czwartek, 7 maja 2026



Donald Trump ogłosił w niedzielę w mediach społecznościowych operację "Projekt Wolność" - defensywną misję mającą otworzyć cieśninę Ormuz dla żeglugi handlowej, czym zaskoczył sojuszników z Zatoki Perskiej.

Jak podaje NBC News, Arabia Saudyjska miała potem poinformować USA, że nie zgodzi się na loty z bazy Prince Sultan na południowy wschód od Rijadu ani na przeloty przez swoją przestrzeń powietrzną. Rozmowa Trumpa z księciem Mohammedem bin Salmanem nie przełamała impasu, więc prezydent USA wstrzymał operację.

Amerykańskie wojsko przygotowywało kolejne statki do przejścia przez cieśninę Ormuz, gdy operację nagle przerwano. Wcześniej Dowództwo Centralne USA podało, że dwa statki pod amerykańską banderą przepłynęły już w ramach "Projektu Wolność".

wp.pl


Rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że w nocy obrona przeciwlotnicza zestrzeliła 347 ukraińskich dronów. To największa liczba od 25 marca, kiedy raportowano 389 strąceń. Ataki i przechwycenia miały miejsce nad wieloma regionami, m.in. biełgorodzkim, briańskim, wołgogradzkim i w regionie moskiewskim, a także nad Morzem Azowskim, Kaspijskim i Czarnym.

Mer Moskwy Siergiej Sobianin przekazał w swoim kanale, że na stolicę leciało 11 dronów. Niezależny kanał Astra informował o zgłoszeniach wybuchów w Naro-Fomińsku pod stolicą Rosji. Ukraiński kanał Supernova+ podał z kolei, że w mieście celem był wojskowo-logistyczny kompleks Ministerstwa Obrony "Nara". Według gubernatora obwodu briańskiego Aleksandra Bogomaza tamtejsza obrona zestrzeliła 121 dronów. W Briańsku rannych zostało 13 osób, w tym dziecko; uszkodzone są dwa bloki i 40 samochodów.

W regionie twerskim, w mieście Rżew, uszkodzono kilka domów i ewakuowano 350 mieszkańców - poinformował szef obwodu Witalij Korolow. Równolegle Federalna Agencja Lotnicza Rosji w ciągu nocy ogłaszała zamknięcie kilkudziesięciu lotnisk. W samej Moskwie wstrzymano operacje na lotniskach Wnukowo i Domodiedowo. To działania typowe przy zwiększonym zagrożeniu w przestrzeni powietrznej, co potwierdza skalę nocnych alarmów.

wp.pl


Ceny ropy naftowej odnotowały znaczący spadek po informacjach o możliwym porozumieniu między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, które miałoby zakończyć trwającą wojnę. (...)

Według analizy The Kobeissi Letter, na godzinę przed publikacją informacji przez serwis Axios, inwestorzy otworzyli krótkie pozycje na rynku ropy o wartości niemal miliarda dolarów. W ciągu 70 minut po ogłoszeniu wiadomości ceny ropy Brent i WTI spadły odpowiednio o 11,9 proc. i 13 proc., co przyniosło zyski rzędu 125 mln dolarów.

— "Dziś o 3:40 czasu wschodniego otwarto niemal 10 tys. kontraktów na spadek notowań ropy, bez pojawienia się wcześniej istotnych wiadomości. To odpowiada wartości nominalnej około 920 mln dolarów, co stanowi wyjątkowo dużą transakcję jak na tę godzinę" — wskazuje The Kobeissi Letter.

Były specjalista ds. analizy ilościowej banku inwestycyjnego JPMorgan, Marko Kolanovic, skomentował te wydarzenia, określając je jako dowód na "oczywiste manipulacje na rynku". Z kolei Eric Nuttall z Ninepoint Partners zauważył, że zmienność na rynku energii może być celowo wywoływana, zachęcając inwestorów do skupienia się na długoterminowych perspektywach.

Warto przypomnieć, że podobne transakcje miały miejsce w przeszłości. Na przykład 7 kwietnia zawarto transakcję wartą 950 mln dol., a tydzień później kolejną o wartości 760 mln dol., tuż przed publikacją wiadomości wpływających na ceny ropy.

businessinsider.com.pl


Ukraińcy zaczynają na dużą skalę atakować dronami cele na dystansie rzędu 20-150 kilometrów za linią frontu. Pozwala na to cała nowa generacja bezzalogowców, które stają się zmorą rosyjskiej logistyki, przeciwlotników, a czasem nawet lotników. To jeden z najważniejszych nowych wojennych trendów.

