piątek, 29 kwietnia 2022


Dyktatura na Białorusi jest przyczyną dobrego samopoczucia jej obywateli. Takie oświadczenie złożył Aleksander Łukaszenko, przemawiając do pracowników PGR-u w obwodzie homelskim. Wystąpienie można obejrzeć w serwisie Telegram.

Łukaszenko powiedział do słuchającego do tłumu, że Białoruś otworzyła swoje granice przed katolicką Wielkanocą na kilka dni, aby ludzie z Polski, Litwy i Łotwy mogli odwiedzić mogiły bliskich. Władze sąsiednich krajów zabroniły swoim obywatelom podróżowania na Białoruś — powiedział Łukaszenko — ponieważ mogliby oni pojechać na Białoruś po sól, która nie jest dostępna w ich ojczyznach.

— Ludzie przychodzą do nas, kupują sól. Oni nie mają soli! Wielki, bogaty Zachód, ale soli nie ma! I cokolwiek ludzie mówią o tym, że Białorusini żyją normalnie, oni po prostu nie wypuszczają ich z domu. Na tym polega ta cała demokracja! — powiedział Łukaszenko.

Białoruski prezydent przypomniał również, że często jest krytykowany za ustanowienie dyktatury w kraju. — Dzięki Bogu mamy dyktaturę. Zawsze mnie krytykowali: dyktatura i dyktatorstwo. Ale w tej dyktaturze mamy porządek. Gdybyśmy nie mieli dyktatury, bylibyśmy traktowani jak żebracy — powiedział Łukaszenko.

onet.pl

– Prawdziwi neurolodzy raczej nie będą się wypowiadać na ten temat, ponieważ uczy się ich, by nie wypowiadali się na temat osób, które nie są ich pacjentami – powiedział DW John Hardy, neurogenetyk z brytyjskiego Instytutu Badań nad Demencją. Hardy podkreśla, że jest neurogenetykiem, a nie neurologiem, ale badał choroby mózgu. – Moim zdaniem nie ma dowodów na parkinsonizm – powiedział. – Nie wyglądał dobrze…, ale żadna choroba Parkinsona.

Ray Chadhuri, neurolog z Uniwersytetu Londyńskiego, zgadza się z tą oceną. – Patrząc na ten krótki film, nie mogę znaleźć żadnych dowodów na to, że Putin cierpi na chorobę Parkinsona – powiedział Chadhuri w wywiadzie dla DW.

Choroba Parkinsona i parkinsonizm są niezwykle trudne do zdiagnozowania i można je wykryć jedynie poprzez dokładne badanie neurologiczne – wyjaśnia Chadhuri. – Opuchlizna na twarzy lub drżenie mogą mieć wiele przyczyn, a ja nie widziałem drżenia.

Caroline Rassell, dyrektor zarządzająca Parkinson's UK, poproszona o ocenę widea z Putinem, zaznacza, że choroba Parkinsona jest chorobą złożoną, charakteryzującą się ponad 40 objawami, od fizycznych po psychiczne, dlatego niemożliwe jest postawienie diagnozy na podstawie 12-minutowego nagrania wideo. – Każda osoba jest dotknięta w inny sposób – mówi Rassell. – Ponieważ nie ma ostatecznego testu diagnostycznego, chorobę można potwierdzić dopiero po zbadaniu przez neurologa lub specjalistę. Spekulacje w mediach i internecie nie są pomocne. 

gazeta.pl

Bitwa o Donbas jest bitwą na wyniszczenie. Krwawą i mozolną. Ukraińcy nie mają tutaj możliwości wpuszczania Rosjan w głąb swojego terytorium i późniejszego kąsania ich od boków, tak jak w pierwszej fazie wojny na północy Ukrainy. Nie mają tak zwanej głębokości, a Rosjanie ewidentnie nie mają zamiaru powtarzać tamtych błędów i działają bardziej metodycznie. Ukraińcom zostaje zażarte stawianie oporu, a gdy już nie da się go dłużej stawiać, to cofanie się o kilka kilometrów w rejon nowej miejscowości i nowych przygotowanych pozycji. I od początku.

Z każdą kolejną miejscowością siły obu stron są jednak coraz bardziej przetrzebione. I tu jest kluczowa kwestia - kto szybciej straci siły. Atakujący zawsze ponosi cięższe straty niż broniący. Nawet trzykrotnie. Taka jest natura wojny. Nie sposób jednak wiarygodnie ocenić, dla kogo ponoszone obecnie straty wieszczą porażkę. Na jak długo Rosjanom starczy zasobów na mozolne parcie naprzód, a na jak długo Ukraińcom na zażartą obronę pod ogniem rosyjskiej artylerii. Ci drudzy twierdzą, że agresor ponosi katastrofalne straty, ale niezależna weryfikacja takich twierdzeń jest niemożliwa. Jest mało nagrań i zdjęć z rejonu walk, gdzie już od dawna nie ma cywili, a żołnierze dbają o zachowywanie tajemnicy. Okazjonalnie pojawiają się relacje jakoby od żołnierzy, którzy opisują zaciętość walk i poważne straty po obu stronach. Jest ewidentne, że Rosjanie tracą wiele pojazdów opancerzonych, ale nie brakuje też ujęć ukraińskich okopów zasłanych ciałami żołnierzy.

