poniedziałek, 23 czerwca 2025



Iran wystrzelił sześć rakiet w kierunku amerykańskiej bazy Al Udeid w Katarze - poinformował w poniedziałek portal Axios. Media donosiły o wybuchach w okolicy katarskiej stolicy Ad-Dauhy. Według Reutersa nad bazą działają systemy obrony przeciwlotniczej.

Wcześniej baza Al Udeid została ewakuowana - podawała telewizja Fox.

Na chwilę przed wybuchami "Wall Street Journal" podawał, że Amerykanie spodziewają się ataku odwetowego ze strony Iranu.

Przestrzeń powietrzna nad Katarem jest zamknięta. 

PAP


WELT: W Niemczech wielu polityków opowiada się za negocjacjami z Rosją. Sam negocjował pan z rosyjskimi przedstawicielami. Czy może pan opowiedzieć, jak to wyglądało?

Bauer: Na ostatnie posiedzenie Rady NATO przed rosyjską agresją na Ukrainę w styczniu 2022 r. przybyło dwóch rosyjskich przedstawicieli. Spodziewałem się mistrzów negocjacji, ale byłem rozczarowany. Jeden przyjechał z Genewy, drugi z Moskwy. Siedzieli tam i rozmawiali tak, jakby się nigdy wcześniej nie widzieli. Jeden twierdził, że NATO jest odpowiedzialne za rozpad Jugosławii, na co przedstawiciele państw byłej Jugosławii wstali i zaprotestowali. Krótko mówiąc, wszystko to nie miało sensu.

Później, gdy wojna już trwała, jako przewodniczący komisji wojskowej miałem prawo zadzwonić do najwyższego dowódcy rosyjskiego. Chcieliśmy złagodzić napięcia i na przykład uniknąć sytuacji, w której NATO zinterpretowałoby błędny manewr rosyjski na granicy jako wypowiedzenie wojny. Ale moje wysiłki były daremne. Najpierw otrzymałem list, w którym zasadniczo napisano, że [Putin] jest zajęty "operacją specjalną" i skontaktuje się ze mną, gdy tylko się ona zakończy. Później poinformował mnie, że nie życzy sobie korespondencji, ponieważ to NATO jest odpowiedzialne za eskalację wojny. Nawet zapobieżenie niezamierzonej eskalacji okazało się niemożliwe.

WELT: Jak poważnie powinniśmy traktować groźby Rosji, że rozważa użycie broni jądrowej?

Bauer: Wiemy na pewno, że Putin nie postrzega NATO jako bezpośredniego zagrożenia. Kiedy Finlandia została nowym członkiem, nie wysłał ani jednego żołnierza na granicę z Rosją, mimo że ma ona 1340 km długości. Dobrą wiadomością jest to, że groźby nuklearne ze strony Rosji są jak dotąd głównie retoryką. Również Chińczycy jasno powiedzieli Rosji, że odrzucają użycie broni jądrowej. Ważne jest, aby ludzie zrozumieli, że odpowiedzią NATO może być również potężny cios konwencjonalny, a nie początek wojny nuklearnej. To bardzo zaszkodziłoby Putinowi. I on o tym wie.

WELT: Szef NATO Mark Rutte wygłosił w grudniu przemówienie, w którym ostrzegł przed wojną z Rosją w perspektywie średnioterminowej. W Niemczech nie wzbudziło to większego zainteresowania, ale w Holandii wielu obywateli zareagowało niemal panicznie. Wypłacali pieniądze z banków i kupowali zestawy awaryjne. Czy to właściwy sposób na przygotowanie społeczeństwa?

