W listopadzie 2012 r. Hamas wycelował rakiety w Jerozolimę i Tel Awiw, miasta oddalone o około 80 km od Strefy Gazy. Dla Izraelczyków było to całkowitym zaskoczeniem. Nikt nigdy nawet nie pomyślał, że Gaza może mieć broń tak dalekiego zasięgu. Wcześniej Hamas mógł uderzyć tylko 40 km w głąb terytorium Izraela, mają w swoim arsenale jedynie pociski dostarczane przez Iran — Fadżr-5 o ograniczonym zasięgu.
Tych irańskich pocisków nigdy nie było pod dostatkiem. Od czasu wprowadzenia blokady Strefy Gazy w 2007 r., Hamas musiał przemycać je przy pomocy złożonych łańcuchów dostaw obejmujących pośredników z Libii, Syrii, Czadu i kilku innych państw (w tym wysokich rangą urzędników państwowych). Kluczowymi uczestnikami tego złożonego układu byli Beduini z półwyspu Synaj w Egipcie. To oni odpowiadali za ostatni etap trasy rakiet podróżujących z Egiptu do Strefy Gazy podziemnymi tunelami wykopanymi przez Hamas.
Pojedyncza rakieta Fadżr-5 waży tonę, co sprawia, że jej potajemne dostarczenie jest bardzo trudne. Zwłaszcza że Izrael i Egipt — który dołączyły do blokady Strefy Gazy — stale monitorowały wszystkie możliwe szlaki przemytnicze i niszczyły każdy znaleziony ładunek.
Po ataku z 2012 r. izraelskie służby bezpieczeństwa zorganizowały śledztwo, aby dowiedzieć się, jak mogły przegapić dostawę nowych rakiet o znacznie większym zasięgu.
Ku ich zaskoczeniu, Hamas zmontował rakiety wewnątrz Strefy Gazy, używając jedynie ograniczonej liczby przemyconych podzespołów, które były bardzo trudne lub niemożliwe do złożenia w całkowicie odizolowanej enklawie. Hamas wierzył, że ta rakieta, zwana M-75, stanie się "gamechangerem" — bronią, która zmieni bieg konfliktu. Dzięki M-75 Hamas mógł teraz zagrozić nie tylko miastom w pobliżu Strefy Gazy, ale także największym izraelskim aglomeracjom w centrum kraju.
Dowódcy Hamasu byli tak zachwyceni tym przełomem, że upamiętnili go pomnikiem własnej rakiety na placu w Gazie.
Wstrzelenie M-75 nie wyrządziło Izraelowi poważnych szkód. Większość rakiet została przechwycona przez "Żelazną Kopułę", a te, które dotarły do izraelskich miast, spadły na puste domy, których mieszkańcy zdążyli ukryć się w schronach przeciwlotniczych. Nie jest więc przesadą stwierdzenie, że M-75 zabił więcej Palestyńczyków niż Izraelczyków. I nie jest to przenośnia. Program rakietowy Hamasu, podobnie jak prawie wszystko związane z tą organizacją, spowodował ogromne straty w ludziach.
Po pierwsze, sama budowa warsztatów, w których montowano rakiety, była bardzo ryzykownym przedsięwzięciem. Hamas był na tyle roztropny, że nie zdecydował się na ich budowę na powierzchni, gdzie izraelski wywiad natychmiast wykryłby podejrzane obiekty nawet z kosmosu i zniszczył je, zanim zdążyłyby zacząć działać. Zamiast tego terroryści wykopali ogromne bunkry pod Gazą, łącząc bunkry z systemem rozległych podziemnych tuneli znanych jako "Gaza Metro".
Dzieci w wieku szkolnym, w tym uczniowie szkół podstawowych, były wykorzystywane do budowy bunkrów i tuneli. Poruszanie się w wąskich podziemnych szybach było dla nich łatwiejsze niż dla dorosłych. Od 2012 r. (rok pierwszego zarejestrowanego wystrzelenia M-75) co najmniej 160 dzieci zginęło podczas budowy podziemnych tuneli Hamasu, przede wszystkim dusząc się.
