przekroczyły dochody, jednak rząd federalny nie przyszedł im z pomocą. W efekcie były one zmuszone zwiększać swoje zadłużenie, głównie w bankach komercyjnych. Skonsolidowany deficyt budżetów regionów Rosji w 2025 r. wzrósł pięciokrotnie rok do roku i wyniósł 1,5 bln rubli, przy czym ujemny wynik zanotowały 74 regiony (z 89, w tym sześciu na okupowanych terytoriach Ukrainy). Ich dochody rosły o wiele wolniej niż wydatki napędzane jednorazowymi wypłatami za podpisanie kontraktu z armią oraz nakładami na wsparcie dla rodzin żołnierzy walczących na Ukrainie. Deficyt pojawił się także w budżetach funduszy społecznych, głównie za sprawą funduszu emerytalnego. 

W pierwszych czterech miesiącach 2026 r. ta negatywna tendencja się utrzymała. Mimo spadku dochodów o ok. 4,5% r/r rząd zwiększył wydatki, przy czym te na zamówienia publiczne (głównie zbrojeniowe) aż o prawie o 16% r/r, do niemal 5,7 bln rubli (ok. 77 mld dolarów). W rezultacie deficyt po pierwszych czterech miesiącach 2026 r. wyniósł 5,9 bln rubli i przewyższył poziom zaplanowany w ustawie budżetowej na cały 2026 r. (tj. 3,8 bln rubli). 

Deficyt w finansach publicznych pokrywano rosnącym zadłużeniem, Kreml starał się bowiem oszczędzać rezerwy zgromadzone w Funduszu Dobrobytu Narodowego (FDN). Wartość środków płynnych zgromadzonych w nim po czterech latach wojny skurczyła się o ponad połowę. W dużej mierze służą one obecnie dofinansowywaniu państwowych firm i projektów infrastrukturalnych. W marcu 2026 r. rząd wstrzymał do maja br. funkcjonowanie reguły budżetowej (podobnie zrobił w 2022 r.), zgodnie z którą środki z FDN wykorzystuje się do uzupełniania niedoborów w dochodach naftowo-gazowych w budżecie, jeśli średnia cena eksportowa baryłki ropy utrzymuje się poniżej ceny bazowej ustalonej przez rząd (tj. 59 dolarów w 2026 r.), natomiast w przypadku wyższych cen nadwyżki dochodów przeznacza się na zwiększanie rezerw. 

Rząd finansował rosnący deficyt, zwiększając dług publiczny, i zapożyczał się na rynku wewnętrznym, emitując obligacje. W ubiegłym roku dług wzrósł o 20% (o ponad 6 bln rubli, tj. ok. 70 mld dolarów), do 18% PKB. W dużej mierze obligacje rządowe wykupywane są przez banki, głównie państwowe, za pieniądze pożyczane od banku centralnego. De facto oznacza to drukowanie pieniądza i zwiększanie presji inflacyjnej. 

Mimo że ogólna wielkość długu publicznego nie jest duża, to zapożyczanie się przez władze FR jest bardzo kosztowne (rentowność 10-letnich obligacji rządowych wynosi ok. 14%). W efekcie koszty obsługi tego długu są wysokie. W 2025 r. wyniosły one ok. 1,7% PKB (ok. 7,5% wszystkich wydatków budżetowych), a w 2026 r. będą jeszcze wyższe (na koniec bieżącego roku dług może sięgnąć ponad 19% PKB). 

W tej sytuacji istotnym wsparciem dla finansów publicznych był dynamiczny wzrost ceny eksportowej rosyjskiej ropy (stanowiącej podstawę do opodatkowania sektora naftowo-gazowego) w wyniku ataku USA na Iran. Jeśli jej cena utrzyma się na obecnym poziomie do końca roku, rząd zdoła uzyskać dochody zaplanowane w ustawie budżetowej na 2026 r., a nawet je przewyższyć.

(...)

Na rynku pracy utrzymuje się niedobór siły roboczej, a bezrobocie pozostaje na bardzo niskim poziomie 2,2%. Rynek ten znajduje się pod presją nieustającej rekrutacji młodych mężczyzn na wojnę z Ukrainą. W 2025 r. kontrakt z armią podpisało od 330 tys. (oceny niezależne) do ponad 400 tys. osób (według Putina).

(...)