Bauer: To naprawdę trudne zadanie, przed którym stoją wojsko i politycy. Jeśli jest się zbyt ostrożnym, ludzie nie są zainteresowani. Jeśli jest się zbyt twardym, ludzie się boją. Putin również przemawia do ludzi i twierdzi, że wyższe wydatki na zbrojenia są niepotrzebne, ponieważ nigdy nie zaatakuje NATO. Jest to część planu dezinformacyjnego, który Rosja bardzo dobrze realizuje. Błędem jest myślenie, że obrona jest wyłącznie zadaniem wojskowym. Wszyscy muszą wnieść swój wkład, zarówno ludność cywilna, jak i gospodarka.

onet.pl/Die Welt


W maju polska prokuratura skierowała akt oskarżenia przeciwko obywatelowi Polski Pawłowi K., który w 2024 roku miał pomagać w zorganizowaniu zamachu na prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Śledczy ustalili, że Polak zadeklarował gotowość działania na rzecz rosyjskiego wywiadu wojskowego i nawiązał kontakty z Rosjanami, którzy byli bezpośrednio zaangażowani w wojnę przeciwko Ukrainie. W ramach przygotowań do ewentualnego zamachu na Zełenskiego jego rolą było zebranie i przekazanie informacji na temat bezpieczeństwa lotniska Rzeszów-Jasionka. Mężczyźnie grozi kara do 8 lat więzienia. 

gazeta.pl


Według danych firmy analitycznej Clarksons Research, na które wcześniej w tym tygodniu powołał się dziennik "Financial Times", rosnące ryzyko związane z trwającymi od 13 czerwca atakami irańsko-izraelskimi spowodowało, że cena czarteru dużych tankowców przez Ormuz wzrosła ponad dwukrotnie. Dzienny koszt wyczarterowania statku przewożącego 2 mln baryłek ropy np. z Zatoki Perskiej do Chin wzrósł z ok. 20 tys. dol. na dwa dni przed atakiem Izraela na Iran do ponad 47,6 tys. dol. w środę.

PAP

niedziela, 22 czerwca 2025



Z drugiej strony Netanjahu to szczególny przypadek wśród przywódców Izraela, jest bowiem szczególnie arogancki wobec amerykańskich prezydentów. Znana stała się anegdota na temat prezydenta Billa Clintona, który po wysłuchaniu licznych zarzutów "Bibiego", o to że USA są wyjątkowo naiwne w ocenie Arabów i Bliskiego Wschodu, powiedział w porywie wściekłości: "Za kogo, do cholery, on się uważa? Kto tu, do cholery, jest supermocarstwem?" - przypomina magazyn.

W 2001 roku nagrano potajemnie rozmowę "Bibiego" z osadnikami z Zachodniego Brzegu, podczas której premier powiedział: "Wiem, czy jest Ameryka. Ameryka to taka rzecz, którą łatwo przesunąć, przesunąć we właściwą stronę (...). Oni nie będą nam przeszkadzać".

bankier.pl


Ali Szamkhani, doradca irańskiego przywódcy duchowo politycznego ajatollaha Alego Chameneia, napisał na X, że "nawet gdyby udało się całkowicie zniszczyć obiekty nuklearne (Iranu), nie oznaczałoby to, że to koniec". Dodał, że "materiały wzbogacone (uranem) pozostają nietknięte".

Przywódcy Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec wezwali w niedzielę we wspólnym oświadczeniu władze Iranu do powstrzymania się od działań, które mogłyby jeszcze bardziej zdestabilizować region po nocnych atakach USA na irańskie obiekty nuklearne.

(...)

W nocy z soboty na niedzielę USA zaatakowały trzy irańskie zakłady wzbogacania uranu w Fordo, Natanz i Isfahanie. Stany Zjednoczone przyłączyły się tym samym do prowadzonej od 13 czerwca izraelskiej ofensywy przeciwko Iranowi, której deklarowanym celem jest zniszczenie programu atomowego tego państwa.

Minister obrony USA Pete Hegseth ogłosił następnie, że "irański program nuklearny został zniszczony". 

