środa, 16 listopada 2022


Siły rosyjskie przeprowadziły największy atak rakietowy na ukraińską infrastrukturę krytyczną od początku wojny. Rzecznik Dowództwa Sił Powietrznych Ukrainy Jurij Ignat poinformował 15 listopada, że siły rosyjskie wystrzeliły około 100 pocisków manewrujących Kh-101 i Kh-555 na cele na Ukrainie, głównie na ukraińskie obiekty infrastruktury krytycznej. Ukraiński Sztab Generalny poinformował również, że siły rosyjskie zaatakowały ukraińską infrastrukturę za pomocą dziesięciu dronów. Źródła ukraińskie i rosyjskie podały, że siły rosyjskie uderzyły w cele w Kijowie, a także w obwodach rówieńskim, żytomierskim, lwowskim, chmielnickim, dnipropietrowskim, połtawskim, winnickim, odeskim, kirowohradzkim, czerkaskim, wołyńskim i charkowskim.

Rosyjskie wojsko prawdopodobnie wykorzystało znaczną część pozostałych precyzyjnych systemów uzbrojenia w skoordynowanych atakach rakietowych 15 listopada. Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że 15 listopada ukraińska obrona powietrzna zestrzeliła 73 rosyjskie pociski manewrujące i wszystkie drony. Ukraińska obrona powietrzna zestrzeliła wcześniej 43 z 84 pocisków manewrujących i 13 z 24 dronów podczas skoordynowanych rosyjskich ataków rakietowych 10 października. Zwiększony odsetek zestrzeleń na Ukrainie ilustruje poprawę ukraińskiej obrony powietrznej w ostatnim miesiącu, a ukraiński Sztab Generalny przypisał tę poprawę skuteczności systemom obrony powietrznej dostarczanym przez Zachód. ISW ocenia również, że siły rosyjskie znacznie wyczerpują swoje zapasy precyzyjnych systemów uzbrojenia i prawdopodobnie będą musiały zwolnić tempo swojej kampanii przeciwko krytycznej ukraińskiej infrastrukturze. Uszkodzenia infrastruktury energetycznej Ukrainy raczej nie złamią ducha Ukraińców, biorąc pod uwagę poprawiającą się obronę powietrzną Ukrainy i niedawne zwycięstwa naziemne w obwodzie chersońskim.

(...)

Kreml przygotował dzisiejszą masową kampanię rakietową, zanim prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przedstawił swoją 10-punktową propozycję pokojową na szczycie G20 15 listopada. Zełenski powtórzył, że Ukraina będzie negocjować z Rosją, jeśli Kreml całkowicie wycofa swoje siły z Ukrainy, przywróci integralność terytorialną Ukrainy i zapewni kary za zbrodnie wojenne, a także inne przepisy dotyczące bezpieczeństwa nuklearnego, energetycznego i żywnościowego. Kreml prawdopodobnie celowo zaplanował zmasowany atak rakietowy na Ukrainę w oczekiwaniu na przemówienie Zełenskiego na szczycie G20, biorąc pod uwagę, że wielokierunkowa kampania rakietowa wymaga znacznego przygotowania wojskowego. Rosyjska prowojenna społeczność na Telegramie twierdziła, że Kreml zemścił się za „rusofobiczne” wypowiedzi Zełenskiego wkrótce po jego przemówieniu, ale niemożność przeprowadzenia tak masowego ataku w krótkim czasie podkreśla brak zainteresowania Kremla przygotowaniem gruntu pod negocjacje z Ukrainą.

Oficjalna narracja Kremla dotycząca szczytu G20 dodatkowo potwierdza brak zainteresowania Rosji perspektywą negocjacji pokojowych z Ukrainą. Na szczycie nie pojawił się prezydent Rosji Władimir Putin, który zamiast tego podpisał liczne dekrety nadające honorowe tytuły okupowanym przez Rosję ukraińskim miastom. Rzecznik Putina Dmitrij Pieskow i minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow powiedzieli, że Rosja będzie kontynuowała „specjalną operację wojskową” na Ukrainie, zarzucając Zełenskiemu niechęć do negocjacji z Rosją. Ławrow nazwał warunki Ukrainy „nierealistycznymi i nieodpowiednimi”, co było powtarzającym się stanowiskiem Kremla przez całą wojnę. Pieskow zaznaczył również, że Rosja nadal będzie traktować wyzwolone miasto Chersoń jako stolicę okupowanego przez Rosję obwodu chersońskiego,

understandingwar.org

Kirył Stremousow urodził się we wschodniej Ukrainie w 1976 r. Pracował dorywczo, sprzedając psy gończe do Wielkiej Brytanii i Holandii, a później w państwowym inspektoracie rybołówstwa, gdzie zajmował stanowisko kierownicze.

Z tego zajęcia zrezygnował i wyjechał do Chersonia, gdzie założył organizację pozarządową Tavria News. Później, jak sam mówił, przyszedł czas na "epicką podróż w poszukiwaniu siebie" — w taki sposób opisywał redakcji "Guardiana" drogę na motocyklu przez Amerykę Łacińską śladami swojego bohatera, Ernesto Che Guevary. "Zawsze chciałem być kimś, jak Che. Udaje mi się to osiągnąć" — mówił.

Później zajął się propagowaniem teorii spiskowych. Szczególnie upodobał sobie neostalinowski i antysemicki ruch Koncepcja Bezpieczeństwa Społecznego, walczący m.in. z "ukraińskimi nazistami". Z kolei w czasie pandemii COVID-19 szerzył teorie antyszczepionkowe.

Przez lata angażował się w politykę. W grudniu 2013 r. założył organizację Dla Prezydenta, która jawnie wspierała Wiktora Janukowycza. W 2018 r. został szefem chersońskiego oddziału Socjalistycznej Partii Ukrainy, z której został wydalony po kilku miesiącach. W 2020 r. wystartował w wyborach na burmistrza Chersonia i otrzymał jedynie blisko 1 proc. głosów.