Dzięki spowolnieniu gospodarczemu zapotrzebowanie na nowych pracowników co prawda spadło, dzięki czemu liczba wakatów na jednego bezrobotnego się zmniejszyła, niemniej nadal brakuje specjalistów (m.in. w służbie zdrowia, rolnictwie czy transporcie). Rosyjski biznes tradycyjnie niechętnie pozbywa się pracowników, obawiając się trudności z ich ponownym zatrudnieniem. W rezultacie w okresach słabszej koniunktury, jak obecnie, preferuje on przede wszystkim skrócenie tygodnia pracy i obniżenie wynagrodzeń aniżeli redukcję zatrudnienia. Oznacza to dalszy wzrost kosztów pracy, choć jego tempo mocno w ubiegłym roku wyhamowało. 

osw.waw.pl


Dla Iranu relacja z Chinami ma wartość tylko wówczas jeśli nie jest sprzeczna z jego racją stanu. W czasach nowożytnych, w tym w szczególności w XX w., relacje irańsko-chińskie nie były ani intensywne, ani szczególnie przyjazne. Dopiero izolacja Iranu, związana z jego programem nuklearnym, otworzyła Chinom drogę do zintensyfikowania współpracy z Iranem ale nie doprowadziło to do zaniknięcia nieufności ze strony Irańczyków, w tym elit rządzących. Przełomowe znaczenie miała wizyta Xi Jinpinga w 2016 r. i chińskie plany włączenia Iranu w projekt Inicjatywy Pasa i Szlaku. Po podpisaniu JCPOA Iran był jednak zainteresowany zrównoważoną współpracą gospodarczą zarówno z Chinami jak i Europą. Dopiero wystąpienie Trumpa z JCPOA postawiło Teheran w sytuacji bezalternatywnej, co Pekin brutalnie wykorzystał doprowadzając do podpisania w 2021 r. 25-letniego Planu Współpracy. Zakłada on chińskie inwestycje w Iranie o wartości 300-400 mld USD ale w praktyce nic takiego się nie stało, a jedynym realnym efektem było to, że Iran sprzedawał Chinom swoją ropę z gigantycznym rabatem.

Umowa ta była od początku krytykowana w Iranie, w tym przez przedstawicieli elity rządzącej, jako zagrażająca irańskiej suwerenności ale ośrodki decyzyjne uciszały te głosy, gdyż niepowodzenie w negocjacjach z Zachodem stawiało Iran w sytuacji bez wyjścia. Z drugiej strony Chiny były zainteresowane rozwiązaniem kwestii programu nuklearnego Iranu, gdyż otworzyłoby to im drogę do inwestycji w Iranie, choć pozwoliłoby też Iranowi sprzedawać swoją ropę i ściągać inwestycje z Zachodu. Jeszcze w 2025 r. Iran był gotów wpuścić amerykańskich inwestorów w ramach kompleksowego dealu ale wojna zmieniła to podejście. Obecnie można już oczekiwać, że po zniesieniu sankcji Chiny utrzymałyby swoją uprzywilejowaną pozycję, choć Iran nie byłby całkowicie zamknięty dla Europy (w odniesieniu do USA sytuacja byłaby już jednak inna).

Iran gotów był zatem na asymetryczny deal gospodarczy z Chinami ze względu na swoją izolację oraz oczekiwanie, że doprowadzi to do stworzenia sojuszu irańsko-chińskiego (a szerzej irańsko-chińsko-rosyjskiego). Przed wybuchem wojny Chiny nie były jednak takim sojuszem zainteresowane, gdyż ograniczałoby to im pole manewru w relacjach z sunnickimi państwami arabskimi. Iran nie miał natomiast żadnego lewara by podnieść swoją atrakcyjność względem Chin.

defence24.pl

sobota, 16 maja 2026



Bartosz Oleszko-Pyka: - Xi Jinping skupił w swoich rękach tyle władzy, że obecnie nie ma żadnej istotnej, w miarę niezależnej postaci, która mogłaby go kontrolować. Czy to ułatwia mu przeprowadzenie inwazji na Tajwan? Xi Jinping wielokrotnie mówił o konieczności ponownego zjednoczenia chińskich "prowincji", jak nazywa Tajwan.

Alice Han: Patrząc na historię, począwszy od założenia Komunistycznej Partii Chin (KPCh) i Chińskiej Republiki Ludowej (ChRL) w 1949 r., kwestia Tajwanu zawsze stanowiła rdzeń strategicznych dążeń partii. Xi Jinping podąża tym samym kursem. Jednak od miesiąca lub dwóch wyczuwam poważną zmianę.

- Jaki fundamentalny zwrot w polityce Chin ma pani na myśli?

Xi Jinping jest bardziej zainteresowany politycznym rozwiązaniem niż militarnym, a w szczególności poprawą relacji z Tajpej.