Liczba ofiar śmiertelnych programu rakietowego w Strefie Gazy obejmuje również mieszkańców, którzy zmarli na choroby zakaźne szerzące się w Strefie — przede wszystkim cholerę. Epidemie są bezpośrednio związane z produkcją rakiet, ponieważ M-75 i inne rakiety Hamasu wykorzystują rury wodociągowe i kanalizacyjne jako obudowę.
Rury te były oficjalnie dostarczane do Strefy Gazy przez Izrael, ale w ograniczonych ilościach. Wiedząc, do czego mogą zostać wykorzystane, Izraelczycy dokładnie obliczyli, ile rur będzie potrzebnych do wymiany lub budowy kanalizacji w określonym obszarze Strefy Gazy i wysłali dokładnie taką liczbę, jaka wyszła im z obliczeń.
Rury nie zostały wykorzystane zgodnie z ich przeznaczeniem. Hamas po prostu nie miałby osłon dla swoich rakiet. Dlatego też wszystkie lub prawie wszystkie rury zostały wykorzystane do produkcji broni, a systemy wodno-kanalizacyjne Gazy nie były naprawiane od dekad. W rezultacie około 90 proc. słodkiej wody w Strefie nie nadaje się do picia, a epidemie, w tym ataki śmiertelnych chorób, wybuchają niemal co roku. Nie wiadomo, ile osób zmarło z powodu chorób wywołanych skażoną wodą. Prawdopodobnie liczba ta idzie w setki.
Wygląda na to, że ich śmierć była jedynie uboczną stratą dla Hamasu i jego irańskich partnerów. Przez lata Iran był głównym zwolennikiem i sponsorem Hamasu, przekazując na jego potrzeby średnio 15 mln dol. miesięcznie (63 mln zł). Co więcej, to właśnie Iran dostarczał do Strefy Gazy broń strzelecką, materiały wybuchowe, urządzenia komunikacyjne i inny sprzęt wojskowy. Najprawdopodobniej to również Irańczycy uznali, że łatwiej jest nauczyć mieszkańców Strefy Gazy składania rakiet, niż przemycać je przez Bliski Wschód, ryzykując w każdej chwili utratę cennego ładunku.
Istnieją dowody na to, że niesławne M-75 zostały zmontowane zgodnie z instrukcjami irańskich inżynierów. Irańczycy nadzorowali również budowę warsztatów montażowych i szkolenie przyszłych pracowników montażowych.
Najwyraźniej Iran pomógł również Hamasowi w opracowaniu doktryny wojskowej, która przewidywała —do października 2023 r. — przede wszystkim wyczerpanie wroga całodniowymi atakami rakietowymi na jego miasta, którym towarzyszyły samodzielne naloty terrorystyczne. Plan zakładał, że Izraelczycy, zmęczeni życiem w ciągłym niebezpieczeństwie, zażądają od swojego rządu zaprzestania ostrzałów i ataków, nawet kosztem pójścia na pewne ustępstwa wobec terrorystów.
Doktryna zalecała również zabicie jak największej liczby izraelskich żołnierzy, nawet jeśli oznaczałoby to poświęcenie życia członków Hamasu. Sojusznicy liczyli na pełen szacunku stosunek Izraela do jego wojska, który jest powszechnie znany w Strefie Gazy. Śmierć izraelskich żołnierzy sprawiła, że ich rząd stał się bardziej uległy, oferując Hamasowi możliwość zapewnienia tymczasowego złagodzenia blokady i pokazania mieszkańcom Gazy kolejnego "zwycięstwa" nad Izraelczykami — nawet jeśli byłoby to nic innego jak rozejm lub zawieszenie broni.