Szansą dla Stremousowa okazała się okupacja Rosji na Ukrainę. Otrzymał ją po tym, jak ukraińska administracja w Chersoniu uciekła lub odmówiła służenia Rosjanom. Wówczas Moskwa zaczęła obsadzać urzędy ludźmi takimi jak Kirył Stremousow, który w kwietniu został zastępcą szefa okupacyjnych władz obwodu chersońskiego. Stremousow zaczął codziennie publikować agresywne antyukraińskie filmy i szybko przyćmił szefa Wołodymyra Saldo.

Stremousow był poszukiwany przez ukraińską policję za zdradę. Odnajdywał się w roli marionetki Putina. Dziennikarze, którzy z nim rozmawiali, w tym Tim Whewell z BBC opisywał go jako "barwną postać, która zdawała się uwielbiać rozgłos i często pojawiała się przed kamerą nieogolona i w zwykłych ubraniach".

Stremousow wraz z rozpoznawalnością, nabrał pewności siebie i mówił m.in., że minister obrony Rosji Siergiej Szojgu, w obliczu rosyjskiej porażki militarnej w obwodzie charkowskim, powinien się zastrzelić.

"The Guardian" pisze o Stremousowie jako o "bezwzględnym oportuniście" z "ideologicznymi fantazjami". Rosyjski dziennikarz polityczny Andriej Percew ocenia, że gotowość Putina do promowania marginalnych postaci, takich jak Kirył Stremousow jest "symbolem ostatniego etapu jego dwudekadowych rządów".

Władimir Putin pośmiertnie przyznał mu Order Odwagi.

onet.pl

wtorek, 15 listopada 2022


Elenie, nauczycielce z Chersonia rosyjscy wojskowi założyli worek na głowę i zabrali do piwnicy. Następnie została odurzona narkotykami. Zatrzymano ją na 11 dni i oskarżono o ekstremizm i wspieranie kijowskiego rządu. Wypuszczono ją dopiero wtedy, gdy zgodziła się odwołać swoje poglądy przed kamerą. Prawdziwy powód? Prowadziła proukraiński kanał na TikToku.

Elena powiedziała, że rosyjscy żołnierze w piwnicy, w której przetrzymywali ludzi, rzucili na podłogę amerykańskie i brytyjskie flagi, aby zatrzymani je deptali.

Inny rozmówca zachodnich mediów, właściciel kawiarni w Chersoniu, powiedział, że pijany rosyjski żołnierz zagroził mu, że rzuci granatem w jego lokal, jeśli odmówi przeliczenia cen z hrywien na ruble. — Stali na zewnątrz i łapali przechodzące kobiety — powiedział.

"The Times" porównał atmosferę panującą w Chersoniu podczas rosyjskiej okupacji do stalinowskiego terroru. — Uważnie ważyłem słowa, gdy z kimkolwiek rozmawiałem. Nigdy nie wiesz, kto może cię potępić za powiedzenie czegoś proukraińskiego — powiedział lokalny biznesmen Aleksandr Saweljew.

Budowlaniec Siergiej Bloszko stwierdził z kolei, że przez dziewięć miesięcy był zmuszony ukrywać się w domu swoich przyjaciół. Obawiał się, że zostanie zatrzymany za udział w wiecach antyokupacyjnych, które odbyły się w marcu, tuż po wkroczeniu wojsk rosyjskich do Chersonia. Siergiej twierdzi, że po zatrzymaniu część jego przyjaciół zniknęła. Do domu Siergieja również przyszli wojskowi. Nie znajdując go, zabrali lodówkę i telewizor.

— Represjonowali ludność proukraińską. To, co się tu działo, to była czystka etniczna — powiedział Bloszko dziennikarzowi "The New York Times".

Emerytka Irina Rodawanowa powiedziała dziennikarzom, że żołnierze pobili jej męża na poboczu drogi, oskarżając go o naruszenie przepisów ruchu drogowego. Uważa, że to właśnie brutalne traktowanie miejscowej ludności przez rosyjskie wojsko zraziło mieszkańców Chersonia i mogło być jedną z głównych przyczyn niepowodzenia "rusyfikacji" miasta.

(...)

Po zajęciu Chersonia władze rosyjskie i lokalni prorosyjscy urzędnicy określali miasto jako "rosyjskie" i twierdzili, że "Rosja jest tu na zawsze". W efekcie w mieście wprowadzono płatności w rublach, w szkołach zmieniono programy nauczania na rosyjskie, podobnie język. W telewizji emitowano propagandowe programy, a na ulicach rozwieszano transparenty z prorosyjskimi hasłami (po wycofaniu wojsk rosyjskich zostały podarte przez mieszkańców).

Według relacji zebranych przez dziennikarzy, część mieszkańców miasta odmówiła podporządkowania się żądaniom władz okupacyjnych. Urzędnicy mianowani przez Rosjan zażądali od Olgi Makarczuk, pracownicy chersońskiej firmy taksówkarskiej, aby płaciła rachunki w rublach. Ona jednak przez cały czas pozostała przy hrywnach. Inna mieszkanka Chersonia, Irina Diagilewa, posłała córkę do szkoły, gdzie, jak powiedziała, nauczyciele potajemnie nauczali ukraińskiego programu nauczania i witali uczniów słowami "Chwała Ukrainie!"

onet.pl/Meduza

Wycofanie wojsk rosyjskich z Chersonia stało się głównym tematem niemal wszystkich światowych mediów. Tylko rosyjskie kanały telewizyjne do ostatniej chwili nie wspominały o możliwości opuszczenia miasta. Nawet po oficjalnym ogłoszeniu tego faktu przez ministra obrony Siergieja Szojgu i generała Siergieja Surowikina.

Rossija 1 – jeden z dwóch głównych kanałów państwowych – informował wprawdzie, że dowódca „specjalnej wojskowej operacji” generał Surowikin złożył raport ministrowi Szojgu, jednak prezenter nie wchodził w szczegóły. Padły jedynie słowa, że są to wysiłki na rzecz ratowania życia rosyjskich wojskowych i ludności cywilnej. Nie było ani słowa o Chersoniu.

Poranny program informacyjny na antenie Rossiji 1 dzień po oddaniu Chersonia zaczął się od gratulacji, jakie Władimir Putin złożył funkcjonariuszom policji z okazji „Dnia Oficera Spraw Wewnętrznych”. Podano też informację o częściowym sukcesie Republikanów w wyborach uzupełniających. Widzowie mogli się też dowiedzieć o sukcesie rosyjskich chirurgów wojskowych, którym udało się usunąć niewybuch z ciała pacjenta.