PAP


Ukraińscy urzędnicy odpowiedzieli na oświadczenia prezydenta Rosji Władimira Putina z 20 czerwca na Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Petersburgu (SPIEF) i wezwali społeczność międzynarodową do podjęcia bardziej zdecydowanych działań przeciwko Rosji. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski odpowiedział na oświadczenie Putina, że ​​Rosja jest właścicielem każdego miejsca, w którym „stawi się rosyjski żołnierz”, i podkreślił, że Putin jasno przedstawił zamiar Rosji przejęcia całej Ukrainy w tym przemówieniu. Zełenski zauważył, że ta ideologia oznacza, że ​​Rosja mogłaby również rościć sobie prawa do Białorusi, państw bałtyckich, Mołdawii, Kaukazu i krajów Azji Środkowej, takich jak Kazachstan. Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha oświadczył, że rosyjscy żołnierze przynoszą „tylko śmierć, zniszczenie i dewastację”, gdziekolwiek się pojawią. Sybiha oświadczył, że jedynym sposobem, w jaki Putin zaakceptuje pokój, będzie wymuszenie na nim przez Zachód zwiększenia wsparcia dla obrony Ukrainy, surowych sankcji gospodarczych, uznania Rosji za państwo terrorystyczne i całkowitej izolacji dyplomatycznej. Sybiha wezwał społeczność międzynarodową do przeciwstawienia się ciągłym aspiracjom Putina do nowych zdobyczy terytorialnych. ISW zauważył już wcześniej, że teoria zwycięstwa Putina opiera się na założeniu, że Rosja przetrwa wolę walki Ukrainy i koalicję Zachodu wspierającą Ukrainę, a ograniczenie amerykańskiej pomocy wojskowej dla Ukrainy nie doprowadzi ani do trwałego pokoju na Ukrainie, ani nie zmusi Putina do ponownej oceny teorii zwycięstwa.

Wydaje się, że urzędnicy Kremla wskrzeszają fałszywą narrację, że Ukraina zamierza użyć „brudnej bomby” przeciwko Rosji, prawdopodobnie w celu wpłynięcia na zachodnie dyskusje na temat zapewnienia Ukrainie dodatkowej pomocy wojskowej. Putin odpowiedział na pytanie moderatora panelu na Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Petersburgu (SPIEF) 20 czerwca, czy Ukraina użyje brudnej bomby (konwencjonalnego materiału wybuchowego nasączonego materiałem radioaktywnym, który nie jest bronią jądrową) przeciwko Rosji i stwierdził, że byłoby to „kolosalnym błędem” i że Rosja odpowie proporcjonalnie na wszystkie zagrożenia. Putin podkreślił, że odpowiedź Rosji na użycie przez Ukrainę brudnej bomby byłaby „katastrofalna” dla Ukrainy, ale zauważył, że nie ma dowodów na to, że Ukraina zamierza użyć brudnej bomby. Wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji Dmitrij Miedwiediew wykorzystał oświadczenie Putina i 21 czerwca stwierdził, że Rosja odpowie taktyczną bronią jądrową, jeśli Ukraina użyje brudnej bomby przeciwko Rosji. Rosyjscy urzędnicy wcześniej zintensyfikowali narrację o „brudnej bombie” i szantaż nuklearny w marcu i październiku 2022 r., a ISW oceniło, że rosyjscy urzędnicy wykorzystali tę narrację, aby spowolnić zachodnie dyskusje na temat zapewnienia dodatkowej pomocy wojskowej Ukrainie i podważyć determinację Zachodu. Rosyjscy urzędnicy prawdopodobnie ponownie wprowadzą tę narrację pośród trwających w Stanach Zjednoczonych i Europie debat na temat dalszej pomocy Ukrainie.