Ataki na takich dystansach są potocznie nazywane "atakami średniego zasięgu". Pomiędzy z jednej strony masowymi i najczęściej widocznymi na nagraniach frontowymi dronami FPV, które rzadko sięgają na dalej niż 20-30 kilometrów, oraz z drugiej strony dronami uderzeniowymi o charakterze strategicznym, które wlatują na setki, albo i ponad tysiąc kilometrów, uderzając w rafinerie, fabryki i tego rodzaju obiekty.

Pomiędzy nimi jest, albo raczej był, do tej pory słabo zagospodarowany obszar. Obie strony miały narzędzia do ataków na dystansach rzędu kilkudziesięciu albo około 100 kilometrów, ale w bardzo małych ilościach. Teraz Ukraińcy to zmieniają, kładąc duży nacisk na ten średni zasięg. Mówił o tym dwa razy w ostatnich dniach prezydent Wołodymir Zełeński przy okazji rozmów z ministrem obrony Mychajło Fedorowem. Według jego najnowszego komunikatu, w kwietniu tego rodzaju ataków było dwa razy więcej niż w marcu i wartość ta ma szybko rosnąć, bo jest na to kładziony priorytet. Pod koniec kwietnia prezydent mówił też, że w tym roku zostało zamówione już pięć razy więcej odpowiednich dronów niż rok temu.

Liczby bezwzględne nie są znane, ale sądząc po mnogości nagrań, muszą to być setki, jeśli już nie tysiące uderzeń miesięcznie. Ukraińcy od dawna publikowali komplikacje tego rodzaju ataków, ale prowadzonych na niewielką skalę, niemal wyłącznie w wykonaniu dwóch elitarnych jednostek – Prymary i Lazar. Obie mają na koncie wiele rosyjskich systemów przeciwlotniczych i radarowych, w większości upolowanych na Krymie. Pisaliśmy o tym jeszcze w 2025 roku.

To, co się zmienia teraz, to znaczny wzrost intensywności ataków i skierowanie ich nie tylko na rzadkie i bardzo cenne systemy uzbrojenia, ale na nawet najprostsze ciężarówki i samochody dostawcze. To efekt rozwoju technologicznego i wzrostu skali produkcji do stopnia czyniącego odpowiednie bezzałogowce dość tanimi i masowymi, aby móc je używać na takie cele. Pierwsze sygnały o tej zmianie realiów zaczęły napływać od Rosjan jeszcze pod koniec zimy, kiedy ukraińskie drony zaczęły częściej atakować pojazdy z zaopatrzeniem na drogach wokół Doniecka. Około 40-50 kilometrów za linią frontu. Teraz problem miał się rozlać na więcej odcinków, choć głównie w Donbasie i na Zaporożu.

Jak piszą na swoim blogu "Two Marines" amerykański były wojskowy, aktualnie analityk Rob Lee, oraz służący w ukraińskiej piechocie morskiej specjalista od bezzałogowców Dmytro Putiata (lepiej znany jako "Kriegsforsher" na X), pod koniec kwietnia niektóre rosyjskie dywizje zostały zmuszone do ograniczania zużycia paliwa. Na razie o 15-20 procent, ale to i tak duży sukces, osiągnięty przez Ukraińców poprzez ataki na pociągi, cysterny i składy paliwa. Rosyjskie dowództwo miało zakazać jazdy ciężarówkom w konwojach bliżej niż 50 kilometrów od linii frontu. Na większych dystansach muszą mieć dedykowaną osłonę w postaci mobilnych grup przeciwlotniczych. Dodatkowo miał się zacząć proces przenoszenia niektórych składów zaopatrzenia na odległości przekraczające 100 kilometrów, bo dotychczas wiele mniejszych lokowano na dystansach rzędu 60-80 kilometrów.

W początkowej fazie wojny za ataki na takich odległościach odpowiadały głównie amerykańskie systemy HIMARS. Jednak z czasem Rosjanie nauczyli się dość dobrze zagłuszać ich systemy naprowadzania oparte o GPS, a do tego maskować i rozpraszać swoje siły. W połączeniu ze znacznym ograniczeniem dostaw samych rakiet GMLRS używanych przez ten system, ich wpływ na sytuację za frontem znacznie osłabł w porównaniu do lat 2022-23. Potrzeba było alternatyw i Ukraińcy właśnie wydają się być w momencie, kiedy osiągają ponownie "efekt HIMARS", ale teraz przy pomocy bezzałogowców średniego zasięgu, które w znacznej mierze produkują sami i są niezależne od niczyich kaprysów.