Na „Pierwym Kanale” – także państwowej TV, konkurującej o palmę pierwszeństwa z Rossija 1 – wycofanie z Chersonia nazwano tak samo, jak w przypadku innych spektakularnych odwrotów: „przegrupowaniem wojsk”.

– Surowikin poinformował ministra obrony Siergieja Szojgu o sytuacji w Chersoniu, a szef MO poparł decyzję o przegrupowaniu sił i rozpoczęciu obrony wzdłuż lewego brzegu Dniepru — powiedziała słuchaczom prowadząca Jekaterina Andriejewa.

Na początku wiadomości widzowie dowiedzieli się również, że sytuacja w strefie „specjalnej wojskowej operacji” się ustabilizowała i że rośnie siła bojowa armii rosyjskiej.

Należąca do Gazpromu NTV tego samego dnia wieczorem poinformowała o „nowej decyzji wojskowego dowództwa”. Wspomniano o „niepokojącej sytuacji w obwodzie chersońskim, która wymaga szybkich i trudnych decyzji, w szczególności manewrów jednostek rosyjskich”.

– Szojgu zgodził się z tym i zatwierdził propozycję Surowikina – stwierdzili lakonicznie prezenterzy.

Jeśli telewizyjne serwisy informacyjne unikały tematu Chersonia, to trudno było nie wspomnieć o nim prowadzącym liczne politycznych talk-show, którzy od miesięcy żyją wojną i zagrzewają do niej naród i Kreml.

W programie „Wieczór z Władimirem Sołowjowem” tuż zaraz po ogłoszeniu ucieczki z Chersonia zapanowała żałobna atmosfera. Prezenter od razu jednak nakreślił główną tezę, którą przejęli inni propagandyści, by wytłumaczyć tę porażkę:

– Decyzja jest trudna, ale konieczna. Tylko odważny wojskowy mógł ją podjąć. Oczywiście mam na myśli generała Surowikina – powiedział Sołowjow, aby podkreślić rozsądek dowódcy, odwołał się do historii „Wielkiej Wojny Ojczyźnianej”. Przypomniał sytuację z września 1941 r., gdy Stalin zignorował propozycje wycofania swoich wojsk się z Kijowa. W wyniku czego Niemcy otoczyli ponad 600 tysięcy żołnierzy radzieckich.

I choć Sołowjow krytykował zmysł strategiczny wodza ZSRR, w pełni podzielał jego brutalne metody dowodzenia. Jeden z głównych propagandystów Kremla na antenie swojej transmisji on-line wpadł w histerię, domagając się egzekucji zdrajców, którzy pozwolili na odwrót z Chersonia.

– Bydlaki, kłamali od góry do dołu! Na temat stanu magazynów, staniu wyposażenia wojskowego, ilości żołnierzy na froncie. I nie rozstrzelano ani jednego, żadnego gada nie wzięli za łeb, ani jeden nie popełnił samobójstwa! – Sołowjow krzyczał w amoku do mikrofonu.

Szybko też pojawiła się druga teza, już wcześniej lansowana przez kremlowską propagandę. W programie Aliny Skabiejewej na antenie Rossiji 1 wyraził ją deputowany partii Jedna Rosja Andriej Isajew. Stwierdził, że Federacja Rosyjska nigdy nie mogłaby przegrać z Ukrainą. A jej armia wycofuje się pod presją całego zachodniego świata i NATO.

– W tej sytuacji jest dla nas szczególnie ważne budowanie obrony przeciwko Zachodowi, podkreślam: nie przeciw Ukrainie. Tak, by wygrywać czas, bo wojna trwa na różnych frontach. Najbardziej bolesny to front ukraiński. Oprócz tego trwa wojna w sferze stosunków międzynarodowych, gospodarce, informacyjna. I my cały czas widzimy, jak siły zjednoczonego Zachodu cały czas słabną i zaczynają się wewnętrzne rozłamy.

Polityk stwierdził, że Zachód konfliktuje się z Chinami i innymi krajami, dla których nie jest wygodne jego zwycięstwo. Jego zdaniem należy zachować zdolności bojowe armii i czekać, aż Zachód się załamie.

– Dlatego: żadnej paniki, spokój, wsparcie dla naszych żołnierzy, twarda wiara w nasze zwycięstwo. Nie z takich bied wychodziliśmy: i w 1612 roku Polacy i Litwini byli w Moskwie, i w 1812 roku Napoleon był w Moskwie, i w 1941 roku hitlerowskie wojska obserwowały przez lornetkę Plac Czerwony. Rosji nie da się pokonać – stwierdził.

Jednak od czasu do czasu z ekranów telewizyjnych padają się słowa, że Rosja przegrywa wojnę. Na takie słowa ze strony jednego z ekspertów prowadzący Andriej Norkin zrzucił winę na emocje obywateli i komentatorów.

– Wydaje mi się, że to ogromny błąd, kiedy ludzie traktują działania wojskowe jak mecz piłki nożnej. Przez 16 lat w zawodzie nabyłem jedną ważną umiejętność: brania za mordę własnych emocji.

Jednocześnie przy okazji odwrotu z Chersonia z rosyjskich mediów znikła postać rosyjskiego prezydenta. Można się domyślić, znając scentralizowanie rosyjskiej propagandy, że pracownicy mediów otrzymali odgórne polecenie, by nie łączyć tej klęski z Władimirem Putinem.

belsat.eu/vot-tak.tv

Politycznie klęska chersońska ma znaczenie jedynie jako katastrofa projektu „rosyjskiego świata”. Również dlatego, że Rosja wykazała się brakiem lojalności i wiarygodności wobec kolaborantów i swojej agentury. To dzięki nim w krótkim czasie rosyjskie służby zbudowały prowizoryczną administrację okupacyjną. I niewątpliwie kolaboranci byliby im potrzebni w dłuższej perspektywie.