understandingwar.org


Irański Najwyższy Przywódca Ali Chamenei rozpoczął wdrażanie nadzwyczajnych środków sukcesji w odpowiedzi na eskalację ataków Izraela i potencjalne zaangażowanie militarne USA. Nieokreślone źródła irańskie poinformowały New York Times 21 czerwca, że ​​Chamenei przeniósł się do bezpiecznego bunkra, zawiesił komunikację cyfrową i obecnie komunikuje się ze starszymi dowódcami wyłącznie za pośrednictwem zaufanego asystenta. Źródła dodały, że Chamenei wskazał trzech starszych duchownych jako kandydatów na jego następców, jeśli zostanie zabity. Chamenei podobno wskazał również następców najwyższych dowódców wojskowych i nakazał wyższym urzędnikom pracę z podziemnych biur i unikanie korzystania z telefonów komórkowych. Kroki te oznaczają pierwszy odnotowany przypadek, w którym Chamenei bezpośrednio wybrał potencjalnych następców poza formalnym procesem Zgromadzenia Ekspertów. Chamenei prawdopodobnie podjął te kroki pośród nasilonych obaw o zamach, ponieważ niektórzy izraelscy urzędnicy, w tym minister obrony Izraela Israel Katz, otwarcie grozili życiu Chameneiego. Dwóch nieokreślonych urzędników amerykańskich poinformowało agencję Reuters 15 czerwca, że ​​prezydent USA Donald Trump zawetował izraelski plan zabicia Chameneiego. Trump oświadczył osobno 17 czerwca, że ​​Stany Zjednoczone „dokładnie wiedzą, gdzie ukrywa się tak zwany „Najwyższy Przywódca”, ale „nie wyeliminują go, przynajmniej na razie”.

Poprzednie działania Chameneiego wskazują, że trzej możliwi następcy są niemal na pewno równie ideologiczni jak on sam. Chamenei spotkał się wcześniej z członkami Zgromadzenia Ekspertów w listopadzie 2024 r. i podkreślił, że następny Najwyższy Przywódca musi „uosabiać rewolucję” i wdrażać islam w społeczeństwie irańskim. Chamenei nie wskazał jednak następcy na spotkaniu. Tymczasowy Lider Modlitwy Piątkowej w Isfahanie i członek Zgromadzenia Ekspertów Abdolhasan Mahdavi potwierdził tydzień po spotkaniu Chameneiego w listopadzie 2024 r., że zgromadzenie poufnie zidentyfikowało i nadało priorytet trzem kandydatom do sukcesji i określiło to jako „rutynową odpowiedzialność”. Zgromadzenie Ekspertów to 88-osobowy wybieralny organ duchowny, którego zadaniem jest mianowanie, nadzorowanie i — przynajmniej w teorii — usuwanie Najwyższego Przywódcy, chociaż w praktyce nigdy nie kwestionowało tego stanowiska i odgrywa ograniczoną rolę w codziennej polityce. Jedyna poprzednia zmiana przywództwa w Iranie miała miejsce w 1989 r. w innych warunkach politycznych. Obecny skład zgromadzenia został wybrany w marcu 2024 r. i będzie pełnił swoją funkcję do 2032 r. 

understandingwar.org


Zacznijmy od ostatniego punktu: amerykański Senat nie jest w stanie przegłosować niemal żadnej ustawy.

Nie chodzi tu o jakiś przejściowy problem, wynikający z układu sił po ostatnich wyborach. To stan permanentny, który nie zmienia się od lat i nic nie wskazuje na to, by z tej sytuacji istniało jakieś proste wyjście. Problemem jest filibuster.

Zgodnie z regułami obowiązującymi w Senacie debata nad projektem danej ustawy może trwać aż do wyczerpania tematu. Na początku XX wieku, żeby ograniczyć pole do obstrukcji parlamentarnej, senatorowie przegłosowali nową zasadę - dyskusję można zakończyć, jeśli przynajmniej 60 senatorów poprze wniosek w tej sprawie. Efekt? Żeby przegłosować ustawę, wystarczy zwykła większość w 100-osobowym Senacie. Ale żeby do tego głosowania w ogóle doszło, trzeba najpierw zamknąć dyskusję, a 60 głosami w izbie wyższej żadna partia nie dysponowała od dekad. W praktyce więc żadna ustawa nie może przejść przez Senat bez zgody przynajmniej części opozycji - z małymi wyjątkami, jak zatwierdzanie prezydenckich nominacji czy traktatów handlowych.