Trudno precyzyjnie wyliczyć, jakie to ukraińskie drony są używane w tej nowej kampanii i jakie dokładnie mają możliwości. Pojawiło się ich wiele na przestrzeni minionego roku, a informacje na ich temat są bardzo skąpe. Większość jest nominalnie ukraińska, choć najczęściej z istotnym wkładem zagranicznych producentów i projektantów. Jednym z najstarszych jest Khaki-20, który używa głównie wspomniana jednostka Prymary. Pierwsze przypadki to jeszcze 2024 rok. Kluczowy element, czyli system naprowadzania, ma być oparty o amerykański system łączności satelitarnej Starlink, umożliwiający działanie na odległościach przekraczających 100 kilometrów od linii frontu. To one mają być odpowiedzialne za wiele ataków na cenne rosyjskie radary, systemy przeciwlotnicze czy wyrzutnie rakiet na Krymie. Skala ich produkcji i użycia z jakiegoś powodu pozostaje jednak ograniczona.

Aktualnie znacznie większy wpływ mają nowsze i powstające w większych ilościach drony takie jak ukraińskie Buława, RAM-2X, FP-2 czy Khmarynka, oraz amerykański Hornet. Ich cechą wspólną jest to, że są maszynami skrzydlatymi, co daje znacznie większy zasięg lotu niż w przypadku frontowych dronów ze śmigłami. Większość ma głowice bojowe ważące po kilka kilogramów, co sprawia, że nadają się najlepiej na cele nieopancerzone lub lekko opancerzone. Wyróżnia się tutaj jedynie FP-2, który jest modyfikacją starszych FP-1 używanych do ataków strategicznych. Skrócono jego zasięg do rejonu 150 km, w zamian znacznie zwiększając głowicę do jakoby 100 kilogramów. To już istotna siła rażenia, zdolna zburzyć budynek czy spowodować poważne szkody w na przykład składzie paliw.

Niejasna jest kwestia naprowadzania tych wszystkich dronów, co jest kluczowym elementem umożliwiającym ich skuteczne użycie na średnich dystansach. Jak wynika ze zdjęć publikowanych przez Rosjan, wykonanych przez ich bezzałogowce przechwytujące, praktycznie każdy z wymienionych dronów może mieć wariant z systemem Starlink.

Niektóre jednak go nie mają i muszą być naprowadzane przy pomocy klasycznych łączy radiowych, choć najpewniej z pomocą innych bezzałogowców służących za latające stacje transmisyjne. W przypadku amerykańskiego Horneta, stworzonego przez dużo inwestującą w drony dla Ukrainy firmę Swift Beat byłego szefa Google Erica Schmidta, mowa o jakiejś formie naprowadzania końcowego przy pomocy AI. Maszyna ma być zdolna samodzielnie rozpoznawać cele na wyznaczonym obszarze i je automatycznie atakować. Do tego nawigować poprzez rozpoznawanie terenu i porównywanie go z mapami zapisanymi w pamięci. Czyni ją to właściwie niewrażliwą na systemy walki elektronicznej, przez co jest przez Rosjan traktowana jako szczególnie groźna i nazywana "Marsjanin-2". Dodatkowo według ich ocen Hornet ma być produkowany starannie, ale z dość tanich i prostych podzespołów, co czynią go podatnym na naprawdę masową produkcję.

Niezależnie od tego "jak", to jest ewidentne, że Ukraińcy zaczęli odnosić spore sukcesy w atakach na średnim dystansie. Przyjęte przez nich rozwiązania muszą działać. Rosyjscy komentatorzy lamentują, że Ukraińcy w tej kategorii wyraźnie skoczyli naprzód, choć to rosyjskie wojsko jako pierwsze używało skutecznie dronów skrzydlatych o zasięgu rzędu kilkudziesięciu kilometrów w postaci kolejnych wersji Lancetów. Skala ich użycia pozostaje jednak niezmiennie ograniczona, zwłaszcza w porównaniu do eksplozji skali użycia innych bezzałogowców uderzeniowych. Skala użycia nowej generacji ukraińskich maszyn ma natomiast gwałtownie rosnąć.