Dlaczego tak uważam? Znaczenie ma fakt, że zaprosił przewodniczącą Kuomintangu (KMT), Cheng Li-wun, oraz to, że coraz częściej mówi o poprawie stosunków po obu stronach cieśniny. Mają temu służyć handel, turystyka i zacieśnianie współpracy w różnych innych obszarach. Te działania sugerują, że Xi Jinping nie przyjmuje podejścia stricte militarnego, polegającego na przykład na prowadzeniu ćwiczeń wokół stref obronnych Tajwanu.

Chce także spróbować przechylić szalę zwycięstwa w następnych wyborach na Tajwanie. Odbędą się one w styczniu 2028 r. Obecnie KMT nie jest faworytem do ich wygrania.

To jeden scenariusz. Ale jeśli Xi Jinping zastąpi Centralną Komisję Wojskową — elitarny szczebel, najwyższy organ państwowy i partyjny zarządzający wojskiem — potakiwaczami, to może zdecyduje się pójść na całość w kwestii inwazji na Tajwan. Choć myślę, że w głębi duszy, na przykład w porównaniu do Putina, jest osobą bardziej unikającą ryzyka. Dlatego nie sądzę, aby podjął to ryzyko.

W krótkiej perspektywie stawia on na to, że Tajwan zostanie osłabiony nie tylko przez kryzys energetyczny, ale także przez to, że Trump nie posiada realnych środków odstraszania w regionie. Chińczycy liczą, że uda im się przywrócić KMT do władzy.

onet.pl
 
 
Trump porusza się w polityce sprawniej niż większość zawodowych polityków z jego otoczenia. Łączy dwie grupy, które mają wspólnego wroga (liberalne elity kulturowe i ekonomiczne), ale różnią się pod względem przyczyn niezadowolenia. Pierwsza grupa jest relatywnie zamożna, ale czuje się kulturowo wyparta – to białe suburbia, mali przedsiębiorcy, ewangelicy.

Druga grupa jest realnie poszkodowana ekonomicznie – to mieszkańcy tzw. pasa rdzy (ang. Rust Belt), pracownicy bez college'u. To społeczności, które deindustrializacja i chiński szok dosłownie zabijają, jak pokazują w "Deaths of Despair" Anna Case i Angus Deaton.

Spójność tej egzotycznej na pozór koalicji nie bierze się z jednolitego programu, lecz z tożsamości negatywnej – z tego, przeciwko komu są, a nie z tego, za czym się opowiadają. Nikita Savin i Daniel Treisman w badaniu opublikowanym przez NBER dokumentują systematyczne nasilanie się gwałtownego i wykluczającego słownictwa w przemówieniach Trumpa. Dobór słów plasuje go obecnie wśród najbardziej ekstremalnych spośród wszystkich badanych polityków. Retoryka ta przyjmuje formę ekskluzywnego populizmu skupionego na stygmatyzowaniu obcych grup.

Tak budowane sojusze są politycznie bardzo trwałe, bo nie wymagają wewnętrznej spójności ideowej. A skoro tak, to przyszła administracja USA, nawet demokratyczna, prawdopodobnie zachowa część głównych motywów polityki Trumpa: przenoszenie ciężarów z USA na sojuszników, krytykę globalizacji, węższą definicję interesów narodowych. To wszystko ma konkretne przełożenie na rewolucyjną zmianę w amerykańskiej polityce międzynarodowej.

Przez siedem dekad po zakończeniu II wojny światowej rola Stanów Zjednoczonych jako globalnego hegemona nie opierała się wyłącznie na sile militarnej czy dominacji dolara. Fundamentem Pax Americana była unikalna zdolność Waszyngtonu do tworzenia i utrzymywania globalnych dóbr publicznych: sojuszy obronnych, otwartych szlaków handlowych oraz instytucji międzynarodowych, które – choć faworyzowały Zachód – zapewniały stabilność całemu systemowi.

Administracja Donalda Trumpa dokonała fundamentalnego przesunięcia paradygmatu, zastępując oświecony interes własny surowym transakcjonizmem. Osłabienie zaufania do dolara jako neutralnego narzędzia wymiany handlowej, wynikające z nadużywania jednostronnych sankcji, przyspiesza procesy dedolaryzacji, co uderza w sam rdzeń amerykańskiej potęgi finansowej. Część tych transakcji rodzi uzasadnione pytania o konflikt interesów między polityką zagraniczną a prywatnymi interesami Trumpa i jego otoczenia. Skutkiem nie jest "odrodzenie Ameryki", lecz systemowa erozja jej wpływów, która może okazać się nieodwracalna.

money.pl


Japoński gigant motoryzacyjny Toyota poinformował niedawno o stracie blisko 4 mld dolarów z w związku ze wzrostem cen części samochodowych (co wg Toyoty wiąże się z blokadą cieśniny Ormuz) i materiałów oraz spadkiem sprzedaży.