W latach 70. XX wieku wprowadzono dodatkowe zmiany, znacznie zwiększając częstotliwość blokowania ustaw. Do tej pory, aby przedłużać debatę w nieskończoność, trzeba było rzeczywiście przemawiać przed Senatem, nie dopuszczając do głosowania - co robili np. przeciwnicy walki z segregacją w latach 60. Powodowało to jednak poważne turbulencje - Senat nie mógł w tym czasie procedować innych ustaw. Po zmianach senatorowie mają możliwość podjęcia jednogłośnej decyzji, że pozostawiają na razie prace nad blokowanym projektem i zajmują się równolegle innym. To spowodowało, że nie trzeba już czytać książki kucharskiej przez siedem godzin, wystarczy udowodnić, że dysponuje się 41 głosami blokującymi, by zmusić kolegów do pogodzenia się z zamrożeniem projektu ustawy.

Postulat, by z tego dziwacznego rozwiązania zrezygnować pojawia się regularnie, ale senatorowie nie kwapią się do tej zmiany. Opozycja obawia się utraty kluczowego atutu, partia dominująca nie potrafi zapomnieć, że kiedyś też będzie w opozycji. Kiedy w 2022 roku Biden wzywał do usunięcia filibustera, centrowi senatorowie z Partii Demokratycznej sprzeciwiali się temu, argumentując, że zniszczy to resztki ponadpartyjnej współpracy.

Nie oznacza to, że żadne głosowanie w Senacie nie może się powieść. Przeciwnie, w ostatnich dwóch dekadach niemal każdy rok przynosił ponad setkę nowych praw uchwalonych przez tą izbę (choć ostatnie dwa lata przyniosły spory spadek w tej statystyce). Senatorowie szukają ponadpartyjnych kompromisów. Wiele ustaw jest zgłaszanych przez polityków z dwóch stron barykady, co ma poprawić szanse na ich przegłosowanie.

Każdy projekt oznacza żmudne poszukiwanie głosów, targi i negocjacje, budowanie koalicji wokół konkretnego problemu. Kiedy przegląda się rezultaty głosowań, do sukcesu najczęściej prowadzi silne poparcie jednej partii i znacząca grupa senatorów tej drugiej, którzy również są za. Inną możliwością jest "doklejenie" mniej popularnej kwestii do powszechnie akceptowanej ustawy, by przegłosować coś niejako przy okazji.

Wyzwanie stanowią jednak bardziej kontrowersyjne reformy. Takie, które dzielą polityków według linii partyjnych: regulacje dotyczące broni palnej, zielona transformacja, przepisy dotyczące wyborów, nielegalna imigracja, kwestie podatkowe, opieka zdrowotna. Na poparcie opozycji liczyć nie można. Dlatego pomysły na reformy w tych obszarach pojawiają się niezwykle rzadko.

Ostatnia reforma prawa imigracyjnego pojawiła się 1986 roku. Mimo że od tego czasu problem znacznie przybrał na sile, to nie udało się wprowadzić znaczących modyfikacji. Pod wpływem kryzysu ostatnich lat pojawiła się koncepcja, by zmiany w prawie imigracyjnym połączyć z głosowaniem nad pomocą Ukrainie, Izraelowi i Tajwanowi (luty 2024 roku). Na niezbędne 60 głosów udało się zgromadzić 49.

Prezydent Trump już nie ryzykował potyczek z Kongresem - jego radykalna polityka imigracyjna opiera się na prezydenckich rozporządzeniach i czasem karkołomnych interpretacjach już istniejących przepisów.