Faktem przemawiającym za bezpośrednim zaangażowaniem Iranu w rozwój tej doktryny jest to, że Hezbollah — de facto oddział Islamskiej Republiki Iranu w Libanie — postępował zgodnie z tym samym scenariuszem w 2006 r. podczas drugiej wojny libańskiej.
Iran przyczynił się również do opracowania programów nauczania dla instytucji edukacyjnych w Gazie, w tym głównej uczelni — Islamskiego Uniwersytetu w Gazie. Oprócz teologii islamskiej uniwersytet wykładał inżynierię, budownictwo, technologię komputerową, a nawet archeologię. Obowiązkową dyscypliną nauczaną na wszystkich wydziałach była ideologia Hamasu, która sprzyjała absolutnemu odrzuceniu Izraela przez studentów.
Co ciekawe, Islamski Uniwersytet w Gazie został założony pod koniec lat 70. XX w. na wzór czołowych zachodnich uczelniach tamtych czasów. Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów zapożyczeń z Zachodu była wybierana rada studencka, której członkowie przyjęli aktywną rolę w zarządzaniu uniwersytetem. Przez długi czas wybory do samorządu studenckiego były niemal jedyną dozwoloną formą aktywizmu politycznego w Strefie Gazy. Nie tylko studenci i wykładowcy, ale także reszta regionu śledziła je z wielkim zainteresowaniem.
Hamas rzeczywiście cieszył się ogromnym poparciem społecznym w Strefie Gazy i ogólnie w Palestynie. Podczas gdy anonimowe sondaże opinii publicznej odnotowywały sporadyczne spadki popularności ruchu, jego poparcie nigdy nie spadło poniżej 35 proc. Co najmniej połowa uprawnionych Palestyńczyków zagłosowałaby na lidera Hamasu, Ismaila Haniję, w wyborach prezydenckich, gdyby takie się odbyły.
Zrozumiałe jest, że ten poziom poparcia ułatwił Hamasowi rekrutację inżynierów, pracowników budowlanych i innych odpowiednich specjalistów do swoich szeregów. Co więcej, ponieważ blokada pozbawiła tych specjalistów możliwości zatrudnienia za granicą, praca dla Hamasu, który pozostawał niemal jedynym pracodawcą dla inżynierów w Strefie, często stawała się jedyną opcją.
(...)
Pomagając Hamasowi dobrowolnie lub dlatego, że nie mieli innego wyboru, inżynierowie i programiści w znacznym stopniu pomogli terrorystom. W ten sposób programiści ze Strefy Gazy stworzyli kilka aplikacji mobilnych, które zbierały dane na temat Izraelczyków, w tym wojskowych, które można było wykorzystać do organizowania ataków terrorystycznych. Najbardziej znanym przypadkiem była internetowa aplikacja randkowa GlanceLove. Ukrywając się za zdjęciami ładnych dziewczyn, Hamas oszukał izraelskich żołnierzy zainteresowanych randkami, aby dostarczyli informacji na temat swoich jednostek wojskowych, broni i logistyki.
Innym przykładem działań zwiadowczych była aplikacja Golden Cup, która podszywała się pod oficjalny program Mistrzostw Świata FIFA 2018. Hamas aktualizował statystyki meczów i publikował wyniki oraz świeże zdjęcia ze stadionów w czasie rzeczywistym. Równolegle aplikacja zbierała i wysyłała dane z telefonów użytkowników, którzy zainstalowali złośliwe oprogramowanie, do centrum danych Hamasu. Podobnie jak GlanceLove, Golden Cup atakował głównie żołnierzy i oficerów IDF.
Najprawdopodobniej centrum danych, które hostowało aplikacje i zbierało informacje, zostało już zrównane z ziemią przez izraelskie bomby, wraz z Islamskim Uniwersytetem w Gazie i kilkoma innymi uczelniami wspieranymi przez Hamas.
onet.pl/The Insider