Tymczasem wbrew wbijanemu do głów przez propagandę hasłu: „swoich nie porzucamy”, Rosjanie porzucili właśnie swoich. Dla Rosjan wychowanych na micie blokady Leningradu, bitwy stalingradzkiej, porzucenie tak bardzo tęskniących za rosyjskim światem (jak to malowała propaganda) mieszkańców Chersonia będzie niezrozumiałe. I żaden propagandysta – Sołowjow czy Simonjan – w swoich programach publicystycznych nie wytłumaczą tego koniecznością ratowania żołnierzy.

Jednak opinia rosyjskiego społeczeństwa ma mniejsze znaczenie dla Putina. On dobrze wie, że można ją dowolnie kształtować za pomocą propagandy, tylko potrzebuje na to czasu. Jest też wiele przyczyn, dla których Rosjanie nie stanowią na razie dla Putina zagrożenia buntem czy rewolucją. Nawet w armii, gdzie wydawałoby się, że mobilizowanych Rosjan łączy wspólna niedola i są zorganizowani, trudno mówić o buncie. Krążące po sieci obrazki wściekłych poborowych nie pokazują przecież oporu przeciw wojnie czy niechęci zabijania Ukraińców. Mobilizowani złorzeczą i atakują przełożonych, ale tylko za to, że dostali kiepski sprzęt i muszą żyć w urągających godności ludzkiej warunkach. Tylko partykularny, wąsko i egoistycznie pojmowany interes i żadnej empatii – to stworzone przez władze podłoże żadnego buntu nie zrodzi.

Dlatego dla Putina dużo istotniejsze są nastroje w rządzącej elicie. Z tego punktu widzenia odwrót z Chersonia nie jest klęską polityczną. Wbrew częstym, medialnym uproszczeniom, Kremlem nie targa konflikt umownej „partii wojny” z „partią pokoju”. Najsilniejsza jest bowiem frakcja „przetrwania”. Sam Putin do niej należy. Większa część kremlowskiej elity zaakceptowała decyzję o rozpoczęciu inwazji na Ukrainę. Uznała, że nie ma wyjścia i to jest dobry moment, by za pomocą ataku na Ukrainę wzmocnić pozycję Rosji względem Zachodu, a USA zwłaszcza.

Tę decyzję podjęli w ramach ich najważniejszej strategii. Strategii przetrwania. Kiedy szybko się okazało, że państwo rosyjskie i jego armia są na tyle słabe, że nie osiągnęły założonych celów inwazji, elita wciąż kieruje się strategią przetrwania. Kremlowska elita musiała zaakceptować koszty. Takie jak utrata majątków, wpisanie na listy sankcyjne, izolacja na świecie, spadek jakości życia – bo w optyce członków elity ograniczenia typu utrata dostępu do rezydencji na Lazurowym Wybrzeżu są obniżeniem standardów życiowych.

Elita zakładała, że wojna miała służyć „przełamaniu Zachodu”, by rosyjskie strefy wpływów i podejście do relacji międzynarodowych zostały zaakceptowane. Tak by było – w przypadku wojny zwycięskiej. Wojna przegrywana oznacza, że trzeba szukać innej drogi do osiągnięcia przynajmniej części celów. Trzeba wypracować drogę do ratowania obecnej pozycji Rosji i poszukać sposobu na przetrwanie elity biurokratycznej w ekstremalnie trudnych warunkach.

Duża część elity podeszła do wycofania się z Chersonia obojętnie. Oczywiście poza tymi, których pozycja dzięki wojnie się wzmacnia. To choćby właściciel firm najemniczych Jewgienij Prigożyn i pewna część kadry oficerskiej, służb i nomenklatury przemysłu obronnego. Oni pewnie czują niepokój. Nie należy jednak przeceniać ich znaczenia. Są potrzebni teraz, ale ich znaczenie zmniejszy się, jeśli wojna wejdzie w inny etap. Nie mają też dużego poparcia wśród szeroko pojętej elity władzy. Dla przeważającej większości nadzieja na zamrożenie konfliktu i uzyskanie jakiegoś wyłomu w pryncypialnej do tej pory polityce Zachodu i Ukrainy będzie ważniejsza od utrzymania kolejnego, zrujnowanego miasta.

belsat.eu

poniedziałek, 14 listopada 2022


11 listopada pododdziały ukraińskie bez walk wkroczyły do Chersonia, a w następnych dniach kontynuowały przejmowanie kontroli nad terenami opuszczonymi przez wojska rosyjskie. 13 listopada Dowództwo Operacyjne „Południe” poinformowało o deokupacji łącznie 179 miejscowości w obwodach chersońskim i mikołajowskim na obszarze ponad 4,5 tys. km². Siły ukraińskie przystąpiły do działań stabilizacyjnych i rozminowania terenu, w rezultacie czego wydawane są zakazy wjazdu do wyzwolonych miejscowości. Szef chersońskiej administracji wojskowej Jarosław Januszewycz wezwał mieszkańców regionu do ewakuacji ze względu na wysokie ryzyko rosyjskiego ostrzału nowo wyzwolonych obszarów. Według nieoficjalnych doniesień 14 listopada pododdziały ukraińskie miały podjąć próbę sforsowania Dniepru.

Do 11 listopada większość sił agresora wraz z wyposażeniem opuściła prawy brzeg Dniepru, po czym okupanci zniszczyli stałe przeprawy przez rzekę i jej główne dopływy (łącznie siedem mostów). Wysadzono po kilka przęseł mostów Antonowskich (drogowego i kolejowego) oraz położone na prawym brzegu przęsła mostu Kachowskiego, co uniemożliwiło wojskom ukraińskim przejęcie kontroli nad zaporą Kachowskiej Elektrowni Wodnej. Została także uszkodzona zachodnia część zapory, w wyniku czego trzy śluzy położone najbliżej prawego brzegu Dniepru mają przepuszczać wodę. Dzień później brytyjski wywiad wojskowy podał, że wycofanie sił rosyjskich wraz z ciężkim uzbrojeniem rozpoczęło się najprawdopodobniej już 22 października pod osłoną ewakuacji ludności cywilnej i zagrabionego mienia. Według doniesień ukraińskich na prawym brzegu pozostała nieznana liczba żołnierzy wroga w przebraniu cywilnym.