Rozporządzenia mogą jednak zostać uchylone przez następcę, a naginanie przepisów - zakwestionowane przez sądy. Dlatego, by wprowadzić w życie kluczowe elementy swojego programu, prezydenci sięgają po jeszcze jedną metodę: rekoncyliację. To specjalny typ ustawy, umożliwiającej modyfikację już uchwalonej ustawy budżetowej. Kluczową jej zaletą jest fakt, że aby ją przegłosować, wystarczy zwykła większość w Senacie.

Jest jednak istotny minus: jej treść musi się odnosić do kwestii budżetowych i fiskalnych. Zakres reform wprowadzanych za pomocą tego rozwiązania ma swoje ograniczenia.

Jednak w istniejącym systemie prezydenci nie mają wielkiego wyboru. Administracja Bidena upchnęła swoje kluczowe obietnice programowe dotyczące obniżenia cen lekarstw czy rozwiązań wspierających zieloną transformację w tzw. Inflation Reduction Act - formalnie ustawie rekoncyliacyjnej. Nie inaczej jest z "wielką, piękną ustawą" Trumpa.

Kalkulacja jest prosta: jesienią 2026 roku odbędą się wybory połówkowe (tzw. midterms), w których republikanie mogą stracić kontrolę nad jedną z izb (opozycja zazwyczaj zyskuje w wyborach odbywających się w połowie kadencji prezydenckiej). Najważniejsze reformy trzeba zrobić na początku, bo ewentualne koszty zmian zatrą się w pamięci przed następną rywalizacją o Biały Dom. A Donald Trump chce wielkiego sukcesu, dlatego domaga się, by była to jedna, duża ustawa, dotycząca kluczowych dla niego kwestii.

interia.pl


Kreml nadal priorytetowo traktuje utrzymanie pozorów stabilności gospodarczej, prowadząc politykę gospodarczą, która prawdopodobnie pogłębi niestabilność gospodarczą Rosji. Putin stwierdził podczas SPIEF 20 czerwca, że ​​dług Rosji nie rośnie i odrzucił twierdzenia, że ​​gospodarka Rosji podupada. Putin stwierdził, że pomysł, jakoby gospodarka Rosji była związana wyłącznie z surowcami i była zależna od eksportu węglowodorów, jest „przestarzały”, ale że Rosja zamierza zwiększyć eksport towarów innych niż ropa i gaz. Putin stwierdził, że inflacja w Rosji spadła do 9,6 procent od 16 czerwca i że spodziewa się, że inflacja spadnie do siedmiu procent do końca 2025 roku. Putin wykorzystał swoje przemówienie, aby skupić się na redukcji poziomu ubóstwa w Rosji. Putin podkreślił również niski poziom bezrobocia w Rosji, twierdząc, że od października 2024 r. stopa ta ustabilizowała się na poziomie około 2,3 procent. Putin nie wspomniał jednak o niedoborach siły roboczej w Rosji, które są przyczyną niskiego poziomu zatrudnienia, w przeciwieństwie do swojego przemówienia w SPIEF z 2024 r., w którym przyznał, że Rosja cierpi na niedobór siły roboczej i podkreślił potrzebę wykwalifikowanej siły roboczej migrującej w celu zwiększenia wzrostu gospodarczego Rosji. Putin może próbować ukryć swoje trwające wysiłki mające na celu wykorzystanie migrantów do złagodzenia trwających niedoborów siły roboczej w obliczu rosnących nastrojów antyimigranckich w Rosji.

understandingwar.org

sobota, 21 czerwca 2025



Brak znaczącej odpowiedzi ze strony tzw. „Osi Oporu” na wojnę izraelsko-irańską pokazuje, jak bardzo jest ona wyczerpana po miesiącach walki ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem. Irańskie milicje zastępcze i partnerskie wydają się być niezdolne lub niechętne do wspierania Iranu w jakikolwiek poważny sposób. Hezbollah i Hamas prawdopodobnie nie są w stanie. Huti i milicje irackie wydają się być w dużej mierze niechętne. Grupy te nadal są w stanie zagrozić interesom USA na Bliskim Wschodzie, oczywiście. Jednak stopień, w jakim grupy te pozostały w dużej mierze niezaangażowane, odzwierciedla rozpad irańskiej sieci milicji regionalnych, która od dawna jest uważana za główny irański środek odwetu na ataki przeciwnika. Cokolwiek wydarzy się w nadchodzących dniach i tygodniach, Iran wyjdzie z tego konfliktu ciężko ranny, zarówno w kraju, jak i za granicą.