Skuteczne ataki na bliskie zaplecze frontu mają natomiast ogromne znaczenie dla tego, co się dzieje w strefie bezpośrednich walk. Bez działającej logistyki każda armia staje się masą głodnych, zdemoralizowanych i niemających czym walczyć ludzi. Do tej pory jej funkcjonowanie na dystansach przekraczających 20-30 kilometry było ogólnie bezpieczne. Nie licząc okazyjnych ataków na wykryte składy zaopatrzenia czy punkty przeładunkowe. Jeśli teraz nawet pojedyncza ciężarówka jadąca gdzieś 100 kilometrów za linią frontu staje się potencjalnym celem, to sytuacja logistyki znacząco się skomplikuje. Nie zatrzyma to rosyjskiego wojska z dnia na dzień w miejscu, ale będzie dodatkowym obciążeniem dla całego systemu, który i tak już jest na granicy wydajności.

gazeta.pl

środa, 6 maja 2026



Każda z poniższych dat to nie tylko punkt w kalendarzu, ale i cegła w murze Czeburneta, oddzielającym uległych reżimowi Rosjan od reszty świata.

4 marca 2022 r. — Rosja zablokowała dostęp do serwisu X (dawniej znanego jako Twitter) i Facebooka, rozpoczynając szeroko zakrojoną kampanię przeciwko platformom, które mogłyby publikować krytyczne opinie lub informacje na temat inwazji na Ukrainę.

14 marca 2022 r. — Instagram został zablokowany, co jeszcze bardziej ograniczyło dostęp Rosjan do globalnych sieci społecznościowych.

7 sierpnia 2022 r. — Blokada twórców treści ograniczonych do platformy Patreon, którzy są zależni od darowizn międzynarodowych.

22 września 2022 r. — Zablokowano SoundCloud, co wpłynęło negatywnie na muzyków i twórców podcastów.

19 października 2022 r. — serwis Metacritic został zablokowany, co ograniczyło dostęp do recenzji i ocen treści rozrywkowych.

1 marca 2024 r. — Wprowadzono zakaz promowania usług VPN, które są kluczowe dla obejścia cenzury internetu.

23 kwietnia 2024 r. — Rząd zablokował 150 najpopularniejszych usług VPN, co znacznie utrudniło omijanie lokalnych ograniczeń internetowych.

12 lipca 2024 r. — Ficbook, popularne źródło fan fiction w języku rosyjskim, zostało zablokowane.

16 lipca 2024 r. — Envato, główne źródło zdjęć stockowych, filmów wideo i muzyki, zostało zablokowane.

5 sierpnia 2024 r. — YouTube został spowolniony do stanu niefunkcjonalnego, praktycznie pozbawiając użytkowników dostępu do treści wideo.

8 sierpnia 2024 r. — Blogerzy mający ponad 10 000 subskrybentów są zobowiązani do rejestracji w Roskomnadzorze i podania danych osobowych.

9 sierpnia 2024 r. — Aplikacja do przesyłania wiadomości Signal została zablokowana pod zarzutem naruszenia rosyjskiego prawa, co było konieczne w celu zapobiegania jej wykorzystywaniu w działalności terrorystycznej i ekstremistycznej.

Kolejnym akordem w symfonii grozy jest nowa władza Roskomnadzoru. Agencja ma teraz uprawnienia do kontrolowania sieci wszystkich dostawców internetu w kraju. Oznacza to, że jeśli dostawca nie zastosuje się do żądań usunięcia treści, Roskomnadzor może przejąć zarządzanie siecią. Co więcej, może to zrobić bez powiadomienia, dając państwowej agencji niemal nieograniczone możliwości kontroli i cenzury.

heyvaldemar.com


Sekretarz stanu USA Marco Rubio oznajmił we wtorek, że operacja Epicka Furia się zakończyła, a jej miejsce zajął "Projekt Wolność", który jest całkowicie defensywną operacją. Szef dyplomacji wyraził też nadzieję, że Rosja i Chiny poprą otwarcie cieśniny Ormuz.

- Operacja Epicka Furia się zakończyła i prezydent poinformował o tym Kongres. Skończyliśmy z tą fazą. Teraz przeszliśmy do Projektu Wolność - powiedział Rubio podczas briefingu prasowego w Białym Domu. Jak podkreślił, USA osiągnęły wszystkie cele swoich operacji, a nowa operacja mająca otworzyć cieśninę Ormuz dla żeglugi statków handlowych jest "ściśle obronna".