Jeśli wierzyć Rosjaninowi Igorowi Girkinowi, najprawdopodobniej byłemu oficerowi FSB, który z ramienia Rosji wszczynał wojnę w Donbasie 2014 i do dzisiaj ma tam bardzo dobre kontakty, sytuacja wygląda gorzej dla rosyjskiego wojska. Opisywaliśmy szczegółowo jego ogląd sytuacji. Po prostu Rosjanie mają mieć za mało sił, żeby przy takim ukraińskim oporze osiągnąć cel strategiczny w postaci zajęcia całego Donbasu. Najpewniej zdołają się posunąć jeszcze do przodu, ale nie odnieść upragnione zwycięstwo. W podobnym tonie wypowiada się więcej osób związanych z rosyjskim wojskiem i propagandą. Na przykład korespondent Aleksandr Sładkow, działający obecnie w Donbasie. Na swoim profilu na Telegramie w wisielczym tonie napisał 29 kwietnia, że podczas walk rosyjskie i separatystyczne oddziały wykazują "nadmierny heroizm". - Jak mówi stare powiedzenie, czyjś heroizm to efekt błędnych kalkulacji kogoś innego - napisał Sładkow. I dodał, że choć oddziały atakujące Ukraińców (według jego słów "nazistów") od południa z rejonu Doniecka robią, co mogą, wykazując się "heroizmem", to nie mają szans się przebić. Ironizuje też, że wydawało mu się, iż podczas ofensyw nie próbuje się pokonać umocnionego przeciwnika, mając do dyspozycji takie same siły jak on.

gazeta.pl

czwartek, 28 kwietnia 2022


Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy i lokalne administracje wojskowo-cywilne informują, że agresor zwiększa tempo działań zaczepnych, a także intensyfikuje ostrzał i bombardowania na wszystkich kierunkach, ponosząc przy tym jednak duże straty. Na styku obwodów charkowskiego, donieckiego i ługańskiego jednostki rosyjskie wyprowadzają natarcia na czterech kierunkach – na zachód od Iziumu (Wełyka Komyszuwacha), na północ od miasta Barwinkowe (Nowa Dmytriwka), na północny wschód od Słowiańska (Łyman) i na południe od Siewierodoniecka (Orichowe). Nacierają również w kierunku obszarów na styku obwodów donieckiego, zaporoskiego i dniepropetrowskiego (Wełyka Nowosiłka i Zełene Połe), a także na pograniczu obwodu chersońskiego z obwodami mikołajowskim (mieli zająć Tawrijśke) i dniepropetrowskim (ataki odparto). Walki mają trwać na całej linii styczności wojsk w Donbasie i obwodzie zaporoskim oraz punktowo na pozostałych kierunkach. Jedynie w centralnej części obwodu charkowskiego (łącznie z Charkowem) i w przygranicznych rejonach obwodu sumskiego najeźdźcy mają się ograniczać do ostrzału i bombardowań. Dowódca broniącej się na terenie kombinatu Azowstal w Mariupolu 36. Brygady Piechoty Morskiej zaapelował do wspólnoty międzynarodowej o umożliwienie ewakuacji na podobieństwo wycofania aliantów spod Dunkierki w 1940 r. Ukraińcy potwierdzili kolejne ataki rakietowe na Zaporoże i węzeł kolejowy Synelnykowe w obwodzie dniepropetrowskim.

Minister obrony Ołeksij Reznikow poinformował o wynikach spotkania przedstawicieli ponad 40 państw wspierających Ukrainę w Ramstein w Niemczech na temat dostaw uzbrojenia i sprzętu wojskowego. Mają one zostać rozszerzone o ciężkie uzbrojenie w standardach NATO, przy czym potwierdzono przekazywanie obrońcom artylerii kalibru 155 mm, którą już wcześniej zdecydowało się dostarczyć kilka państw (przedstawiciel Pentagonu zakomunikował, że na Ukrainę dotarła połowa z łącznej liczby 90 haubic ciągnionych M777 i że przeszkolono pierwszych 50 tamtejszych artylerzystów). Utworzono też grupę roboczą do dalszych prac nad doposażeniem Sił Zbrojnych Ukrainy, która ma się zająć m.in. koordynacją dostaw, by miały one sens wojskowy (np. zgłaszane przez poszczególne kraje deklaracje dostaw 3–4 armat będą łączone tak, by uzyskać w nich względnie jednolite wyposażenie i przekazać kompletny dywizjon artylerii).

Zgodnie z oceną doradcy szefa Biura Prezydenta Mychajło Podolaka w rosyjskich obwodach graniczących z Ukrainą panika wojenna będzie narastać. Proces ten pogłębiają niewyjaśnione przypadki pożarów w bazach paliwowych i składach amunicji. Wpływają one na postawy społeczne mieszkańców, zaniepokojonych możliwością przeniesienia działań na terytorium Rosji, oraz kwestionowanie potrzeby prowadzenia wojny przeciwko Ukrainie. Podolak nie wyraził opinii co do przyczyn niszczenia obiektów infrastruktury krytycznej przeciwnika, co nie wyklucza, że incydenty te były efektem działania ukraińskich grup dywersyjnych.