Hamas rozpoczął tę wojnę 7 października 2023 r. i uwikłał Iran oraz jego milicje zastępcze i partnerskie w dwuletni konflikt, który poważnie osłabił zdolność Iranu do odstraszania Izraela i przygotował grunt pod trwającą izraelską kampanię powietrzną. Sieć zastępcza Iranu zaczęła atakować Izrael i siły USA w regionie w połowie października, co zregionalizowało wojnę. Ataki te, które opierały się wyłącznie na rakietach, dronach i pociskach, nie zmieniły znacząco kalkulacji Izraela w Strefie Gazy, chociaż zagroziły obywatelom i gospodarce Izraela. Izrael poważnie zaszkodził Hamasowi pomimo ataków zastępczych z Iraku, Syrii, Libanu i Jemenu i uniemożliwił Hamasowi odstraszanie lub grożenie Izraelowi w przewidywalnej przyszłości. Szkody, jakie poniósł Hamas, sprawiły, że stał się on nieistotny w obecnej rundzie konfliktu.

Ataki Hezbollahu w północnym Izraelu stanowiły poważny problem dla Izraela, ponieważ zmusiły izraelskich cywilów w północnym Izraelu do ewakuacji swoich domów przez ponad rok i miały znaczący negatywny wpływ na izraelską gospodarkę rolną w północnym Izraelu. Izrael rozpoczął więc trzymiesięczną kampanię wojskową, która poważnie osłabiła Hezbollah i zmusiła grupę do poddania się. Iran odpowiedział, rozpoczynając poważny atak rakietowy na Izrael w październiku 2024 r. Izrael zatrzymał ten atak, powodując minimalne szkody, i odpowiedział, wyłączając kluczowe elementy irańskiej obrony powietrznej, co otworzyło drzwi dla przyszłych izraelskich kampanii powietrznych. Niepowodzenie irańskich ataków na Izrael w kwietniu i październiku 2024 r., które nie spowodowały poważnych szkód, również zmniejszyło odstraszanie Iranu w stosunku do Izraela. Kampania w Libanie usunęła Hezbollah, najsilniejszy środek odstraszający Iranu przed izraelskim atakiem, a izraelskie ataki na Iran w październiku 2024 r. wyłączyły obronę powietrzną, która miałaby zatrzymać atak po jego rozpoczęciu.

Upadek reżimu Baszara al-Asada jedynie pogłębił słabość Hezbollahu i spowodował dalszy spadek regionalnych wpływów Iranu. Iran polegał na reżimie Assada od lat 80. XX wieku, aby umożliwić dostawy broni, technologii i ludzi do Hezbollahu w Libanie przez Syrię. Iran wysłał siły do ​​Syrii w połowie lat 2010., aby wzmocnić reżim Assada podczas wojny domowej, aby chronić Assada i linie dostaw, na które zezwolił. Te trasy dostaw były kluczowe dla zdolności Iranu do pomocy w odbudowie Hezbollahu w czasie, a ich utrata sprowadziła Iran do próby wysyłania gotówki do Hezbollahu za pomocą samolotów i bardzo małej liczby broni drogą lądową. Libański rząd, wzmocniony słabością Hezbollahu, po raz pierwszy podjął działania mające na celu zatrzymanie tych dostaw.

Inni irańscy pełnomocnicy i partnerzy, choć nie tak poważnie uszkodzeni, wydają się niechętni i częściowo niezdolni do poważnej interwencji ze względu na swoje wyzwania.

understandingwar.org