- To bardzo proste: nie ma strzelania, chyba że zostaniemy ostrzelani jako pierwsi. Nie atakujemy ich. Nie atakujemy, ale jeśli atakują nas, atakują statek, to musimy na to odpowiedzieć - powiedział. Rubio zaznaczył, że Ameryka podjęła się tego wyzwania "dla świata", nie może się zgodzić na to, by Iran - jak podkreślił - wbrew prawu międzynarodowemu blokował międzynarodowy szlak morski. Określił irański proceder mianem "przestępczego" i zaznaczył, że w wyniku irańskich ataków na statki handlowe zginęło dotąd 10 marynarzy.

Ogłoszenie końca operacji ofensywnych przeciwko Iranowi ma związek głównie z chęcią uniknięcia zwrócenia się do Kongresu o formalną autoryzację użycia siły. Według uchwały War Powers Resolution z 1973 r., Biały Dom musi zwrócić się o to po 60 dniach wojny. Mimo to, Rubio ocenił, że rezolucja ta jest niekonstytucyjna i prezydent nie musi wypełniać jej przepisów.

Odnosząc się do swojej wtorkowej rozmowy z szefem dyplomacji Rosji Siegiejem Ławrowem, Rubio powiedział, że liczy, iż Rosja poprze nowy, poprawiony amerykański projekt rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ w tej sprawie (poprzedni zablokowała wraz z Chinami).

Rubio powiedział też, że ma nadzieję, że również Pekin wywrze wpływ na Iran w sprawie cieśniny, przekonując, że jest to w interesie Pekinu w obliczu uzależnienia chińskiej gospodarki od transportu morskiego. Zagroził jednocześnie, że jeśli Chiny będą umożliwiać Iranowi omijanie amerykańskich sankcji, USA zamierzają egzekwować sankcje wtórne, m.in. wobec chińskich banków.

PAP


Jednostronicowe memorandum o porozumieniu posiada 14-punktów. Według doniesień Axios zakłada ono zakończenie wojny i rozpoczęcie 30-dniowego okresu negocjacji - w Islamabadzie lub Genewie - nad szczegółowym porozumieniem w sprawie między innymi zobowiązania Iranu do wprowadzenia moratorium na wzbogacanie uranu. Kraj ten miałby również oświadczyć, że nigdy nie będzie dążył do posiadania broni jądrowej i zgodzić się na niezapowiedziane inspekcje ONZ. W dokumencie znalazła się także propozycja zniesienia amerykańskich sankcji i amerykańsko-irańskich ograniczeń dotyczących tranzytu przez cieśninę Ormuz. Jak przekazał informator z USA w rozmowie z Axios, jeśli jednak negocjacje zakończą się fiaskiem, Stany Zjednoczone będą mogły przywrócić blokadę lub wznowić działania militarne.

gazeta.pl


Światowe zapasy ropy naftowej spadają w dramatycznym tempie. Trwający konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie, w tym ograniczenie ruchu w Cieśninie Ormuz i uszkodzenia infrastruktury, spowodował w kwietniu największy w historii spadek rezerw – o niemal 200 milionów baryłek (6,6 mln baryłek dziennie).

Nieuchronne rozliczenie rynku jest już blisko.

”Od początku wojny w Iranie (koniec lutego 2026) świat stracił już około 1 miliarda baryłek ropy.

Spadek popytu jest w dużej mierze równoważony utratą podaży. Eksperci są zgodni: szczyt cen ropy może być jeszcze przed nami.

USA vs Europa – kto wyczerpie rezerwy szybciej?

Stany Zjednoczone zużywają ropę i paliwa prawie dwa razy szybciej niż cała Unia Europejska.

Amerykańskie Strategiczne Rezerwy Ropy (SPR) są uwalniane w bardzo agresywnym tempie (już ponad 172 mln baryłek w ramach akcji IEA).

Przy obecnym tempie zużycia rezerwy strategiczne USA mogą spaść do poziomu krytycznego już w ciągu najbliższych kilku miesięcy.

Jeśli nic się nie zmieni zapasy benzyny w USA osiągną historyczne minimum latem 2026 – w samym szczycie sezonu jazdy.

Europa paradoksalnie jest w lepszej sytuacji bo zużywa znacznie mniej ropy i paliw, a jej rezerwy (rządowe i komercyjne) są utrzymywane w bardziej zdyscyplinowany sposób.

Przy obecnym tempie deplecji, UE ma większe szanse na dłuższe przetrwanie kryzysu – szacunkowo nawet o 2–3 miesięcy dłużej niż Stany Zjednoczone.

Goldman Sachs alarmuje, że globalne zapasy ropy zbliżają się do najniższego poziomu od ośmiu lat, a zapasów gotowych produktów naftowych (benzyna, ON, paliwo lotnicze) wystarczy światu na zaledwie 45 dni.