Przedstawiciel Toyoty Takanori Azuma przekazał w rozmowie z agencją Reutera, że „wpływ wojny z Iranem jest odczuwalny we wszystkich obszarach, od kosztów paliwa, kosztów transportu, po koszty farb i innych materiałów używanych w fabrykach samochodów”.

energetyka24.com
 
 
"Monumentalne wydarzenie", które zapowiadał Trump, najwyraźniej się nie zmaterializowało, pozostawiając po sobie kruche, ale stabilne zawieszenie broni w handlu. Niemniej jednak jest to dalekie od totalnej wojny handlowej, która wybuchła rok temu, a administracja Trumpa opuściła spotkanie, osiągając swój ogólny cel, jakim było zachowanie status quo — takiego, w którym cła na chińskie towary pozostają na mniej więcej tym samym poziomie, co w reszcie świata.

— Szczyt przyniósł skromne, możliwe do wdrożenia i kontrolowane wyniki, co stanowi mniej więcej tyle, na co można sobie obecnie pozwolić w stosunkach amerykańsko-chińskich — ocenił Craig Singleton, ekspert ds. Chin w jastrzębim think tanku Foundation for Defense of Democracies.

Nie wiadomo, czy Trump powróci do kwestii sprzedaży broni Tajwanowi, ale jasno dał do zrozumienia, że nie czuje się związany zobowiązaniem z 1982 r., które były prezydent Ronald Reagan złożył wobec wyspy, że nie będzie konsultował się z Pekinem w sprawie sprzedaży broni Tajwanowi.

— Co więc miałem zrobić? — pytał Trump. — Powiedzieć: "Nie chcę z tobą o tym rozmawiać?" Bo mam umowę podpisaną w 1982 r.? Nie, rozmawialiśmy o sprzedaży broni — powiedział.

(...)

Trump napotkał również przeszkodę w innych kluczowych kwestiach budzących napięcia w stosunkach między USA a Chinami. Xi zignorował obawy Trumpa dotyczące chińskich cyberataków na infrastrukturę USA. Trump najwyraźniej nie był również w stanie skłonić Xi do podjęcia dalszych działań w celu powstrzymania przepływu chińskich prekursorów chemicznych do Meksyku, które kartele przetwarzają na fentanyl. Trump powiedział, że poruszył tę kwestię, ale następnie stwierdził, że cła związane z fentanylem, które nałożył na chiński import, ograniczyły przepływ fentanylu do Stanów Zjednoczonych "znacznie w porównaniu z poprzednim stanem", nie wdając się w szczegóły.

Xi odmówił również ustąpienia w sprawie prośby Trumpa, aby chiński przywódca uwolnił uwięzionego hongkońskiego działacza prodemokratycznego i byłego magnata medialnego Jimmy'ego Lai. Trump przed podróżą obiecał "poruszyć" sprawy Lai i nieznanego z nazwiska uwięzionego pastora. Xi powiedział, że "bardzo poważnie rozważy" uwolnienie pastora, ale stwierdził, że uwolnienie Lai będzie dla niego "trudne" — powiedział Trump w piątek.

Oczekiwania przed szczytem były niskie. Niektóre z poważniejszych kwestii strukturalnych, które nękają stosunki amerykańsko-chińskie — rządowe dotacje dla chińskiego sektora przemysłowego oraz coraz bardziej agresywna obecność militarna Pekinu w regionie Indo-Pacyfiku — najwyraźniej nie znalazły się w porządku obrad.

(...)

Brak konkretnych wyników szczytu może odzwierciedlać ambicje obu przywódców dotyczące bardziej szczegółowych rozmów w dalszej części roku. (...) Ich następne osobiste spotkanie odbędzie się we wrześniu, kiedy Xi złoży oficjalną wizytę w Białym Domu. Obaj przywódcy mogą również spotkać się przy okazji szczytu przywódców gospodarczych APEC w Shenzhen w Chinach w listopadzie oraz szczytu G20 w Miami w grudniu.