Według informacji niezależnego rosyjskiego portalu Meduza w dniach 14–15 maja Rosja zorganizuje „referenda” w sprawie przyłączenia tzw. Donieckiej i Ługańskiej Republik Ludowych (DRL i ŁRL) oraz powstania podobnego tworu w obwodzie chersońskim. Federalna Służba Bezpieczeństwa ma przygotowywać „instruktorów politycznych”, którzy będą nadzorować i kontrolować lokalną administrację na okupowanych terytoriach. Możliwość przeprowadzenia plebiscytów potwierdził pośrednio minister spraw zagranicznych FR Siergiej Ławrow, który podkreślił, że celem rosyjskiej „operacji specjalnej” jest obrona ludności cywilnej przed „totalitarnym uciskiem władz w Kijowie”. Dodał, że obywatele Ukrainy będą mogli określić swój dalszy los. Trudności związane z organizacją „referendum” w Chersoniu potwierdza wypowiedź kolaboranckiego zastępcy szefa administracji obwodowej, który stwierdził, że w najbliższym czasie nie planuje się jego przeprowadzenia.

Trwają deportacje ludności z terenów okupowanych. Według danych resortu obrony FR w ciągu ostatniej doby na terytorium Rosji ewakuowano 16 480 osób z regionów Ukrainy oraz tzw. DRL i ŁRL. Od 24 lutego przewieziono łącznie 1 002 429 osób, w tym 183 168 dzieci. Rosjanie twierdzą, że utworzyli bazę danych zawierającą personalia 2 753 625 ludzi, którzy rzekomo wyrazili zgodę na wyjazd.

27 i 28 kwietnia na Ukrainie przebywa sekretarz generalny ONZ António Guterres, który odwiedził Borodziankę, jedno z najmocniej zniszczonych miast, a dzisiaj ma się spotkać z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim. Na terytorium kraju obecna jest też misja Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, która kontynuuje prace w elektrowni jądrowej w Czarnobylu (dostarczenie niezbędnego sprzętu, oceny radiologiczne, przywrócenie systemu monitorowania). 28 kwietnia z przemówieniem poświęconym Ukrainie ma wystąpić prezydent USA Joe Biden.

27 kwietnia odbyło się pierwsze od wybuchu wojny posiedzenie Kongresu Władz Regionalnych z udziałem prezydenta Zełenskiego – zostało poświęcone powojennej odbudowie kraju i zapewnieniu warunków do życia osobom wewnętrznie przesiedlonym. Poinformowano o utworzeniu 14 klastrów infrastruktury wymagającej remontu – władze lokalne mają na początku maja przedstawić najpilniejsze potrzeby w tym zakresie. Na obecnym etapie planuje się udostępnienie 600 tys. mieszkań, z których część ma być zbudowana od podstaw, a część wykupiona od deweloperów. Zełenski wezwał do przyjęcia niezbędnych przepisów, by nowo powstające domy były wyposażane w schrony bombowe.

Badanie ośrodka Rejtynh pokazuje, że coraz więcej mieszkańców Ukrainy powraca do pracy. Aktualnie zatrudnionych jest 59% pracujących przed wojną (w marcu było ich 46%). Wzrosła liczba zatrudnionych w pełnym wymiarze godzin (z 23% do 32%), kolejne 24% pracuje na część etatu lub zdalnie, a 3% podjęło nowe zajęcie. Jednocześnie 39% tych, którzy stracili pracę w wyniku wojny, nadal jej nie ma (w marcu było ich 53%, a na początku kwietnia 41%).

Komentarz

Rozpoczęcie przekazywania armii ukraińskiej haubic 155 mm stanowi nową jakość i stopniowe przełamywanie tabu, jakim początkowo były dostawy ciężkiego uzbrojenia, a następnie uzbrojenia produkcji i konstrukcji zachodniej. Nawet jeśli przyjąć, że żołnierze ukraińscy dysponują doświadczeniem umożliwiającym im stosunkowo szybkie opanowanie nowej broni, to proces doposażania i szkolenia personelu będzie i tak czasochłonny. Do obsługi jednej haubicy M777 potrzeba siedmiu żołnierzy, co oznacza, że tylko do opanowania przekazanej dotychczas przez Amerykanów partii trzeba będzie wyszkolić co najmniej 630 artylerzystów. Osobną kwestię stanowią dostawy uzbrojenia dla jednostek ogólnowojskowych (czołgów, bojowych wozów opancerzonych), które – w odróżnieniu od działającej co najmniej 20 km od linii styczności wojsk artylerii – będą wchodziły w bezpośredni kontakt bojowy z przeciwnikiem. Mimo przedstawianych w mediach sugestii przekazania bądź (najczęściej) zamiaru sprzedaży Ukrainie zachodnich (w tym niemieckich) wozów bojowych, jak dotąd nie pojawiły się wiążące deklaracje w tym zakresie (kuriozalną koncepcją jest pomysł ofiarowania przez RFN przestarzałych artyleryjskich systemów obrony przeciwlotniczej Gepard, wymagających szczególnie skomplikowanego procesu szkolenia, i to bez zapewnienia dostaw amunicji do nich). Darczyńcy armii ukraińskiej przeszli w ostatnim czasie do porządku dziennego nad kwestią dostarczenia jej systemów obrony powietrznej i samolotów (dotychczasowe dostawy tych ostatnich ograniczyły się do 20 kompletów części zamiennych do maszyn posowieckich). Amerykańskie media podały jedynie informację o świetnej pracy naziemnego komponentu ukraińskiej obrony powietrznej, którą od początku konfliktu mają koordynować znajdujący się na miejscu specjaliści z USA.