Najtrudniejsza sytuacja panuje w Azji, ale również w Europie Północnej zapasy paliwa lotniczego są na najniższym poziomie od sześciu lat.

„Stany Zjednoczone jeszcze w pełni nie odczuły skutków kryzysu, ale gwałtowny spadek ich rezerw może wywołać powszechną panikę. Najgorsza faza tego kryzysu dopiero przed nami.” Najbardziej narażone są właśnie USA – ze względu na ogromne zużycie i agresywne uwalnianie rezerw.

Do tego dochodzi rosnący eksport i naturalna chciwość koncernów naftowych.

Europa, choć bardziej zależna od importu, ma mniejszy apetyt na ropę i lepiej zarządzane bufory.

Jeśli nic się nie zmieni USA być może stanie przed dylematem reglamentacji eksportu lub brakami na rynku krajowym i to w kampanii wyborczej.

x.com/PawelJezowski


"MSZ Rosji apeluje do władz państwa kraju/kierownictwa organizacji o potraktowanie tego wezwania z najwyższą odpowiedzialnością i zapewnienie ewakuowania we właściwym czasie personelu dyplomatycznego i innych misji, a także swoich obywateli z Kijowa" — wskazała Moskwa w nocie, którą otrzymali zagraniczni dyplomaci.

Rzeczniczka rosyjskiego MSZ wskazała, że powodem jest "nieuchronność uderzenia sił Rosji na Kijów, w tym na ośrodki decyzyjne, w przypadku realizacji planów zakłócenia przez Ukrainę świętowania Dnia Zwycięstwa 9 maja w Moskwie".

— Zełenski pozwolił sobie na agresywne i groźne oświadczenia o zamiarze zakłócenia uroczystości Dnia Zwycięstwa w Moskwie poprzez akty terrorystyczne. Słyszeli to przedstawiciele niektórych krajów UE. Nikt z nich nie upomniał ukraińskiego przywódcy — powiedziała Maria Zacharowa.

onet.pl


We wtorek w stanie Indiana rozpoczyna swoją kampanię odwetową, próbując pozbawić stanowisk ośmiu republikańskich legislatorów stanowych, którzy zablokowali jego plan zmiany okręgów wyborczych.

Następnie przenosi się do Luizjany i Kentucky, gdzie wspiera konkurentów dwóch swoich wieloletnich przeciwników — senatora Billa Cassidy’ego i kongresmena Thomasa Massiego, których od lat chce usunąć z polityki. Trump wskazał też swoich faworytów w zaciętych prawyborach republikańskich do Senatu w Alabamie oraz na stanowisko gubernatora Georgii. Problem w tym, że jego kandydaci nie radzą sobie z walką z konkurencją.

Wyniki pokażą, na ile skuteczna jest polityczna machina prezydenta w mobilizowaniu republikańskich wyborców, gdy jego nazwisko nie widnieje na karcie do głosowania, oraz jak bardzo zwolennicy ruchu MAGA są gotowi poprzeć jego kolejną kampanię odwetu.

Były kongresmen republikański Adam Kinzinger, częsty cel ataków Trumpa, który odszedł z Kongresu po burzliwych reakcjach na jego głos za impeachmentem prezydenta w 2021 r., ujął to tak: jego zdaniem Trump osiągnął już maksimum swojej politycznej mocy, a teraz widać początek jej spadku. Dodał też, że "może to być ostatni cykl wyborczy, w którym Trump będzie miał realny wpływ na własną przyszłość, a jego wyborcy zaczynają coraz bardziej myśleć o tym, co będzie dalej".

Trump ma długą historię skutecznego eliminowania swoich przeciwników w Kongresie — wspierał rywali swoich krytyków w prawyborach, a także wykorzystywał media społecznościowe i swoją pozycję, by tworzyć tak nieprzyjazne warunki polityczne, że wielu jego oponentów po prostu rezygnowało z dalszej kariery.

Republikańscy kandydaci od lat zabiegają — i wciąż niemal potykają się o siebie nawzajem — o jego poparcie, byle tylko nie znaleźć się po złej stronie jego gniewu.

Rzecznik Białego Domu Davis Ingle podkreśla, że poparcie Trumpa to najbardziej wpływowe wsparcie w historii amerykańskiej polityki i że jego skuteczność mówi sama za siebie.