12 listopada w wyzwolonym Chersoniu rozpoczęły pracę legalne regionalne i miejskie administracje wojskowe, jak również SBU i Policja Narodowa. Wprowadzono godzinę policyjną od 17.00 do 8.00. Do miasta skierowano ponad 200 policjantów, a w Chersoniu i wokół niego utworzono punkty kontrolne. Zgodnie z szacunkami lokalnych władz w mieście przebywa ok. 70–80 tys. osób (przed agresją ok. 280 tys.). Wycofujące się wojska rosyjskie miały nie tylko zaminować miasto, lecz także zniszczyć obiekty infrastruktury zapewniającej dostawy prądu, ogrzewania i wody.

Dwa dni później do Chersonia przybył prezydent Wołodymyr Zełenski. W swoim wystąpieniu podziękował państwom NATO i innym sojusznikom za udzieloną pomoc. Podkreślił, że dostawy systemów artylerii rakietowej HIMARS z USA mają ogromne znaczenie dla Kijowa.

Wycofanie najeźdźców z prawego brzegu Dniepru ma im pozwolić na przesunięcie na inne kierunki do 30 tys. żołnierzy. Z kolei armia ukraińska po odzyskaniu Chersonia będzie mogła skierować do walk w Donbasie lub przeznaczyć do uderzenia w obwodzie zaporoskim ok. 40 tys. żołnierzy. Strona rosyjska przygotowuje się do drugiej ewentualności, umacniając pozycje obronne na południe od Zaporoża, a także fortyfikując przekształcony w główną bazę sił okupacyjnych Melitopol.

Główną areną walk pozostaje Donbas. Rosjanie atakują coraz szerszym frontem na wschodnim brzegu rzeki Żerebeć – od pogranicza obwodów ługańskiego i charkowskiego do obszarów w obwodzie donieckim na zachód od Łymanu. W rejonie tym – na kierunku Swatowego i Kreminnej – próby natarcia ponawia też strona ukraińska, która ponownie poinformowała o odzyskaniu kontroli nad węzłową Makijiwką, leżącą w środkowym biegu rzeki Żerebeć. Miejscowość ta miała być zajęta przez wojska obrońców 7 października i od tego czasu bezskutecznie atakowana przez wroga. Siły rosyjskie intensyfikują działania wokół Bachmutu, na wschód od Siewierska, na zachód od Gorłówki, wokół Awdijiwki oraz na zachód od Doniecka. Trwają walki o kontrolę nad Pawliwką, zamykającą dostęp do Wuhłedaru od południa. Do starć dochodziło ponadto w obwodzie charkowskim – na północ i wschód od Kupiańska.

Agresor przeprowadził ataki z wykorzystaniem rakiet i dronów na infrastrukturę energetyczną w obwodach winnickim, czerkaskim, donieckim i zaporoskim. Rakiety spadły też na Mikołajów, Zaporoże i Charków. Pod permanentnym ostrzałem znajduje się rejon nikopolski obwodu dniepropetrowskiego, Rosjanie zintensyfikowali także ostrzał przybrzeżnych okolic Oczakowa. Artyleria i lotnictwo obu stron nieprzerwanie atakują pozycje i zaplecze przeciwnika wzdłuż linii styczności, a siły najeźdźcze – również graniczące z Rosją rejony obwodów czernihowskiego, sumskiego i charkowskiego.

Amerykanie ujawnili szczegóły kolejnego pakietu wsparcia wojskowego. Ma on wartość 400 mln dolarów i obejmie rakiety dla systemów przeciwlotniczych Hawk, cztery wyrzutnie przeciwlotnicze Avenger z rakietami Stinger, amunicję do wyrzutni HIMARS, pociski artyleryjskie 155 mm, granaty moździerzowe 120 mm (10 tys. sztuk), 400 granatników, 100 samochodów terenowych HMMWV, broń strzelecką i ponad 20 mln sztuk amunicji do niej, przyrządy optyczne oraz sprzęt grzewczy. Dwie dodatkowe wyrzutnie Hawk (oprócz wcześniej zapowiedzianych czterech) ma przekazać Hiszpania. W ramach Międzynarodowego Funduszu dla Ukrainy (ang. IFU) Holandia i Norwegia mają wyasygnować na potrzeby armii ukraińskiej odpowiednio 100 mln euro i 1,5 mld koron (150 mln euro). Wcześniej Oslo przekazało do IFU równowartość 39,6 mln euro.

Państwowy koncern Ukroboronprom i Międzyrządowa Agencja Współpracy Obronnej przy Ministerstwie Obrony Czech (AMOS) podpisały 9 listopada porozumienie o utworzeniu wspólnego klastera obronnego. Przedsięwzięcie zakłada m.in. zwiększenie produkcji amunicji różnych kalibrów (w oparciu o istniejące i nowo tworzone w niesprecyzowanych „bezpiecznych miejscach” moce produkcyjne) oraz rozwój centrów serwisowych zajmujących się obsługą i remontem uzbrojenia i sprzętu wojskowego. W projekcie – poza przedsiębiorstwami czeskimi i ukraińskimi – mają wziąć też udział donatorzy z innych państw.

11 listopada Biuro Prezydenta Ukrainy zawiadomiło o budowie muru na granicy z Białorusią. Zapora składa się z rowu, nasypu i ogrodzenia żelbetowego oraz drutu kolczastego. Intensywne prace trwają w obwodach wołyńskim, żytomierskim i rówieńskim. Podobne działania są prowadzone w obwodach graniczących z Rosją.

Według oceny ukraińskiego wywiadu wojskowego służby specjalne wroga kontynuują operację dyskredytacji Ukrainy, wykorzystując sieć agenturalną utworzoną jeszcze przed rozpoczęciem agresji. Jednym z przykładów tej aktywności jest kampania dezinformacyjna na temat sprzedaży zachodniej broni przez Kijów czy możliwości użycia przez siły ukraińskie brudnej bomby. Rozpowszechnianie fałszywych informacji ma wywołać falę niezadowolenia na Zachodzie i doprowadzić do blokady dostaw broni. Szczególną aktywność rosyjskiej agentury zaobserwowano w Wielkiej Brytanii i Niemczech.