Realizacja planu powołania tzw. republik ludowych (Chersoń i ewentualnie Zaporoże) ulega opóźnieniu. Wynika to z oporu wojsk ukraińskich, które nie pozwalają siłom agresora opanować granic administracyjnych atakowanych obwodów. Nie jest wykluczone, że w przypadku zajęcia terytoriów obwodów donieckiego, ługańskiego, chersońskiego i zaporoskiego Rosjanie zdecydują się na zorganizowanie „referendum”, które dałoby pretekst do przyłączenia zajętych regionów Ukrainy do Federacji Rosyjskiej. Na prawdopodobieństwo realizacji takiego scenariusza wpływają zarówno niewielkie powodzenie w organizowaniu władz kolaboranckich, jak i brak poparcia dla nich wśród mieszkańców zajętych obszarów. Ewentualna aneksja umożliwi natomiast wprowadzenie administracji rosyjskiej (na wzór okupowanego Krymu), a poszerzenie terytorialne zostanie przez Kreml przedstawione jako sukces „operacji specjalnej”.

osw.waw.pl

"Moi ludzie zaczęli się bardzo bać. Wszyscy są zmęczeni. Wszyscy nie mają sił. Nie mogę ich podnieść ani psychicznie, ani fizycznie. Nawet strzelam do nich, ale to nic nie daje" - narzeka w ujawnionej przez SBU korespondencji rosyjski oficer.

W wiadomościach głosowych rosyjski dowódca szczegółowo opisuje, jak bardzo jest już zmęczony wojną i jak bardzo jest niezadowolony z nowych żołnierzy.

"Wszyscy tutaj są kompletnie zdemoralizowani. W oddziale zostało najwyżej 10-15 osób, w lepszym stanie. Uzupełniono oddział młodzikami, to około 60 osób. Połowa z nich to tchórze i panikarze" - słychać na nagraniu.

Przyznaje, że podobne nastroje panują także wśród oficerów. On sam także marzy o powrocie do domu.

"Dom: dzieci, żonę przytulić. A potem na dziwki! Dużo, dużo dziwek, niczego więcej nie chcę..." - podsumowuje dowódca rosyjskiego pułku.

wp.pl

Renault ma większościowy udział w rosyjskiej spółce AvtoVAZ (67,61 proc.), która jest producentem Łady. W związku z tym francuski koncern jest absolutnym liderem sprzedaży na rosyjskim rynku i stanowi ona znaczący udział w całości zysków Renault. Od początku konfliktu na Ukrainie był to dosyć niewygodny temat dla francuskiego producenta. Teraz jednak się to zmieni. Reuters informuje, że to koniec lawirowania.

Rosyjskie źródła z kręgów rządowych poinformowały agencję, że Renault odsprzeda swoje udziałów w AvtoVAZ Rosyjskiemu Instytutowi Naukowemu, a dokładniej Rosyjskiemu Ośrodkowi Badań Motoryzacyjnych NAMI za symbolicznego rubla.

NAMI przejmie prawie 68 proc. udziałów Renault na mocy nowej ustawy i wygląda na to, że francuski koncern nie ma wielkiego wyboru. Rosyjska instytucja powstała ponad sto lat temu i jest główną organizacją naukową w dziedzinie rozwoju przemysłu motoryzacyjnego. W przeszłości NAMI było odpowiedzialne za projektowanie i budowę wielu modeli samochodów, w tym limuzyny Aurus Senat Władimira Putina.

Transakcja została po raz pierwszy zgłoszona przez rosyjskie agencje informacyjne, powołując się na ministra handlu Denisa Manturowa. Renault nadal będzie miało możliwość ponownego przejęcia AvtoVAZ w ciągu pięciu lub sześciu lat, jeśli zechce to zrobić, ale według ministra handlu po znacznie wyższych kosztach niż 1 rubel. Nie brzmi to jak złoty interes.

Renault zaczęło inwestować w AvtoVAZ w 2008 r. z początkowym udziałem 25 proc. Z biegiem lat ilość udziałów się zwiększała. Jednak w ostatnim czasie pod wpływem rządów i opinii publicznej francuski producent zdecydował się na zawieszenie działalności w Rosji, a w końcu i na wycofanie z kluczowego dla niego rynku.

moto.pl

Władze Pekinu skierowały w tym tygodniu większość z 22 mln mieszkańców tego miasta na masowe testy na Covid-19.

Władze stolicy Chin chcą uniknąć scenariusza z Szanghaju, który od miesiąca objęty jest lockdownem, a mieszkańcy Pekinu robią zapasy na wypadek przedłużonej blokady, jak w Szanghaju.

Zamieszkany przez 25 mln ludzi Szanghaj, uznawany za najbogatsze miasto Chin, od przełomu marca i kwietnia objęty jest surowym lockdownem, a w mediach pojawiają się doniesienia o niedoborach żywności i lekarstw, braku dostępu do pilnie potrzebnej opieki medycznej oraz trudnych warunkach w masowych ośrodkach kwarantanny.

Władze Szanghaju twierdzą, że część restrykcji zostało już złagodzonych, ale większość mieszkańców wciąż nie może wychodzić z mieszkań lub osiedli.