Mimo to jego bilans w wyrównanych wyścigach jest bardzo nierówny. Jego kandydaci pokonali niektórych z największych przeciwników w prawyborach republikańskich, w tym byłą kongresmenkę Liz Cheney oraz innych polityków, którzy poparli jego impeachment podczas pierwszej kadencji.

Z drugiej strony Trump poniósł też kilka głośnych porażek — nie udało mu się usunąć gubernatora Georgii Briana Kempa, a część jego kandydatów przegrywała wybory do Kongresu, jak senator Luther Strange w Alabamie czy uwikłany w skandale kongresmen Madison Cawthorn w Karolinie Północnej.

(...)

5 maja: Indiana

W obliczu narastających sporów o podział okręgów wyborczych wtorkowe wybory pokażą, czy prezydent nadal utrzymuje kontrolę nad republikańską koalicją.

Choć Biały Dom i jego sojusznicy uruchomili pełną machinę polityczną przeciwko ośmiu legislatorom z Indiany — wydając łącznie prawie 10 mln dol. (ok. 40 mln zł) — coraz częściej tonują oczekiwania co do pełnego sukcesu. Krytycy mówią, że strategia jest chaotyczna i pozbawiona dyscypliny.

To, ilu urzędujących polityków utrzyma swoje stanowiska, będzie ważnym sygnałem na resztę maja.

16 maja: Luizjana

Wspierana przez Trumpa kongresmenka Julia Letlow ma trudności z uzyskaniem wyraźnej przewagi w prawyborach przeciwko Cassidy’emu, który naraził się zwolennikom MAGA, głosując za skazaniem Trumpa w procesie impeachmentu w 2021 r. Najnowsze sondaże pokazują bardzo wyrównany wyścig trzech kandydatów.

Letlow wystartowała na wyraźną zachętę Trumpa i ma wsparcie gubernatora Luizjany Jeffa Landry’ego oraz krajowych organizacji, które obiecały wsparcie finansowe — ok. 1 mln dol. (ok. 4 mln zł).

Mimo to sam Trump nie zaangażował się w jej kampanię w pełni — nie przeznaczył własnych środków ani nie pojawił się osobiście w stanie, by ją wesprzeć.

19 maja: Kentucky, Alabama i Georgia

W Kentucky Trump mierzy się z dwoma różnymi wyzwaniami: wspiera Andy’ego Barra jako następcę ustępującego senatora Mitcha McConnella, a jednocześnie próbuje usunąć ze sceny politycznej swojego wieloletniego krytyka Thomasa Massiego.

Choć Trump i jego sojusznicy wydali ponad 10 milionów dolarów (około 40 milionów złotych) na kampanię przeciwko Massiemu, ten jak dotąd skutecznie się broni i prowadzi w sondażach.

W Alabamie sytuacja jest mniej związana z osobistą vendettą, ale i tam kandydat Trumpa — Barry Moore — walczy o przebicie się w zatłoczonym wyścigu.

W Georgii poparcie Trumpa dla Burta Jonesa to jednocześnie wyraźna krytyka wobec sekretarza stanu Brada Raffenspergera. Jednak nawet tutaj jego wsparcie ma ograniczoną skuteczność — Jones nie dominuje w sondażach.

26 maja: druga tura w Teksasie

Po marcowych prawyborach Republikanie w Waszyngtonie czekali na poparcie Trumpa dla jednego z kandydatów. Ostatecznie się go nie doczekali.

W jednym z najbardziej wyraźnych sygnałów, że ruch MAGA zaczyna podejmować decyzje samodzielnie, republikanie w Teksasie zjednoczyli się wokół Kena Paxtona, mimo jego kontrowersji. Sondaże wskazują, że nawet ewentualne poparcie Trumpa dla jego rywala nie zmieniłoby znacząco układu sił.

Jeden z republikańskich konsultantów podsumował to krótko: poparcie Trumpa nadal ma znaczenie, ale z każdym dniem — coraz mniejsze.

onet.pl\Politico


Władze Iranu najwyraźniej liczą na dłuższą konfrontację, niż przewidują ekonomiści i zachodnie rządy — zauważa Sanam Vakil z brytyjskiego think tanku Chatham House.

Twierdzi ona, że w obliczu egzystencjalnego zagrożenia duchowi przywódcy Iranu i IRGC mogą długo wytrzymywać presję w oczekiwaniu na akceptowalne dla nich porozumienie z Waszyngtonem, stosując surowe rządy w kraju.