— Sposób, w jaki obaj przywódcy mówili o przyszłości, wskazuje, że będzie to część procesu, który rozegra się w tym roku — ocenił Kurt Campbell, były zastępca sekretarza stanu w administracji Bidena.

onet.pl\Politico

piątek, 15 maja 2026



Putin twierdził 15 maja, że środki gospodarcze rosyjskiego rządu zaczęły generować „powściągliwe, ale wciąż pozytywne wyniki” w marcu 2026 roku. Putin twierdził, że rosyjski handel hurtowy wzrósł o osiem procent w marcu 2025 roku, że handel detaliczny wzrósł o 6,2 procent, produkcja przemysłowa wzrosła o 2,3 procent, a produkcja wzrosła o trzy procent. Putin twierdził, że PKB Rosji wzrósł w marcu o 1,8 proc., a bezrobocie utrzymywało się na niskim poziomie na poziomie 2,2 proc. Rosyjskie niezależne źródło The Bell zauważyło, że Putin nie wspomniał, że dane z rosyjskiego Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego wykazały, że rosyjski PKB rok do roku spadł w styczniu i lutym 2026 roku, ani że ministerstwo obniżyło swoją roczną prognozę wzrostu PKB na 2026 r. z 1,3 proc. do 0,4 proc.

Ukraiński wywiad wskazuje, że rosyjski rząd znacznie przekroczył już swoje plany deficytu budżetowego na 2026 rok i zwiększa swoje wydatki. Służba Wywiadu Ukraińskiego (SZRU) poinformowała 12 maja, że deficyt budżetowy Rosji osiągnął 78,4 mld dolarów w ciągu pierwszych czterech miesięcy 2026 r., prawie dwa razy więcej niż w tym samym okresie w 2025 r. i ponad 150 proc. planowanego przez Rosję deficytu w wysokości 50,5 mld dolarów za cały 2026 r. SZRU poinformował, że rosyjskie wydatki rządowe przez pierwsze cztery miesiące 2026 roku wynosiły 235 miliardów dolarów, o 15,7 procent więcej niż w pierwszych czterech miesiącach 2025 roku, a wydatki wojskowe, programy społeczne i wsparcie dla nieokreślonych sektorów gospodarki zajmują coraz większe udziały w rosyjskich wydatkach rządowych. SZRU poinformował, że rosyjski rząd próbował zrównoważyć zwiększone wydatki, podnosząc stawkę podatku od wartości dodanej (VAT) w styczniu 2026 roku.

(...)

Rosyjskie rządy regionalne zwiększają również wydatki na rekrutację do działań wojennych, utrudniając rosyjskiemu rządowi federalnemu zdolność do zrównoważenia tych kosztów. Rosyjskie źródło opozycyjne Vazhnye Istorii poinformowało 15 maja, że rosyjskie rządy regionalne ponad dwukrotnie zwiększyły swoje średnie miesięczne wydatki na rekruterów wojskowych i premie rekrutacyjne z 358 milionów rubli (około 4,92 miliona dolarów) w 2025 roku do 802 milionów rubli (około 11,02 miliona dolarów) w 2026 roku. Wydatki regionalne prawdopodobnie jeszcze bardziej obciążają budżet federalny, ponieważ Moskwa regularnie pożycza rządom regionalnym pieniądze i odpuszcza te długi, tak jak to miało miejsce ostatnio 14 maja dla /regionów/ Arkhangelsk, Kaluga, Lipetsk, Orenburg, Smoleńsk i Obwodów Tula.

(...)

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ostrzegł, że Rosja ponownie rozpoznaje ośrodki decyzyjne w Kijowie i w jego pobliżu w celu ewentualnych przyszłych uderzeń. Zełenski oświadczył 15 maja, że ukraiński wywiad uzyskał rosyjskie dokumenty przedstawiające plany uderzeń przeciwko około 20 obiektom politycznym i wojskowym, które często odwiedzają wysoko postawieni ukraińscy urzędnicy. Zełenski opublikował zdjęcia rozpoznawcze z początku marca 2026 roku, podobno z rosyjskich planów podziemnego tunelu, budynku administracji prezydenckiej i rezydencji prezydenckiej w Kijowie i w jego pobliżu. Zełenski poinformował, że rosyjskie władze kształtują plany od „długiego czasu”, ale od początku konfliktu w Iranie aktywniej rozpoznają możliwe cele – prawdopodobnie w celu wykorzystania ukraińskich niedoborów przechwytujących Patriotów. Kreml zagroził, że uderzy w ośrodki decyzyjne w Kijowie, jeśli siły ukraińskie przeprowadzą 9 maja strajki przeciwko obchodom Dnia Zwycięstwa Rosji w Moskwie, a raport Zełenskiego sugeruje, że Moskwa nie porzuciła swoich planów dotyczących takich uderzeń w przyszłości, nawet gdy minęło zawieszenie broni.