Tymczasem miasto Hangzhou - centrum handlu elektronicznego i siedziba m.in. technologicznego giganta Alibaba Group Holding Ltd. i producenta gier NetEase Inc. - jest kolejnym chińskim ośrodkiem, którego władze podejmują twarde działania, aby uniknąć losu mieszkańców Szanghaju - miasto rozpoczęło masowe testy na Covid-19.

Z kolei częściowe lub całkowite blokady "antycovidowe" wprowadzono w portowych miastach Qingdao i Qinhuangdao, a także w Yiwu - znanym z produkcji ozdób choinkowych. Jak wskazują eksperci może to jeszcze bardziej pogorszyć globalne problemy z łańcuchami dostaw, gdy władze tych miast podejmują szybkie działania w celu stłumienia nawrotów koronawirusa.

Odradzanie się Covid-19 w Chinach powoduje też poważne spowolnienie zapotrzebowania na ropę, produkty ropopochodne i obniża marże firm. Odbudowa popytu na paliwa może nastąpić dopiero, gdy sytuacja zdrowotna w tym kraju się uspokoi.

Zapasy ropy w Chinach wciąż rosną. Wg wyliczeń firmy Kpler, zajmującej się danymi i analizami rynków ropy, zapasy ropy w Chinach wzrosły w IV, w tym rezerwy handlowe i strategiczne, do 891 mln baryłek. To o 2,4 proc. więcej niż w III i najwięcej od I 2022.

Nagromadzenie zapasów ropy w Chinach może spowodować zmniejszenie importu tego surowca w kolejnych miesiącach - oceniają analitycy.

Tymczasem maleje produkcja ropy naftowej w Rosji. Minister finansów Anton Siluanov poinformował, że w 2022 r. Rosja może zanotować spadek produkcji tego surowca nawet o 17 proc.

"Produkcja spadnie. O jaką kwotę? O 17 proc. - może trochę więcej, może trochę mniej" - powiedział dziennikarzom podczas briefingu.

Dodał, że dokładne wolumeny będą zależeć od zagranicznego zapotrzebowania na rosyjski surowiec. "Nie wiemy teraz, które kraje odmówią zakupu (ropy z Rosji), a które nie" - wskazał.

"Rynki ropy nadal są +rozdarte+ między optymistyczną perspektywą jeśli chodzi o podaż ropy, a +niedźswiedzim+ obrazem zapotrzebowania na ten surowiec" - ocenia tymczasem Warren Patterson, szef strategii surowcowej w ING Groep NV.

Patterson dodaje, że ryzyka związane z podażą ropy z Rosji - w związku z wojną na Ukrainie i sankcjami Zachodu na Moskwę - mają charakter długoterminowy w porównaniu z niższym popytem związanym z epidemią Covid-19 w Chinach.

"W rezultacie tego można się spodziewać, że ceny ropy nadal mogą mieć solidne wsparcie" - podkreśla. 

PAP

Chersoń, leżący na południu Ukrainy, to największe miasto, które do tej pory udało się Rosji zdobyć i jedno z pierwszych, które znalazło się pod rosyjską okupacją. Teraz Rosjanie, jak podało CNN, przygotowują w obwodzie "referendum w sprawie niepodległości" tego obszaru. Jak zauważył Wojciech Konończuk wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich, wszystko ku temu zmierza. - Drukowanie kart, przygotowanie lokali, także wysyłanie tam FSB - to wskazałoby na to, że referendum jest tylko kwestią czasu - mówił w TOK FM.  

Termin głosowania nie jest znany - w zeszłym tygodniu sztab generalny ukraińskiej armii wskazał, że może być ono szykowane na 1 maja. Choć amerykańska stacja CNN twierdzi, że do takiego głosowania może dojść już w czwartek. Zdaniem eksperta OSW, będzie to jednak "pseudoreferendum, które nie będzie miało nic wspólnego z demokratycznym głosowaniem", a "pytanie będzie prawdopodobnie brzmiało: Czy jesteś za utworzeniem Chersońskiej Republiki Ludowej". 

- Celem jest oderwanie tego obwodu od Ukrainy, analogicznie jak to miało miejsce w 2014 r., w przypadku tzw. donieckiej i ługańskiej republik ludowych - wskazał. I od razu dodał: "Mimo tego, że nie ma do tego poparcia społecznego tam na miejscu - Ukraińcy codziennie pokazują swój sprzeciw, trwają też demonstracje, Rosjanie będą działali na podstawie faktów dokonanych. Niezależnie od tego jak bardzo teatralne, dekoracyjne i fikcyjne będzie to pseudogłosowanie". 

Gość TOK FM był też dopytywany, na ile w mieszkańcach Chersonia jest potencjał do oporu bojowego. - Jakiś czas temu były tego typu incydenty, które wskazywały, że Kijów próbuje tworzyć tam ruch partyzancki. Ale to wymaga więcej czasu - odpowiedział Wojciech Konończyk. - Być może to też jest celem Kijowa, żeby stworzyć tam podziemie zbrojne, które by stawiło opór silom rosyjskim - uzupełnił od razu.  