Komentarz

Odzyskanie kontroli nad okupowaną częścią prawobrzeżnej Ukrainy odbyło się stosunkowo szybko i praktycznie bez walk. Siły obrońców wkraczały bowiem na tereny wcześniej opuszczone przez Rosjan. Względnie uporządkowane wycofanie wrogiego kontyngentu, ocenianego na 20–30 tys. żołnierzy, wraz z ciężkim uzbrojeniem i sprzętem wojskowym nie mogło się jednak odbyć w dwa dni (zapowiedziano je 9 listopada). Zgodnie z danymi brytyjskiego wywiadu, podanymi dopiero po zakończeniu odwrotu, rozpoczęto je w październiku wraz z ewakuacją ludności. Działania Kijowa wskazują, że Rosjanie skutecznie zakamuflowali swe wycofanie. Świadczą o tym pojawiające się w przekazie ukraińskim jeszcze 8 listopada informacje o przerzucaniu na prawy brzeg Dniepru wrogich żołnierzy wraz z ciężkim uzbrojeniem (w tym czołgami), a także wstrzemięźliwość, z jaką Kijów podszedł do deklaracji o ewakuacji wojsk.

Wycofanie sił rosyjskich z prawego brzegu Dniepru znacząco utrudni ich działania w przyszłości, jeśli – przy założeniu, że będą dysponowały odpowiednimi zdolnościami – ponowią próbę zajęcia całej południowej Ukrainy i utworzenia połączenia lądowego z Naddniestrzem. Dniepr stanowi przy tym równie poważną przeszkodę dla armii ukraińskiej. Najprawdopodobniej obie strony wykorzystają zwolnione siły na innych kierunkach, a do osłony pozycji po kontrolowanej przez siebie stronie rzeki pozostawią niezbędne minimum. Nie można jednak wykluczyć, że Ukraińcy będą podejmowali akcje dywersyjne i próby odzyskania kontroli nad strategicznymi obiektami, przede wszystkim zaporą Kachowskiej Elektrowni Wodnej. Skierowanie większości wojsk ukraińskich wycofanych z obwodu chersońskiego do Donbasu będzie świadczyło o tym, że Kijów obawia się w pierwszej kolejności przełamania swoich pozycji obronnych i zajęcia przez wroga całego obwodu. Przerzucenie ich na inne kierunki (do obwodu zaporoskiego lub na pogranicze obwodów charkowskiego i ługańskiego) pozwoli przyjąć, że obrona w Donbasie jest stosunkowo silna i nie grozi jej przełamanie, a armia ukraińska może się skupić na kolejnej ofensywie.

osw.waw.pl

niedziela, 13 listopada 2022


„Kommiersant”, cytując anonimowego informatora z kręgów rosyjskiej branży elektronicznej, stwierdza, że przed inwazją Rosji na Ukrainę wskaźnik wadliwości importowanych z Chin chipów wynosił 2%. Od początku wojny zaczął szybko rosnąć i już po 1-2 miesiącach rosyjscy producenci musieli się borykać z elementami półprzewodnikowymi o 40% awaryjności.

Co istotne nawet 2% wskaźnik awaryjności jest uznawany za zbyt wysoki, jako wpływający na współczynnik awaryjności urządzeń końcowych lub elementów do nich. Za to 40% wskaźnik awaryjności oznacza, iż całe partie świeżo wyprodukowanych urządzeń nie nadają się do niczego. Dziwnym trafem największą awaryjność wykazują chipy Dual Use, które mogą mieć zastosowanie militarne – tu w niektórych partiach procent wadliwych przekracza 50. Jest niemal pewne, że tego typu „odkrycia” przyczynią się do wielkich problemów w rosyjskim przemyśle zbrojeniowym, zwłaszcza w jego części lotniczej i pancerno-zmechanizowanej.

„Kommiersant” zauważa przy tym, że dostawy nowego rosyjskiego sprzętu elektronicznego są zaburzone, bowiem większość producentów wycofała się z Rosji. Obowiązuje też embargo na komponenty elektroniczne oraz sankcje na podzespoły do nich i narzędzia do ich produkcji, w efekcie czego producenci muszą korzystać z szarej strefy, zwłaszcza jeśli chodzi o komponenty. Gazeta o brak dostaw obwinia sankcje gospodarcze Zachodu nałożone na Rosję po jej napaści na Ukrainę.

Jednak korzystanie z działających w szarej strefie pośredników w czasie sankcji i embarga sprowadza się do tego, że przemysł bierze wszystko co mogą dostarczyć, a oni wiedzą, że nie muszą zwracać uwagi ani na obsługę klienta ani na jakość – przyznają analitycy cytowani przez „Kommiersanta”. Informatorzy gazety zastanawiają się czy Chiny tolerując u siebie pośredników nielegalnym sprzętem po prostu nie wykorzystują okazji, by Rosję nieco osłabić i zarobić na tym. Chiny bowiem nie bardzo aprobują atak na Ukrainę, który zrujnował im program Pasa i Szlaku i raczej nie protestują przeciw międzynarodowej izolacji Rosji.

Z drugiej strony w czasie, gdy większość liberalnych demokracji na świecie zamknęła drzwi przed Huawei, ZTE i innymi firmami high-tech, poprawiają się z racji wojny w Ukrainie, perspektywy eksportowe chińskich firm technologicznych w całej Azji. W tej sytuacji rosyjski rynek nie jest dla nich taki ważny i mogą one wysprzedawać swoje magazyny działającym w szarej strefie pośrednikom, zarabiając na fatalnej sytuacji Rosji, aby po zakończeniu wojny tym łatwiej przejąć cały rosyjski rynek.

isbiznes.pl

Chersoń świętuje już od trzech dni; chociaż w mieście nie ma łączności i prądu, to na głównym placu miasta wciąż trwa dyskoteka - podał w niedzielę portal Hromadske. Na ulicach wciąż widać wiele flag narodowych i witanych łzami i uciskami żołnierzy ukraińskich. Miasto, które oficjalnie wyzwolone zostało w piątek, zaczęło świętować już dzień wcześniej.