Ulga Sankcyjna dla Rosji, szczególnie w połączeniu ze spowolnieniem dostaw przechwytywaczy Patriot na Ukrainę, zwiększyłaby i tak już znaczące zagrożenie, jakie rosyjskie ataki rakietowe stanowią dla Ukrainy. Ukraiński prezydencki komisarz ds. polityki sankcji Władysław Własyuk oświadczył 15 maja, że Rosja wyprodukowała pociski manewrujące Kh-101, których użyła w serii uderzeń z 14 maja w drugim kwartale 2026 roku, wskazując, że siły rosyjskie wystrzeliwują rakiety niemal natychmiast po produkcji i nie gromadzą pocisków. Własyuk stwierdził, że rosyjskie rakiety nadal wykorzystują znaczną liczbę zachodnich komponentów, w tym tych wyprodukowanych pod koniec 2025 i na początku 2026 roku, pomimo trwających sankcji. Własyuk podkreślił jednak, jak wysiłki USA na rzecz powstrzymania dostaw zachodnich modułów sztucznej inteligencji (AI) do Rosji prawdopodobnie uniemożliwiły Rosji szerokie wykorzystanie sztucznej inteligencji w swoich (...) dronach. Ukraińskie źródło Militarnyi podobnie poinformowało 14 maja, że szczątki rakiet balistycznych z końca 2025 roku i początku 2026 roku wykazały, że Rosja wystrzeliła niedawno wyprodukowane rakiety.

understandingwar.org

 

Otrzymaliśmy instrukcję redukcji sił i uznaliśmy, że anulowanie wysłania brygady do Polski było najsensowniejszą opcją - powiedział w piątek szef sztabu US Army gen. Christopher LaNeve. Przyznał, że nie wie, czy brygada zostanie zastąpiona i czy polskie władze zostały o tym poinformowane.

LaNeve i występujący obok niego minister (sekretarz) ds. sił lądowych Dan Driscoll mierzyli się w piątek z lawiną pytań kongresmenów na temat nagłego odwołania planowanego przesunięcia 2. pancernej brygadowej grupy bojowej (ABCT) do Polski podczas wysłuchania w komisji sił zbrojnych Izby Reprezentantów na temat budżetu wojska.

Generał tłumaczył, że był to skutek otrzymanych instrukcji redukcji sił w Europie, a anulowanie planowanego rozmieszczenia brygady było "najsensowniejszym" sposobem, by to zrobić.

- My, szef dowództwa bojowego (Dowództwa Europejskiego - PAP), generał (Alexus) Grynkewich otrzymaliśmy instrukcje dotyczące redukcji sił. Współpracowałem z nimi, ściśle konsultując się (...) i uznaliśmy, że najbardziej sensowne byłoby, aby ta brygada nie wysyłała swoich sił na teatr działań - powiedział LaNeve. - Będziemy nadal ściśle współpracować z generałem Grynkewichem i jego zespołem, aby zapewnić mu odpowiednie siły od nas - dodał.

Generał potwierdził, że część przerzucanej brygady była już w Polsce, a jej sprzęt był w tranzycie. Pytani o termin podjęcia decyzji LaNeve i Driscoll odpowiadali, że decyzja została podjęta w ciągu ostatnich dwóch tygodni, a dowiedzieli się o niej kilka dni temu. Pytany o to, czy wstrzymana brygada zostanie zastąpiona innymi siłami wysłanymi do Polski, odesłał kongresmenów do gen. Grynkewicha. Przyznał też, że "nie wie", czy polskie władze zostały poinformowane o tym ruchu.

LaNeve i Driscoll sugerowali, że byli jedynie wykonawcami poleceń od szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha i nie próbowali uzasadnić stojącej za nimi decyzji - ku irytacji szeregu kongresmenów.

Decyzja była niemal powszechnie krytykowana przez członków komisji z obydwu partii. Najostrzejszy w potępieniu był republikański kongresmen Don Bacon, były generał Sił Powietrznych USA. Jak stwierdził, Polska nie została poinformowana o decyzji Pentagonu, co uznał za "hańbę" dla Stanów Zjednoczonych i policzek wymierzony sojusznikowi.

- Cóż, ja już znam odpowiedź, bo dzwonili do mnie wczoraj. Nie wiedzieli. Zostali zaskoczeni. To jedni z naszych najlepszych sojuszników i nie mieli pojęcia - irytował się kongresmen. - Nadal nie wiedzą, dlaczego brygada została wstrzymana. Nie wiedzą, czy to tylko zawieszenie, czy na stałe. Jesteśmy winni Polsce i naszym bałtyckim przyjaciołom, którzy są bardzo narażeni przez tę decyzję, lepsze wyjaśnienie - dodał.
Polityk ocenił, że jest to też policzek wymierzony Kongresowi, bo decyzja sprzeczna jest z przepisami nakładającymi restrykcje dotyczące wycofania wojsk USA z Europy.