Według niego, "na pewno jest do tego podstawa". - Choć Ukraińcy tam mieszkający mówią na co dzień głównie językiem rosyjskim, to nie przeszkadza im to w zajmowaniu pozycji proukraińskich, patriotycznych, antyrosyjskich zarazem - podsumował. 

tokfm.pl

Pracownicy ukraińskiego telefonu zaufania w ciągu dwóch tygodni (1-14 kwietnia) odebrali około 400 zgłoszeń dotyczących przypadków przemocy seksualnej ze strony rosyjskich okupantów - przekazała ukraińska rzeczniczka praw obywatelskich Ludmiła Denisowa w wywiadzie dla Public News, który opublikowała na Facebooku. - Naszych pięciu psychologów [pracujących w telefonie zauważania - red.] nie radzi sobie z tym obciążeniem. Poprosiłam więc UNICEF o podwojenie liczby psychologów, aby zapewnić dobrą jakość opieki i zapewnić wypaleniu, także tych psychologów, którzy otrzymują takie apele dzień i noc. A to bardzo straszne przypadki - przekazała rzecznik cytowana przez Agencję Ukrinform.

14-latka z Buczy została zgwałcona przez pięciu rosyjskich żołnierzy. Nastolatka zdecydowała się zatrzymać dziecko, ponieważ po konsultacji z lekarzami okazało się, że po dokonaniu aborcji najprawdopodobniej w przyszłości nie mogłaby zajść w ciążę - informuje Radio Wolna Europa. Obecnie dziewczyna jest pod opieką psycholożki Ołeksandry Kwitko. Oprócz 14-latki kobieta ma pod opieką pięć dziewczynek w wieku od 14 do 18 lat, które zaszły w ciąże w wyniku gwałtu. Najmłodsza ofiara gwałtu, z którą pracuje psycholożka, ma 10 lat. 

Część uchodźczyń, które zaszły w ciążę w wyniku gwałtu i trafiły do Polski, nie mogą dokonać aborcji. Wszystko przez bardzo surowe przepisy, które sprawiają, że wykonanie zabiegu jest praktycznie niemożliwe. Przewodnicząca Centrum Wolności Obywatelskich Ołeksandra Matwijczuk napisała na Twitterze, że "Ukrainki, które zostały zgwałcone przez Rosjan i trafiły do Polski, nie mogą tam dokonywać aborcji".

Matwijczuk podkreśla, że w Polsce istnieje możliwość dokonania aborcji w przypadku gwałtu, jednak sprawa musi trafić do sądu. Dodała także, że psychologowie w Polsce namawiali zgwałconą kobietę do zatrzymania dziecka i "przekonywali ją, że nowe życie jest cudowne". "Niszczą życie obu" - zauważyła przewodnicząca CWO i przekazała, że w Polsce jest prowadzona kampania informacyjna dla ofiar przemocy seksualnej, aby ofiary gwałtów wiedziały gdzie szukać pomocy. 

gazeta.pl

środa, 27 kwietnia 2022


Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy potwierdził kolejne postępy agresora w rejonach najintensywniejszych walk na styku obwodów charkowskiego, donieckiego i ługańskiego. Siły najeźdźcze rozwinęły powodzenie na prawym skrzydle działań na kierunku miasta Barwinkowe, przełamując obronę w Zawodach i podchodząc pod miejscowość Wełyka Komyszuwacha. Ponadto zwiększyły zgrupowanie w rejonie Iziumu o dwie batalionowe grupy taktyczne. W Donbasie Rosjanie kontynuują natarcie na kierunku Słowiańska, gdzie całkowicie wyparły obrońców z wsi Zariczne, a także – po zajęciu miejscowości Nowotoszkiwśke – na pozycje ukraińskie na południe od Siewierodoniecka. Postępy agresor ma jednak okupywać dużymi stratami. Starcia, ostrzał i bombardowanie trwały również na pozostałych kierunkach działań w obwodach donieckim, zaporoskim i na pograniczu obwodów chersońskiego, mikołajowskiego i dniepropetrowskiego. Obrońcy mieli przywrócić kontrolę nad trzema wsiami na zachód od Snihuriwki w obwodzie mikołajowskim, z kolei dowództwo operacyjne „Południe” poinformowało o ostrzelaniu pozycji przeciwnika na Wyspie Wężowej.

Rosjanie kontynuują ataki na obiekty infrastruktury krytycznej. Wskutek dwukrotnego uderzenia rakietowego zniszczony został most kolejowy nad Limanem Dniestru (w rejonie Białogrodu nad Dniestrem), na głównej trasie wsparcia od strony Rumunii. Rakiety spadły także na Połtawę. Bezpośrednim celem ostrzału artyleryjskiego na południu obwodu dniepropetrowskiego stała się zaś po raz pierwszy Elektrociepłownia Krzyworoska w Zełenodolśku. Najeźdźcy usiłują też na wszelkie sposoby zwiększyć zdolności rozpoznania pozycji ukraińskich, m.in. poprzez zastraszanie i wykorzystywanie cywilów – np. zmuszają kobiety do lokalizowania punktów oporu, grożąc rozstrzelaniem ich dzieci.

W obwodzie biełgorodzkim doszło do pożaru składu amunicji. Przyczyn zdarzenia nie ustalono. Jest to kolejny incydent związany ze zniszczeniem obiektu infrastruktury krytycznej w tym obwodzie, na którego terytorium wprowadzono stan wysokiego zagrożenia terrorystycznego. Federalna Służba Bezpieczeństwa zatrzymała dwóch obywateli FR, rzekomych zwolenników „ukraińskiego nazizmu”, którzy mieli planować uszkodzenie torów kolejowych. Wydarzenia te są przez Rosję wykorzystywane do podtrzymywania tezy o agresywnych, grożących bezpieczeństwu ludności cywilnej działaniach sił ukraińskich na jej terytorium.