Jak zwróciła uwagę w TOK FM Olga Popovych, to symboliczne zwycięstwo. - Chersoń był jedynym miastem obwodowym, które udało się Rosji zaatakować i kontrolować. Ale za tą symboliką niestety idą też duże straty, dużo jest bólu, a i wojna też nie jest jeszcze wygrana - mówiła historyczka w "Magazynie Radia TOK FM".

W jej ocenie obrazy z południa Ukrainy pokazują jednak jeszcze inną ważną rzecz - to, na ile kłamliwa była propaganda rosyjska. - Ona wywracała rzeczywistość, mówiąc, że południe Ukrainy w większości jest rosyjskojęzyczne, że będzie wspierało Rosję, że czeka na Rosję, że nie akceptuje władzy w Kijowie. Teraz widźmy, że to całkowite kłamstwo. Niezależnie od tego, jaka by nie była ukraińska władza i sytuacja w Ukrainie, Ukraińcy wszędzie - na różnych terenach - chcą Ukrainy. Dla nich Ukraina to jest wybór - dodała w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem.

Wśród okrzyków na głównych placach Chersonia można była wyłowić m.in. "Chwała Ukrainie! ZSU (Ukraińskie Siły Zbrojne) to po prostu zuchy!", "Doczekaliśmy się Was". Do wojskowych podchodziły kobiety - po kolei obejmowały i przytulały każdego. Jedna z nich złożyła ręce przed żołnierzem jak do modlitwy i mówiła po rosyjsku: "Cali i zdrowi! Dziękujemy".

Chersoń był pod okupacją rosyjską przez 255 dni.

tokfm.pl

sobota, 12 listopada 2022


Wycofanie się Rosji z Chersonia rozpala ideologiczne rozłamy między zwolennikami wojny, a prezydentem Rosji Władimirem Putinem, podważając zaufanie co do zaangażowania Putina i zdolności do wywiązania się z jego wojennych obietnic. Prowojenny rosyjski ideolog Aleksander Dugin otwarcie skrytykował Putina – którego nazywał autokratą – za to, że nie podtrzymał rosyjskiej ideologii, poddając Chersoń 12 listopada. Dugin powiedział, że ta rosyjska ideologia określa odpowiedzialność Rosji za obronę „rosyjskich miast”, takich jak Cherson, Biełgorod, Kursk, Donieck i Symferopol. Dugin zauważył, że autokrata ma obowiązek samodzielnie ocalić swój naród lub stawić czoła losowi „króla deszczów”, nawiązując do "Złotej gałęzi" sir Jamesa Frazera, w której król został zabity, ponieważ nie był w stanie sprowadzić deszczu podczas suszy. Dugin zbagatelizował również rolę doradców Putina w ubytkach ochrony rosyjskiego świata i zauważył, że dowódca sił rosyjskich na Ukrainie, generał armii Siergiej Surowikin nie był odpowiedzialny za polityczną decyzję o wycofaniu się z Chersonia. Dugin zauważył, że autokrata nie może naprawić tego odchylenia od ideologii samymi wystąpieniami publicznymi, dodając, że „władza w Rosji nie może zrezygnować /już/ z niczego innego” i że „granica została osiągnięta”. Oskarżył również administrację prezydencką o podtrzymywanie „fałszywej” ideologii z powodu strachu przed zaangażowaniem się w „rosyjską ideę”. Dugin odniósł się również do użycia taktycznej broni jądrowej, który niejasno określił jako „koniec” i zauważył, że zaległe rosyjskie zmiany w kampanii wojskowej nie przyniosły żadnego efektu, który zmieniłby bieg wojny. Zasugerował jednak również, że Rosja musi zobowiązać się do "rosyjskiej idei", zamiast dążyć do „głupiego” użycia broni jądrowej.

Putinowi /coraz/ trudniej jest udobruchać część wysoce zideologizowanego, prowojennego elektoratu ze względu na niezdolność wojska do realizacji jego maksymalistycznych celów obalenia ukraińskiego rządu i zajęcia całej Ukrainy, jak wcześniej oceniało ISW. Nacjonalistyczni propagandyści Putina, tacy jak Władimir Sołowjow, coraz częściej domagają się, aby Kreml i wyższe dowództwo wojskowe w całości zaangażowały się w realizację swoich celów na Ukrainie, a Sołowjow wzywał nawet do pełnej mobilizacji i zwolnienia niekompetentnych urzędników po kapitulacji Chersonia. Wybrani milbloggerzy krytykowali wcześniej Putina za brak odpowiedzi na atak na most w Cieśninie Kerczeńskiej 9 października, podczas gdy inni zauważyli, że Putin nie podtrzymuje ideologii rosyjskiej wyższości od 2014 roku. Bezpośrednia krytyka Putina w prowojennej społeczności jest niemal bezprecedensowa, a głośny i nieuzasadniony atak Dugina na Putina może wskazywać na zmianę wśród rosyjskich ideologów nacjonalistycznych. Stale rosnące wśród skrajnych rosyjskich nacjonalistów wątpliwości co do przywiązania Putina do rosyjskiej ideologii zmniejszają atrakcyjność Putina dla społeczności nacjonalistycznej, podczas gdy mobilizacja i wysokie ofiary prawdopodobnie nadal będą niepokoić członków rosyjskiego społeczeństwa.

Kanały powiązane z Grupą Wagnera również zwracają się przeciwko Kremlowi po utracie obwodu chersońskiego, co może jeszcze bardziej zwiększyć wpływy frakcji siłowików. Niektórzy milbloggerzy sugerowali, że Kreml zdradził Chersoń przez „wyprzedanie się”, podczas gdy inni zauważyli, że Kreml konsekwentnie oddawał swoje terytoria bez pytania narodu rosyjskiego. Inni milbloggerzy dalej kwestionowali zasadność deklarowanego 87% wskaźnika poparcia dla rosyjskiej aneksji obwodu chersońskiego. Finansista Grupy Wagnera, Jewgienij Prigożyn, i niektórzy blogerzy ​​dyskutowali wcześniej o możliwości włączenia się „rosyjskiego społeczeństwa obywatelskiego” w obronę Rosji. Rosnąca krytyka decyzji o wycofaniu się z zachodniego Chersonia kontrastuje z powszechnym poparciem dla tej decyzji wśród społeczności milbloggerów do tej pory.