Chodzi o uchwalone przez Kongres na początku roku przepisy zabraniające redukcji amerykańskich sił zbrojnych w Europie poniżej poziomu 76 tys. na więcej niż 45 dni, dopóki szef Pentagonu i szef Dowództwa Europejskiego (EUCOM) nie przedstawią Kongresowi oddzielnych raportów uzasadniających podjęcie takiej decyzji. Prawo nakłada również obowiązek konsultacji z Kongresem, innymi instytucjami państwa oraz sojusznikami.

Bacon wyraził też przekonanie, powołując się na własne doświadczenie, że decyzja została podjęta wbrew opinii dowódcy sił USA w Europie. Zaznaczył, że sama decyzja oraz sposób jej podjęcia podważa zaufanie sojuszników do Stanów Zjednoczonych. W istocie jeszcze w marcu gen. Grynkewich zapewniał tę samą komisję, że obecność dwóch brygad pancernych w Polsce jest kluczowa dla odstraszania Rosji.

Zarówno Bacon, jak i inni kongresmeni wspominali, że analogiczna sytuacja miała miejsce w ub.r., kiedy Pentagon nagle i bez konsultacji zdecydował o wycofaniu brygady z Rumunii. Politycy wypominali, że urzędnicy resortu obiecywali potem, że podobna sytuacja się nie powtórzy.

Inny Republikanin, Austin Scott z Georgii, sugerował, że resort kłamał, twierdząc, że decyzja o wstrzymaniu ruchu brygady "nie została podjęta w ostatniej chwili", biorąc pod uwagę, że doszło do niej w trakcie przerzutu wojsk.

- Poza szerszymi szczegółami, o których mówi generał LaNeve, jesteśmy w stałym kontakcie z OSW (biurem ministra wojny) i dowódcami polowymi (...), tego typu rozmowy trwają przez cały rok, każdego roku, a armia jest zawsze gotowa do przesunięć ludzi i rzeczy w oparciu o preferencje dowódców polowych i ministra wojny - odparł Driscoll.

Irytację wyrażał też przewodniczący komisji Mike Rogers, który już wcześniej krytykował wycofanie wojsk z Rumunii i z Niemiec.

- Bardzo skupiamy się w tej komisji, jeśli chodzi o rozmieszczenie sił zbrojnych, a w szczególności w EUCOM (Dowództwie Europejskim), zwłaszcza by nie odbywało się bez wymaganych ustawowo konsultacji z nami. I tego nie otrzymaliśmy, więc nie wiemy, co się tu dzieje, ale mogę powiedzieć, że nie jesteśmy zadowoleni z tego, o czym się mówi - zaznaczył Republikanin.

Wśród krytyków był też Demokrata Joe Courtney z Connecticut, który wspomniał, że jeszcze 1 maja podczas ceremonii zwinięcia sztandaru brygady przed wysłaniem na misję w Polsce, dowódca 1. Dywizji Kawalerii gen. Thomas Feltey podkreślał znaczenie wysłania jednostki.

- Nie dajcie się zwieść, nasi przeciwnicy patrzą, co robimy. Kiedy pancerna brygada bojowa rozmieszcza się naprzód, wysyła jasny i nieomylny sygnał. ABCT jest ucieleśnieniem amerykańskiej siły bojowej - cytował generała polityk. - Szczerze mówiąc, nie tylko nasi przeciwnicy zwracają na to uwagę, ale także nasi sojusznicy. Polska (...), gdzie miały zostać rozmieszczone siły, jest sojusznikiem, który wydaje 4,8 proc. PKB na obronność - dodał od siebie kongresmen.

PAP



Nie zobowiązałem się do niczego w sprawie Tajwanu; przywódca ChRL Xi Jinping pytał mnie, czy będę bronić wyspy, nie chcę o tym rozmawiać - powiedział w piątek prezydent USA Donald Trump w drodze powrotnej po zakończeniu wizyty w Chinach. Dodał też, że nie zdecydował, co zrobi w sprawie sprzedaży broni Tajwanowi.

Pytany przez dziennikarzy na pokładzie Air Force One, czy będzie bronić Tajwanu w razie chińskiej inwazji, Trump odparł, że nie chce odpowiadać.

- Jest tylko jedna osoba, która to wie. Wiecie kim ona jest? To ja, jestem jedyną osobą. Prezydent Xi zadał to pytanie dzisiaj. Powiedziałem, że nie rozmawiam o tym - oświadczył prezydent USA.

- On (Xi) nie chce widzieć ruchu w kierunku niepodległości. Mówi: "Słuchajcie, wiecie, mieliśmy to przez tysiące lat" (...), jeśli chodzi o Tajwan, on jest bardzo zdecydowany. Nie poczyniłem żadnego zobowiązania w tę czy w drugą stronę - powiedział Trump, pytany o rozmowy z Xi na temat wyspy.