Trwa operacja rosyjskich służb specjalnych obliczona na zdestabilizowanie sytuacji w Naddniestrzu. Według rosyjskich mediów w rejonie Kołbasnej, gdzie znajdują się rosyjskie składy amunicji, doszło do użycia broni, a w nocy rzekomo zaobserwowano kilka ukraińskich dronów. Zdaniem prezydenta Wołodymyra Zełenskiego informacje o kolejnych incydentach na tych terenach i sugestie, że stoi za nimi Ukraina, mają zmusić Kiszyniów do wycofania poparcia dla niej. Postawienie w stan gotowości wojsk rosyjskich i separatystycznych w Naddniestrzu (łącznie ok. 1400 ludzi) ma stworzyć wrażenie przygotowania do uderzenia na stolicę Mołdawii.

26 kwietnia obrońcy Mariupola przekazali, że na obiekty Azowstali przeprowadzono 35 nalotów, a pod gruzami uwięzieni są ludzie. Władze miasta podały, że na terenie zakładów znajduje się 2 tys. cywilów, i opublikowały drastyczne zdjęcia rozlokowanego tam prowizorycznego szpitala, w którym brakuje leków i panują dramatyczne warunki sanitarne. Z Azowstali zaczynają napływać głosy o zdradzie władz, które „porzuciły swoich bohaterów na pewną śmierć”. Tymczasem Kreml kontynuuje budowę fałszywej narracji wokół sytuacji w Mariupolu. Putin stwierdził, że miasto zostało „wyzwolone” przez armię rosyjską. Dodał też, że Kijów powinien wydać obrońcom z Azowstali rozkaz złożenia broni, a siły rosyjskie są gotowe zagwarantować im ocalenie.

Wyznaczono władze okupacyjne w Chersoniu. Przewodniczącym administracji obwodowej został Wołodymyr Saldo (mer miasta w latach 2002–2012 i deputowany Partii Regionów), a merem – Ołeksandr Kobeć (kierowca poprzedniego mera). Posunięcia te są elementem przygotowań do pseudoreferendum, mającego być podstawą do utworzenia tzw. Chersońskiej Republiki Ludowej. Działania agresora nie zmniejszyły jednak nastrojów protestacyjnych w mieście, a 27 kwietnia odbył się tam kolejny wiec proukraiński. Uczestników rozproszono przy użyciu granatów hukowych i gazu łzawiącego (cztery osoby zostały ranne). W okupowanych miejscowościach obwodu zaporoskiego wydano zarządzenie wprowadzenia od 2 maja rosyjskiego programu nauczania w szkołach. Według doniesień ukraińskich kilkudziesięciu pedagogów zrezygnowało z pracy w celu uniknięcia kooperacji z wrogiem.

Niepowodzeniem zakończyła się wizyta sekretarza generalnego ONZ António Guterresa w Moskwie 26 kwietnia. Rosja odrzuciła propozycję powołania trójstronnej grupy kontaktowej (Rosja, Ukraina, ONZ), której zadaniem byłaby organizacja korytarzy humanitarnych. 25 kwietnia Guterres odwiedził Turcję, gdzie omówił z prezydentem Recepem Tayyipem Erdoğanem kwestię negocjacji pokojowych między Ukrainą a Rosją, zaś 27 kwietnia spotkał się w Rzeszowie z Andrzejem Dudą. 28 kwietnia ma złożyć wizytę w Kijowie.

26 kwietnia, w 36. rocznicę katastrofy w Czarnobylu, trzy rosyjskie pociski przeleciały nad trzema ukraińskimi elektrowniami atomowymi. Prezydent Zełenski podkreślił, że konieczne jest zapewnienie globalnej kontroli nad rosyjskimi obiektami i technologiami jądrowymi. Stwierdził też, że po tym, co wojska agresora zrobiły w Czarnobylu i Zaporożu, świat nie może czuć się bezpiecznie. Z kolei szef MSZ Dmytro Kułeba oznajmił, że rosyjskie pogróżki dotyczące użycia broni jądrowej podyktowane są niepowodzeniami w wojnie z Ukrainą, i zaapelował o nieuleganie lękowi.

26 kwietnia, drugi dzień z kolei, nie działał żaden korytarz ewakuacyjny. Strona ukraińska koncentrowała się na ewakuacji z Mariupola – zabiegała o uruchomienie dwóch korytarzy: jednego dla mieszkańców miasta, a drugiego dla chroniących się na terenie zakładów Azowstal. 27 kwietnia Koleje Ukraińskie realizują połączenia ewakuacyjne na sześciu trasach ze wschodu na zachód kraju.

Według Straży Granicznej RP od początku wojny z Ukrainy do Polski wyjechało 2,98 mln osób, a 26 kwietnia – 21,4 tys. (wzrost o 56% względem dnia poprzedniego). Granicę w przeciwnym kierunku przekroczyło wczoraj 15,4 tys. ludzi, zaś od 24 lutego – 886 tys.