(...)

Rosyjscy oficerowie wojskowi mogą próbować ograniczyć koszty generowania sił zbrojnych, tworząc uzasadnienia, aby uniknąć płacenia żołnierzom obiecanych płatności i świadczeń. Rosyjskie media poinformowały 11 listopada, że ​​dwóch rannych rosyjskich ochotników otrzymało zawiadomienia o dezercji i przestało otrzymywać płatności. Znany rosyjski kanał na Telegramie oskarżył oficerów o celowe oznaczanie rannych żołnierzy jako dezerterów, aby wyeliminować potrzebę finansowania ich świadczeń i opieki medycznej. Kanał twierdził, że publiczne oburzenie skłoniło władze do poprawienia sytuacji jednego z żołnierzy. Pracownicy szpitala rzekomo wyrzucili drugiego żołnierza na ulicę, a on podobno nie otrzymał żadnej odpowiedzi na swoją sytuację. ISW informowało wcześniej, że płatności dla żołnierzy kontraktowych, żołnierzy ochotników, i zmobilizowani rezerwiści stanowią duże obciążenie finansowe zarówno dla rosyjskiego rządu federalnego, jak i rosyjskich regionów. Nie jest jasne, skąd urzędnicy znajdą fundusze na wsparcie tworzenia sił, a rosyjskie Ministerstwo Obrony (MON) już /teraz/ nie dostarczyło żołnierzom podstawowych zapasów i sprzętu. Zachęty i wypłaty premii dodatkowo pogarszają wyzwania finansowe. Jednak urzędnicy nadal obiecują ochotnikom i zmobilizowanym żołnierzom dalsze korzyści w miarę wzrostu niezadowolenia społecznego z generowania sił.

understandingwar.org

piątek, 11 listopada 2022


Wojska ukraińskie dokonały 11 listopada znacznych zdobyczy terytorialnych w całym obwodzie chersońskim i będą kontynuować konsolidację kontroli nad zachodnim brzegiem w nadchodzących dniach. Geolokalizowane nagrania i obrazy pokazują, że siły ukraińskie wkroczyły do ​​miasta Chersoń prawdopodobnie wzdłuż autostrady T1501 od zachodu i M14 od północy i przejęły kontrolę nad miastem Chersoń i kilkoma okolicznymi osadami położonymi wzdłuż tych dróg. Główny Zarząd Wywiadu Ukrainy (GUR) potwierdził w szczególności, że wojska ukraińskie wkroczyły do ​​miasta Chersoń, a geolokalizowane materiały z mediów społecznościowych pokazują cywilów witających wojska ukraińskie w centrum miasta. Wojska ukraińskie przejęły również kontrolę nad Kyselivką i Czarnobajewką, dwoma krytycznymi osadami wzdłuż autostrady M14 na północny zachód od miasta Chersoń. Geolokalizowane media społecznościowe dodatkowo pokazują, że wojska ukraińskie posunęły się na południe wzdłuż autostrady T1505 z pozycji w Snihuriwce (na północny wschód od granicy obwodu chersońsko-mikołajowskiego) i wyzwoliły kilka osad na tej linii, w tym Lymanets i Inhulets. Siły ukraińskie wkroczyły do ​​Berysławia (60 km na wschód od miasta Chersoń), a nagrania z mediów społecznościowych dostarczają dowodów na obecność ukraińskich żołnierzy w osadach wzdłuż autostrady P47, która biegnie na zachód od obszaru Berysławia w kierunku miasta Chersoń. Materiał przesłany do Telegrama pokazuje w szczególności ukraińskie wojska w Tiahynce, osadzie między Chersoniem a Berysławiem, bezpośrednio na zachodnim brzegu Dniepru. Siły ukraińskie będą nadal poruszać się głównymi drogami w kierunku rzeki Dniepr i wyzwalać dodatkowe osady w nadchodzących dniach.

understandingwar.org

O otrzymaniu przez Władimira Putina warunków kapitulacji poinformował rosyjski politolog, prof. Walerij Sołowiej. Jak przekazał, kapitulacja miałaby wiązać się m.in. z oddaniem przez Rosję całego okupowanego terytorium Ukrainy z wyjątkiem Krymu, który stałby się strefą zdemilitaryzowaną. O sprawie pisze "Daily Mail".

Sołowiej powiedział, że dokładne warunki umowy oznaczałyby rezygnację Rosji z wszelkich roszczeń do obwodów chersońskiego, zaporoskiego, donieckiego i ługańskiego, łącznie z obszarami okupowanymi od 2014 r. Krym miałby pozostać częścią Rosji, ale zostałby zmuszony do demilitaryzacji, co wiązałoby się z przeniesieniem Floty Czarnomorskiej. Dyskusja nad zmianą statusu półwyspu nie zostałaby podjęta do 2029 r.

Strefa zdemilitaryzowana o szerokości 60 mil zostałaby też utworzona wzdłuż granic Ukrainy z Białorusią i Rosją. Rosja musiałaby także zrezygnować ze swojej obecności wojskowej w Naddniestrzu w Mołdawii. Z kolei Ukraina miałaby zobowiązać się do niewstępowania do NATO przez co najmniej siedem lat.

Jak twierdzi Sołowiej, sześć krajów zgodziło się zapewnić gwarancje bezpieczeństwa w ramach umowy. Nie wiadomo jednak, o jakie państwa chodzi. Gwarancje prawdopodobnie obejmowałyby sojusz, który miałby stanąć w obronie Ukrainy, gdyby została ponownie zaatakowana. Gwarantami prawdopodobnie byliby najbliżsi sojusznicy Kijowa – między innymi USA i Wielka Brytania — pisze "Daily Mail".

Prof. Sołowiej stwierdził też, że Putin i jego ludzie uniknęliby zarzutów karnych w związku z wojną i mogliby pozostać u władzy. Ekspert przekazał, że propozycja była przedyskutowana między Kijowem a jego zachodnimi sojusznikami, zanim została przedstawiona najbliższym kręgom Putina, które miały "pozytywnie zareagować na ten pomysł".

onet.pl