Dopytywany o to, czy zdecydował się odblokować wstrzymaną rekordową sprzedaż broni dla Tajwanu, dał do zrozumienia, że nie podjął decyzji. - Podejmę decyzję przy najbliższej okazji (...) muszę porozmawiać z osobą, która teraz, wiecie, która rządzi Tajwanem - powiedział.

Kiedy dziennikarz "New York Timesa" przypomniał, że w 1982 r. USA zobowiązały się wobec Tajwanu, że nie będą konsultować sprzedaży broni dla tego kraju z Chinami, Trump odpowiedział, że 1982 r. był dawno temu.

- Omówiliśmy sprzedaż broni na Tajwan, cała sprawa ze sprzedażą broni była szczegółowo omówiona. Będę podejmował decyzje, ale wiecie, myślę, że ostatnią rzeczą, jakiej teraz potrzebujemy, jest wojna, która toczy się 9500 mil stąd - powiedział prezydent.

PAP


Kiedy prezydent Xi bardzo elegancko nazwał Stany Zjednoczone być może krajem w stanie upadku, miał na myśli ogromne szkody, jakie ponieśliśmy w ciągu czterech lat rządów Joe Bidena i jego administracji, i pod tym względem miał 100% racji. Nasz kraj niewyobrażalnie ucierpiał z powodu otwartych granic, wysokich podatków, osób transpłciowych dostępnych dla wszystkich, mężczyzn w kobiecych sportach, równości szans i integracji, fatalnych umów handlowych, szerzącej się przestępczości i wielu innych rzeczy!

Prezydent Xi nie miał na myśli niesamowitego wzrostu, jaki Stany Zjednoczone zademonstrowały światu w ciągu 16 spektakularnych miesięcy administracji Trumpa, na które składają się rekordowe rynki akcji i programy emerytalne 401(k), zwycięstwo militarne i rozwijające się stosunki w Wenezueli, militarne zdziesiątkowanie Iranu (ciąg dalszy nastąpi!) – najsilniejsza armia na świecie, ponownie potęga gospodarcza, z rekordowymi 18 bilionami dolarów zainwestowanymi w Stany Zjednoczone przez innych, najlepszy rynek pracy w USA w historii, z większą liczbą osób pracujących w Stanach Zjednoczonych niż kiedykolwiek wcześniej, zakończenie niszczącego kraj DEI i tak wielu innych rzeczy, których nie sposób wymienić. W rzeczywistości prezydent Xi pogratulował mi tak wielu ogromnych sukcesów w tak krótkim czasie.

Dwa lata temu byliśmy w istocie narodem w kryzysie. W tej kwestii całkowicie zgadzam się z prezydentem Xi! Ale teraz Stany Zjednoczone są najgorętszym narodem na świecie i mam nadzieję, że nasze relacje z Chinami będą silniejsze i lepsze niż kiedykolwiek wcześniej!

truthsocial.com/@realDonaldTrump


Rozłożymy na części co powiedział Xi Jinping do Trumpa: "przyspiesza ewolucja zmian niewidzianych od stu lat, sytuacja międzynarodowa staje się coraz bardziej złożona i burzliwa, a pytanie brzmi: czy Chiny i Stany Zjednoczone zdołają uniknąć pułapki Tukidydesa?"

Te "zmiany nie widziane od stu lat" (百年变局) to niezwykle ważny chiński koncept, używany często przez Xi Jinpinga. Oznacza proces upadku Zachodu i USA, globalnej transformacji, która jest bardzo burzliwa. Dla Chińczyków - głównie z powodu agresywnego "miotania się" upadającego hegemona. Tego oczywiście chiński lider nie wypowie wprost, ale to znaczenie tkwi tam wyraźnie. 

"Pułapka Tukidydesa" to znany koncept, mówiący o wojnie między wschodzącym mocarstwem, a dotychczasowym hegemonem. Jej główny propagator, Graham Allison, jest z resztą osobiście przyjmowany przez liderów Komunistycznej Partii Chin. 

Jeśli więc przetłumaczyć słowa Xi z "chińskiego na nasze", powiedział on nie mniej, nie więcej niż: być może Ameryka powinna zaakceptować nieuchronny proces wzrostu Chin i upadku USA, w ten sposób unikając wojny.

Takie słowa, zawoalowanym językiem, prosto do prezydenta USA, w Wielkiej Hali Ludowej. Dość kunsztowne. Ale i wyrażające poczucie wielkiej siły i pewności siebie Pekinu.

x.com/J_Jakobowski