Rząd w Kijowie przy udziale Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża uruchomi kolejny program wsparcia osób wewnętrznie przesiedlonych, w ramach którego każda z nich otrzyma świadczenie w wysokości 2500 hrywien (85 dolarów). Zgodnie z szacunkami władz do przyznania go kwalifikuje się prawie milion obywateli – w pierwszej kolejności chodzi o przesiedleńców z terytoriów okupowanych i stref walk. Obecnie działa już rządowy program zakładający wypłatę 2000 hrywien (68 dolarów) każdemu dorosłemu przesiedleńcowi oraz 3000 hrywien (102 dolary) na każde dziecko.

Komentarz

Brak oznak zapowiadanej wcześniej zmasowanej ofensywy rosyjskiej na wschodzie Ukrainy nie oznacza, że sytuacja na linii styczności wojsk nie ulega zmianom. W stanowiącym aktualnie główny rejon walk obszarze styku obwodów charkowskiego, donieckiego i ługańskiego agresor nieustannie ponawia natarcia i coraz częściej osiąga w nich powodzenie, wypierając obrońców z kolejnych miejscowości. Jego postępy terenowe są niewielkie, rzędu kilku kilometrów na dobę, i najprawdopodobniej okupione dużymi stratami. Z ukraińskich doniesień wynika, że przeciwnik systematycznie wzmacnia swoje siły, co pozwala mu kontynuować działania w dotychczasowym trybie. Obserwowane postępy świadczą o rosnącym wyczerpaniu obrońców, spowodowanym nie tylko permanentnymi atakami i ostrzałem, lecz także coraz większymi utrudnieniami w dostawach wsparcia i zaopatrzenia, wynikającymi z powtarzających się uderzeń wroga na magazyny i infrastrukturę krytyczną (szczególnie transportową). Kwestią otwartą pozostaje zdolność armii ukraińskiej do przeprowadzania rotacji jednostek na najbardziej zagrożonych obszarach.

Napięta sytuacja wokół Naddniestrza sprawia, że w mediach pojawiają się informacje sugerujące, iż region może się stać kolejnym teatrem wojny. Budzi to zaniepokojenie władz w Kiszyniowie, które chcą zachować neutralność i nie dopuścić do bezpośredniego zaangażowania Mołdawii w konflikt. Scenariusz zakładający rosyjski desant morski w zachodniej części obwodu odeskiego, zajęcie Białogrodu nad Dniestrem i otwarcie drogi na Kiszyniów byłby jednak trudny do realizacji. Przeprowadzenie takiej operacji wymagałoby bowiem wsparcia lądowego zgrupowania sił rosyjskich w kierunku Naddniestrza, co w obecnej sytuacji nie jest możliwe.

osw.waw.pl

W The Hundred trzech światowej klasy analityków rosyjskiego wojska wyjaśnia, dlaczego radziło sobie gorzej niż oczekiwano na Ukrainie. Za sobą mają wieloletnie doświadczenie w badaniach i kształtowaniu polityki.

Rob Lee, Foreign Policy Research Institute:

5 głównych powodów: rosyjskie wojsko ma większe słabości, niż się spodziewałem; cele polityczne tej wojny były nierealistyczne i trudne do osiągnięcia siłą militarną; Rosja przyjęła bardzo kiepski plan wojenny, który pogorszył słabości jej wojska i nie uwzględnił jej mocnych stron; Ukraina jest dużym krajem z bardzo kompetentnym wojskiem, a przywódcy Rosji postanowili nie informować swoich żołnierzy przed wyruszeniem na wojnę, co zaostrzyło prawie każdy problem, z jakim rosyjskie wojsko boryka się na Ukrainie. Wojsko rosyjskie zostało przygotowane na porażkę.

Michael Kofman, CNA:

Patrząc konkretnie na Rosję, za słabe wyniki w największym stopniu odpowiadają cztery czynniki. Po pierwsze, rozpoczęcie wojny jako operacji zmiany reżimu, zakładającej szybkie zwycięstwo i kapitulację Ukrainy, zamiast planowania i organizowania wielkiej wojny. Po drugie, ujawnianie rozkazów żołnierzom w ostatniej chwili, pozostawiając ich materialnie i psychicznie nieprzygotowanych oraz wprowadzając ich w błąd co do natury konfliktu. Po trzecie, zatrudnianie wojska, które nie zostało zaprojektowane do prowadzenia tego rodzaju wojny na poziomie obsady w czasie pokoju, bez mobilizacji. Wreszcie postsowiecka armia rosyjska nie próbowała czegoś na ten zakres i w większości przypadków nie była w stanie wykonać na taką skalę.

Dara Massicot, RAND Corporation:

Ta operacja trwa, ponieważ ci, którzy ją zaplanowali, utknęli na skrzyżowaniu rosyjskiej imperialnej pychy i sowieckiej tajemnicy. Rosjanie nie doceniali woli i zdolności oporu przeciwników, podobnie jak nie doceniali zdolności Ukraińców do asymilacji zachodniego poparcia. Wydaje się, że rosyjskie wojsko zaplanowało tę wojnę w małej tajnej grupie i wydaje się, że do ostatniej chwili nie poinformowało wielu swoich żołnierzy. Nie wykorzystała też czasu z miesięcy przed wojną na odpowiednie przeszkolenie ich do nadchodzących zadań.  

thehundred.substack.com