— Charakteryzuje ich aktywne stosowanie metod represyjnych. Liczą na to, że ludność będzie wydawać swoje oszczędności — uważa Vakil. Jej zdaniem Teheran powraca do tak zwanej gospodarki oporu, opartej na zasobach wewnętrznych i handlu lądowym.

(...)

Vakil spodziewa się, że PKB Iranu spadnie w tym roku o dwucyfrową wartość procentową. Rial, który w 2025 r. stracił na wartości 70 proc., potęgując inflację i stając się jednym z czynników masowych protestów w styczniu, w ostatnich dniach stracił na wartości kolejne 15 proc. Jednocześnie, nawet po stabilizacji w marcu, irańska waluta pozostaje nieco poniżej poziomu sprzed wojny.

Na razie nie widać innych wyraźnych oznak kryzysu finansowego. Władze nie wprowadziły ograniczeń w wypłacaniu środków z kont bankowych, nie sięgnęły po racjonowanie paliwa ani podstawowych produktów spożywczych i nie wstrzymały wypłat państwowych pensji. Półki w supermarketach nie są puste, a biura i banki nadal działają.

Dane dotyczące żeglugi za okres od 13 do 25 kwietnia wykazały, że na Ocean Indyjski wysłano nie więcej niż 300 tys. baryłek ropy dziennie z ponad 1 mln baryłek załadowanych na tankowce w tym czasie. Możliwości magazynowania są ograniczone, jednak analitycy zajmujący się energetyką uważają, że Iran będzie w stanie utrzymać się jeszcze przez około dwa miesiące bez ograniczenia wydobycia.

(...)

Wysoko postawione źródło w irańskim banku centralnym poinformowało Agencję Reutera, że kraj dysponuje znacznymi rezerwami złota, które w razie potrzeby mogą zostać wykorzystane. Według niego Teheran ma za sobą dziesięciolecia doświadczeń w obchodzeniu sankcji i wie, jak utrzymać import, nawet jeśli wymaga to dodatkowych kosztów.

— Iran jest największym importerem żywności w regionie. Jednocześnie należy zauważyć, że jest on również najmniej podatny na zagrożenia w zakresie bezpieczeństwa żywnościowego — zauważa Ishan Banu z firmy badawczej Kpler.

Według niego zbliżający się sezon zbiorów, który ma być lepszy niż zwykle, zmniejszy zapotrzebowanie na pszenicę z zagranicy. Zmniejsza to wrażliwość kraju w przypadku rozszerzenia blokady morskiej na dostawy zbóż i pozwala zaoszczędzić część waluty zagranicznej.

Blokada morska ze strony marynarki wojennej USA ogranicza się na razie do portów Zatoki Perskiej i nie obejmuje irańskiego portu Chabahar na Morzu Arabskim, a jej głównym celem są tankowce — wskazuje Banu, opierając się na danych z monitoringu statków. Oficjalne źródła w Turcji, Iraku i Pakistanie poinformowały Agencję Reutera, że na razie nie widać oznak spadku handlu przygranicznego.

Jak wynika z danych rosyjskiego Ministerstwa Rolnictwa, Rosja w tym roku zwiększyła również dostawy przez Morze Kaspijskie, wysyłając od stycznia do marca 500 tys. ton kukurydzy, 180 tys. ton jęczmienia i 4 tys. ton pszenicy, omijając zablokowane porty Zatoki Perskiej.

Kiedy w styczniu prezydent USA Donald Trump zaczął aktywniej grozić Teheranowi, Iran zwiększył import, aby zgromadzić zapasy artykułów pierwszej potrzeby na około sześć miesięcy, poinformował w kwietniu w państwowych mediach przewodniczący komisji rolnej w parlamencie Mohammad Javad Asgari.

Wkrótce po rozpoczęciu konfliktu irański bank centralny wprowadził środki stymulacyjne, znosząc kary za opóźnienia w spłacie niewielkich kredytów i podnosząc limity wypłat z kont bankowych, aby uspokoić deponentów.

Jednak na ulicach Teheranu wyraźnie odczuwa się pogorszenie sytuacji gospodarczej. Wysokie ceny, zakłócenia w łańcuchach dostaw i odcięcie internetu poważnie utrudniły działalność przedsiębiorstw, co pogłębiło bezrobocie. — Wzrost cen podstawowych towarów, zwłaszcza produktów codziennego użytku, bez wątpienia pogarsza jakość życia ludzi — przyznaje sprzedawca ryżu i pszenicy Abbas Smailzade. Szacuje on, że od początku działań wojennych jego sprzedaż spadła o około 40 proc.

onet.pl\The Moscow Times